Wszystkie wpisy, których autorem jest Sylwia Merchut (Iwan)

Piszę artykuły i fotografuję zarządzam swoimi stronami Kingfisher.page, autyzmwszkole.com, autyzm.life i Neuroróżnorodni, smart-sens.org. Ekonomistka, absolwentka: WSB we Wrocławiu oraz UO na Wydziale Ekonomicznym

Teraz czyli Zen w m2

Jestem jeszcze w zamkniętym jak puszka pomieszczeniu ale już moja dusza rwie się jak oszalała nad rzekę. Muszę natychmiast wyjść, inaczej zwariuję. Słońce jest dzisiaj intensywne i gorące pomimo porannego przymrozku. Wszystko jest nadzieją. Ptaki krzyczą za oknem. Domownicy wynieśli się do swoich szkół i prac. A ja już pierwszą część pracy mam za sobą. Cudowne uczucie.

Brakuje mi tarasu. Mam balkon, taki podłużny typowy, osiedlowy. Niestety zawalony suszarkami jeszcze nieumytymi z zimowego kurzu. Z metalowymi zardzewiałymi poręczami i sznurkową, drobną siatką przeciągniętą od góry do dołu, żeby gołębie nie urządziły sobie pałacyku z biało zielonymi gówienkami w centrum i tak już brudnej podłogi. Zresztą widok z niego ogranicza się na sąsiadujący bliźniaczy blok pudełkowy. Takie małe Chiny z ogrodzonym zieloną siatką placem zabaw na dole. Przypomina więzienny spacerniak i pewnie czasami spełnia tę funkcję. Nie ma co ukrywać jest tu strasznie. To miejsce jest wizualnym i mentalnym gównem. Żeby uciec z tego przedsionka paskudztwa trzeba iść conajmniej dwa kilometry przed siebie w hałasie i kurzu ulicznym. Ratują mnie rzeka, park i pola ale i to zależy od pory kiedy nie wjeżdżają maszyny ryjąco bronujące czy sprzątające zabierające ostanie części ciszy z tego biednego miasta.

Chciałabym już przenieść się z książkami na bagna. Niestety szkoła i studia chłopców znowu trzymają mnie na smyczy tego miejsca. Kotłujemy się na tak małej przestrzeni, że aż dziwne, że jeszcze nikt nikomu nie przywalił za karę istnienia w tym łagrze. Na przestrzeni 2 pokoi i 46 metrów a nawet w niektórych wcześniejszych zapisach spółdzielni 43, można jedynie orła wywinąć, ale z podkurczonymi nogami jak mawiała bohaterka „Party przy świecach”. Jednym słowem jest przesrane. A ciasnota tych pomieszczeń robi się nie do zniesienia. Zatem kiedy wieczory bywają trudne, wychodzę na drugi spacer. Jakoś minie do czerwca. Wytrzymam. Z natury jestem wytrzymała. Ale bez wybuchów się nie obejdzie, bo wybucham jak już pękam.

Trzeba cieszyć się chwilą, być uważnym i patrzeć w niebo. Życie to chwila i z tej chwili należy korzystać teraz, nie w przyszłości tyko teraz. To jest bardzo dla poszukiwaczy i marzycieli. Masz tę chwilę wykorzystaj ją najlepiej. Chcesz ją zmienić, zmieniaj. Ale teraz zanurz się w niej. Mamy tendencję do życia przeszłością i przyszłością. Nie zauważając teraz jakby teraz nie istniało a ono jest. Jest teraz. W taki sposób umyka nam życie. Chcemy więcej, chcemy lepiej w przyszłości. Kto wie, może będzie nam dane ale obecnie mamy teraz. I co z tym zrobić?

Podobno teraz trwa 3 sekundy, kiedy zauważymy teraz, czas się wydłuża. Gdzieś o tym czytałam. Następuje spowalnianie. Czas zamyka się w stop klatce teraz. Łapiemy go i trzymamy przez chwilę. Teraz jest ważne. Wyraźne. Świadome. Teraz nas kształtuje. Na teraz musimy się skupić. Teraz otwiera nasze umysły. Popatrz teraz jest teraz. To twoje teraz. Co z nim zrobisz?

Filozofia Zen: Osiąganie spokoju i świadomości poprzez bezpośrednie doświadczenie

Filozofia Zen, znana również jako Chan w Chinach, Seon w Korei, i Thiền w Wietnamie, jest odłamem buddyjskiej tradycji, który kładzie nacisk na bezpośrednie doświadczenie i praktykę medytacji. Jej korzenie sięgają Indii, ale to w Chinach, w VI wieku n.e., Zen zaczęło kształtować się w osobną szkołę buddyjską.

Historia i rozwój

Zen został przyniesiony do Chin przez indyjskiego mnicha Bodhidharmę, który przypisuje się założenie szkoły w Chinach około V lub VI wieku n.e. Jednakże, to przede wszystkim szkoła Chan, która rozwijała się w Chinach, a później Zen w Japonii, stała się znana na całym świecie.

Najbardziej znany przykład wpływu Zen na kulturę zachodnią to prawdopodobnie japońska ceremonia herbaciana, która ma swoje korzenie w praktykach medytacyjnych Zen.

Filozofia i główne koncepty

Filozofia Zen kładzie nacisk na bezpośrednie doświadczenie rzeczywistości, zamiast na pojęcia czy teorie. Główne koncepcje obejmują:

  • Satori: To przebudzenie do prawdziwej natury rzeczywistości, często osiągane poprzez praktykę medytacji i intensywne zadawanie koanów, paradoksów myślowych.
  • Za pomocą Paradoksu do Prawdy: W Zen, nauczyciele często używają paradoksów i zagadek, aby zmusić uczniów do wykraczania poza myślenie logiczne i intelektualne i osiągania bezpośredniego doświadczenia.
  • Bezpośrednia Ścieżka do Oświecenia: W odróżnieniu od innych tradycji buddyjskich, które mogą skupiać się na naukach, rytuałach i studiowaniu tekstów, Zen kładzie nacisk na bezpośrednią praktykę medytacji jako główną drogę do oświecenia.

