Wszystkie wpisy, których autorem jest Sylwia Merchut (Iwan)

Piszę artykuły i fotografuję zarządzam swoimi stronami Kingfisher.page, autyzmwszkole.com, autyzm.life i Neuroróżnorodni, smart-sens.org. Ekonomistka, absolwentka: WSB we Wrocławiu oraz UO na Wydziale Ekonomicznym

Cisza to stan spokoju

I proszę, jest! Pierwszy dzień wiosny. Spłynął niespodziewanie na naszą ulicę. Jest słońce i ptaków śpiew oraz uczucie nadziei, że wszystko będzie już dobrze. Nastrój się podniósł a niepokój spłyną rzeką do podświadomości. Chodzę na dwa spacery dziennie. Dotlenienie robi swoje i wydolność poszła w górę jak nastrój. Zatem coś w tym jest, że ruch załatwi prawie wszystko. Jednak w pierwszym zderzeniu nie mogłam sobie poradzić z bólem mięśni i zmęczeniem, ponieważ to moje chodzenie niewiele różniło się od biegania. Zanim doszłam w zaciszne miejsce nad rzekę musiałam przemierzyć szybkim krokiem miasto. Szybkim, ponieważ hałas przejeżdżających samochodów wydawał się być udręką dla moich uszu nawet wtedy kiedy były ubrane w słuchawki. Dźwięki miasta nie są do zniesienia. Dopiero w cichym zakątku parku można wziąć prawdziwy spokojny wdech a szczebiot ptaków nie jest zakłócany żadnym kołem toczącym się po asfalcie.

Ciche miejsce robi robotę. Przełącza fale mózgowe na tryb półsnu, wytchnienia ulgi od plastikowego świata za mostkiem. Ludzie powinni być rozliczani z hałasu. Swoich brutalnych dźwięków wyrzucanych w przestrzeń. Powinni uiszczać opłaty w urzędach skarbowych od emisji stukotów swoich urządzeń domowych oraz szumu aut oraz głośnych rozmów komórkowych, może wtedy zrozumielibyśmy czym naprawdę jest cisza i co z nami robi.

Cisza jest fundamentalną, ale często niedocenianą częścią codzienności. To stan spokoju umysłu. W obliczu hałasu miejskiego, cisza staje się luksusem, który może mieć znaczące korzyści dla zdrowia psychicznego i fizycznego, o których człowiek przez swoją nieuważność dawno już zapomniał.

Na poziomie fizjologicznym, cisza ma zdolność do redukowania poziomu stresu i obniżania ciśnienia krwi. Badania sugerują, że regularne wystawianie się na ciszę może poprawić zdolność koncentracji, pamięć oraz procesy myślowe. Mózg w ciszy ma szansę na regenerację i odpoczynek, co poprawia samopoczucie.

Hałas miejski to zło. Stała ekspozycja na hałas może prowadzić do bezsenności, nadmiernego stresu, a nawet problemów ze słuchem. Dodatkowo, hałas może zakłócać koncentrację, obniżać wydajność pracy oraz przyczyniać się do uczucia irytacji i niepokoju.

W społecznościach miejskich, gdzie hałas jest powszechny, warto docenić wartość ciszy i starać się ochronić ją w przestrzeni publicznej. Zapewnienie miejsc, gdzie ludzie mogą odpocząć od hałasu i cieszyć się ciszą, może przynieść liczne korzyści dla zdrowia i dobrostanu społeczności. Cisza staje się wówczas nie tylko brakiem dźwięków, ale również oazą spokoju i odprężenia w szybkim tempie życia miejskiego.

Wydaje mi się, że w każdym nawet najgłośniejszym mieście możemy znaleźć ciche miejsce. Czasem ta wizja zmusza nas do długich wędrówek na skraj strefy wybuchów i frustracji. Przez chaszcze, błota i rowy melioracyjne. Jednak gdy już nam się uda dotrzeć do właściwej strefy, i wybierzemy swój skrawek natury, usłyszymy ptaka, który da nam ukojenie do końca tego wspaniałego dnia.

