Na pierwszy rzut oka cisza wydaje się pustką — brakiem dźwięku, przerwą między słowami, chwilą zawieszenia. Ale jeśli zatrzymasz się naprawdę — nie na sekundę, lecz głębiej — odkryjesz coś niepokojącego:
👉 cisza nie jest brakiem. 👉 cisza jest obecnością.
To nie świat milknie. To Ty zaczynasz słyszeć coś, co zawsze było.
🧠 Granice języka i początek ciszy
Filozofia od dawna wiedziała, że język nie sięga wszystkiego.
Ludwig Wittgenstein zakończył swoje najważniejsze dzieło zdaniem, które brzmi jak klucz do ciszy:
„O czym nie można mówić, o tym trzeba milczeć.”
To nie jest kapitulacja rozumu. To jego przekroczenie.
Cisza zaczyna się tam, gdzie kończą się słowa — ale nie dlatego, że nic tam nie ma. Wręcz przeciwnie: bo jest tam zbyt wiele, by zamknąć to w języku.
🌿 Cisza jako powrót do siebie
Dla Martin Heidegger człowiek żyje w nieustannym „zagadywaniu świata” — słowami, opiniami, interpretacjami.
W ciszy dzieje się coś radykalnego: 👉 znika interpretacja 👉 zostaje doświadczenie
To moment, w którym nie „myślisz o drzewie” — tylko jesteś z drzewem.
Nie analizujesz oddechu — tylko oddychasz.
Cisza nie jest więc stanem umysłu. To powrót do pierwotnego kontaktu z rzeczywistością.
🕊️ Mistycy wiedzieli to wcześniej
Zanim nauka zaczęła badać mózg, mistycy różnych tradycji odkryli ciszę jako narzędzie poznania.
W zen mówi się: 👉 „Prawda nie jest wypowiedziana — jest przeżyta.”
W tradycjach chrześcijańskich pustelników cisza była drogą do spotkania z tym, co nazywano Bogiem. W sufizmie — przestrzenią, w której znika ego.
W każdej z tych dróg cisza nie jest celem. Jest przejściem.
🌊 Cisza jako rozpuszczenie „ja”
Najbardziej radykalne doświadczenie ciszy nie polega na tym, że świat milknie.
Polega na tym, że… 👉 milkniesz Ty.
Myśli zwalniają. Narracja o sobie rozpada się. Granica między „mną” a „światem” zaczyna się rozmywać.
To moment, który bywa opisywany jako:
jedność
bezkres
czysta obecność
Nie dlatego, że coś zostało dodane — ale dlatego, że coś zostało odjęte.
🔥 Cisza jako opór wobec świata hałasu
Współczesność nie znosi ciszy.
Powiadomienia. Ekrany. Niekończące się bodźce.
Cisza staje się więc czymś więcej niż doświadczeniem — staje się aktem odwagi.
To decyzja, by:
nie reagować natychmiast
nie zagłuszać siebie treścią
nie uciekać od pustki
Bo w tej pustce czeka coś, czego trudno uniknąć: 👉 prawda o sobie.
✨ Cisza jako przestrzeń tworzenia
Paradoksalnie to właśnie w ciszy rodzi się:
kreatywność
intuicja
głębokie decyzje
Nie dlatego, że cisza „coś daje”. Ale dlatego, że usuwa przeszkody.
To jak jezioro: dopiero gdy tafla się uspokoi, możesz zobaczyć dno.
🌀 Cisza jako pole możliwości
Można spojrzeć na ciszę jeszcze inaczej — nie jako brak dźwięku, lecz jako pole potencjalności.
Tak jak w fizyce próżnia nie jest pusta, tak cisza nie jest nicością.
To przestrzeń, w której:
może pojawić się myśl
może narodzić się słowo
może wydarzyć się doświadczenie
Cisza nie jest końcem. Jest początkiem wszystkiego.
🌙 Zakończenie: czy potrafisz ją wytrzymać?
