Między ogniem, wodą, ziołami i ludzką zazdrością.
Jest najkrótsza noc w roku.
Na wzgórzach płoną ogniska. W dolinach słychać śmiechy. Dziewczęta splatają wianki z polnych kwiatów, chłopcy skaczą przez płomienie, a gdzieś w oddali połyskuje srebrna tafla wody.
Na pierwszy rzut oka wszystko przypomina wielkie święto życia.
Ale gdybyśmy mogli cofnąć się o kilkaset lat i zajrzeć do słowiańskiej osady w Noc Kupały, odkrylibyśmy coś jeszcze.
Pod drzwiami wielu domów leżałyby gałązki bylicy.
Na oknach wisiałyby zioła.
Niektórzy szeptaliby modlitwy.
Inni unikaliby spojrzeń sąsiadów.
Bo choć była to noc miłości, płodności i radości, była także nocą, w której ludzie szczególnie bali się uroków.
Nie demonów.
Nie smoków.
Nie strzyg.
Najbardziej bali się ludzi.
Noc, gdy granice stawały się cieńsze
Dla dawnych Słowian przesilenie letnie było momentem wyjątkowym.
Słońce osiągało szczyt swojej mocy.
Przyroda eksplodowała życiem.
Zioła miały nabierać niezwykłych właściwości.
A granica między światem widzialnym i niewidzialnym stawała się cienka niczym mgła nad rzeką.
Wierzono, że właśnie wtedy łatwiej można przyciągnąć szczęście.
Ale także łatwiej je stracić.
To dlatego wokół Nocy Świętojańskiej narosło tak wiele wierzeń dotyczących magii ochronnej.
Czy Słowianie naprawdę rzucali klątwy?
Jeśli spodziewasz się opowieści o czarnoksiężnikach rzucających przekleństwa nad kotłem pełnym tajemniczych ingrediencji, możesz być zaskoczony.
Historycy i etnografowie znajdują stosunkowo niewiele dowodów na istnienie klątw w hollywoodzkim znaczeniu tego słowa.
Znacznie częściej pojawiają się wzmianki o:
- urokach,
- złym oku,
- zaklęciach ochronnych,
- wróżbach,
- praktykach odczyniających nieszczęście,
- rytuałach miłosnych.
Dawni mieszkańcy wsi nie pytali:
„Jak rzucić klątwę?”
Znacznie częściej pytali:
„Jak ochronić się przed cudzą zazdrością?”
Najpotężniejsza magia: zazdrość
W wielu kulturach świata istnieje podobne przekonanie.
Grecy mówią o złym oku.
Włosi o malocchio.
Na Bliskim Wschodzie do dziś nosi się amulety chroniące przed zazdrosnym spojrzeniem.
Słowianie również wierzyli, że człowiek może szkodzić drugiemu człowiekowi samą siłą swoich emocji.
Zawiść.
Gniew.
Niechęć.
Zazdrość.
Mówiono, że niektóre osoby „mają ciężkie spojrzenie”.
Po spotkaniu z nimi mogło przyjść osłabienie, pech albo choroba.
Czy była to magia?
Dzisiaj psychologia wskazałaby raczej na wpływ stresu, sugestii, napięcia społecznego i relacji międzyludzkich.
Ale doświadczenie pozostaje podobne.
Niektóre spotkania dodają nam siły.
Inne odbierają energię na wiele dni.
Czego naprawdę bali się nasi przodkowie?
Współczesne filmy przyzwyczaiły nas do demonów, potworów i nadnaturalnych stworzeń.
Tymczasem ludowy folklor bywał znacznie bardziej przyziemny.
Ludzie bali się:
- odrzuconej miłości,
- rodzinnych konfliktów,
- plotek,
- sąsiedzkiej zawiści,
- społecznego wykluczenia,
- utraty dobrej opinii.
To właśnie te doświadczenia najczęściej ubierano w język uroków.
Być może dlatego dawne opowieści nadal wydają się tak znajome.
Zmieniły się dekoracje.
Nie zmienił się człowiek.
Ognie, które miały spalać nieszczęście
Skakanie przez ognisko nie było wyłącznie zabawą.
Ogień miał oczyszczać.
Spalać choroby.
Wypędzać pecha.
Chronić przed złymi wpływami.
Być może właśnie dlatego ogień do dziś fascynuje ludzi.
Patrząc w płomienie, czujemy coś, czego nie potrafimy do końca wyjaśnić.
Jakbyśmy pamiętali bardzo starą historię.
Historię starszą od naszych słów.
Klątwy XXI wieku
A jeśli największe klątwy nie pochodzą od czarownic?
Jeśli największe klątwy nosimy sami?
Pomyśl przez chwilę.
Ile razy słyszałaś w swojej głowie:
- „Nie dam rady.”
- „Jestem niewystarczająca.”
- „Nie zasługuję.”
- „Nigdy mi się nie uda.”
- „Jestem za stara.”
- „Jest za późno.”
Takie zdania potrafią wpływać na życie silniej niż jakiekolwiek zaklęcie.
Dawniej nazwano by je urokiem.
Psychologia mówi dziś o ograniczających przekonaniach.
Sens pozostaje podobny.
Noc Świętojańska jako rytuał uwolnienia
Może właśnie dlatego dawne święta przetrwały tak długo.
Nie dlatego, że ludzie wierzyli w magię.
Ale dlatego, że potrzebowali symboli.
Potrzebowali momentu, w którym można było powiedzieć:
„To zostawiam za sobą.”
„To już nie należy do mnie.”
„To nie jest moja historia.”
Journaling na Noc Świętojańską
Wieczorem zapal świecę lub usiądź przy ognisku.
Weź kartkę i odpowiedz na kilka pytań.
Jaką klątwę noszę w sobie od lat?
Nie magiczną.
Psychologiczną.
Jakie zdanie powtarzam sobie najczęściej?
Kto pierwszy sprawił, że w to uwierzyłam?
Skąd pochodzi ta historia?
Czy naprawdę jest moja?
Co by się stało, gdybym przestała w nią wierzyć?
Jak wyglądałoby moje życie za rok?
Za pięć lat?
Co chcę oddać tej nocy?
Dokończ zdanie:
„Tej Nocy Świętojańskiej oddaję…”
Co chcę przywołać?
Dokończ zdanie:
„Zapraszam do swojego życia…”
Magia, która pozostała
Być może dawni Słowianie nie bali się demonów tak bardzo, jak my dziś sobie wyobrażamy.
Być może najbardziej bali się tego samego, czego boimy się nadal.
Odrzucenia.
Samotności.
Utraty miłości.
Niepewności jutra.
I może właśnie dlatego ich opowieści przetrwały.
Bo pod historiami o urokach, czarownicach i złym oku zawsze kryło się coś znacznie bardziej ludzkiego.
Pragnienie bezpieczeństwa.
Nadziei.
I wiara, że nawet najciemniejsza noc kiedyś się kończy.
A po niej przychodzi świt.