Oto lista kilku książek na temat ciszy:

  1. „Cisza: Biografia” autorstwa Erlinga Kagge
  2. „Cisza: In Search of Silence in a Noisy World” autorstwa George’a Prochnika
  3. „Cisza: The Power of Quiet in a World Full of Noise” autorstwa Thich Nhat Hanh
  4. „The Book of Silence” autorstwa Sara Maitland
  5. „Cisza w epoce hałasu” autorstwa Erlinga Kagge

Oto lista kilku artykułów na temat ciszy:

  1. „The Power of Silence: Social and Psychological Perspectives” autorstwa Michela Carrier i innych (publikacja w „Personality and Social Psychology Review”)
  2. „The Sound of Silence: How to Find Quiet in a Noisy World” autorstwa Lydii Denworth (publikacja w „Scientific American”)
  3. „The Healing Power of Silence” autorstwa Ruth Whippman (publikacja w „The New York Times”)
  4. „The Quiet Ones: How Introverts Thrive in Our Noisy World” autorstwa Susan Cain (publikacja w „The Atlantic”)
  5. „The Science of Silence: How Solitude Enriches Creative Work” autorstwa Rebecca Webber (publikacja w „Psychology Today”)

Spacer pełen endorfin

Dzisiaj jeszcze jaśniej. Wiosna całą gębą. Rankiem przymrozek namalował na trawniku blado białe smugi szronu. Teraz temperatura rośnie w szaleńczym pędzie. Wraca nadzieja, obietnica cudu. Odżywcza siła promieni działa kojąco na zmęczone po zimie mózgi.Cofa się wypalenie, odpuszcza. Wraca nowa energia. Jestem dobrym odbiorcą takich zjawisk. Szybko daję się ponieść. Dokładam sobie cegiełki z nowo narodzonego entuzjazmu. Przyciągam dobrą energię. Będzie dobrze Wszechświat mnie wspiera i robota mi odpuści. Pojawia się witalność ale sny gdzieś się schowały. Muszę iść na przymusowy spacer pomiędzy zajęciami wtedy, mam nadzieję dam większą szansę moim endorfinom. Wydzielajcie się! Niech mi się nastrój podniesie na maksa. Odpalcie wrotki niech poczuję, że żyję! Niech nad martwym wzlecę światem!

Kiedy mam wątpliwości pytam chataGPT, a on jak dobry wujek służy radą. Jednak jego największą wartością jest dziecinny optymizm, którego tak bardzo mi teraz brakuje. A tu proszę. Jest za darmo.

Endorfiny: Źródło radości na spacerze

Spacer, z pozoru prosty akt, kryje w sobie potęgę zdrowia i szczęścia. Gdy stąpamy przez świat, nie tylko nasze ciało aktywuje się, ale także nasz umysł doznaje pozytywnych zmian. Jednym z kluczowych elementów tego doświadczenia są endorfiny – substancje chemiczne wydzielane przez mózg, które działają jak naturalne przeciwdepresanty i przynoszą uczucie euforii oraz ulgi. W niniejszym eseju skoncentruję się na roli endorfin w procesie spacerowania i ich wpływie na nasze zdrowie fizyczne i psychiczne.

Spacer to nie tylko forma aktywności fizycznej, ale również rodzaj medytacji ruchu, który pozwala na odprężenie umysłu i uwolnienie od codziennego stresu. Gdy oddychamy świeżym powietrzem i obserwujemy otaczającą nas naturę, nasz mózg zaczyna wydzielać endorfiny, które działają jak naturalne substancje przeciwbólowe. Ta naturalna reakcja organizmu przyczynia się do złagodzenia bólu i napięcia mięśniowego, co sprawia, że spacer staje się nie tylko przyjemny, ale także terapeutyczny.

Warto również zauważyć, że regularne spacery mogą przynieść długoterminowe korzyści zdrowotne. Badania naukowe wykazały, że regularna aktywność fizyczna, w tym spacery, może zmniejszyć ryzyko wielu chorób przewlekłych, takich jak choroby serca, otyłość, cukrzyca czy nawet niektóre rodzaje nowotworów. Dzięki regularnemu uwalnianiu endorfin podczas spacerów, nasze ciało staje się bardziej odporne na stres i choroby, co przekłada się na ogólny stan zdrowia.

Nie tylko zdrowie fizyczne jest korzystne z regularnych spacerów. Endorfiny mają również pozytywny wpływ na nasze zdrowie psychiczne. Uwalniając się podczas spaceru, stajemy się bardziej pozytywnie nastawieni i mniej podatni na stany depresyjne czy lęki. Regularna aktywność fizyczna, w tym spacery, może nawet pomóc w leczeniu depresji i poprawie ogólnego samopoczucia. To niezwykle istotne, zwłaszcza w dzisiejszym zabieganym świecie, w którym coraz więcej osób boryka się z problemami zdrowia psychicznego.

Wnioskiem z powyższego jest to, że spacery są znacznie więcej niż tylko formą aktywności fizycznej. To czas poświęcony sobie, swojemu zdrowiu i swojemu szczęściu. Dzięki uwalnianiu endorfin, spacerowanie może być źródłem radości i ulgi zarówno dla ciała, jak i dla umysłu. Dlatego zachęcam wszystkich do regularnego sięgania po tę prostą, ale potężną formę ruchu, która może odmienić nasze życie na lepsze.

