Deszcz. Taras i moja leżanka. Krople miarowo uderzają o drewniane poręcze. Ptaki ucichły razem z wiatrem. Wróciliśmy z zatłoczonego zgiełkiem soboty miasta. Z imienin od kobiety, która nigdy nie ma dość swoich imienin. Bieganina wokół stołu. Nieprzygotowane do końca potrawy, które sami musimy doprowadzać do zagotowania, wypieczenia, wykończenia słuchając ciągłych rozporządzeń i wskazówek. Sałatka? A tak, jest, jest. Trzeba pokroić. Przecież J. mówił, że nie chce. Mam dobrą sałatę. Hermetycznie zamkniętą i pomidory… i ogórki wystarczy pokroić. Gulasz zaraz wstawię. Ziemniaki zaraz ugotuję… Nie trzeba. Już głowa mnie boli od zakrętów i piskliwego głosu.
Trzeba wstawić kwiaty do wazonu. S. nie mógł przyjechać schodzi ze sterydów, źle się czuje. Czekamy na terapię biologiczną. Kobieta odwraca głowę. Słucha tylko o swoich chorobach, inne są poza zasięgiem uwagi. Teraz trzeba uporać się z nieprzygotowanymi potrawami.
A więc, makaron zamiast ziemniaków. Wstaw. J. wstawia. Ja siedzę. Nie ruszam się. Nie daję się wciągnąć w kolejną nie moją robotę. Mam dość pieprzenia o niczym. Nie zawracania uwagi. Nieuświadomione w swej pogardzie uśmiechy dotykają mnie. Przecinają skórę na policzkach. Ukradkowe spojrzenia. Tu uważność skierowana na mnie jest grzechem.
Nie odzywam się. Jem coś, co przypomina gulasz z niewiarygodnie dużymi kawałkami mięsa obgotowanymi w Vegecie. Wieprzowina zamiast wołowiny. Brzuch boli bardziej niż wcześniej. Zjem rozgotowany makaron utopiony w jasnej mazi, która miała być sosem ale jej się też nie udało przyjąć właściwej formy. Odkąd nie ma stołówki pani domu nie może przynosić już gotowców. To nowy wymiar serwowanego niesmaku. Słone i słodkie. Słodkie i słone. I bardziej słodkie. I jeszcze słodsze. Grześki, Delicje, czekolady w różnych konstelacjach.
Ona nie je. Ona już jadła wcześniej. Patrzy, komentuje, kto ile zjadł. P. uparcie odmawia i do końca trzyma się swojej decyzji. J. przebiera nogami. Wiem, że zaraz powie coś w stylu musimy jeszcze…, musimy już…, i trzeba pojechać, po… o braku czasu. Zaraz wyjdziemy i zaczniemy normalny dzień. Ale jeszcze, jeszcze…
Sąsiad kręci miód w pokoju. Drugi wyrzuca kiepy na balkon. Nic nie ma w mieszkaniu, tylko łóżko. Komornik mu wszystko zabrał bo nie spłacał kredytu. Na twarzy przebiega cień uśmiechu. Słowa kończą się niespodziewanie. Urywają. Tematy mają początki ale są uwikłane w inne rozwinięcia nie związane z tymi początkami, a wspominane startery, niestety też nie doczekały się zakończeń.
Chaotyczność, niespójność, nielogiczność. Zaraz zwariuję. Nasze zdania są notorycznie przerywane kolejnymi początkami niczego… Początki, początki, początki…niekończąca się nieinformacja w nierozmowie… Pogoda ogólnie nie tego. Ani spacer bo duszno, ani przyjemność bo gorąco. Zosia była… Ale… upiekła mi dietetyczne ciasto… Ale mięso trzeba jeść bo inaczej… ale co ty opowiadasz!? Ćwiczę niemówienie, nierozmowę, nieuwagę, nierozwijanie myśli, wstrzymywanie, nieodpowiadanie, uspokajanie, jeszcze chwilę…
J. przerywa na pół kolejnego nielogicznego smoka. Pogania, uwalnia. Możemy wreszcie wyjść. Wytrzymałam bez wybuchu. Sukces. Ale jeszcze pakowanie rzeczy, które nie zostały przygotowane. Nie wolno odmawiać, ponieważ to skaże nas na kolejne 20 minut wyjaśnień…Zgadzamy się na wszystko. Dziękujemy. Wychodzimy. Wydech.
„Nie jesteśmy już tym, kim byliśmy. I jeszcze nie jesteśmy tym, kim się staniemy.” – Arnold van Gennep
Są miejsca, które nie należą do żadnego świata. Są chwile, które przeciekają przez palce jak mgła – ani dzień, ani noc. Ani początek, ani koniec. Terytoria graniczne. Przestrzenie liminalne. Tam, gdzie rzeczywistość drży, a stara skóra pęka, by mogła narodzić się nowa forma.
To most rozpięty nad rzeką zmiany. Brzeg, na którym przystajesz, niepewny, czy wrócić czy wyruszyć dalej. Drzwi, których nie otwierasz od razu – bo czujesz, że za nimi czeka coś, co wymaga odwagi.
✨ Tam, gdzie spotykają się światy
W mitach, to właśnie na skrzyżowaniach dróg objawia się bóg Hermes – posłaniec, przewodnik dusz. W baśniach bohater musi przejść przez las, pokonać rzekę, zejść do jaskini. Nie ma przemiany bez przejścia przez próg.
Współczesny człowiek też staje na takich progach – choć może nieświadomie. Rozstanie, choroba, przeprowadzka, narodziny dziecka, śmierć bliskiego… To wszystko rytuały przejścia, choć często bez rytuału. A przecież dusza potrzebuje znaku, ciszy, świadków. Potrzebuje zatrzymać się na moście i powiedzieć: „To się kończy. Coś we mnie umiera. I coś we mnie ma się narodzić.”
🌫️ Liminalność jako miejsce świętego chaosu
Liminalność nie jest komfortowa. Jest jak przedświt, kiedy wszystko jeszcze drzemie w mroku, ale już coś się porusza. To niewygodna pustka, w której nie ma starych struktur, a nowe jeszcze nie nadeszły.
Psycholog Carl Gustav Jung mówił o „ciemnej nocy duszy” – to właśnie ten moment, kiedy trzeba zejść do własnych podziemi, przejść przez labirynt, spojrzeć w oczy własnym cieniom. Ale właśnie tam, w tej grocie ciszy i niepewności, rodzą się największe skarby: tożsamość, siła, nowe życie.