Praktyka

Główną praktyką Zen jest medytacja zazen, w której praktykujący siada w specjalnej pozycji, skupiając się na oddechu i obserwując myśli, które przepływają przez umysł, bez ich oceniania czy przylegania do nich.

Inne praktyki, takie jak praktyka związana z ciałem (np. praca fizyczna) lub praktyka w stylu mistrza ucznia, gdzie nauczyciel prowadzi indywidualną interakcję z uczniem, są również istotne dla rozwoju w Zen.

Dziedzictwo i wpływ

Filozofia Zen miała ogromny wpływ na kulturę i sztukę wschodnią, a także na rozwój psychologii i filozofii zachodniej. Jej skupienie na bezpośrednim doświadczeniu rzeczywistości i odrzucenie abstrakcyjnych teorii znalazło zastosowanie w wielu dziedzinach, od malarstwa po architekturę i zarządzanie.

W dzisiejszych czasach, praktyka medytacji zazen i idee Zen znalazły się w centrum wielu ruchów duchowych i technik relaksacyjnych, które mają na celu osiągnięcie spokoju umysłu i głębszej świadomości.

Filozofia Zen kontynuuje swoje dziedzictwo jako praktyczna droga do oświecenia i zrozumienia rzeczywistości poprzez bezpośrednie doświadczenie. Jej główne idee, takie jak skupienie się na teraźniejszości, używanie paradoksów do zmuszenia myślenia poza granice logicznego myślenia, i praktyka medytacji, nadal mają znaczenie dla wielu ludzi na całym świecie, którzy szukają spokoju i zrozumienia w dzisiejszym zabieganym świecie.

Dla małej dziewczynki

Odkryłam niedawno dla siebie współczucie. Dla dziecka we mnie. Małej dziewczynki z wielkimi kokardkami i szeroko otwartymi oczami. Te oczy jak dwa jeziora. Wypatrujących codziennie wsparcia, które rzadko nadchodziło. Dziecko moje w sobie, które teraz krzyczy i domaga się uwagi w krytycznych podsumowaniach, każdej czynności. Każdego dnia. Trzeba okazać mu troskę i współczucie. Przytulić, ukoić, pokochać. Zauważyć i wysłuchać. Nabrać odwagi, strzepać zalegający kurz z parapetów świadomości, zaopiekować się dzieckiem jak należy, wyrzucić za drzwi ostatnich podzrzegaczy, deptaczyi zjadaczy dobrych chwil. Zacząć pisać nowy rozdział i odpierdolić się od siebie raz na zawsze.

Jestem pomiędzy wiosną i latem…

Jestem pomiędzy wiosną i latem. Wiem, że wszystko pójdzie szybko. Po chwili chłodu powietrze nagle nagrzeje się do czerwoności jak w miejskim kotle. Stopione ludzkie ciała wypływające spod T-szirtów bedą przewijać się po nagrzanych chodnikach. Trawa wyschnie a powietrze przesiąknie smrodem asfaltowych oparów. Tyko poranki pozostawią orzeźwiający zapach rosy na liściach w krótkich liniach różowych świtów. Wieczory przygotują chwilę ukojenia z piwem w ręku na działkowej darni, w towarzystwie ptaków i przyjemnych powiewów wiatru. Dla tej pory roku warto żyć. Uważnie czerpać z tych darów zanim z powrotem wszystko odbierze nam zima. Pora rozkwitu. Poszerza świadomość przy orkiestrze pobudzonych zmysłów. Kolorowe szaleństwo jak teoria wszystkiego nastroi nas przyjaźnie do świata i połączy z nim na zawsze. A nawet człowiek nie będzie wilkiem, no chyba, że w korku…

Trzeba zatrzymać ten czas w głowie. Cieszyć się nim. Tak szybko odchodzi. I dołożyć sobie nową cząstkę, którą stworzymy, tylko dla siebie. Chociażby spacer przed świtem…

Teoria Wszystkiego

Teoria Wszystkiego (ang. Theory of Everything) to koncepcja naukowa, która stara się zintegrować i wyjaśnić wszystkie fundamentalne siły i oddziaływania w naszym wszechświecie. Chociaż termin ten często kojarzy się głównie z fizyką teoretyczną, to próba stworzenia jednolitej teorii, która obejmie wszystkie dziedziny nauki, jak fizyka cząstek elementarnych, grawitacja, kwantowa teoria pola, teoria względności oraz inne dziedziny takie jak astrofizyka czy kosmologia.

W fizyce, teoria wszystkiego jest często poszukiwana jako jedna koncepcja, która wyjaśniłaby wszystkie zjawiska fizyczne i zasady rządzące wszechświatem. Jednym z głównych celów takiej teorii jest zintegrowanie grawitacji z pozostałymi trzema fundamentalnymi oddziaływaniami – elektromagnetycznym, silną i słabą interakcją jądrową.

Naukowcy podejmujący się tego wyzwania, jak na przykład fizycy teoretyczni, starają się opracować modele matematyczne i teoretyczne, które mogłyby połączyć wszystkie znane fundamentalne siły i zasady fizyczne. Jednakże, mimo intensywnych badań, jak dotąd nie udało się stworzyć jednej, powszechnie akceptowanej teorii wszystkiego.

Cisza to stan spokoju

I proszę, jest! Pierwszy dzień wiosny. Spłynął niespodziewanie na naszą ulicę. Jest słońce i ptaków śpiew oraz uczucie nadziei, że wszystko będzie już dobrze. Nastrój się podniósł a niepokój spłyną rzeką do podświadomości. Chodzę na dwa spacery dziennie. Dotlenienie robi swoje i wydolność poszła w górę jak nastrój. Zatem coś w tym jest, że ruch załatwi prawie wszystko. Jednak w pierwszym zderzeniu nie mogłam sobie poradzić z bólem mięśni i zmęczeniem, ponieważ to moje chodzenie niewiele różniło się od biegania. Zanim doszłam w zaciszne miejsce nad rzekę musiałam przemierzyć szybkim krokiem miasto. Szybkim, ponieważ hałas przejeżdżających samochodów wydawał się być udręką dla moich uszu nawet wtedy kiedy były ubrane w słuchawki. Dźwięki miasta nie są do zniesienia. Dopiero w cichym zakątku parku można wziąć prawdziwy spokojny wdech a szczebiot ptaków nie jest zakłócany żadnym kołem toczącym się po asfalcie.