Odkrywanie balansu: Sposób na odpoczynek

Dzisiaj słońce rozświetliły cały pokój. Świeża zieleń ścian majaczy z przebłyskami promieni rozbijających się na klepkach podłogi. Ogarnia mnie ciepło. Za szybami słychać świergot niezliczonych gromad ptaków

Zrobiło się jakby wiosennie. Bardziej niż wczoraj i przedwczoraj. Dotyka mnie jakaś wewnętrzna ulga jak przed ukończeniem pracy lub szkoły. Taki przedweekendowy relaks, tyle że to czwartek, a czwartki bywają okrutne. Zawsze piętrzy się mnóstwo niedokończonych spraw. W głowie rośnie myśl o szybkim ukończeniu na wpół skończonych zadań oraz o tempie, oczywiście szybkim i końcowej uldze jak przy porodzie kolejnego dziecka. Niestety późnym wieczorem okazuje się, że to nawet nie półmetek. Praca rozlewa się w nieznane kąty a cel znowu nie został osiągnięty więc w ciężar piątku wpadną dodatkowe kamienie zadań i tak bez końca, bez odpoczynku. Drążenie skały. Obietnica cudu. Odpoczynku. Ulgi. Relaksu. Nigdy nie nadchodzi.

Jak zrobić sobie ulgę, odpoczynek, kiedy zadania mnie przytłaczają i zabierają lwią część dnia?

Odkrywanie balansu

Niezależnie od tego, czy jesteś osobą pracującą zdalnie, uczniem, czy też profesjonalistą w pełnym wymiarze godzin, znalezienie czasu na relaks i regenerację może być kluczowe dla Twojego zdrowia psychicznego i fizycznego. Oto kilka skutecznych sposobów na zapewnienie sobie ulgi i odpoczynku, nawet wtedy, gdy zadania i praca pochłaniają większość Twojego dnia.

  1. Planowanie czasu: Przygotuj harmonogram dnia, uwzględniając czas na pracę, odpoczynek i rekreację. Świadome planowanie pozwoli Ci lepiej zarządzać czasem i uniknąć nadmiernego obciążenia.
  2. Trzymanie się priorytetów: Zidentyfikuj najważniejsze zadania do wykonania i skup się na nich, pozostawiając mniej istotne na później. Priorytetowe podejście pomoże Ci efektywniej zarządzać czasem i znaleźć więcej momentów na odpoczynek.
  3. Krótkie przerwy: Regularne, krótkie przerwy podczas pracy mogą pomóc złagodzić stres i poprawić koncentrację. Wykorzystaj 5-10 minut na rozprostowanie nóg, wypicie wody lub krótką medytację.
  4. Ćwiczenia fizyczne: Regularna aktywność fizyczna nie tylko poprawia zdrowie fizyczne, ale także ma pozytywny wpływ na stan psychiczny. Znajdź czas na krótkie ćwiczenia lub spacery podczas przerw w pracy.
  5. Zwolnij tempo: Nie bój się zwolnić tempa i pozwolić sobie na chwilę wytchnienia. Czasami konieczne jest oderwanie się od pracy i po prostu cieszenie się chwilą.
  6. Zachowaj granice: Wyznacz granice między pracą a życiem prywatnym. Miej określone godziny pracy i staraj się ich przestrzegać, aby zapobiec wypaleniu zawodowemu.
  7. Znajdź hobby: Znalezienie hobby lub aktywności, która sprawia Ci przyjemność, może być doskonałym sposobem na relaks i regenerację po dniu pełnym obowiązków.
  8. Odwiedzaj naturę: Spędzanie czasu na świeżym powietrzu i w kontakcie z naturą może pomóc w redukcji stresu i poprawieniu samopoczucia.
  9. Pozwól sobie na relaks: Nie czuj się winny za poświęcanie czasu na odpoczynek. Zrozum, że dbanie o siebie jest kluczowe dla efektywności i dobrego samopoczucia.
  10. Znajdź wsparcie: Nie wahaj się prosić o wsparcie od bliskich lub kolegów pracy, gdy czujesz się przytłoczony. Czasami rozmowa z innymi może być świetnym sposobem na złagodzenie stresu i znalezienie perspektywy.

Wszyscy jesteśmy tylko ludźmi i potrzebujemy czasu na odpoczynek i regenerację, aby utrzymać równowagę w życiu. Pamiętaj o tych prostych strategiach, aby zapewnić sobie ulgę i znaleźć harmonię między pracą a życiem osobistym. Twój umysł i ciało będą Ci za to wdzięczne.