🌀 Wewnętrzne progi i ciche przebudzenia
Czasem próg jest cichy jak oddech – nikt go nie zauważy, oprócz ciebie.
To może być:
chwila, gdy odpuszczasz kontrolę,
moment, w którym pierwszy raz płaczesz „na głos”,
lub gdy patrzysz w lustro i widzisz nieznajomego z potencjałem.
Liminalność to nie tylko wydarzenie. To stan świadomości. Przebywanie pomiędzy. Nie walczenie z tym, co się kończy. I nie przyspieszanie tego, co dopiero dojrzewa.
🪞 Sztuka życia w przestrzeni przejścia
Może dlatego artyści, mistycy i szaleńcy od wieków wybierają życie na granicy. Ich język to metafora, symbol, sen. Tworzą pomiędzy jednym światem a drugim – z gliny snów, z popiołu przeszłości, z migotania światła na wodzie.
Bo tylko w przestrzeni liminalnej można usłyszeć szepty rzeczywistości, które w zwykłym świecie milczą.
🌌 Jeśli jesteś w zawieszeniu – to dobrze
Jeśli masz wrażenie, że stoisz w miejscu… Że jesteś „pomiędzy” – relacją, pracą, sobą dawnym i sobą przyszłym – to nie jesteś zagubiony.
Jesteś w podróży rytualnej. Jesteś na moście przemiany.
Zamiast szukać natychmiastowego wyjścia – usiądź na brzegu. Oddychaj. Zadaj pytania. Maluj symbole na piasku. Twórz własny rytuał. Opłacz to, co się kończy. Wyobraź sobie to, co się rodzi.
„Wszelka zmiana ma swój cień. Ale to właśnie w cieniu uczymy się widzieć prawdziwe światło.” – Clarissa Pinkola Estés
🌿 Na koniec: Progi są święte
Nie śpiesz się, gdy stoisz na progu. Bo próg to nie tylko miejsce – to proces alchemiczny. To tam Twoja dusza zdejmuje starą skórę. To tam zaczynasz słyszeć głos, który od zawsze mówił w Tobie cicho: „Nie bój się, idź dalej. Tam czeka nowe życie.”
O sztuce pisania, która sprawia, że postać oddycha, a widz słucha z zapartym tchem
„Dobrze napisany dialog to taki, który brzmi jak prawdziwa mowa, ale jest bardziej błyskotliwy, celny i zwięzły niż rzeczywiste rozmowy.” — Robin Russin i William Downs, Jak napisać scenariusz filmowy
Dialog to serce scenariusza – nie tylko sposób, w jaki postać się komunikuje, ale narzędzie, które ujawnia charakter, relacje, konflikty i wewnętrzne napięcia. Dobrze napisany dialog nie służy jedynie „przekazywaniu informacji”. On buduje świat, pulsuje rytmem emocji, prowadzi akcję – i robi to tak, że widz nie zauważa jego konstrukcji, bo jest zbyt pochłonięty tym, co się dzieje na ekranie.
Jak więc pisać dialogi, które brzmią naturalnie, ale są dynamiczne i pełne dramaturgii?
🎭 1. Mówienie = Działanie
W klasycznym rozumieniu, dialog to nie tylko „rozmawianie”. To forma działania. Jak pisze Russin:
„Dialog musi być motywowany potrzebą działania postaci – musi czemuś służyć. Jeśli można coś pokazać obrazem – nie pisz dialogu. Ale jeśli słowa mają być maską, ostrzem, skrzyżowaniem szpad – wtedy mają sens.”
💡 Zadaj pytanie: Czy ten dialog zmienia coś w relacji między postaciami? Czy prowadzi do konfliktu, wyjawienia, decyzji?
👤 2. Każda postać mówi inaczej
W życiu codziennym mówimy różnie. Mamy swoje ulubione zwroty, tembr, tempo, sposób zadawania pytań. W scenariuszu – to właśnie szczegóły czynią dialog prawdziwym.
„Dialog powinien brzmieć tak, jakby mógł zostać wypowiedziany tylko przez TĘ postać. Gdyby inna go powiedziała – byłby dziwny.” — Russin & Downs
🎨 Rada praktyczna: Przeczytaj dialog głośno. Zakryj imiona postaci. Jeśli nie wiesz, kto mówi – zmień dialog. Nie jest wystarczająco unikalny.
💥 3. Konflikt w rozmowie to dynamika
Nawet najbardziej subtelna scena dialogowa potrzebuje napięcia – nieporozumienia, różnicy interesów, ukrytych intencji. Nuda zaczyna się tam, gdzie postaci się zgadzają. Nawet jeśli mówią o pogodzie – powinna być w tym jakaś warstwa napięcia.
🎬 Przykład: – „Piękna dziś pogoda.” – „Tak. Szkoda, że nie dla wszystkich.” (Tu zaczyna się coś więcej niż tylko o słońcu).
🎭 4. Cisza to też dialog
Nie każde uczucie wymaga słów. Czasem milczenie, niedopowiedzenie, spojrzenie – mówią więcej niż tysiąc linijek tekstu.
„Dialog, który naprawdę działa, często polega na tym, co nie zostało powiedziane.” — Robin Russin
Zamiast pisać:
„Kocham cię. Nie mogę bez ciebie żyć.” Zapisz: MILCZENIE. On patrzy na nią. Podnosi jej walizkę. Otwiera drzwi. Zostaje.
✂️ 5. Skracaj. Wyrzucaj. Mów do kamery.
Dialog scenariuszowy nie znosi rozwlekłości. Scena to nie esej. To emocja, ruch, puls. Gdy napiszesz pierwszą wersję – przeczytaj ją i zapytaj: Czy mogę powiedzieć to prościej, mocniej, krócej?
Russin radzi:
„Pisząc scenariusz, myśl obrazami. Dialog nie może być nośnikiem wszystkiego. Pozwól obrazowi mówić.”
🔧 6. Zasady dialogu według Russina – w pigułce
📌 Dialog:
działa – zmienia coś w scenie,
jest charakterystyczny – postać mówi swoim językiem,
niesie napięcie – nawet jeśli ukryte pod warstwą uprzejmości,
unika ekspozycji – nie tłumaczy, co widz już widzi,
nie mówi wprost – zawiera emocje, nie je nazywa,
jest rytmiczny – jak dobra muzyka, nie przeciąga się.
✍️ 7. Ćwiczenie na koniec: „Cisza między słowami”
Napisz scenę dialogową między dwiema osobami, które się kochają – ale nie mogą tego powiedzieć. Nie używaj słów: „kocham”, „tęsknię”, „potrzebuję”. 🎯 Cel: Zobacz, ile możesz powiedzieć, nie mówiąc tego wprost.
