Jak znaleźć reportaż w filiżance kawy
Laboratorium Pisania
Reportaże, które zmieniają sposób patrzenia
Na stole stoi filiżanka.
Biała.
Zwyczajna.
Na brzegu ma niewielkie wyszczerbienie. Ucho jest jakby szare w miejscu, w którym przez lata dotykały go palce. Na dnie została cienka brunatna obwódka po porannej kawie.
Można ją umyć.
Można odstawić do kredensu.
Można wyrzucić.
Można też zadać jej pytanie:
Skąd się tu wzięłaś?
Wtedy zaczyna się reportaż.
Ktoś wydobył surowiec, z którego powstała.
Ktoś zaprojektował jej kształt.
Ktoś wypalał ją piecu.
Ktoś ją zapakował.
Przejechała setki albo tysiące kilometrów.
Stała na sklepowej półce.
Ktoś spojrzał właśnie na nią. Komuś coś przypomniała.
Zapłacił.
Przyniósł do domu w zgrabnym pudełku wypełnionym jasna otuliną.
Była świadkiem śniadań, kłótni, telefonów, chorób, niedziel, wiadomości o narodzinach, pierwszych zdań pisanej książki i poranków, podczas których nie wydarzyło się absolutnie nic.
Może przeżyła trzy pokolenia.
Może należała wcześniej do matki.
Może została kupiona na dworcu dwadzieścia lat temu.
Może jest jedną z sześciu, ale pięć pozostałych dawno już się stłukło.
Nagle nie mamy już przed sobą filiżanki.
Mamy biografię.
I właśnie mamy lekcję reportażu:
rzeczy również mają historie.
Reporter szuka niezwykłości. Czasami niesłusznie
Kiedy zaczynamy pisać, często wydaje nam się, że najpierw trzeba znaleźć intrygujący temat.
Wojnę.
Katastrofę.
Tajemnicę.
Niezwykłego człowieka.
Daleką podróż.
Miejsce, do którego nikt wcześniej nie dotarł.
Tymczasem dojrzalsza forma reporterskiego widzenia zaczyna się w chwili, gdy przestajemy pytać:
„Gdzie znajdę coś niezwykłego?”
i zaczynamy pytać:
„Czego jeszcze nie zauważyłam w tym, co zwyczajne?”
To robi różnicę.
Bo niezwykłość może być właściwością wydarzenia.
Ale może być również właściwością spojrzenia.
Dobry autor potrafi zatrzymać uwagę przy rzeczy, którą tysiąc osób minęło bez zastanowienia.
Stary klucz.
Paragon.
Krzesło.
Pęknięta miska.
Walizka.
Dziecięcy but.
Telefon, którego nikt już nie włącza.
Filiżanka.
Nie dlatego, że przedmioty posiadają jakieś tajemnicze życie.
Dlatego, że są częścią życia ludzi.
Biografia rzeczy
Antropolog Igor Kopytoff zaproponował w klasycznym eseju „The Cultural Biography of Things” niezwykle płodny sposób patrzenia na materialny świat.
Skoro piszemy biografie ludzi, spróbujmy — sugerował — zadawać podobne pytania przedmiotom.
Skąd rzecz pochodzi?
Kto ją stworzył?
Jak zmieniała właścicieli?
Jak zmieniała się jej wartość?
Co w danej kulturze można sprzedać, a czego sprzedanie wydaje się niestosowne?
Kiedy zwyczajny towar staje się pamiątką?
Dlaczego rzecz kosztująca kilka złotych może stać się dla jednej osoby bezcenna?
Kopytoff pokazywał, że przedmiot nie ma jednej, niezmiennej pozycji. Może być produktem, prezentem, własnością, odpadem, antykiem, relikwią albo rodzinną pamiątką. Jego znaczenie zmienia się wraz z ludźmi i sytuacjami, przez które przechodzi.
Cambridge University Press – Igor Kopytoff, „The Cultural Biography of Things”
To kapitalna metoda dla reportera.
Bo natychmiast przestajemy pytać:
Co to jest?
Zaczynamy pytać:
Co się z tym działo?
Filiżanka za dziesięć złotych i filiżanka, której nie można kupić
Wyobraź sobie dwie identyczne filiżanki.
Obie wyszły z tej samej fabryki.
Kosztowały tyle samo.