Najtrudniejsze pytanie nie brzmi: czym jest cisza.
Brzmi: 👉 czy potrafisz w niej zostać?
Bez sięgania po telefon. Bez ucieczki. Bez potrzeby natychmiastowego działania.
Bo cisza nie zawsze jest komfortowa. Czasem jest lustrem.
A lustra nie da się zagłuszyć.
✨ Jedno zdanie, które możesz zabrać ze sobą
Cisza nie jest tym, co pozostaje po świecie — cisza jest tym, z czego świat się wyłania.
Nadchodzi pełnia, która nie jest jedną z wielu. 5 grudnia 2025 roku o godzinie 00:15 Księżyc stanie najbliżej Ziemi — jeszcze raz, po raz ostatni w tym roku — rozciągając swoją srebrną skórę nad naszymi dachami i oddechami. To ostatnia superpełnia 2025, znana w tradycjach pogańskich i północnych jako Zimny Księżyc. Pełnia, która zamyka drzwi. Pełnia, która mrozi ścieżki. Pełnia, która zaprasza do tego, by… wreszcie odpuścić.
W powietrzu czuć drżenie. Nie takie, które słyszą uszy — raczej takie, które odbiera ciało między snem a przebudzeniem. Gdy Zimny Księżyc podnosi się ponad horyzont, światło staje się bardziej ostre, bardziej prawdziwe. Wszystko, co próbowało ukryć się w półcieniach: stare emocje, dawne zobowiązania, niewypowiedziane pragnienia — nagle stają się widoczne, jakby ktoś podniósł zasłonę.
Ta ostatnia pełnia roku niesie energię domknięcia, oczyszczenia, wyciszenia. Jest jak ostatnia kartka w notesie, którą zapisujemy nie dlatego, by zacząć nową historię, lecz aby zamknąć tę obecną z szacunkiem.
🌬️ Zimny Księżyc: archetyp końca i milczącego początku
Zimny Księżyc w tradycjach dawnych ludów oznaczał okres, w którym świat stygnie, by wejść w głębszą formę ciszy. Gdy natura układa się do snu, a człowiek zaczyna słyszeć własne myśli — te, które w innych miesiącach giną w miejskim zgiełku.
Superpełnia w grudniu 2025 wzmacnia te jakości. Księżyc jest większy, jaśniejszy, bardziej absorbujący. W astrologii i duchowych tradycjach mówi się, że superpełnia działa jak lupa: – powiększa emocje, – podświetla to, co dawno chciało się ujawnić, – otwiera przestrzeń na przebudzenie intuicji.
Zimny Księżyc jest przewodnikiem w ciszy — tym, który nie mówi, lecz każe słuchać. Nie przyspiesza, lecz zatrzymuje. Nie nakazuje, lecz odsłania.
🔮 Magia Księżycowa Zimnego Księżyca
Magia tej pełni nie jest gwałtowna. Jest jak oddech na szybie, jak ślad dłoni na śniegu. Subtelna, ale nieprzekupna.
✧ 1. Magia Oczyszczenia
Ostatnia pełnia roku to czas spalenia symbolicznego ciężaru. Energia nocy sprzyja rytuałom:
wypisania tego, co już nie służy,
uwolnienia resztek gniewu, wstydu, żalu,
oczyszczenia przestrzeni — fizycznej i energetycznej.
Nie po to, by zacząć na nowo. Po to, by wrócić do siebie.
✧ 2. Magia Zamykania Kręgów
To idealny moment, by zakończyć sprawy ciągnące się jak zimowe mgły: rozciągnięte relacje, niedopowiedziane słowa, decyzje odkładane „na później”.
Superpełnia działa jak brama — przez kilka godzin jest łatwiej, lżej, klarowniej.
✧ 3. Magia Intencji na Czas Ciszy
W przeciwieństwie do styczniowych pełni, które popychają do działania, Zimny Księżyc mówi:
„Zanim ruszysz, zatrzymaj się. Posłuchaj.”