Ciche miejsce robi robotę. Przełącza fale mózgowe na tryb półsnu, wytchnienia ulgi od plastikowego świata za mostkiem. Ludzie powinni być rozliczani z hałasu. Swoich brutalnych dźwięków wyrzucanych w przestrzeń. Powinni uiszczać opłaty w urzędach skarbowych od emisji stukotów swoich urządzeń domowych oraz szumu aut oraz głośnych rozmów komórkowych, może wtedy zrozumielibyśmy czym naprawdę jest cisza i co z nami robi.

Cisza jest fundamentalną, ale często niedocenianą częścią codzienności. To stan spokoju umysłu. W obliczu hałasu miejskiego, cisza staje się luksusem, który może mieć znaczące korzyści dla zdrowia psychicznego i fizycznego, o których człowiek przez swoją nieuważność dawno już zapomniał.

Na poziomie fizjologicznym, cisza ma zdolność do redukowania poziomu stresu i obniżania ciśnienia krwi. Badania sugerują, że regularne wystawianie się na ciszę może poprawić zdolność koncentracji, pamięć oraz procesy myślowe. Mózg w ciszy ma szansę na regenerację i odpoczynek, co poprawia samopoczucie.

Hałas miejski to zło. Stała ekspozycja na hałas może prowadzić do bezsenności, nadmiernego stresu, a nawet problemów ze słuchem. Dodatkowo, hałas może zakłócać koncentrację, obniżać wydajność pracy oraz przyczyniać się do uczucia irytacji i niepokoju.

W społecznościach miejskich, gdzie hałas jest powszechny, warto docenić wartość ciszy i starać się ochronić ją w przestrzeni publicznej. Zapewnienie miejsc, gdzie ludzie mogą odpocząć od hałasu i cieszyć się ciszą, może przynieść liczne korzyści dla zdrowia i dobrostanu społeczności. Cisza staje się wówczas nie tylko brakiem dźwięków, ale również oazą spokoju i odprężenia w szybkim tempie życia miejskiego.

Wydaje mi się, że w każdym nawet najgłośniejszym mieście możemy znaleźć ciche miejsce. Czasem ta wizja zmusza nas do długich wędrówek na skraj strefy wybuchów i frustracji. Przez chaszcze, błota i rowy melioracyjne. Jednak gdy już nam się uda dotrzeć do właściwej strefy, i wybierzemy swój skrawek natury, usłyszymy ptaka, który da nam ukojenie do końca tego wspaniałego dnia.

Oto lista kilku książek na temat ciszy:

  1. „Cisza: Biografia” autorstwa Erlinga Kagge
  2. „Cisza: In Search of Silence in a Noisy World” autorstwa George’a Prochnika
  3. „Cisza: The Power of Quiet in a World Full of Noise” autorstwa Thich Nhat Hanh
  4. „The Book of Silence” autorstwa Sara Maitland
  5. „Cisza w epoce hałasu” autorstwa Erlinga Kagge

Oto lista kilku artykułów na temat ciszy:

  1. „The Power of Silence: Social and Psychological Perspectives” autorstwa Michela Carrier i innych (publikacja w „Personality and Social Psychology Review”)
  2. „The Sound of Silence: How to Find Quiet in a Noisy World” autorstwa Lydii Denworth (publikacja w „Scientific American”)
  3. „The Healing Power of Silence” autorstwa Ruth Whippman (publikacja w „The New York Times”)
  4. „The Quiet Ones: How Introverts Thrive in Our Noisy World” autorstwa Susan Cain (publikacja w „The Atlantic”)
  5. „The Science of Silence: How Solitude Enriches Creative Work” autorstwa Rebecca Webber (publikacja w „Psychology Today”)

Spacer pełen endorfin

Dzisiaj jeszcze jaśniej. Wiosna całą gębą. Rankiem przymrozek namalował na trawniku blado białe smugi szronu. Teraz temperatura rośnie w szaleńczym pędzie. Wraca nadzieja, obietnica cudu. Odżywcza siła promieni działa kojąco na zmęczone po zimie mózgi.Cofa się wypalenie, odpuszcza. Wraca nowa energia. Jestem dobrym odbiorcą takich zjawisk. Szybko daję się ponieść. Dokładam sobie cegiełki z nowo narodzonego entuzjazmu. Przyciągam dobrą energię. Będzie dobrze Wszechświat mnie wspiera i robota mi odpuści. Pojawia się witalność ale sny gdzieś się schowały. Muszę iść na przymusowy spacer pomiędzy zajęciami wtedy, mam nadzieję dam większą szansę moim endorfinom. Wydzielajcie się! Niech mi się nastrój podniesie na maksa. Odpalcie wrotki niech poczuję, że żyję! Niech nad martwym wzlecę światem!

Kiedy mam wątpliwości pytam chataGPT, a on jak dobry wujek służy radą. Jednak jego największą wartością jest dziecinny optymizm, którego tak bardzo mi teraz brakuje. A tu proszę. Jest za darmo.

Endorfiny: Źródło radości na spacerze

Spacer, z pozoru prosty akt, kryje w sobie potęgę zdrowia i szczęścia. Gdy stąpamy przez świat, nie tylko nasze ciało aktywuje się, ale także nasz umysł doznaje pozytywnych zmian. Jednym z kluczowych elementów tego doświadczenia są endorfiny – substancje chemiczne wydzielane przez mózg, które działają jak naturalne przeciwdepresanty i przynoszą uczucie euforii oraz ulgi. W niniejszym eseju skoncentruję się na roli endorfin w procesie spacerowania i ich wpływie na nasze zdrowie fizyczne i psychiczne.

Spacer to nie tylko forma aktywności fizycznej, ale również rodzaj medytacji ruchu, który pozwala na odprężenie umysłu i uwolnienie od codziennego stresu. Gdy oddychamy świeżym powietrzem i obserwujemy otaczającą nas naturę, nasz mózg zaczyna wydzielać endorfiny, które działają jak naturalne substancje przeciwbólowe. Ta naturalna reakcja organizmu przyczynia się do złagodzenia bólu i napięcia mięśniowego, co sprawia, że spacer staje się nie tylko przyjemny, ale także terapeutyczny.