Pierwsza stoi na półce sklepu.
Druga należała do twojej ukochanej babci.
Z której piła kawę każdego ranka przez trzydzieści lat.
Ekonomicznie różnica może być niewielka.
Biograficznie — ogromna.
Pierwszą możesz zastąpić.
Drugiej właściwie już nie.
Jeżeli się stłucze, nie stracisz kawałka porcelany.
Stracisz materialny punkt dostępu do człowieka.
Dlatego rzeczy zaczynają przechowywać coś, czego nie znajdziemy w ich instrukcji obsługi.
Relacje.
Przedmioty, z którymi myślimy
Psycholożka i badaczka technologii Sherry Turkle zebrała niezwykły zbiór esejów pod tytułem „Evocative Objects: Things We Think With”.
Ich bohaterami nie są wielkie idee.
Są nimi między innymi:
jabłko,
laptop,
wiolonczela,
samochód,
notatnik,
urządzenie medyczne.
Turkle interesuje moment, w którym zwyczajny przedmiot przestaje być tylko przedmiotem i zaczyna uruchamiać pamięć, emocję albo myśl.
Rzeczy mogą kotwiczyć wspomnienia, podtrzymywać relacje i otwierać drogę do refleksji nad znacznie większymi tematami: rodzicielstwem, stratą, dorastaniem, technologią, śmiertelnością czy zmianą.
MIT Press – Sherry Turkle, „Evocative Objects: Things We Think With”
I właśnie tutaj zaczyna się pisarstwo.
Bo jeśli zapytasz człowieka:
„Opowiedz mi o swoim dzieciństwie”
możesz usłyszeć:
„Miałem normalne dzieciństwo”.
Ale połóż przed nim starą cukiernicę z rodzinnego domu.
I zapytaj:
„Gdzie ona stała?”
Nagle pojawia się kuchnia.
Stół.
Cerata.
Niedziela.
Ojciec.
Zapach kawy zbożowej.
Radio.
Głos matki.
Pierwsza kłótnia.
Dzień, w którym ktoś nie wrócił.
Przedmiot otworzył drzwi, których abstrakcyjne pytanie nie potrafiło otworzyć.
Nie pytaj o życie. Zapytaj o szufladę
To jedna z najpraktyczniejszych lekcji dla reportera.
Wielkie pytania często wywołują wielkie, gotowe odpowiedzi.
„Jak wyglądało życie w PRL?”
„Było ciężko.”
„Jak wyglądała emigracja?”
„Tęskniłem.”
„Jakie było pana dzieciństwo?”
„Szczęśliwe.”
Ale zapytaj:
Co leżało w kuchennej szufladzie?
I nagle rozmówca musi wrócić do konkretu.
Łyżeczki.
Gumki recepturki.
Nożyczki.
Zapałki.
Rachunki.
Ołówek.
Klucz, do zamka ale nikt już nie pamiętał drzwi.
Konkret rozszczelnia pamięć.
Reporter zaczyna widzieć świat, zamiast otrzymywać jego streszczenie.
Przedmiot jest wejściem, nie tematem
Tu łatwo popełnić błąd.
Nie chodzi o pisanie sentymentalnych historii o kubkach i starych swetrach.
Przedmiot jest portalem do większej historii.
Weźmy filiżankę.
Możesz opowiedzieć jej historię jako przedmiotu:
gdzie została wyprodukowana,
z czego,
przez kogo,
jak trafiła do sklepu.
To poziom pierwszy.
Możesz opowiedzieć historię właściciela:
kto ją kupił,
dlaczego,
z kim z niej pił,
przez jakie mieszkania ją przenosił.
To poziom drugi.
Ale jest jeszcze poziom trzeci.
Historia świata ukryta w filiżance.
Skąd pochodzi kawa?
Kto ją uprawiał?
Jak wygląda globalny handel?
Dlaczego pijemy ją rano?
Jak kawiarnie stały się miejscami spotkań, pracy i polityki?
Dlaczego określony typ porcelany oznaczał kiedyś status społeczny?
Kiedy kawa stała się produktem masowym?
Co mówi o klasie społecznej sposób, w jaki ją pijemy?
Jak zmieniły to papierowe kubki, ekspresy kapsułkowe i sieci kawiarni?