🔚 Podsumowanie
Pisanie dialogu to sztuka słuchania, kondensowania i rytmu. Dobry dialog to nie „realistyczna rozmowa” – to destylat prawdziwego życia, w którym każde słowo ma wagę, każde niedopowiedzenie znaczenie, a każda wymiana – konsekwencje.
„Dialog to taniec. Słowa to kroki. Ale to, co dzieje się między nimi – to prawdziwy ruch.” — Kingfisher.page
„Różnica między mną a szaleńcem polega na tym, że ja nie jestem szalony.” — Salvador Dalí
Czy można świadomie tworzyć rzeczy, które wyglądają jak sen lub wizja z pogranicza obłędu? Czy można uruchomić wyobraźnię tak, by zobaczyć drugie dno zwykłych rzeczy i nadać im sens głębszy niż realność? Salvador Dalí – mistrz surrealizmu i artystycznej prowokacji – twierdził, że tak. A jego kluczem do tej alchemii była metoda paranoiczno-krytyczna.
🎭 Czym jest metoda paranoiczno-krytyczna?
Dalí nazwał swoją metodę „paranoic-critical” – „metodą aktywnego wytwarzania urojonych połączeń”, które są jednocześnie logiczne i absurdalne. To świadome wprowadzenie umysłu w stan kontrolowanej halucynacji, bez używek, bez snu – tylko przez intensywną obserwację i otwarcie na wieloznaczność świata.
W uproszczeniu: to technika, dzięki której widzi się coś innego, niż widzą wszyscy. I robi się z tego sztukę, tekst, obraz, ideę.
🧠 Paranoja twórcza, czyli jak widzieć więcej
„Paranoja to zdolność do postrzegania powiązań tam, gdzie ich nie ma – lub gdzie inni ich nie widzą.” — Salvador Dalí
Dalí zauważył, że osoby z paranoją potrafią tworzyć rozbudowane wizje i powiązania, które dla innych są nielogiczne. On jednak nie chciał popadać w szaleństwo – chciał z niego korzystać.
Jego metoda polegała na świadomym wytwarzaniu „urojeń”, które stają się źródłem kreatywnych impulsów. To forma świadomej iluzji, gdzie np.:
w cieniu gór widzi się twarze,
w dwóch połączonych obrazach – nowe znaczenie,
w zwykłym przedmiocie – senne przesłanie.
Dalí trenował tę zdolność, pozostając jednocześnie krytyczny i przytomny. Mówił: „Obserwuję rzeczywistość w sposób irracjonalny – ale robię to celowo”.
🧩 Jak tworzyć nieoczywiste połączenia?
Zastosowanie metody Dalíego w twórczości (i codzienności!) może być fascynującym doświadczeniem. Oto kilka sposobów:
🔹 1. Oglądaj przedmioty z innej perspektywy
Weź łyżkę. Zrób jej rysunek jako ptaka. Albo zamknij oczy i wyobraź sobie, że jest łódką na oceanie snu. To nie zabawa – to ćwiczenie twórczej paranoi.
🔹 2. Zadawaj dziwne pytania
– Co by powiedział ten kubek, gdyby miał żal do filiżanki? – Gdzie ukrywa się czas, gdy zegar nie tyka?
Dalí kochał paradoksy, bo prowadziły do nowych znaczeń.
🔹 3. Stwórz kolaż z rzeczy, które do siebie nie pasują
Połącz obrazki z gazet: katedrę, pieczarkę i filiżankę. Spróbuj stworzyć z nich nową opowieść. To jak tworzenie snu na jawie.
🔹 4. Obserwuj odbicia, cienie, symetrie
Dalí tworzył obrazy, w których jedna scena ukrywała drugą (np. twarz ukrytą w pejzażu). Trenuj oko: patrz, aż zobaczysz coś więcej niż widać.
🌀 Paranoiczna metoda a współczesna kreatywność
W dobie automatyzacji i sztucznej inteligencji, umiejętność łączenia pozornie niepołączonych idei jest złotem. To właśnie robią artyści, wynalazcy, wizjonerzy.
„W przyszłości jedynie wyobraźnia będzie nas wyróżniać.” — Salvador Dalí (proroczo)
Metoda paranoiczno-krytyczna nie należy tylko do świata malarstwa. Może być inspiracją dla:
pisarzy – do tworzenia onirycznych metafor i narracji,
nauczycieli – by budzić wyobraźnię uczniów,
psychologów i terapeutów – do pracy z obrazami mentalnymi,
kreatywnych zespołów – w szukaniu nietypowych rozwiązań.
✨ Przykład: Jak zadziałać paranoiczno-krytycznie?
Weź słowo: „pustynia” Pomyśl: Co może przypominać? – Złamane lustro? – Ciszę między dwojgiem ludzi? – Niezapisane strony dziennika?
Teraz połącz: „Pustynia to cisza, która kruszy jak szkło”. Masz obraz. Masz emocję. Masz metaforę. Tak właśnie działa metoda Dalíego.
🎨 Na koniec: Twój wewnętrzny surrealista
Dalí nie był tylko malarzem – był architektem wyobraźni. Jego metoda paranoiczno-krytyczna nie była drogą w szaleństwo, lecz drogą przez sen, który można kontrolować.
„Surrealizm nie polega na malowaniu dziwnych rzeczy. To malowanie świata takim, jakim widzisz go, gdy zamkniesz oczy.”
Zamknij oczy. Zobacz więcej. Zanotuj. Stwórz coś, czego nie ma – jeszcze.
„Nie czekaj na inspirację. Ona przychodzi, gdy zaczniesz pracować.” – Peter De Vries
W świecie sztuki istnieje granica, którą tylko nieliczni próbują świadomie przekroczyć – to linia między świadomością a podświadomością, między myślą kontrolowaną a swobodnym impulsem twórczym. Jedną z najbardziej intrygujących technik, które prowadzą wprost do tej tajemniczej przestrzeni, jest automatyczne pisanie i rysowanie – praktyka, którą surrealizm uczynił swoistym rytuałem tworzenia bez cenzury umysłu.
🌀 Czym jest automatyczne pisanie i rysowanie?
Automatyczne pisanie (fr. écriture automatique) to metoda zapisywania myśli bez udziału racjonalnego namysłu, kontroli czy logicznej struktury. Pióro, kredka lub ołówek stają się przedłużeniem impulsów wypływających z głębi psychiki. Nie chodzi o estetykę – chodzi o prawdę emocji, o wyłowienie z chaosu sensu, którego nie potrafi nazwać umysł.