Warto również zauważyć, że regularne spacery mogą przynieść długoterminowe korzyści zdrowotne. Badania naukowe wykazały, że regularna aktywność fizyczna, w tym spacery, może zmniejszyć ryzyko wielu chorób przewlekłych, takich jak choroby serca, otyłość, cukrzyca czy nawet niektóre rodzaje nowotworów. Dzięki regularnemu uwalnianiu endorfin podczas spacerów, nasze ciało staje się bardziej odporne na stres i choroby, co przekłada się na ogólny stan zdrowia.

Nie tylko zdrowie fizyczne jest korzystne z regularnych spacerów. Endorfiny mają również pozytywny wpływ na nasze zdrowie psychiczne. Uwalniając się podczas spaceru, stajemy się bardziej pozytywnie nastawieni i mniej podatni na stany depresyjne czy lęki. Regularna aktywność fizyczna, w tym spacery, może nawet pomóc w leczeniu depresji i poprawie ogólnego samopoczucia. To niezwykle istotne, zwłaszcza w dzisiejszym zabieganym świecie, w którym coraz więcej osób boryka się z problemami zdrowia psychicznego.

Wnioskiem z powyższego jest to, że spacery są znacznie więcej niż tylko formą aktywności fizycznej. To czas poświęcony sobie, swojemu zdrowiu i swojemu szczęściu. Dzięki uwalnianiu endorfin, spacerowanie może być źródłem radości i ulgi zarówno dla ciała, jak i dla umysłu. Dlatego zachęcam wszystkich do regularnego sięgania po tę prostą, ale potężną formę ruchu, która może odmienić nasze życie na lepsze.

Odkrywanie balansu: Sposób na odpoczynek

Dzisiaj słońce rozświetliły cały pokój. Świeża zieleń ścian majaczy z przebłyskami promieni rozbijających się na klepkach podłogi. Ogarnia mnie ciepło. Za szybami słychać świergot niezliczonych gromad ptaków

Zrobiło się jakby wiosennie. Bardziej niż wczoraj i przedwczoraj. Dotyka mnie jakaś wewnętrzna ulga jak przed ukończeniem pracy lub szkoły. Taki przedweekendowy relaks, tyle że to czwartek, a czwartki bywają okrutne. Zawsze piętrzy się mnóstwo niedokończonych spraw. W głowie rośnie myśl o szybkim ukończeniu na wpół skończonych zadań oraz o tempie, oczywiście szybkim i końcowej uldze jak przy porodzie kolejnego dziecka. Niestety późnym wieczorem okazuje się, że to nawet nie półmetek. Praca rozlewa się w nieznane kąty a cel znowu nie został osiągnięty więc w ciężar piątku wpadną dodatkowe kamienie zadań i tak bez końca, bez odpoczynku. Drążenie skały. Obietnica cudu. Odpoczynku. Ulgi. Relaksu. Nigdy nie nadchodzi.

Jak zrobić sobie ulgę, odpoczynek, kiedy zadania mnie przytłaczają i zabierają lwią część dnia?

Odkrywanie balansu

Niezależnie od tego, czy jesteś osobą pracującą zdalnie, uczniem, czy też profesjonalistą w pełnym wymiarze godzin, znalezienie czasu na relaks i regenerację może być kluczowe dla Twojego zdrowia psychicznego i fizycznego. Oto kilka skutecznych sposobów na zapewnienie sobie ulgi i odpoczynku, nawet wtedy, gdy zadania i praca pochłaniają większość Twojego dnia.

  1. Planowanie czasu: Przygotuj harmonogram dnia, uwzględniając czas na pracę, odpoczynek i rekreację. Świadome planowanie pozwoli Ci lepiej zarządzać czasem i uniknąć nadmiernego obciążenia.
  2. Trzymanie się priorytetów: Zidentyfikuj najważniejsze zadania do wykonania i skup się na nich, pozostawiając mniej istotne na później. Priorytetowe podejście pomoże Ci efektywniej zarządzać czasem i znaleźć więcej momentów na odpoczynek.
  3. Krótkie przerwy: Regularne, krótkie przerwy podczas pracy mogą pomóc złagodzić stres i poprawić koncentrację. Wykorzystaj 5-10 minut na rozprostowanie nóg, wypicie wody lub krótką medytację.
  4. Ćwiczenia fizyczne: Regularna aktywność fizyczna nie tylko poprawia zdrowie fizyczne, ale także ma pozytywny wpływ na stan psychiczny. Znajdź czas na krótkie ćwiczenia lub spacery podczas przerw w pracy.
  5. Zwolnij tempo: Nie bój się zwolnić tempa i pozwolić sobie na chwilę wytchnienia. Czasami konieczne jest oderwanie się od pracy i po prostu cieszenie się chwilą.
  6. Zachowaj granice: Wyznacz granice między pracą a życiem prywatnym. Miej określone godziny pracy i staraj się ich przestrzegać, aby zapobiec wypaleniu zawodowemu.
  7. Znajdź hobby: Znalezienie hobby lub aktywności, która sprawia Ci przyjemność, może być doskonałym sposobem na relaks i regenerację po dniu pełnym obowiązków.
  8. Odwiedzaj naturę: Spędzanie czasu na świeżym powietrzu i w kontakcie z naturą może pomóc w redukcji stresu i poprawieniu samopoczucia.
  9. Pozwól sobie na relaks: Nie czuj się winny za poświęcanie czasu na odpoczynek. Zrozum, że dbanie o siebie jest kluczowe dla efektywności i dobrego samopoczucia.
  10. Znajdź wsparcie: Nie wahaj się prosić o wsparcie od bliskich lub kolegów pracy, gdy czujesz się przytłoczony. Czasami rozmowa z innymi może być świetnym sposobem na złagodzenie stresu i znalezienie perspektywy.

Wszyscy jesteśmy tylko ludźmi i potrzebujemy czasu na odpoczynek i regenerację, aby utrzymać równowagę w życiu. Pamiętaj o tych prostych strategiach, aby zapewnić sobie ulgę i znaleźć harmonię między pracą a życiem osobistym. Twój umysł i ciało będą Ci za to wdzięczne.