Nagle rzecz mieszcząca się w dłoni prowadzi nas przez:
ekonomię,
kolonializm,
pracę,
handel,
obyczaj,
projektowanie,
rodzinę,
pamięć,
klasę społeczną,
ekologię.
To już jest reportaż.
Najmniejszy przedmiot może otworzyć największą historię
Weź stary dziecięcy bucik.
Możesz napisać o dziecku.
Ale możesz również dotrzeć do historii produkcji obuwia, biedy, dziedziczenia ubrań, zmian w wychowaniu dzieci albo przemysłu tekstylnego.
Weź klucz.
Prowadzi do domu.
Dom do rodziny.
Rodzina do migracji.
Migracja do granic.
Granice do historii państwa.
Weź telefon komórkowy.
Prowadzi do właściciela.
Ale również do kopalni minerałów, fabryk elektroniki, globalnych łańcuchów dostaw, projektowania interfejsów, ekonomii uwagi i góry elektroodpadów.
Weź obrączkę.
Prowadzi do małżeństwa.
Ale także do prawa, religii, obyczaju, własności, płci, rodziny i historii miłości.
**Przedmiot jest mały.
Sieć, do której należy — ogromna.**
Przedmioty są świadkami, ale nie świadczą
W tym miejscu reporter musi jednak zachować ostrożność.
Łatwo napisać:
„Ta filiżanka pamiętała wszystkie ich rozmowy”.
Literacko brzmi pięknie.
Faktycznie — filiżanka niczego nie pamięta.
To my nadajemy jej tę rolę.
Badacze zajmujący się biografiami rzeczy zwracają uwagę właśnie na to napięcie: biografia przedmiotu jest metodą badania i pisania, ale nie powinna prowadzić do udawania, że rzecz posiada ludzką świadomość. Tim Dant zauważa, że zwykły przedmiot może stać się „jednostkowy” właśnie poprzez prześledzenie jego miejsca w codziennym życiu społecznym.
Lancaster University – Tim Dant, „Fruitbox/Toolbox: Biography and Objects”
Dla autora oznacza to prostą zasadę:
personifikacja może należeć do literatury, ale dokumentacja musi należeć do faktów.
Możesz napisać:
„Gdyby filiżanka potrafiła mówić…”
Ale nie możesz zmyślić wydarzenia tylko dlatego, że pasuje do opowieści.
Rysa jest informacją
Popatrz teraz na przedmiot inaczej.
Nie pytaj tylko, czym jest.
Poszukaj śladów.
Rysa.
Wgniecenie.
Przetarcie.
Plama.
Naprawa.
Oderwana etykieta.
Wyblaknięty kolor.
Inicjały.
Ślad kleju.
Każda zmiana może być pytaniem reporterskim.
Skąd się wzięła?
Nie zgaduj.
Sprawdź.
Właściciel może powiedzieć:
„To pęknięcie powstało podczas przeprowadzki w 1997 roku”.
I właśnie pojawiły się kolejne drzwi.
Dokąd się przeprowadzaliście?
Dlaczego?
Co zabraliście?
Co zostawiliście?
Kto pakował?
Jak wyglądało poprzednie mieszkanie?
Co było pierwszą rzeczą rozpakowaną w nowym?
Z jednego pęknięcia możesz dojść do historii rodziny.
Dom jako archiwum
Rozejrzyj się po własnym mieszkaniu.
Prawdopodobnie znajduje się w nim archiwum, którego nigdy tak nie nazwałaś.
Szafa.
Pudełko ze zdjęciami.
Szuflada.
Biblioteczka.
Półka w kuchni.
Stara biżuteria.
Narzędzia.
Dokumenty.
Książka z czyjąś dedykacją.
Wazon, którego nie lubisz, ale którego nie wyrzucasz.
Sweter, którego od lat nie nosisz.
Dlaczego nadal tam są?
To świetne pytanie.
Bo przedmioty, których używamy, mówią o teraźniejszości.
Ale przedmioty, których nie używamy i mimo to przechowujemy, często mówią o czymś jeszcze ciekawszym.
O przywiązaniu.
Stracie.
Tożsamości.
Rodzinnej lojalności.
Wstydzie.
Nadziei.
O wersji siebie, którą kiedyś byliśmy.
Albo o tej, którą nadal chcemy zostać.
Najbardziej interesujący – bezwartościowy
To także warto zapamiętać.
Nie szukaj antyków.