W rysunku automatycznym z kolei ręka porusza się swobodnie po kartce, kierowana nie przez plan, lecz przez rytm wewnętrzny – intuicję, nieświadomość, emocję. Linie, plamy, cienie stają się zapisem tajemniczych treści psychicznych, czasem bliskich snom, czasem wewnętrznym wizjom.
„Automatyczne pisanie jest zwrotem ku źródłu – do jamy wyobraźni, gdzie umysł nie narzuca kierunku, lecz słucha.” – André Breton
🧠 Freud, Breton i Dalí – psychika jako źródło sztuki
Technika automatyczna wywodzi się z praktyk spirytystycznych końca XIX wieku, jednak prawdziwe życie artystyczne zyskała dzięki twórcom surrealizmu. André Breton, autor Manifestu surrealistycznego (1924), zachęcał do tworzenia „pod dyktando nieświadomości” – bez autocenzury i logicznego porządku.
W tej metodzie można dostrzec wpływy psychoanalizy Freuda – szczególnie teorii snów, popędów i skojarzeń swobodnych. Surrealiści widzieli w nieświadomości niewyczerpane źródło inspiracji – miejsce, gdzie mieszka to, co najbardziej autentyczne, niepokojące i żywe.
Salvador Dalí posunął tę ideę jeszcze dalej. Jego technika „paranoiczno-krytyczna” polegała na wprowadzaniu się w stany transowe, półsenne, wizjonerskie. Dalí aktywnie prowokował wyobraźnię, kładąc się z kluczem w dłoni, który spadając – miał go wybudzić dokładnie w momencie, gdy obrazy snu zaczynały się materializować. To był jego moment twórczy – „senne wizje przy pełnej świadomości”.
„Różnica między mną a szaleńcem polega na tym, że ja nie jestem szalony.” – Salvador Dalí
✍️ Jak praktykować automatyczne pisanie?
Zacznij od ciszy i oddechu. Wyłącz rozpraszacze. Usiądź z notatnikiem. Zamknij oczy, weź kilka głębokich oddechów.
Pisz bez przerwy przez 5–10 minut. Nie zatrzymuj się. Nie oceniaj. Nie poprawiaj. Piszesz wszystko, co się pojawia: słowa, frazy, obrazy, nawet bzdury. Pióro nie może się zatrzymać.
Nie analizuj od razu. Pozwól, by tekst „dojrzał”. Wróć do niego po czasie i przeczytaj jako zapis snu – szukaj rytmów, symboli, powracających motywów.
Zadaj pytanie przed pisaniem. Możesz zapytać swoje wnętrze: „Czego się obawiam?”, „Co chce się we mnie wyrazić?”. To może ukierunkować wypływ.
Używaj tej techniki jako twórczej rozgrzewki. Wielu pisarzy, artystów i poetów zaczyna dzień właśnie od takiego zapisu podświadomości.
🎨 Rysowanie automatyczne – tańcząca linia wyobraźni
Technikę rysunku automatycznego można wykonywać równie spontanicznie jak pisanie – kredką, ołówkiem, pisakiem, nawet palcem na piasku. To proces podobny do medytacji, przypominający mapowanie własnego wnętrza.
Rysunki często są abstrakcyjne, pełne zakręconych linii, plam, przeplotów. Zdarza się jednak, że z pozornego chaosu wyłaniają się postacie, twarze, drzewa, stworzenia – jakby z innego świata. Niektórzy nazywają to „rysunkami duszy” albo „notatkami z wnętrza”.
🔮 Automatyczne tworzenie dziś – kreatywność i intuicja
W świecie przesyconym logiką i racjonalnością automatyczne pisanie i rysowanie są drogą powrotu do pierwotnej intuicji twórczej. To sposób na oswojenie lęków, dotarcie do emocji, które wymykają się słowom. Coraz częściej techniki te wykorzystuje się także w arteterapii, terapii traumy oraz praktykach duchowych.
„To nie ręka rysuje. To coś we mnie prowadzi ją po kartce. Jakby cień myśli.” – Z dziennika uczestnika warsztatów automatycznego rysowania
✏️ Ćwiczenia praktyczne – Automatyczne pisanie i rysowanie
🔮 Dla artystów, pisarzy, marzycieli i tych, którzy chcą wsłuchać się w głos wewnętrzny
🖋️ Ćwiczenie 1: Strumień słów bez cenzury
Czas: 5–10 minut Narzędzia: Kartka i długopis lub pióro (nie komputer!) Instrukcja:
Usiądź w ciszy. Zamknij oczy i oddychaj głęboko przez minutę.
Zadaj pytanie swojej podświadomości, np.: – „Czego się dziś boję?” – „Co ukrywam przed sobą?” – „Co we mnie chce zostać wypowiedziane?”
Zacznij pisać – nie przerywaj, nie oceniaj, nie wracaj, nie poprawiaj.
Pisz bez planu. Nawet jeśli wydaje Ci się to bez sensu, pisz dalej.
Cel: Złamać barierę autocenzury, połączyć się z nieświadomością.
🧠 Ćwiczenie 2: Rysowanie z zamkniętymi oczami
Czas: 3–5 minut Narzędzia: Ołówek lub kredka, duża kartka A4 Instrukcja:
Zamknij oczy i trzymając ołówek w dłoni, pozwól ręce swobodnie poruszać się po kartce.
Nie myśl o tym, co rysujesz. Nie próbuj kontrolować ruchu.
Po skończeniu otwórz oczy i przyjrzyj się rysunkowi. Co widzisz? Czy przypomina to coś znajomego? A może nic?
Wariant: Użyj drugiej ręki (jeśli jesteś praworęczny – rysuj lewą i odwrotnie).
Cel: Uruchomienie intuicji, wyjście poza schemat, zabawa formą.
🌀 Ćwiczenie 3: Automatyczne pisanie z muzyką transową
Czas: 10 minut Narzędzia: Notes, długopis, słuchawki Instrukcja:
Znajdź utwór instrumentalny o hipnotycznym rytmie (np. ambient, etno, bębny szamańskie).
Włącz muzykę i zacznij pisać. Nie myśl, nie analizuj. Pisz to, co „słyszysz w sobie”.
Pozwól rytmowi prowadzić Twoją rękę i myśli.
Cel: Połączenie muzyki z podświadomym rytmem pisania.
🎨 Ćwiczenie 4: Dziennik rysunków podświadomości
Czas: codziennie przez tydzień (5–10 minut dziennie) Narzędzia: Szkicownik, cienkopisy lub pastele Instrukcja:
Codziennie, o tej samej porze, rysuj przez kilka minut to, co „samo się rysuje”.
