Galeria nie nadążam

Sobota, 5.09.2026, zapiski na serwetkach

A na koszulkach w galerii Wałbrzych kobiety sprzątające mają napis Usługa czyszczenia.

Usługa czyszczenia – niebywałe.

Napis na plecach, pracujące starsze kobiety, jedna kuleje, ładniej: utyka na jedną nogę, plastikowe skrzynki, nie pojemniki, …i wiaderka czerwone, toytoyowe obłe kształty turkusowe wykończenia, kolor miętowy i biały, a koszulki jednak chabrowe. Szepczą o czymś, nie widać ich za fortecą wózków za Stacją zwrotu naczyń. Nie widoczne dla tłumu, widoczne dla mnie. Z mojego miejsca widzę za dużo…

Obiady jak w domu, zdrowia smak, zwrot naczyń, do kącika wchodzimy bez bucików, galerie, galerie, galerianki, „Galeria Victoria Moja Twoja Nasza” a w białych prostokątnych murkach, w donicach zielonoe z żółtym obwódkami rosną szable, jeszcze lato a już wrzesień, pani z usługi upuszcza widelce… Stłumiony śmiech i znaczące spojrzenie w bok. Spuszczam wzrok. Zamów tutaj”, „kontakt w lokalu”. Czekam na jedzenie, czekam, blondyna po lewej łypie na mnie okiem, komentuje coś do innych blondyn, zna nie zna – nie wiem, nie wypada się obrócić, a z resztą, co mnie to… karta podarunkowa… Hello Kity, Hello Kebab – prezent idealny…

Zza półokrągłych okien widać drzewa, DRZEWA! Ich liście… korony szeleszczą tysiącem zielonych skrzydeł. Wiatr się wzmaga. Idą moje tosty z jajkiem i kawą. Zapinam bluzę, żeby nie zabrudzić koszuli. Koszule zawsze się brudzą. Tosty do dupy tak jak kawa… Kobiety z usługi czyszczenia zerkają na mnie, później odwracają wzrok i ruszają przed siebie gęsiego… Ruch się wzmaga, glośnieje, tłumnieje, gęstnieje, męczy… Czas się zbierać. Z torbami, zakupami, jeszcze do banku… i po koszulę… Ale najpierw do banku… Niech to się już skończy.

Dodaj komentarz