Nie szukaj pięknych przedmiotów.
Nie szukaj rzeczy nadających się na Instagram.
Antropologia codzienności podpowiada coś przeciwnego.
Zwyczajność może być największym atutem.
Tim Dant zwraca uwagę, że przedmiot nie musi mieć wyjątkowej wartości rytualnej czy ekonomicznej, aby zasługiwał na biografię. Jego jednostkowość może wynikać właśnie z miejsca, jakie zajmował w zwyczajnym życiu społecznym.
Lancaster University – „Biography and Objects”
To niezwykle ważne dla piszącego.
Bo oznacza:
nie potrzebujesz niezwykłego życia, żeby mieć materiał do pisania.
Potrzebujesz uwagi.
Reporter rzeczy
Wyobrażam sobie reportera rzeczy trochę jak archeologa teraźniejszości.
Nie pyta wyłącznie:
„Co się wydarzyło?”
Pyta:
Co po tym zostało?
Co ludzie zachowali?
Co wyrzucili?
Co naprawiali?
Co zabrali ze sobą podczas ucieczki?
Co leży na nocnym stoliku?
Co stoi na biurku prezesa?
Co znajduje się w kieszeni pracownika?
Co dziecko zabiera codziennie do szkoły?
Co zostało w pustym mieszkaniu po przeprowadzce?
Czasami właśnie przedmiot powie nam — oczywiście poprzez ludzi i kontekst — więcej niż deklaracja.
Człowiek może powiedzieć:
„Nie jestem sentymentalny”.
A potem wyjąć z szuflady bilet kolejowy sprzed trzydziestu lat.
I nagle mamy historię.
Trzy życia przedmiotu
Kiedy więc znajdziesz przedmiot, spróbuj zobaczyć w nim trzy równoległe historie.
Pierwsze życie: rzecz
Co to jest?
Z czego powstała?
Gdzie?
Kiedy?
Kto ją zaprojektował?
Kto wyprodukował?
Ile kosztowała?
Jak trafiła tutaj?
Jak była używana?
Co się w niej zmieniło?
To biografia materialna.
Drugie życie: człowiek
Do kogo należała?
Dlaczego została kupiona?
Kto jej dotykał?
Przy jakich wydarzeniach była obecna?
Dlaczego właściciel nadal ją przechowuje?
Co by poczuł, gdyby zniknęła?
To biografia osobista.
Trzecie życie: świat
Jakie procesy historyczne, społeczne, ekonomiczne albo kulturowe umożliwiły jej powstanie?
Co mówi o epoce?
O pracy?
O pieniądzach?
O klasie?
O technologii?
O obyczaju?
O środowisku?
To biografia świata.
Dopiero kiedy te trzy warstwy zaczynają się przecinać, przedmiot przestaje być rekwizytem.
Staje się bohaterem reportażu.
Co mówi nauka?
Dlaczego rzeczy tak łatwo otwierają pamięć?
Nie trzeba zakładać, że przedmioty „magazynują” wspomnienia.
Magazynuje je człowiek.
Przedmiot może jednak stać się wskazówką przywołującą — elementem kontekstu uruchamiającym skojarzenia, emocje i autobiograficzne wspomnienia.
Dlatego zapach perfum, stara piosenka, materiał sukienki czy dotyk przedmiotu mogą nagle przywołać scenę, o której od lat świadomie nie myśleliśmy.
Właśnie na tym styku rzeczy, pamięci i znaczenia pracuje Sherry Turkle w Evocative Objects. Zebrane przez nią autobiograficzne eseje pokazują przedmioty jako punkty zaczepienia dla pamięci, relacji i myślenia.
MIT – Evocative Objects
Z kolei tradycja badań material culture traktuje rzeczy jako źródła wiedzy o społeczeństwie. Przedmioty mogą ujawniać praktyki codzienne, systemy wartości, konsumpcję, status, technologie i sposoby organizowania życia, których nie zobaczymy, jeśli będziemy analizować wyłącznie deklaracje ludzi.
Igor Kopytoff poszedł krok dalej: zaproponował, aby badać zmianę znaczenia rzeczy w czasie, niemal tak, jak badamy kolejne etapy ludzkiej biografii.
Cambridge University Press – „The Cultural Biography of Things”
Dla pisarza i reportera płynie z tego bardzo praktyczny wniosek:
jeśli pamięć nie chce odpowiedzieć na pytanie abstrakcyjne, daj jej rzecz.