Nie szukaj znaczenia. Nie próbuj niczego narysować.
Po tygodniu obejrzyj swoje prace i zadaj pytania: – Czy są powtarzające się motywy? – Jakie emocje w nich czujesz? – Co mówią o Twoim wnętrzu?
Cel: Zbudowanie nawyku intuicyjnego tworzenia. Obserwacja własnego rozwoju.
🌘 Ćwiczenie 5: Pisanie sennych wizji po przebudzeniu
Czas: rano, od razu po przebudzeniu Narzędzia: Notatnik obok łóżka Instrukcja:
Zanim wstaniesz z łóżka, sięgnij po notatnik i zapisz pierwsze obrazy, słowa, uczucia z ostatniego snu.
Jeśli nic nie pamiętasz – napisz pierwsze słowo, które przychodzi Ci do głowy.
Pisz przez 5 minut, bez przerwy.
Cel: Utrwalenie kontaktu z nieświadomością poprzez bramę snu.
📖 BONUS: Pytania do dalszej eksploracji
Zapisz jedno z tych pytań w swoim notesie i pozwól, by automatyczne pisanie przyniosło odpowiedź:
Co moja dusza próbuje mi powiedzieć?
Jak wyglądałby mój wewnętrzny ogród?
Co boję się stworzyć, a czego pragnę?
Jaki symbol pojawia się w mojej wyobraźni?
📌 Podsumowanie: Tworzenie poza kontrolą
Automatyczne pisanie i rysowanie to akt odwagi – pozwolenie sobie na utratę kontroli, zaufanie procesowi, który płynie z głębi. To technika twórcza, rytuał kontaktu z nieznanym, duchowa podróż przez krajobrazy wyobraźni.
W świecie Salvadora Dalí, w manifestach Bretona, w pracowniach artystów transowych i mistyków – ta praktyka była i nadal jest drzwiami do innego wymiaru twórczości.
„Piszę, bo czuję, że coś we mnie pragnie być usłyszane. Czasem nie jestem pewna, kto naprawdę trzyma pióro.” – Sarah Beale, „Notatki z drugiej strony”
Automatyczne pisanie (ang. automatic writing) to zjawisko, które od wieków fascynuje mistyków, poetów, artystów, psychologów i badaczy zjawisk paranormalnych. Choć przez sceptyków bywa traktowane z dystansem, wielu praktyków duchowych uważa je za autentyczną formę kontaktu z przewodnikami duchowymi, podświadomością lub wyższym Ja. Czy naprawdę można pisać, nie kontrolując swoich słów – i czy naprawdę ktoś inny może przemawiać przez nasze dłonie?
✍️ Czym jest automatyczne pisanie?
Automatyczne pisanie to forma channelingu, w której osoba wchodzi w stan relaksu, półtransu lub głębokiej koncentracji i pozwala, by słowa same pojawiały się na papierze (lub ekranie). To nie planowane notatki, ani refleksje – to słowa, które „przychodzą”, często z zaskakującą głębią, przesłaniem lub stylem innym niż zwykle.
Allan Kardec, ojciec spirytyzmu, uważał automatyczne pisanie za jedno z głównych narzędzi komunikacji z duchami. W jego „Księdze Duchów” pojawiają się zapisy pochodzące od wielu „niewidzialnych inteligencji”, które – jak twierdził – przemawiały przez ręce medium.
🌌 Skąd pochodzą te słowa?
W zależności od podejścia, źródła automatycznego pisania mogą być różnie interpretowane:
Przewodnicy duchowi – istoty duchowe, które czuwają nad naszym rozwojem. Mogą przekazywać wskazówki, ostrzeżenia lub inspiracje.
Podświadomość – ukryte warstwy naszej psychiki, które ujawniają prawdy, obawy, marzenia i archetypy.
Wyższe Ja – boska, intuicyjna część naszej istoty, łącząca nas z Uniwersalną Świadomością.
Zbiorowa nieświadomość (C.G. Jung) – pole symboli i mitów, z którego mogą wypływać uniwersalne przesłania.
„Nie wiem, kto mówił przeze mnie, ale mówił mądrzej niż ja.” – Carl Gustav Jung, po jednej z sesji automatycznego pisania
🌀 Jak wygląda proces?
W praktyce sesja automatycznego pisania może wyglądać następująco:
Przygotowanie przestrzeni – cisza, świeca, kadzidło, muzyka medytacyjna.
Uziemienie i otwarcie – kilka głębokich oddechów, prośba o ochronę i przewodnictwo.
Intencja – zadanie pytania lub otwarcie się na dowolne przesłanie.
Pisanie bez kontroli – nie oceniaj, nie poprawiaj, pozwól dłoni się poruszać.
Zakończenie – wdzięczność i odczytanie tekstu.
📖 Przykładowe przesłanie
„Jesteś częścią większego wzoru. Nie próbuj wszystkiego zrozumieć umysłem – zaufaj pulsowi serca. Jesteśmy przy Tobie.” (z dziennika automatycznego pisania jednej z praktykujących kobiet, 2021)
Tego rodzaju teksty często zawierają uniwersalne prawdy, które poruszają emocjonalnie. Dla niektórych są drogowskazem, dla innych – duchowym objawieniem.
⚠️ Uwaga: granice i etyka
Automatyczne pisanie bywa potężnym narzędziem, ale wymaga:
Szacunku i pokory – nie chodzi o sensację, ale o głęboki dialog z subtelnymi wymiarami istnienia.
Zdrowego rozsądku – nie należy podejmować ważnych decyzji wyłącznie na podstawie channelowanych tekstów.
Rozróżniania – nie każda wiadomość pochodzi od przewodnika. Wewnętrzna spójność, emocjonalny rezonans i energia tekstu są istotne.
„Prawdziwy przewodnik nie mówi Ci, co masz robić. Pomaga Ci usłyszeć swój własny głos.” – Neale Donald Walsch
✨ Jak zacząć?
Dla początkujących – kilka wskazówek:
Zadbaj o codzienną praktykę uważności i medytacji.
Prowadź dziennik duchowy, notuj swoje myśli, sny i inspiracje.
Bądź otwarta/-y, ale nie naiwna/-y. Intuicja jest Twoim kompasem.
Możesz użyć pytań jak: – „Czego dziś potrzebuję się nauczyć?” – „Jak mogę najlepiej służyć światu?” – „Kto mnie prowadzi i co chce mi przekazać?”