Zacznij od Junga

Dzisiaj słońce rozświetliło cały duży pokój. Wpadło przez drzwi balkonowe i wyhamowało na progu przedpokoju. Prawdziwa wiosna można by rzec. Zaraz wyjdę na krótki spacer. Krótszy niż zwykle ale będzie to już mój codzienny rytuał mam nadzieję, No bo ile tych spacerów mi jeszcze zostało? Trzeba korzystać. Praca może przedłużyć się do wieczora ale za to w głowie zostaną rozświetlone cząstki w postaci zielonych trawników i pierwszych delikatnych kwiatków.

A mamy ich w parku całkiem sporo: zawilce, fiołki, żonkile, przylaszczki, cebulica syberyjska i inne ogrodowe odmiany kwiatów, których kolorowe pączki dopiero wspinają się do słońca. Jest okazale i świeżo. Ptaki w donośnym świergocie uprawiają swoje szaleństwo. Pełno tu rudzików, kosów, pełzaków i sikorek. W głębokiej dziurze parku utworzono miejsce z gałęziami i starymi pościnanymi pniami, gdzie dzięcioły urządzidziły swoje królestwo. Wraz z nimi pojawiły się kowaliki. Jak niewiele trzeba dla tych istot. Wystarczy zostawić to co ścięte, stare, zepsute…

Obiecałam sobie zadbać o ruch bardziej uważnie niż wcześniej. Znowu. Zminimalizuję pisanie do najważniejszych tekstów. Muszę wyrobić w sobie nawyk trzymania się ustalonego planu i nie rozmieniać się na drobne. Rozpraszam się jakimiś niepotrzebnymi śmieciami zamiast trzymać się esencji. Do głowy wlatują mi niepotrzebne rzeczy. Rzeczy śmieci. Czasem, owszem wyjdzie z tego temat… ale nie tak ważny jak by się wydawało. Rozproszenie nie służy niczemu dobremu. Trzeba jechać po wyznaczonych szynach. W pracy. W życiu niekoniecznie. Ale to już inna historia.

Wracam do tematu snów. Chyba zacznę od Junga. Pojawił się audiobook „Człowiek i jego symbole”, chyba łyknę go na spacerze, chociaż z mojej listy wyskakują inne pozycje, które czynią ze mnie książkową zakupoholiczkę. Muszę pamiętać o napiętym budżecie, więc kogo czytać, gdy chcę wiadomości o snach… (oprócz Mistrza)? Przykładowa lista znajduje się na końcu.

Co właściwie Jung wiedział o snach?

Carl Jung był jednym z pionierów w badaniu snów i głębi. Jego prace na temat snów skupiały się na interpretacji symboli snów i ich znaczeniu dla procesu indywidualizacji oraz rozwoju osobowości.

Jung wierzył, że sny są manifestacją nieświadomości i że zawierają one wiele informacji na temat naszego wewnętrznego życia psychicznego. Zwracał uwagę na to, że symbole w snach mogą być uniwersalne, ale mogą też mieć indywidualne znaczenie dla każdej osoby, zależnie od ich życia, doświadczeń i kontekstu życiowego.

Jego podejście do interpretacji snów obejmowało analizę archetypów i kompleksów, które ujawniają się w symbolach snów. Archetypy, takie jak Cień, Anima/Animus, i Starzec, są często obecne w snach i odzwierciedlają podstawowe aspekty ludzkiej psychiki.

Jung również uważał, że sny mogą być drogowskazem dla rozwoju osobistego i duchowego. Wierzył, że praca nad interpretacją snów może pomóc jednostkom w zrozumieniu ich własnego życia, wyzwań i celów.

Jego prace nad interpretacją snów zostały szczegółowo opisane w jego książkach, takich jak „Psychologia i Alchemia”, „Psychologia i Religia Zachodu” oraz „Man and His Symbols”. Jego wpływ na dziedzinę psychologii snów jest nadal widoczny dzisiaj, a jego teorie nadal stanowią ważny punkt odniesienia dla badaczy i praktyków.

Oto lista książek i artykułów na temat snów:

Książki:

  1. „Interpretacja snów” autorstwa Sigmunda Freuda
  2. „Sny, tłumaczenie, psychoterapia” autorstwa Jamesa Hillmana
  3. „Tajemnice snów: Jak zrozumieć swoje sny i zacząć żyć pełniej” autorstwa Marie-Claude Valiquet
  4. „Marzenia, znaczenia, terapie” autorstwa Clara Hill
  5. „Sny: Klucze do zrozumienia” autorstwa Roberta Van de Castle’a
  6. „Sny i ich interpretacja: Jak zrozumieć przesłania swojego nieświadomego” autorstwa Michela Gélinasa

Artykuły:

  1. „Understanding the Meaning of Dreams: Are We Close to Cracking the Code?” – artykuł naukowy z Journal of Sleep Research
  2. „The Role of Dream Interpretation in Psychotherapy” – artykuł z The American Journal of Psychotherapy
  3. „Exploring the Therapeutic Potential of Dream Work in Counseling and Psychotherapy” – artykuł z The Journal of Counseling and Development
  4. „The Language of Dreams: A Jungian Approach to Dream Interpretation” – artykuł z Journal of Analytical Psychology
  5. „Dreaming as a therapeutic process: A comprehensive review of the empirical evidence” – artykuł z Psychology and Psychotherapy: Theory, Research and Practice

Zmęczenie, wypalenie, depresja i niebieskie sny

Kolejny dzień w kaszlu. Kaszel suchy u P. Rozdziera trudne poranki a mokry ciężki u S., przerywa mocny sen po trzeciej. Kaszel J. natomiast przewodzi wszystkim domownikom nadając rytm porannym zadaniom. Mojego kaszlu nie ma. Nie posiadam go od lat. Kiedyś był wiernym towarzyszem dzieciństwa i młodości. Teraz jego strumień wysechł. Może to za sprawą Ibupromu łykanego na ból głowy, gardła i zmęczenia, a może po prostu skończył się w moim ciele i przeszedł na innych. W końcu wszystko się kiedyś kończy i nie zawsze towarzyszy temu smutek. Niektóre straty są ulgą nawet te ostateczne i otwierają nowe drzwi. Robią miejsce na nowe. Zmieniają nasze życie. Czasem nawet pomagają na nowo rozkwitać. Zaczynać wszystko od nowa. Nowe, nowe, nowe…

Niestety po zarwanych nocach włącza mi się wypalenie. Wypalenie przyciska mnie swoją siłą również na początku różnych dziwnych pocovidowych wirusów, które wyłażą przy wahaniach temperatur z różnych zakamarków zainfekowanego miasta.

