Archiwa tagu: #podświadomość

Wytrwać w nowym

Księżyc za zasłoną wlewa swój sierpowaty kształt do środka. Zagląda w świat niedobudzonych, leżących w ciszy niegotowych jeszcze na dzień.

Nie zmuszam się, leżę, czuwam. Nie śpię. Ciemno. Jeszcze cicho. Słychać tylko nasze oddechy.

Jeśli podświadomość istnieje w takiej formie jak piszą, to co jeszcze można z niej wyciągnąć na wierzch. Co przeczytać i co zobaczyć rozciągając przed oczami niewywołany film. Przeczesać obrazek po obrazku, zdjęcie po zdjęciu wyłapać źródło swojego lęku. Przyczynę jego powstania. Wyjaśnić kontekst i pozbyć się raz na zawsze.

Znaleźć zagubiony entuzjazm. Zachwyt nad zapomnianymi rzeczami, myślami, zjawiskami. Odkryć je na nowo i cieszyć się nimi tak jak wtedy gdy wszystko było pierwsze.

Ufać przyszłości. Nie bać się postojów i bólów głowy. Zmierzać w dobrym kierunku z dobrym zapałem. Badać rzeczy dziwne, ciekawe, niewyrażone. Zachwyt. Włączyć zachwyt. Więcej zachwytu i uważności. Przejść przez dzień jak przez teatr. Nadawać rzeczom nazwy. Zapachom źródła, sobie cel. Być nareszcie w środku świata jak przystało na ważny organizm. Badać przyczyny. Podziwiać wygląd. Sprzeczać się o szczegóły inaczej interpretowane przez tamtych. Nie spekulować, nie odsuwać w czasie decyzji, nie mieć wątpliwości. Działać. Nie przestawać być w tym bycie nieświadomości przerabianej na rzeczy bardzo świadome. Nie ugrzęznąć w błocie obojętności. Nie zniechęcić się. Nie zarazić nicością. Zmienić jakość w jakoś to będzie. Zmienić natężenie przypadkowości. Nadać kierunek dniom. Wytrwać w nowym. Zmienić stare. Być inaczej.

Podświadomość według Junga

Carl Gustav Jung, szwajcarski psychoterapeuta i założyciel psychologii analitycznej, wprowadził koncepcję podświadomości, która różni się od tradycyjnego pojęcia podświadomości w psychologii. Dla Junga, podświadomość była jednym z kluczowych elementów jego teorii psychiki.

Jung podzielił psychikę na trzy warstwy: świadomość, podświadomość i nieświadomość. Podświadomość, w jego ujęciu, to obszar umysłu zawierający elementy, które są tymczasowo niedostępne dla świadomego myślenia, ale mogą być łatwo sprowadzone do świadomości. Obejmuje to zapomniane wspomnienia, obecnie nieuważane myśli i doświadczenia, które nie są obecnie aktywne, ale mogą stać się świadome w odpowiednich warunkach.

Jung identyfikował również głębszą warstwę nieświadomości, znaną jako nieświadomość zbiorowa. Nieświadomość zbiorowa zawiera elementy, które są wspólne dla ludzkości jako całości i są dziedziczone przez całą rasę ludzką. Archetypy, czyli uniwersalne symbole i motywy, są często związane z nieświadomością zbiorową.

Podświadomość według Junga odgrywa ważną rolę w procesie indywiduacji, czyli procesie rozwoju osobowości, w którym jednostka dąży do pełni swego potencjału i harmonii między różnymi aspektami swojej psychiki. Zrozumienie i integrowanie elementów podświadomości są kluczowe dla osiągnięcia tego celu.

W skrócie, podświadomość według Junga to obszar umysłu zawierający elementy niedostępne obecnie dla świadomości, ale które mogą być ujawnione i zintegrowane w procesie samorozwoju.

Podświadomość

Temperatura spadła do pięciu. Piątek pojawił się tak szybko, jak gdyby następował zaraz po poniedziałku z pominięciem harmonijki pozostałych dni, które schowały się w zagięciach powtarzalnych czynności. Tydzień za tygodniem, godzina za godziną, minuta po minucie. W porach roku i w porach dnia. Bez przestanków na wdechu… Gdy wreszcie stwierdzamy, że tak się nie da… Doszukujemy się czegoś więcej. Czegoś wyjątkowego. Czegoś nad czym można się pochylić i wykrzyknąć: naprawdę!? Potrzeba zmiany jest ogromna. Zaczynamy działać.

Szukamy punktów zaczepienia. Staramy się usprawniać małe rzeczy, żeby zaczęły działać na naszą korzyść i zaowocowały czymś większym. Entuzjazm mija zwykle po tygodniu. Nie szkodzi bo od następnego zaczynamy kołowrotek od nowa. Walczymy z uzależnieniami przyzwyczajeń, złymi nawykami marnotrawstwa pieniędzy i czasu. Nieświadomością i bólem manipulacji toksycznych ludzi. Staramy się nie dać. Staramy się ulepszać. Przewidywać. Już nie błądzić. Działać po swojemu.

Wszystkie nowe wyzwania układają wyższe plotki w naszych umysłach. Wspinamy się na nie. Patrzymy z góry. W taki sposób się zmieniamy. I takimi zmianami zarażamy innych. To jest dobre. Daje ukojenie. Pojawia się spokój czasem nawet harmonia. Zaczynamy płynąć. Osiągamy cele. Jeśli nikt nas nie wytrąci z rytmu spełnią się nasze marzenia. Dobre intencje i praca otwierają nowe furtki. Za nimi jest nowy lepszy świat. I znów nowe marzenia…

Jednak prawdziwe drzwi percepcji uchylą się wtedy gdy dotrzemy do naszej podświadomości. Do tajemniczego skarbca z narzędziami minionej rzeczywistości, która jak wyrocznia wie o nas wszystko czego sami nie odważymy się wiedzieć. Zbioru dóbr, których nikt nam nie zabrał ani nie podmienił przez te wszystkie lata. Do światła, które czeka na właściwy ruch. Podświadomość patrzy, obserwuje, jest.

Tylko czym ona tak naprawdę jest? Czy naprawdę istnieje. Jeśli tak, jak można się do niej dostać i wyciągnąć ją na powierzchnię. Spotkać się z nią jak z bliźniaczym bratem, który ma tyle do powiedzenia, że nie wie od czego zacząć. Jest szczery i czerpie radość z samej rozmowy. Z samego bycia tu i teraz. Z mojego, naszego towarzystwa. Energia wolna od roszczeń. Energia bycia tak po prostu. Zwyczajna treść, dialog, wymiana siebie bez lokowania produktu. Darmowa lemoniada w upalny dzień.

Podobno w ciszy i w kolokwialnych porach relaksu objawia się niespodziewanie…

Chcę słuchać.