Laboratorium Pisania
Ćwiczenie otwarte
Biografia pierwszej rzeczy
Nie wybieraj przedmiotu.
To ważne.
Rozejrzyj się.
Weź pierwszą rzecz, która znajdzie się w zasięgu twojej ręki.
Nie najładniejszą.
Nie najstarszą.
Nie najbardziej symboliczną.
Pierwszą.
Może to być filiżanka.
Kubek.
Ładowarka.
Okulary.
Klucz.
Łyżeczka.
Ściereczka.
Kamień przyniesiony ze spaceru.
Teraz napisz trzy krótkie teksty.
I. Napisz biografię przedmiotu
Zacznij:
„Zanim trafił do mojego domu…”
Spróbuj ustalić albo wyobrazić sobie pytania, na które później możesz znaleźć fakty:
Gdzie powstał?
Z czego?
Czyją pracą?
Jaką drogę przebył?
Kiedy został kupiony?
Co się z nim działo?
Gdzie ma ślady używania?
Oddziel fakty od tego, czego nie wiesz.
Nieznane miejsca zaznacz pytajnikiem.
To właśnie tam może zacząć się research.
II. Napisz historię właściciela
Tym razem zacznij:
„Pamiętam dzień, kiedy…”
Nie opisuj całego życia.
Opowiedz je poprzez ten jeden przedmiot.
Kto go dotykał?
Gdzie z tobą był?
Co zmieniło się w twoim życiu od chwili, gdy się pojawił?
Co o tobie wiedziałby ktoś, kto znałby wyłącznie historię tej rzeczy?
III. Napisz historię świata z perspektywy przedmiotu
Teraz możesz pozwolić sobie na literaturę.
Zacznij:
„Przez wszystkie te lata patrzyłem…”
Co przedmiot „widział”?
Jak zmieniali się ludzie?
Technologia?
Dom?
Język?
Obyczaje?
Ceny?
Telefony?
Sposób pracy?
Rodzina?
Nie próbuj być realistyczna.
Spróbuj zmienić punkt widzenia.
A na końcu odpowiedz na jedno pytanie:
Która z tych trzech historii okazała się naprawdę o przedmiocie?
Możliwe, że żadna.
Możliwe, że przez cały czas pisałaś o człowieku.
Filiżanka nadal stoi na stole
Kawa wystygła.
Na dnie została brunatna obwódka.
Możemy ją teraz umyć i odstawić do szafki.
Ale nie jest już całkiem tą samą filiżanką.
Nie dlatego, że przedmiot się zmienił.
Zmienił się sposób patrzenia.
I być może właśnie tego najbardziej potrzebuje reporter.
Nie coraz dalszych podróży.
Nie coraz bardziej niezwykłych bohaterów.
Nie kolejnych dramatów.
Czasami potrzebuje nauczyć się siedzieć przy własnym stole wystarczająco długo, żeby zauważyć, że świat już tam jest.
W filiżance.
W rysie na stole.
W kluczu do mieszkania, którego już nie ma.
W paragonie znalezionym między kartkami książki.
W przedmiotach tak zwyczajnych, że przestaliśmy je widzieć.
Bo dobry reporter potrafi znaleźć historię daleko.
Ale jeszcze lepszy potrafi znaleźć ją centymetr od własnej dłoni.
Biblioteka Reportera
Igor Kopytoff – „The Cultural Biography of Things: Commoditization as Process”
Fundamentalny tekst o „biografii rzeczy” w książce The Social Life of Things.
Cambridge University Press – tekst i informacje bibliograficzne
Sherry Turkle (red.) – „Evocative Objects: Things We Think With”
Eseje o zwyczajnych przedmiotach jako punktach dostępu do pamięci, emocji, relacji i myślenia.
MIT Press – Evocative Objects
Tim Dant – „Fruitbox/Toolbox: Biography and Objects”
Bardzo ciekawy tekst pokazujący, dlaczego także najzwyklejsze przedmioty codzienności mogą posiadać biografię wartą opisania.
Lancaster University – publikacja
Adam Drazin – „The Object Biography”
Współczesne omówienie object biography jako metody badania kultury poprzez historię konkretnej rzeczy.
Taylor & Francis – The Object Biography