Zmęczenie to początek jazdy w dół. Przedsionek depresji. Monstrum niemocy i beznadziejności. Ogromna dziura w głowie, której nie ma czym zalepić. Ale my już wiemy z autopsji co z tym robić. Jak omijać to uczucie, jak się nie zapadać niżej, jakich kół ratowniczych używać, żeby swoim zatonięciem nie zakłócać planu dnia. Jak wylewać wodę z tonącego statku i uciszać wrzaski tonących.

Gdy już wykorzystamy wszystkie narzędzia a rozwleczone ciało dalej nie reaguje na kolejną domową terapię, i kiedy czujemy, że ratunek nie nadejdzie, nagle, niespodziewanie odpala się pierwiastek nadziei jak pierwiosnek. Jak tęcza po śpiączce. Ułamkowy przebłysk fali niebieskiej wody w neuronie snu, która stawia nas na nogi pozwalając przetrwać kolejny dzień.

Kluczem do wyzwolenia mogą być sny lub ludzie jeśli ktoś ma więcej szczęścia. Albo coś zupełnie nieznanego, nienazwanego. Co odpala się w ostatniej minucie. Wszechświat niesie ze sobą mnóstwo niespodzianek a mózgi istot żywych muszą z nim współpracować. W końcu połowa życia to sen, większa część świadomości czyli podświadomość i nieświadomość pływa zatopiona w odmętach oceanu, niedostępna dla nas dolna część góry lodowej znana z podstawowych schematów psychologicznych. Ukrywa przed nami sens tej maszynerii upychając instynkt i przeczucia w najmroczniejszych zakamarkach głębin, po to, żeby świadomość nie wyśmiała jej na kolejnej naukowej konferencji próżności.

Wypalenie zawodowe, przepracowanie a depresja: Skrywane wyzwanie rzeczywistości

Wypalenie zawodowe, przepracowanie i depresja to trzy zjawiska, które obecnie są częściej spotykane. Choć mogą wydawać się od siebie oddzielone, mają wiele wspólnego. W miarę jak tempo życia staje się bardziej wymagające, ludzie częściej doświadczają negatywnych skutków związanych z pracą i życiem zawodowym.

Wypalenie zawodowe: Kiedy praca staje się męczarnią

Wypalenie zawodowe, znane również jako syndrom wypalenia zawodowego, to stan, w którym osoba doświadcza chronicznego zmęczenia, frustracji i braku satysfakcji z pracy. Objawy wypalenia zawodowego mogą obejmować uczucie wyczerpania, obniżone poczucie własnej wartości, a także utratę zaangażowania w wykonywane obowiązki zawodowe. Często towarzyszą temu zaburzenia snu, bóle głowy oraz problemy zdrowotne.

Czynniki takie jak nadmierne obciążenie pracą, brak wsparcia ze strony przełożonych, konflikty w miejscu pracy oraz brak możliwości rozwoju zawodowego mogą przyczynić się do wypalenia zawodowego. Osoby pracujące w zawodach wymagających dużej empatii, jak nauczyciele, pracownicy służby zdrowia czy pracownicy socjalni, są szczególnie narażone na ten problem.

Przepracowanie: Kiedy granica pracy i życia prywatnego zanika

Przepracowanie odnosi się do sytuacji, w której granica między pracą a życiem prywatnym się zaciera, prowadząc do chronicznego przepracowania i braku równowagi między życiem zawodowym a osobistym. Obecnie, gdy technologia umożliwia stałe połączenie z pracą poprzez e-maile, komunikatory czy telefony komórkowe, wiele osób ma trudności z wyłączeniem się z obowiązków zawodowych nawet po opuszczeniu biura. Osoby pracujące w domu nie mogą wyznaczyć sobie zdrowych ram pracy i czasu na odpoczynek.

Przepracowanie może prowadzić do przewlekłego stresu, zmęczenia, a także braku czasu dla rodzin i przyjaciół. Osoby przepracowane często odczuwają spadek jakości życia, a ich zdrowie zarówno psychiczne, jak i fizyczne, może ulec pogorszeniu.

Depresja: Głębokie skutki ignorowania zdrowia psychicznego

Depresja jest poważnym zaburzeniem zdrowia psychicznego, które może być powiązane zarówno z wypaleniem zawodowym, jak i przepracowaniem. Osoby doświadczające wypalenia zawodowego lub przepracowania często mogą mieć uczucie bezradności, bezwartościowości i pogorszenie nastroju, co może prowadzić do rozwoju depresji.

Istnieje silna zależność między stresem związanym z pracą a ryzykiem wystąpienia depresji. Osoby, które czują się wypalone lub przepracowane, często nie szukają pomocy lub nie są w stanie jej otrzymać ze względu na społeczną stygmatyzację związaną z problemami psychicznymi. Niestety, ignorowanie tych problemów może prowadzić do pogłębienia się stanu depresyjnego i poważnych konsekwencji dla zdrowia psychicznego.

Wypalenie zawodowe, przepracowanie i depresja to trzy zjawiska, które łączy się ze sobą w dynamicznym środowisku pracy. Dążenie do osiągnięcia równowagi między pracą a życiem osobistym, zdrowe relacje interpersonalne oraz dbanie o własne zdrowie psychiczne są kluczowe dla zapobiegania negatywnym skutkom związanym z wypaleniem zawodowym i depresją.

Czy terapia snem może pomóc?