🔮 Automatyczne pisanie a magia twórczości
Wielu poetów, artystów i pisarzy doświadczało tzw. „pisania w transie”. William Blake, Rainer Maria Rilke, Sylvia Plath – wszyscy mówili o wewnętrznych głosach, które prowadziły ich dłoń.
Czy automatyczne pisanie to tylko narzędzie duchowego kontaktu? A może również portal do naszej najbardziej autentycznej twórczości?
🔚 Pióro, które łączy światy
Automatyczne pisanie może być duchowym pomostem – subtelną formą rozmowy z czymś większym niż my sami. To, co zapisujesz, może pochodzić z Twojej duszy… lub z dusz innych, które chcą Cię wspierać.
„Pisz tak, jakby Wszechświat mówił Twoją ręką. Może właśnie to robi.” – Kingfisher.page
🔍 Najczęściej zadawane pytania
Czy każdy może praktykować automatyczne pisanie? Tak, ale wymaga to praktyki, otwartości i intencji. Niektórzy doświadczają kontaktu już przy pierwszej próbie, inni potrzebują czasu.
Czy to bezpieczne? Przy zachowaniu ochrony duchowej i zdrowego podejścia – tak. Ważne, by nie „otwierać się” bez celu ani bez intencji światła i dobra.
Jak odróżnić przesłanie przewodnika od własnych myśli? Słowa przewodników są często pełne miłości, mądrości i wykraczają poza osobiste przekonania. Mogą mieć inny rytm, słownictwo lub styl niż Twój zwyczajowy.
🌀 Channeling – co to znaczy?*
Channeling (czytaj: czaneling) to termin pochodzący z języka angielskiego, oznaczający „przekazywanie” lub „bycie kanałem”. W kontekście duchowym oznacza to proces świadomego lub częściowo świadomego odbierania i przekazywania informacji od istot niematerialnych, takich jak:
przewodnicy duchowi,
aniołowie,
wyższe Ja,
energie wszechświata,
byty z innych wymiarów.
Osoba, która praktykuje channeling, nazywana jest często channelerem – staje się niejako „kanałem” (ang. channel), przez który przepływa przekaz – zwykle w formie słów, obrazów, dźwięków lub inspiracji.
🔮 Przykłady channelingu:
Pisanie automatyczne, w którym osoba zapisuje słowa napływające bez udziału świadomości.
Mówiony przekaz – channeler może mówić głosem „przewodnika”.
Malowanie, muzyka, poezja – twórczość inspirowana wyższym źródłem, często bez planu czy kontroli.
📖 Cytat:
„Nie jestem autorem tych słów – jestem ich przekaźnikiem. One przyszły do mnie z przestrzeni, która wie więcej niż ja.” – Neale Donald Walsch, Rozmowy z Bogiem
📚 Polecane książki o channelingu i automatycznym pisaniu:
🔷 KLASYKI TEMATU
Jane Roberts – Seth mówi: Księga mądrości (ang. Seth Speaks) – Kultowa seria channelingów z istotą zwaną Sethem. Głęboka filozofia duszy, reinkarnacji, czasu i kreacji rzeczywistości. → „Ty tworzysz swoją rzeczywistość – bez wyjątku.”
Neale Donald Walsch – Rozmowy z Bogiem (tom I–III) – Seria oparta na channelingu – autor zapisuje odpowiedzi, które otrzymuje od Boga. Proste, a jednocześnie głębokie przesłania. → „Ja jestem tobą – doświadczającym siebie.”
Esther i Jerry Hicks – Prawo Przyciągania. Nauki Abrahama – Channeling zbiorowej świadomości Abraham przez Esther Hicks. Kluczowe pozycje dla osób interesujących się manifestacją i duchowym rozwojem.
🔷 DLA POCZĄTKUJĄCYCH
Sanaya Roman – Życie w świetle / Droga Światła / Kreowanie z duszą – Channelingi od istoty Orin. Bardzo delikatne, wspierające, proste w odbiorze. Zawierają medytacje i praktyki.
Shakti Gawain – Twórcza wizualizacja – Choć nie channeling w ścisłym sensie, to klasyk pracy z intuicją, wyobraźnią i przesłaniami z wewnętrznego przewodnika.
Gina Lake – Słowa od Jednego. Głos wewnętrznego przewodnika – Nowoczesna książka o channelingu od „Źródła”, pełna praktycznych refleksji na temat życia, ego, świadomości.
🔷 PO POLSKU LUB PRZETŁUMACZONE
Alicja Chrzanowska – Channeling. Praktyczny kurs kontaktu z Wyższą Świadomością – Polska autorka, podręcznik channelingu z ćwiczeniami, ochroną energetyczną i przygotowaniem psychicznym.
Sylwia Kulesza – Pisanie automatyczne. Zapisz, co mówi Twoja dusza – Przystępne wprowadzenie do pisania pod wpływem inspiracji duchowej. Ćwiczenia, porady, praktyka.
🔷 INSPIRACJE DLA TWÓRCÓW
Julia Cameron – Droga artysty / Listy do wewnętrznego twórcy – Choć nie o channelingu wprost, jej poranne strony i praktyki przypominają automatyczne pisanie. Pomagają otworzyć „kanał”.
James Van Praagh – Rozmowy z niebem – Medium i autor bestsellerów o kontaktach z duszami i przewodnikami. Poruszające historie z przesłaniami z zaświatów.
✍️ Podziel się doświadczeniem
Czy próbowałaś/eś automatycznego pisania? Co się pojawiło? Jakie przesłania otrzymałaś/eś? Podziel się w komentarzu na Kingfisher.page – być może Twoje słowa będą dla kogoś… głosem przewodnika.
Zanim zaczniesz pisać teksty, które „muszą” coś znaczyć, warto zacząć od pisania, które pozwala po prostu być. Tak właśnie narodził się ten plan. W chwili, gdy brakowało mi czasu, energii i — co gorsza — wiary w siebie, postanowiłam nie walczyć ze sobą, lecz stworzyć coś łagodnego, co stanie się moją codzienną przystanią. Tak powstało 7 krótkich ćwiczeń — pisarskich medytacji, które nie wymagają mistrzostwa ani weny. Wystarczy tylko 10 minut dziennie. A czasem nawet jedno zdanie.
Pisanie nie musi być walką. Może być formą cichego rozmówienia się ze sobą. Nie zawsze potrzebujemy od razu książki, eseju czy publikacji. Czasem wystarczy zapisać myśl, która prześlizgnęłaby się nieuchwycona. To, co ciche, nie musi być nieważne. Wręcz przeciwnie — często najwięcej odkrywamy, gdy piszemy bez oczekiwań.