Intencje zapisane w grudniu nie mają służyć ekspansji. Mają służyć ukorzenieniu.
Potrzebujesz: – kartki, – świecy (jasnej), – szklanki wody, – chwili, której nikt Ci nie przerwie.
1. Otwórz przestrzeń Zaproś ciszę. Jeśli chcesz — przewietrz pokój. Ustaw świecę tak, aby jej płomień był w centrum.
2. Zapisz to, co chcesz domknąć Weź kartkę i napisz jedno zdanie: „Dziękuję temu doświadczeniu. Uwalniam je.” Możesz dodać swoje konkretne słowa, ale nie musisz.
3. Zanurz dłonie w świetle Księżyca Wystaw dłonie ku oknu — niech światło superpełni dotknie skóry. Zimny Księżyc działa najmocniej przez dotyk światła.
4. Powierz wodzie to, co odchodzi Delikatnie potnij lub podrzyj kartkę i wrzuć do wody. Symbolicznie — woda przyjmuje to, co chce odejść.
5. Zdmuchnij świecę po trzech oddechach Nie szybciej. Nie wolniej.
To nie rytuał „na zmianę”. To rytuał „na oczyszczenie przestrzeni, aby zmiana mogła nadejść sama”.
❄️ Zimny Księżyc jako lustro
Kiedy patrzymy na grudniową superpełnię, widzimy więcej niż odbicie Słońca na powierzchni zimnego satelity. Widzimy część siebie — tę, która czekała cały rok, aż wreszcie zostanie wysłuchana.
pragnienia, które nie miały odwagi wybrzmieć,
pytania, które kładliśmy pod poduszkę,
ciche prawdy, które musiały dojrzeć.
Zimny Księżyc nie świeci, by oślepiać. Świeci, by oświetlać.
🌕 Ostatnie światło roku
Kiedy pełnia opadnie, a noc rozmyje się w brzasku poranka, będziemy już inni. Nie bardziej doświadczeni. Nie bardziej mądrzy. Po prostu bardziej… prawdziwi.
Zimny Księżyc jedynie przypomina: wszystko, czego nie domkniesz z miłością, wróci po kolejną lekcję. A wszystko, co uwolnisz ze spokojem, już nigdy nie będzie ciężarem.
I być może dlatego grudniowe pełnie są najpiękniejsze: bo są ostatnim światłem roku, które wie, że cisza potrafi uzdrowić więcej niż słowa.
Zimny Księżyc, czyli grudniowa pełnia, przypada 5 grudnia 2025 o 00:15 czasu środkowoeuropejskiego. Jest to jednocześnie ostatnia superpełnia roku.
2. Dlaczego ta pełnia nazywana jest „Zimnym Księżycem”?
Nazwa pochodzi z północnych tradycji, gdzie grudniową pełnię łączono z nadejściem zimowych chłodów, ciszy i okresu wewnętrznej refleksji.
3. Czym różni się superpełnia od zwykłej pełni?
Superpełnia występuje, gdy Księżyc znajduje się wyjątkowo blisko Ziemi. Wydaje się wtedy większy i jaśniejszy, a jego wpływ energetyczny — według tradycji duchowych — silniejszy.
4. Jakie rytuały warto wykonać przy Zimnym Księżycu?
Najczęściej praktykuje się rytuały oczyszczania, zamykania cykli, uwalniania emocji oraz ciche rytuały intencji na czas zimowego wyciszenia. Popularne są: pisanie listu uwolnienia, praca ze świecą, medytacja w świetle pełni.
5. Jakie znaczenie duchowe ma Zimny Księżyc?
Symbolizuje domknięcie roku, zatrzymanie i wejście w czas ciszy. To pełnia kontemplacji, leczenia wewnętrznego i porządkowania emocji. Sprzyja introspekcji oraz pracy z intuicją.