Terapia snem może być skutecznym narzędziem w leczeniu wypalenia zawodowego, zmęczenia i depresji. Sen odgrywa kluczową rolę w regeneracji fizycznej i psychicznej organizmu, dlatego właściwe zarządzanie snem może przynieść znaczącą poprawę w samopoczuciu i zdrowiu psychicznym.

Terapia snu może obejmować różne strategie, takie jak edukacja na temat higieny snu, techniki relaksacyjne, trening umiejętności zarządzania stresem oraz terapia poznawczo-behawioralna skoncentrowana na problemach snu. Dzięki regularnym sesjom terapeutycznym pacjenci mogą nauczyć się lepszych nawyków snu i technik radzenia sobie ze stresem, co może prowadzić do zmniejszenia objawów wypalenia zawodowego, zmęczenia i depresji.

Ponadto, jeśli wypalenie zawodowe, zmęczenie lub depresja są powiązane z zaburzeniami snu, takimi jak bezsenność lub zaburzenia rytmu snu, terapia snu może być kluczowa w leczeniu tych problemów. Specjalista ds. snu może przeprowadzić ocenę problemów ze snem oraz zaproponować spersonalizowane strategie leczenia, takie jak korekta rytmu snu, terapia światłem, farmakoterapia lub terapia poznawczo-behawioralna.

W każdym przypadku ważne jest skonsultowanie się z lekarzem lub specjalistą ds. zdrowia psychicznego w celu ustalenia odpowiedniego planu leczenia. Terapia snu może być skutecznym uzupełnieniem innych form terapii, takich jak terapia poznawczo-behawioralna lub farmakoterapia, w leczeniu wypalenia zawodowego, zmęczenia i depresji.

Śnieżyca wiosenna (Leucojum vernum)

Mówię sobie od rana, że mam czekać na sny i na pomysły. Jednak poniedziałkowy nastrój nie wróży natchnienia. Pralka już kręci w bębnie czarne, szare i granatowe szmaty codzienności, a na gazie stoi wielki gar rosołu. Jak na wojnie wszystko kręci się wobec przetrwania i ciepłych nóg i nóżek. Jesteśmy tylko pracownikami i konsumentami kręcącej się wody. Niewolnikami jedzenia i mody. Czystości, brudu i głodu. Wszystko sprowadza się do przyziemia, kiedy ww brzuchu burczy a temperatura spada poniżej zera. Przedwiośnie jest kapryśne jak zawsze, jedynie czas wymusza ostrzejsze reakcje na spadki.

Wczoraj byliśmy w lesie. Trochę za późno bo na szlaku byli już wycieczkowicze, więc upragniona dzika cisza nie dotknęła mnie swoim bogactwem. Jednak buczynowy las robił swoje. Przenosił umysł do tych miejsc dalekich gdzie entuzjazm wyrastał, z każdym wyjściem na powietrze. Znowu Sokołowsko. Ulga dla zmęczonych miastem płuc. Inhalacja wzdłuż ekologicznych ścieżek spacerowych jak z czasów kuracjuszy z Empuzjonu, Olgi Tokarczuk, którzy przemierzali przestrzenie lasu w nadziei na rychłe uzdrowienie. Odsłuchuję sobie na spacerach opowieści o Mieczusiu przemierzając nudne parki mojego miasta. Wydzielam sobie treści, żeby zbyt szybko się nie skończyły a w Sokołowsku odtwarzam mapę w głowie i w kółko zastanawiam się nad tajemniczym podziemnym jeziorem, o którym nikt nigdzie nie wspomina oprócz Olgi.

Widziałam za to małe jeziorko a raczej staw o niebieskawym odcieniu na tle szarego zimowego jeszcze lasu i szpiczastej góry pokrytej świerkami, w którym turystki urządziły kąpiel swoim pieskom zanim ruszyły wzdłuż zielonego szlaku. Jednak nie mam pojęcia gdzie to niewidoczne jeziorko miałoby istnieć. Za to atmosfera zagadkowości i cienia tamtych wydarzeń jest wpisana w każdą tkankę tego miejsca. Srebrne buczyny stoją na straży jak wojsko naprzeciw pluskom i bełkotom pędzącego donikąd strumyka. Żółte i zielone porosty na spękanych korach już lekko zmatowiały zostając jednak dalej w trybie czuwania na zmiany wilgoci. I wszystko byłoby tak, jak poprzednim razem gdyby nie biel.

Teraz nad mokrymi dolinami zapanowała biel ząbkowanych dzwonków śnieżycy wiosennej. Pochylone z szeroko rozwartych parasolek z żółtymi kropeczkami na zewnątrz baldachimów spoglądają wędrującym pod stopy. Były ich całe dywany. Całe armie istot w białych mundurkach. Białe szeregi przechodzące w rozlewające się jasne plamy. Kołdry, pierzyny, prześcieradła… Nie można było oderwać od nich oczu. Jakby jakaś niewidzialna ręka rozsiała je bez umiaru oświetlając brązowo szare tło jeszcze śpiącego lasu.

Śnieżyca wiosenna

Dzika odmiana Śnieżycy wiosennej (Leucojum vernum) prezentuje się uroczo w naturalnym otoczeniu lasów lęgowych. Potrafi wyrastać spod śniegu. Zapylana jest przez pszczoły, a jej nasiona rozsiewane są przez mrówki. Roślina ta wyróżnia się smukłymi, wzniesionymi łodygami osiągającymi wysokość od 15 do 30 cm. Jej liście są wąskie, lancetowate, zielone i rozmieszczone spiralnie wokół łodygi.

Charakterystyczną cechą dzikiej Śnieżycy wiosennej są zwisające, szerokie, dzwonkowate kwiaty. Płatki kwiatowe są białe, delikatne, a każdy z nich posiada żółte plamki na zewnątrz parasolowatych ostro powycinanych, zębowanych płatków. Kwiaty te tworzą baldachogrono na końcu łodygi. Są przepiękne.

Cała roślina jest lekko trująca. Zawiera alkaloidy- leukoinę i glantaminę. Może powodować mdłości, wymioty, biegunkę oraz zaburzenia rytmu serca. Jest narażona na wyginiecie z powodu masowego zrywania. Przyczyną zagrożenia jest także niszczenie jej siedlisk w nadrzecznych lęgach podczas regulacji rzek.