Ten mini-poradnik towarzyszy mi na co dzień. Jest jak wewnętrzny kompas, który prowadzi mnie delikatnie — słowami — do samej siebie. Wiem, że nie jestem w tym sama. Wiele osób pyta: „Jak pisać, kiedy nie mam siły?” „Jak wrócić do pisania po długiej przerwie?” „Jak pisać, gdy nie wierzę, że to ma sens?”
Odpowiedź jest prostsza, niż sądzisz: pisać mimo to. I pisać mało. Ale regularnie.
Zapraszam Cię więc do spokojnego pisania, które nie ocenia, nie wymusza — ale otwiera umysł i daje przestrzeń sercu. To nie tylko pisanie. To forma dbania o siebie.
Spróbuj. Dzień po dniu. Z ciekawością — nie presją.
Jak to robić?
1. Pisz w mikro-porcjach
Nie musisz od razu pisać przez godzinę. Wystarczy 10 minut dziennie. Nawet jedno zdanie dziennie to już coś. Liczy się rytm, nie objętość.
2. Ustal stały, mały rytuał pisania
Np. „Zanim wypiję poranną kawę, zapiszę jedną myśl.” Rytuał daje poczucie bezpieczeństwa i ramy.
3. Pisz „do szuflady” — na razie
Nie myśl od razu o publikacji, ocenach czy rezultacie. Napisz coś tylko dla siebie. Bez presji.
4. Zmieniaj pytanie: nie „czy jestem wystarczająco dobra?”, tylko „co dziś czuję i mogę zapisać?”
Wątpliwości twórcze są naturalne. Nawet wielcy pisarze je mają. Twoje myśli są ważne — nawet jeśli nieperfekcyjne.
5. Twórz mapę myśli, nie od razu tekst
Jeśli nie możesz napisać całego akapitu, zrób tylko listę haseł lub fragmentów. To też pisanie.
6. Znajdź sojusznika
Grupa pisarska, przyjaciel, ktoś kto przeczyta bez oceniania — daje to motywację i zewnętrzne wsparcie.
7. Zamień „brak wiary” na ciekawość
Zadaj sobie pytanie: „Ciekawe, co się wydarzy, jeśli jednak spróbuję?” To mniej straszy niż „muszę się odważyć”.
Poniżej znajduje prosty 7-dniowy plan pisania po 10 minut dziennie, który pomoże Ci zacząć łagodnie, bez presji i z miejscem na emocje i odkrycia:
Plan pisania: 10 minut dziennie przez 7 dni
Dzień 1 – „Dlaczego chcę pisać?”
Zacznij od wolnych skojarzeń. Nie oceniaj się. Napisz wszystko, co przychodzi do głowy. Nawet jeśli to będzie „Nie wiem” – to też ważne. Pytanie pomocnicze: Co we mnie chce pisać, mimo zwątpienia?
Dzień 2 – „Co bym powiedziała dziecku w sobie?”
Zwróć się do siebie ciepło i z łagodnością. Pytanie pomocnicze: Gdybym spotkała młodą siebie, która marzy o pisaniu — co bym jej powiedziała?
Dzień 3 – „Piszę, bo…”
Wypisz 10 powodów, nawet jeśli wydają Ci się banalne. Potem wybierz jeden i rozwiń go w 3-4 zdania.
Dzień 4 – „Mój świat w 5 zmysłach”
Opisz dowolny moment (np. poranek, spacer, chwila w domu) z użyciem: wzroku, słuchu, zapachu, smaku i dotyku. To ćwiczenie uwrażliwia i otwiera twórcze spojrzenie.
Dzień 5 – „To, co we mnie ciche, też zasługuje na słowo”
Napisz kilka zdań o czymś, o czym zwykle nie mówisz. Nie musi być dramatyczne. Może być subtelne, codzienne.
Dzień 6 – „Czego się obawiam?”
Nazwij swój lęk. Opisz go jak postać. Daj mu imię, wygląd. Oswój go pisaniem. To może być bardzo oczyszczające.
Dzień 7 – „Co odkryłam w sobie przez te 6 dni?”
Podsumuj. Czy coś Cię zaskoczyło? Co było trudne, a co przyjemne? I najważniejsze: czy chcę kontynuować? Jeśli tak – stwórz nowy mikroplan lub poszukaj inspiracji na mojej stronie.
Świt obudził mnie za wcześnie. Energia mnie rozpiera, wybucha, rozkwita. Do piątej praca, praca, praca. Pisanina bez końca a później wyczerpanie. Szkoda mi tak pięknego dnia. Wychodzę po siedemnastej na krótki spacer. Trawa, kasztanowce kwitnące na biało, purpurowe bzy i mlecze w wysokiej jeszcze nieskoszonej trawie. Obłędne zapachy kwiatów aż kręci się w głowie i ta jasna zieleń.
Zostaliśmy sami z S. w mieście. Mieliśmy odpoczywać ale jakoś nie wychodzi. Może jutro. Dzisiaj przenudne filmy i seriale. Kiedyś oglądałabym do bólu, dzisiaj nudzą mnie po dziesięciu minutach.
Odpadło prasowanie i szykowanie P. na praktykę. Teraz porządkuje z J. dom na bagnach. Kiedyś bez zastanowienia dołączyłabym do nich. Ale teraz wolę ten spokój. Nawet w mieście. Z upływem lat wszystko się zmienia, może obojętnieje, blednie. Powtarzalność rzeczy znudzi największego entuzjastę życia. Wkrada się nieproszona, wypycha kolana, wyciera koszule na łokciach, strzępi nogawki. Zastyga. Nie oczekuje.
Błotniaki już nie budują gniazda na bagnach. Postępujące wycinki drzew utorowały drogę spacerowiczom w najgęstsze miejsca na mokradłach. To nie jest dobry czas dla ptaków.
„Pisanie to samotność, a rytuały to mosty, które pozwalają nam wejść w ten osobny świat.” – Haruki Murakami
Pisanie to nie tylko sztuka, ale też proces, który – jak pokazuje historia literatury – wymaga uważności, skupienia, i… własnego rytuału. Dla jednych będzie to poranna kawa i cichy pokój, dla innych – półmrok, dźwięk deszczu i zapach świecy. Słynni pisarze od wieków stosowali codzienne praktyki, które pomagały im pokonać blokady twórcze, wejść w stan „flow” i wytrwać w pisaniu.
Dlaczego rytuały działają? Bo stabilizują umysł, oswajają niepewność i tworzą bezpieczną przestrzeń do spotkania z własnym wnętrzem. Nie chodzi o magię – lecz o rytm, powtarzalność i psychologię nawyku.