6. Czy energia Zimnego Księżyca wpływa na emocje?
W wielu tradycjach mówi się, że grudniowa superpełnia wyciąga na powierzchnię to, co skrywane — nagromadzone emocje, niewyrażone potrzeby, wewnętrzne napięcia. To czas klarowności i oczyszczenia.
7. Czy podczas tej pełni można składać nowe intencje?
Tak, ale nie intencje „na działanie”. Zimny Księżyc wspiera intencje ukorzenienia, wyciszenia, regeneracji — wszystko to, co przygotowuje nas na nowy cykl.
8. Jak przygotować się do rytuałów Zimnego Księżyca?
Warto oczyścić przestrzeń (np. wietrzenie, biała świeca), wyłączyć rozproszenia, stworzyć atmosferę ciszy i wprowadzić ciało w spokój. Intencje powinny być proste, szczere i wypowiedziane bez pośpiechu.
9. Czy Zimny Księżyc ma znaczenie astrologiczne?
W astrologii grudniowa pełnia jest czasem domykania zadań, uwalniania ciężaru i przygotowywania wewnętrznej przestrzeni na nadchodzącą transformację. To pełnia introspekcji, nie ekspansji.
10. Jak długo działa energia pełni?
Najsilniejsza jest w czasie 24 godzin wokół momentu pełni, ale efekty energetyczne odczuwalne są nawet 3 dni przed i 3 dni po.
„Cisza nie jest brakiem dźwięku. To obecność wszystkiego, co ważne.” – te słowa mogłyby być mottem dla każdej z książek, które dziś zapraszam do wspólnego rozważenia. W świecie, gdzie informacyjny szum zagłusza wewnętrzne głosy, gdzie natychmiastowa odpowiedź wydaje się wartością nadrzędną, cisza staje się aktem buntu, ale i drogą powrotu do siebie.
Oto wybrane książki o ciszy, które nie tylko skłaniają do refleksji, ale uczą, jak ciszę rozumieć, praktykować i celebrować.
1. „Cisza” – Erling Kagge
„Cisza to miejsce. Cisza to każda myśl, której nie wypowiedziałeś. Cisza to wolność.”
Norweski podróżnik i filozof Erling Kagge, pierwszy człowiek, który samotnie dotarł na biegun południowy, pisze o ciszy z perspektywy człowieka, który zna ekstremalne warunki – i ekstremalne samotności. To króciutka, ale głęboka książka, podzielona na 33 rozdziały-rozważania, w których autor stawia pytania o sens milczenia, potrzebę wyłączenia się z biegu i odnalezienie ciszy w sobie.
Kagge nie idealizuje. Pisze o tym, jak trudno ciszę znaleźć, kiedy jest się otoczonym przez technologię i presję działania. Ale też pokazuje, że cisza jest wewnętrznym wyborem – możliwym wszędzie.
„Cisza nie zależy od miejsca, ale od decyzji. Można być otoczonym hałasem i pozostać w ciszy.”
2. „Ciszej proszę. Siła introwersji w świecie, który nie może przestać gadać” – Susan Cain
Ta książka nie jest bezpośrednio o ciszy jako zjawisku, lecz o ludziach, którzy ją wybierają. Susan Cain rozprawia się z mitem, że sukces i radość życia należą do ekstrawertyków. Pokazuje świat z perspektywy tych, którzy żyją ciszej, głębiej, mniej widowiskowo – ale za to bardziej autentycznie.
Cain przedstawia introwersję jako dar, a nie jako cechę, którą trzeba pokonać. Jej książka uczy szacunku dla ciszy – tej zewnętrznej i tej emocjonalnej, która pozwala na wewnętrzną klarowność i siłę.
„Nie musisz być duszą towarzystwa, by zmieniać świat. Czasem wystarczy być jego cichym sumieniem.”
3. „Mowa Ciszy” – Eckhart Tolle
Eckhart Tolle, autor kultowej „Potęgi teraźniejszości”, w tej mniej znanej, ale niezwykle skondensowanej książeczce przekazuje duchową esencję swojej filozofii. Cisza jako brama do obecności.