Dzika Śnieżycą wiosenna preferuje stanowiska wilgotne, często rośnie w pobliżu strumieni, na łąkach lub w lasach liściastych. Jej kwitnienie przypada na wczesną wiosnę, zazwyczaj od marca do kwietnia, co sprawia, że jest jedną z pierwszych lub tuż po przebiśniegach, roślin kwitnących po zimie.

Morfologia dzikiej Śnieżycy wiosennej doskonale dostosowuje ją do warunków naturalnych, umożliwiając przeżycie w różnorodnych środowiskach. Jej subtelny wygląd i wczesne kwitnienie czynią ją nie tylko cenną dla przyrody, ale także fascynującą dla entuzjastów botaniki. Nazwa leucjonum pochodzi od greckich słów leucjon ich – biały fiołek. Występuje zwykle w dużych populacjach liczących sobie czasem nawet kilkaset do kilku tysięcy egzemplarzy. Właśnie nadeszła ich pora zatem wybierz się na spacer do lasu zanim przekwitną.

Po co ptakom błękit?

Jeszcze nikt nie wyszedł z mieszkania. Moje niedoczekanie spokoju. Zmywarka buczy jednostajnie z przerwami na mocniejsze bełkoty i zawirowania. Przepływy. Woda leje się bezlitosną strugą w łazience gdy P. Bierze niekończący się prysznic. Woda. Przepływy. Za oknem deszcz. Lekki, drobny, spokojny. W kuchni kawa zaczyna wchodzić w fazę mielenia. Syczenie, odkrztuszanie i kapanie, woda, kawa, przerywany strumień. Kubki granatowe z Ikei zamiast białych filiżanek. Błękitne wytłukły się szybciej tak jak ich siostry miseczki w tym samym kolorze. Jasne wybierane jest częściej, nie wiadomo dlaczego, bo generalnie na zakupach wszyscy preferują ciemniejsze barwy. Błękit to błękit. Namiastka letniej radości. Niebieskiej wody i nieba. Zawsze wygrywa.

Gdy już wyjdą do świata zostawiając po sobie rozmyte w pośpiechu słowa można skupić się na ciszy. Rozedrgane powietrze jeszcze nie uspokoiło się na tyle, żeby osiągnąć stabilizację ale to już namiastka nieba. Pomysły niespiesznie wlewają się do głowy. Zmęczenie i senność wylewa się w niedokończonych myślach drugą stroną niewidzialnej tuby. Powoli w zaniechaniach, postojach. Oddechach. Można sobie nawet pozwolić na kilka swobodnych niemyśli. Nieplanów, nieczynności.

Przedwczoraj byłam nad rzeką. Widziałam rozwinięte pączki jasnozielonych listków. Zimorodek pokazał się tylko raz. Leciał na złamanie karku wzdłuż koryta w nieoczywistym kierunku. Ostatnio ciężko go wyśledzić. Niemniej świadomość jego istnienia pomiędzy parkiem a zalewem wyzwala falę pozytywnych wrażeń. Zaspokojoną potrzebę błękitu a raczej turkusu. Splątane labirynty krzewów kryją w sobie chmary zielonych piskliwych sikorek bogatek ale czasem na spękanej korze przysiądzie modraszka. Wtedy znów mamy błękit. Dlaczego ptaki mają błękit? Dlaczego nie są tylko szare i czarne albo bladocieliste jak my. Po co im te kolory?

Ptaki takie jak sikora modraszka czy zimorodek zawdzięczają swoje niebieskie lub błękitne pióra strukturze, układowi, zwanej strukturą warstwową. Ta struktura powoduje rozpraszanie światła w taki sposób, że fale o długości krótszej, czyli niebieskie, są bardziej rozproszone, co sprawia, że ptaki wydają się być w kolorze niebieskim. To zjawisko jest znane jako rozpraszanie Rayleigha.

Rozpraszanie

Rozpraszanie Rayleigha to zjawisko fizyczne, które występuje, gdy światło o krótkiej długości fali, takie jak światło niebieskie, ulega rozproszeniu przez cząstki o rozmiarze znacznie mniejszym niż długość fali świetlnej. W przypadku ptaków o niebieskich piórach, struktura warstwowa na ich piórach powoduje, że światło jest rozpraszane w różnych kierunkach. Długość fali światła niebieskiego jest krótsza, co sprawia, że jest bardziej rozpraszane niż inne długości fal, co daje efekt niebieskiego koloru. To zjawisko zostało nazwane na cześć brytyjskiego fizyka Lorda Rayleigha, który je opisał.

Ale to dalej nie daje odpowiedzi na proste pytanie: Po co ptakom błękit? Żeby przyciągnąć uwagę samicy… To odpowiedź wydaje się bardzo naciągana, zwłaszcza, że samice wielu gatunków również są niebieskie.

Błękit jest barwą, którą odbieramy w wyniku rozszczepienia światła, a dokładniej rozpraszania fotonów o krótkiej długości fali, takich jak fale niebieskie. Występuje w przyrodzie na różne sposoby:

  1. Niebo: Klasyczny przykład występowania błękitu to barwa nieba w dzień. Powstaje ona w wyniku rozpraszania światła słonecznego przez cząsteczki atmosferyczne.
  2. Woda: Woda może przybierać odcień błękitny, zwłaszcza w jasne, czyste dni. To zjawisko wynika z absorpcji i rozpraszania światła przez cząsteczki wody.
  3. Ptaki i zwierzęta: Niebieska barwa jest obecna w piórach wielu ptaków, takich jak sikora modraszka czy zimorodek. Zjawisko to wynika z rozpraszania światła przez strukturę warstwową na piórach.
  4. Kwiaty: Chociaż niebieskie kwiaty są mniej powszechne niż kwiaty o innych kolorach, istnieją gatunki roślin, takie jak niebieskie fiołki czy hortensje, które wykazują odcień błękitny.

Występowanie błękitu w przyrodzie jest efektem złożonych procesów fizycznych i biologicznych, ale to dalej nie daje właściwej odpowiedzi na pytanie.

A może niebieski po prostu nie istnieje… Jest tylko wytworem naszych zmęczonych zmysłów…