Jesień zbliża się, przyspiesza. Za oknem deszcz. Wieczorne wichury ustały i ranek przywitał mnie miarowym kap kap o blaszany parapet. Ten rytm i szum rozjeżdżanych przez koła samochodów kałuż uspokaja mnie najbardziej. Mój oddech wydłuża się, myśli układają się miarowo i logicznie. Spowalniam.
Miniony tydzień jawił się pod znakiem grzyba. Cała Polską wyruszyła z koszykami, hobokami* i reklamówkami po mięso tej ziemi, wydeptując nowe trajektorie ścieżek wokół nieszczęsnych sosen, brzózek i dębów. Relacje można oglądać na każdym kanale telewizyjnym, i na każdym skrawku mediów społecznościowych jak Internet długi i szeroki. Grzyby, podgrzybki, maślaki, borowiki! Dywany usiane brązowymi kapeluszami na rolkach wysportowanych mężczyzn z twarzami uradowanych dzieci w bluzach adidasa, ze skierowanym palcem w dół, wskazującym tu, i tu, i tu!
Temat wojny i dryfujących w wodzie dronów poszedł w odstawkę. I w zapomnienie odeszła Lalka, zarówno serial na Netfliksie, jak i premiera kinowa, która jeszcze nie nadeszła ale, wszyscy już dokładnie wiedzą, jak bardzo będzie spieprzona. Grzyby nie mają tego problemu. Grzyb do zrozumienia jest jasny i klarowny. Czerwony truje brązowy karmi i rozkoszuje delikatne podniebienia, no chyba, że ktoś się pomyli wtedy newsy przejmą specjaliści mykolodzy, okuliści, przyrodnicy, leśnicy, rady znawców, poruszone do głębi panie na ganku i Pan Henryk nam wyjaśni, powie wprost bez ogródek, o tym, co nie należy powziąć – tych nieznanych – nie ryzykować! Wyrzucać, za siebie jak najdalej, bo żołądek ma się jeden, nie wspominając o wątrobie i innych organach.
I urosną słupki oglądalności jak po deszczu, jak nowe ceny paliw w tym całym podtrzymywanym na dwóch zapałkach gównodziennikarstwie. Zostawiając nas w przedpokoju nadchodzących zdarzeń niepewnych, strasznych i groteskowych zarazem bez możliwości ucieczki od nich i przed nimi.
Ciekawostka:
okazuje się, że słowo „hobok” nastręcza wielu kłopotów szanownym internautom, jedni uważają wraz ze słownikiem SJP.pl, że w języku polskim taki wyraz nie istnieje, inni, że jest używany od lat i ma się dobrze. Dodam, że, w moim słowniku istnieje od dawna jako plastikowy pojemnik na farbę z metalowym uchwytem używany niemalże do wszystkiego…, ale dyskusja jaką się odbyła na ten temat w komentarzach jest nad wyraz ciekawa, zatem dzielę się komentarzami, ponieważ ubawiły mnie niezmiernie xD
hobok ✕*
nie występuje w słowniku – hobok „hobok” „hobok” – x/twitter
KOMENTARZE
madzia204xd # 2009-07-22
hobok- zamykany pojemnik metalowy o pojemności do 50 l wyposażony w dwa uchwyty do przenoszenia. Używany najczęściej w przemyśle lakierniczym i chemicznym.
chupakabra # 2011-12-03
No właśnie, są takie wyrazy jak jenotowa lub oposowa, ale nie ma szakalowa ani hienowa, ale czemu nie ma hobok, za opisem jak wyżej??? Literaki to jest wylęg słowotwórczych szkodników, grający w tę grę nie uczy się pięknego naszego języka polskiego, tylko koduje sobie w głowie jakieś dziwne słowa, nieprzydatne absolutnie w życiu codziennym. PRECZ Z OGŁUPIANIEM POLAKÓW!!!
~gosc # 2014-12-11
Hobok – plastikowe lub metalowe wiaderko z pokrywką (lub beczka z pokrywką) i uchwytem do przenoszenia. Najczęściej służy do przechowywania materiałów płynnych np. w przemyśle chemicznym (np. farby, lakiery, kleje), spożywczym (sosy, marynaty, koncentraty, pasty itp.) lub sypkich (granulaty chemiczne, przyprawy spożywcze). Najpopularnijesze pojemności: od 5 do 50 l.
~gosc # 2014-12-11
W Google po wpisaniu „obok” od razu pojawiły mi się zdjęcia hoboków. Więc słowo może być w słowniku.
~gosc # 2016-03-19
mój mąż też uważa ze hobok to słowo którego od dawna się używa i ze jest to własnie taki metalowy pojemnik.Nie rozumiem tego słownika. Skoro są tu rożne nawet potoczne wyrazy dopuszczone to dlaczego nie ma tego wyrazu????????????
~gosc # 2017-02-23
Prosimy o dodanie słowa HOBOK
hobok farby na przykład – wyraz istnieje w słowniku polskim
~gosc # 2020-02-14
jaki hobok? to śmietnik się nazywa
~gosc # 2020-04-04
Hobok to popawnie smietnik
~gosc # 2020-04-10
@~gosc: chyba masz na myśli hasiok…
~gosc # 2020-06-08
Hobok – uzywane w Wilkowie na Warmii i czesto slyszane na Starosielcach w Bialymstoku. Oznacza smietnik.
~gosc # 2022-04-26
Jaki hobok? ŚMIETNIK! Gdzie ty jesteś? Ty chyba u ciebie tam na wiosce tak gadali, a u mnie to Białystok to jest. Hobok? A, a, tam gdzie daszki duże, śmie-śmietniki stoją. A co, to jest hobok?
~gosc # 2022-04-29
A „tam na wiosce” nie mówią w języku polskim? Gwara to pełnoprawna regionalna odmiana języka. Zastanów się.
dodaj…”




























Wracając do grzybów, są piękne i najlepiej wychodzą na zdjęciach, udanego grzybobrania!