„Cisza przemawia” to zbiór krótkich medytacyjnych fragmentów, które prowadzą czytelnika do doświadczenia ciszy nie tylko jako braku dźwięku, ale jako stanu świadomości. Tolle pisze o ciszy jako najczystszej formie bycia – przestrzeni, w której nie ma ego, lęku, ani przeszłości.
„Kiedy zamilkniesz, wtedy wszechświat zaczyna mówić.”
To książka do czytania powoli. Najlepiej w samotności. Najlepiej… w ciszy.
4. „Cisza. Siła spokoju w świecie pełnym zgiełku” – Thich Nhat Hanh
Thich Nhat Hanh, buddyjski mistrz zen, pokazuje ciszę jako praktykę duchową i drogę do wewnętrznej wolności. W jego ujęciu cisza to głębokie słuchanie, to przytomność, to obecność w chwili obecnej. Uczy, że hałas nie jest jedynie zewnętrzny – największy chaos często rodzi się w naszych myślach.
To książka-oddech. Uczy prostych praktyk – jak oddychać, jak jeść w ciszy, jak chodzić uważnie. Ale przede wszystkim, jak znaleźć spokój pośród zgiełku.
„Milczenie to nie brak słów. To przestrzeń, w której rodzi się współczucie.”
5. „Wielka cisza. Kroniki samotnego życia wśród gór” – Sara Maitland
Autobiograficzna opowieść o kobiecie, która porzuca cywilizację, by zamieszkać w samotnej chacie w górach Szkocji. Sara Maitland opisuje swoje doświadczenia z życiem bez rozmów, bez telewizji, bez sieci komórkowej. Tylko z sobą, naturą i… ciszą.
To książka o ciszy radykalnej, fizycznej i duchowej. O tym, jak głęboko zmienia ona sposób odczuwania świata i siebie.
„Cisza nie jest pustką. Jest pełnią, której wcześniej nie umiałam dostrzec.”
Cisza jako rewolucja duchowa
Wszystkie te książki łączy jedna wspólna prawda: cisza nie jest ucieczką. Jest powrotem. Do ciała. Do oddechu. Do tego, co naprawdę istotne.
W świecie pełnym powiadomień, rozmów, krzyków i komentarzy, cisza jest jak górskie źródło – czysta, chłodna, oczyszczająca. Trzeba się do niej zbliżyć na palcach. Z szacunkiem. Ale kiedy raz ją poznasz, nie będziesz chciał się już z nią rozstać.
„Cisza nie oznacza milczenia. Cisza to słuchanie świata bez potrzeby odpowiedzi.”
I proszę, jest! Pierwszy dzień wiosny. Spłynął niespodziewanie na naszą ulicę. Jest słońce i ptaków śpiew oraz uczucie nadziei, że wszystko będzie już dobrze. Nastrój się podniósł a niepokój spłyną rzeką do podświadomości. Chodzę na dwa spacery dziennie. Dotlenienie robi swoje i wydolność poszła w górę jak nastrój. Zatem coś w tym jest, że ruch załatwi prawie wszystko. Jednak w pierwszym zderzeniu nie mogłam sobie poradzić z bólem mięśni i zmęczeniem, ponieważ to moje chodzenie niewiele różniło się od biegania. Zanim doszłam w zaciszne miejsce nad rzekę musiałam przemierzyć szybkim krokiem miasto. Szybkim, ponieważ hałas przejeżdżających samochodów wydawał się być udręką dla moich uszu nawet wtedy kiedy były ubrane w słuchawki. Dźwięki miasta nie są do zniesienia. Dopiero w cichym zakątku parku można wziąć prawdziwy spokojny wdech a szczebiot ptaków nie jest zakłócany żadnym kołem toczącym się po asfalcie.