🎩 Rytuały pisarskie, które przeszły do legendy
🕰️ Ernest Hemingway – pisanie „na głodniaka”
Hemingway pisał codziennie o świcie, przed śniadaniem, kiedy – jak twierdził – umysł jest jeszcze czysty i nieprzepełniony światem. Stał przy wysokim biurku, a każdą napisaną stronę notował na wykresie.
„Najlepiej pisać rano. Wtedy nikt ci nie przeszkadza, jest chłodno i cicho. Przychodzisz do pisania pusty, a kończysz napełniony.”
☕️ Haruki Murakami – codzienna rutyna jak u maratończyka
Murakami, oprócz pisania, jest także biegaczem. Jego rytuał to wstawanie o 4:00 rano, 5–6 godzin pisania, potem bieganie i słuchanie muzyki klasycznej. Twierdzi, że taka regularność to sposób na „hipnotyzowanie” siebie, by wejść w głęboki rytm twórczy.
„Powtarzalność sama w sobie staje się siłą. To jak wchodzenie do rzeki – codziennie tej samej, ale innej.”
🎵 Maya Angelou – hotelowy pokój bez rozpraszaczy
Poetka Maya Angelou wynajmowała pokoje hotelowe bez obrazów i dekoracji, gdzie pisała od rana do wczesnego popołudnia, przynosząc ze sobą tylko żółty notatnik, Biblię, gramatykę i butelkę sherry. Dla niej pisanie wymagało oddzielenia od codzienności – niemal jak rytuał przejścia.
🧠 Co dają rytuały pisarskie? (Psychologia twórczości)
Rytuały mają trzy ważne funkcje:
Uziemiają – pomagają osadzić się w chwili obecnej i oddzielić czas pisania od „reszty życia”.
Przełączają mózg w tryb twórczy – jak mówi Steven Pressfield w The War of Art: „Pisząc o tej samej porze, w tym samym miejscu, zapraszasz Muzy, by cię znalazły.”
Obchodzą opór i lęk przed pustą kartką – bo kiedy rytuał staje się nawykiem, pisanie zaczyna się niemal samo.
🔍 Jak stworzyć własny rytuał pisarski?
Nie musisz kopiować Hemingwaya ani wynajmować hotelu jak Angelou. Twój rytuał może być prosty, ale powinien być powtarzalny, osobisty i dopasowany do twojego rytmu biologicznego.
🕯️ Oto przykładowe elementy rytuału:
zawsze ten sam kubek herbaty lub kawa,
zapalenie świecy lub konkretnego zapachu (np. olejek eteryczny),
pisanie w tym samym miejscu (nawet jeśli to mały stolik przy oknie),
włączenie tej samej playlisty instrumentalnej,
10 minut medytacji lub wizualizacji przed rozpoczęciem pisania,
rytualne otwieranie notatnika / włączenie edytora z pustym ekranem.
Ważne: Twój rytuał nie musi być „efektywny”. Ma być osobistym zaproszeniem do procesu twórczego.
✨ Pisanie to akt wewnętrzny – rytuał to jego rama
W świecie pełnym hałasu i rozproszenia rytuały stają się schronieniem – cichą bramą do krainy wyobraźni. Tworząc rytuał, budujesz most między światem zewnętrznym a wewnętrznym. I właśnie tam – w tej przestrzeni ciszy i skupienia – dzieje się najwięcej.
„Pisanie nie zaczyna się, gdy siadasz do biurka. Pisanie zaczyna się, gdy tworzysz warunki, by to się mogło wydarzyć.” – Julia Cameron
🪶 Na koniec: Twój rytuał pisarski to twój język
Rytuały nie muszą być mistyczne. One po prostu przygotowują Ciebie do spotkania z własnym głosem. Uspokajają ciało, wyciszają chaos myśli i pozwalają ci pisać nie z przymusu, ale z pragnienia.
Znajdź swoją świecę. Swoją muzykę. Swoje „miejsce w głowie”. I niech to stanie się Twoim pisarskim kompasem.
P. zakończył dzisiaj praktykę w urzędzie. Nie będzie kontynuował już „pracy” w Wydziale Centrum Informacji i Planowania Kariery Zawodowej, zakomunikowała jakby ze smutkiem. Dobrze, że to tylko praktyka i na tym „kariera” się nie kończy. Po drodze odbiera paczkę wysyłając SMS-em komunikaty: informujące o każdym kroku: paczka została odebrana, paczka w drodze, paczka zostanie dostarczona, zadanie zostało wykonane!
O jedną koszulę mniej do prasowania w porannym kieracie Matki Polki od Zaburzeń.
S. jutro skończy szkołę a w maju już matura. Całkowita remisja jego choróbska jeszcze nie nastąpiła. Gnieździ się w jego jelitach i w moim mózgu jednocześnie jak pasożyt.
Niespodziewanie 21 kwietnia o 7:35 zmarł papież Franciszek. „Franciszek w Krakowie modlił się nad ranem i sam prał skarpetki” – ujawnił Kardynał Stanisław Dziwisz w rozmowie z Vatican News.
Alert RCB: Dziś i jutro intensywne, nawalne opady deszczu.
„Z siekierą na fotoradar” Urządzenie zniszczone ponownie. Fotoradar, który w Warszawie dyscyplinował kierowców przekraczających 50 km/h na Alejach Jerozolimskich, został po raz drugi zniszczony. Przetrwał tylko dobę od ponownej instalacji. Kroś porąbał go siekierą… informuje BRD24.PL. Uwielbiam polskie gównodziennikarstwo.
Próbuję odpocząć. J. przykręca śrubki do starych rozchybotanych krzeseł Ikea. Ich świetność przeminęła razem z moją młodością i entuzjazmem do nowych rzeczy. Światło w przedpokoju razi siatkówki jak na przesłuchaniu z Jandą. Za oknem pachnie deszczem. Ptak śpiewa. Bez kwitnie. Śmieci śmierdzą zepsutym mięsem. Czwartkowa półcisza uspokaja mój umysł przed piątkowym piekiełkiem. Święta minęły, zmęczenie zostało jak psychiczna anemia. Leżenie zamienia się w bezczyn. Bezczyn w godzinę dwudziestą. Dwudziesta w dwudziestą drugą. Wieczór przeistacza się w noc.
Strona o magii natury, sztuce życia w zgodzie z rytmem świata Fotografia Pisanie Magia Spokój Poezja Wild Inspiracje Intuicja Kreatywność Zmysły