Ciche miejsce robi robotę. Przełącza fale mózgowe na tryb półsnu, wytchnienia ulgi od plastikowego świata za mostkiem. Ludzie powinni być rozliczani z hałasu. Swoich brutalnych dźwięków wyrzucanych w przestrzeń. Powinni uiszczać opłaty w urzędach skarbowych od emisji stukotów swoich urządzeń domowych oraz szumu aut oraz głośnych rozmów komórkowych, może wtedy zrozumielibyśmy czym naprawdę jest cisza i co z nami robi.
Cisza jest fundamentalną, ale często niedocenianą częścią codzienności. To stan spokoju umysłu. W obliczu hałasu miejskiego, cisza staje się luksusem, który może mieć znaczące korzyści dla zdrowia psychicznego i fizycznego, o których człowiek przez swoją nieuważność dawno już zapomniał.
Na poziomie fizjologicznym, cisza ma zdolność do redukowania poziomu stresu i obniżania ciśnienia krwi. Badania sugerują, że regularne wystawianie się na ciszę może poprawić zdolność koncentracji, pamięć oraz procesy myślowe. Mózg w ciszy ma szansę na regenerację i odpoczynek, co poprawia samopoczucie.
Hałas miejski to zło. Stała ekspozycja na hałas może prowadzić do bezsenności, nadmiernego stresu, a nawet problemów ze słuchem. Dodatkowo, hałas może zakłócać koncentrację, obniżać wydajność pracy oraz przyczyniać się do uczucia irytacji i niepokoju.
W społecznościach miejskich, gdzie hałas jest powszechny, warto docenić wartość ciszy i starać się ochronić ją w przestrzeni publicznej. Zapewnienie miejsc, gdzie ludzie mogą odpocząć od hałasu i cieszyć się ciszą, może przynieść liczne korzyści dla zdrowia i dobrostanu społeczności. Cisza staje się wówczas nie tylko brakiem dźwięków, ale również oazą spokoju i odprężenia w szybkim tempie życia miejskiego.
Wydaje mi się, że w każdym nawet najgłośniejszym mieście możemy znaleźć ciche miejsce. Czasem ta wizja zmusza nas do długich wędrówek na skraj strefy wybuchów i frustracji. Przez chaszcze, błota i rowy melioracyjne. Jednak gdy już nam się uda dotrzeć do właściwej strefy, i wybierzemy swój skrawek natury, usłyszymy ptaka, który da nam ukojenie do końca tego wspaniałego dnia.
Oto lista kilku książek na temat ciszy:
„Cisza: Biografia” autorstwa Erlinga Kagge
„Cisza: In Search of Silence in a Noisy World” autorstwa George’a Prochnika
„Cisza: The Power of Quiet in a World Full of Noise” autorstwa Thich Nhat Hanh
„The Book of Silence” autorstwa Sara Maitland
„Cisza w epoce hałasu” autorstwa Erlinga Kagge
Oto lista kilku artykułów na temat ciszy:
„The Power of Silence: Social and Psychological Perspectives” autorstwa Michela Carrier i innych (publikacja w „Personality and Social Psychology Review”)
„The Sound of Silence: How to Find Quiet in a Noisy World” autorstwa Lydii Denworth (publikacja w „Scientific American”)
„The Healing Power of Silence” autorstwa Ruth Whippman (publikacja w „The New York Times”)
„The Quiet Ones: How Introverts Thrive in Our Noisy World” autorstwa Susan Cain (publikacja w „The Atlantic”)
„The Science of Silence: How Solitude Enriches Creative Work” autorstwa Rebecca Webber (publikacja w „Psychology Today”)
Gdy wszystko cichnie przychodzą dobre emocje spokoju. Kontrolowana samotność jest wybawieniem. Hałas codzienności jest trucizną, która sączy się do naszych umysłów w każdej minucie bezwiednie, niezauważalnie, podstępnie. Złośliwe głosy w głowie karmią się nimi jak mięsem. Trzeba znaleźć drogę ewakuacji.
Miasto wrzeszczy i tyka jak bomba wybuchając miliardem metalicznych dźwięków. Ostrza wbijają się w podświadomość. A ona chociaż silna, chowa się coraz głębiej w swojej jaskini. Na falach ulicznego jazgotu tańczy lęk. W mieszkaniach, zamknięte kotłują się frustracje. Nadchodzi mrok.
Dobrze, że cisza przychodzi niespodziewanie jak dobry sen, który wyrywa nas na chwilę z beznadziei. Przypomina o innym świecie. O sobie. Nie zagłusza kojących myśli o wolności w pachnącym igłami sosen lesie. O niebie z ptakami i wodzie z rybami.
Cisza.
Leczy i podnosi. Może wszystko. Nie czerpie satysfakcji z krzywdy wynędzniałych istot. Wzmacnia je i odżywia. Pozwala urodzić się na nowo. Jest lękiem na całe zło. Jest umysłem, który może się połączyć z innymi umysłami. Jest wolnością cichych słów. Odpoczynkiem. Nadzieją.
Jestem przy Michaelu Sandlerze i jego Piśmie automatycznym…, dzięki któremu podobno można połączyć się ze swoją podświadomością. To obiecujące doznanie, wyciszające i inspirujące. Dziękuję, Wam Byty Świetliste za to odkrycie. Ten tydzień otworzy nowe wrota energii.
Pisanie dziennika to wytwór egoistycznego myślącego umysłu. Piszemy tylko o tym, co się wydarzyło, czym się martwimy i jakie mamy analityczne odpowiedzi na swoje problemy. Jak powiedział Einstein, nie można rozwiązać problemu z poziomu energii, na jakim powstał. Na tym właśnie polega pisanie dziennika. To wytwór twojego myślącego umysłu.
W przeciwieństwie do do pisma automatycznego, które pochodzi od wyższej mądrości, bez względu na to, czy według ciebie pochodzi ona z twojego wnętrza czy też spoza niego, z piekła czy z nieba. Znajduje się ona poza twoim codziennym myśleniem, więc jest na wyższym poziomie i zna dużo lepsze odpowiedzi.
Michael Sandler, Pismo automatyczne, praktyczny poradnik…, 2022
Czytam jednocześnie, Drogę artysty, Jak wyzwolić w sobie twórcę, Julii Cameron. Właściwie od niej zaczęłam i przez nią, a raczej dzięki niej wpadł mi social mediach tytuł pisma automatycznego. Z Drogi artysty dowiedziałam się o porannych stronach, które nieźle się sprawdzają jeśli mamy blokadę. Bezmyślne poranne pisanie może być wybawieniem i otwiera zabarykadowane drzwi świadomości, a raczej podświadomości. To świetna lektura dla wszystkich poszukujących zmiany. Pisanie to proces. Od czegoś trzeba zacząć. Kreatywność jest jego skutkiem ubocznym. Inaczej nie ruszymy. Prokrastynacja zawsze zwycięży, kiedy zaczynamy wątpić. Automatyka, mam nadzieję, otwiera drzwi percepcji. Kto wie. Jednak bez ciszy w domu nic się nie uda.
Teraz ją mam. Nic prócz pralki jej nie zakłóca. Kłótnie u przemiłej pani i pana z dołu ucichły, a na górze nikt nie klepie kotletów. Dzwony piekieł wybiją dwunastą dopiero za cztery godziny. Listonosz nie rozetnie jej sztyletem domofonu. Jestem na wyższym poziomie świadomości. Słyszę nawet nitkowatą mowę sikorek. Wszechświat dzisiaj mi sprzyja. Zaraz zaczynam pracę. Niech spokój będzie ze mną!
Strona o magii natury, sztuce życia w zgodzie z rytmem świata Fotografia Pisanie Magia Spokój Poezja Wild Inspiracje Intuicja Kreatywność Zmysły