Zacznij od Junga

Dzisiaj słońce rozświetliło cały duży pokój. Wpadło przez drzwi balkonowe i wyhamowało na progu przedpokoju. Prawdziwa wiosna można by rzec. Zaraz wyjdę na krótki spacer. Krótszy niż zwykle ale będzie to już mój codzienny rytuał mam nadzieję, No bo ile tych spacerów mi jeszcze zostało? Trzeba korzystać. Praca może przedłużyć się do wieczora ale za to w głowie zostaną rozświetlone cząstki w postaci zielonych trawników i pierwszych delikatnych kwiatków.

A mamy ich w parku całkiem sporo: zawilce, fiołki, żonkile, przylaszczki, cebulica syberyjska i inne ogrodowe odmiany kwiatów, których kolorowe pączki dopiero wspinają się do słońca. Jest okazale i świeżo. Ptaki w donośnym świergocie uprawiają swoje szaleństwo. Pełno tu rudzików, kosów, pełzaków i sikorek. W głębokiej dziurze parku utworzono miejsce z gałęziami i starymi pościnanymi pniami, gdzie dzięcioły urządzidziły swoje królestwo. Wraz z nimi pojawiły się kowaliki. Jak niewiele trzeba dla tych istot. Wystarczy zostawić to co ścięte, stare, zepsute…

Obiecałam sobie zadbać o ruch bardziej uważnie niż wcześniej. Znowu. Zminimalizuję pisanie do najważniejszych tekstów. Muszę wyrobić w sobie nawyk trzymania się ustalonego planu i nie rozmieniać się na drobne. Rozpraszam się jakimiś niepotrzebnymi śmieciami zamiast trzymać się esencji. Do głowy wlatują mi niepotrzebne rzeczy. Rzeczy śmieci. Czasem, owszem wyjdzie z tego temat… ale nie tak ważny jak by się wydawało. Rozproszenie nie służy niczemu dobremu. Trzeba jechać po wyznaczonych szynach. W pracy. W życiu niekoniecznie. Ale to już inna historia.

Wracam do tematu snów. Chyba zacznę od Junga. Pojawił się audiobook „Człowiek i jego symbole”, chyba łyknę go na spacerze, chociaż z mojej listy wyskakują inne pozycje, które czynią ze mnie książkową zakupoholiczkę. Muszę pamiętać o napiętym budżecie, więc kogo czytać, gdy chcę wiadomości o snach… (oprócz Mistrza)? Przykładowa lista znajduje się na końcu.

Co właściwie Jung wiedział o snach?

Carl Jung był jednym z pionierów w badaniu snów i głębi. Jego prace na temat snów skupiały się na interpretacji symboli snów i ich znaczeniu dla procesu indywidualizacji oraz rozwoju osobowości.

Jung wierzył, że sny są manifestacją nieświadomości i że zawierają one wiele informacji na temat naszego wewnętrznego życia psychicznego. Zwracał uwagę na to, że symbole w snach mogą być uniwersalne, ale mogą też mieć indywidualne znaczenie dla każdej osoby, zależnie od ich życia, doświadczeń i kontekstu życiowego.

Jego podejście do interpretacji snów obejmowało analizę archetypów i kompleksów, które ujawniają się w symbolach snów. Archetypy, takie jak Cień, Anima/Animus, i Starzec, są często obecne w snach i odzwierciedlają podstawowe aspekty ludzkiej psychiki.

Jung również uważał, że sny mogą być drogowskazem dla rozwoju osobistego i duchowego. Wierzył, że praca nad interpretacją snów może pomóc jednostkom w zrozumieniu ich własnego życia, wyzwań i celów.

Jego prace nad interpretacją snów zostały szczegółowo opisane w jego książkach, takich jak „Psychologia i Alchemia”, „Psychologia i Religia Zachodu” oraz „Man and His Symbols”. Jego wpływ na dziedzinę psychologii snów jest nadal widoczny dzisiaj, a jego teorie nadal stanowią ważny punkt odniesienia dla badaczy i praktyków.

Oto lista książek i artykułów na temat snów:

Książki:

  1. „Interpretacja snów” autorstwa Sigmunda Freuda
  2. „Sny, tłumaczenie, psychoterapia” autorstwa Jamesa Hillmana
  3. „Tajemnice snów: Jak zrozumieć swoje sny i zacząć żyć pełniej” autorstwa Marie-Claude Valiquet
  4. „Marzenia, znaczenia, terapie” autorstwa Clara Hill
  5. „Sny: Klucze do zrozumienia” autorstwa Roberta Van de Castle’a
  6. „Sny i ich interpretacja: Jak zrozumieć przesłania swojego nieświadomego” autorstwa Michela Gélinasa

Artykuły:

  1. „Understanding the Meaning of Dreams: Are We Close to Cracking the Code?” – artykuł naukowy z Journal of Sleep Research
  2. „The Role of Dream Interpretation in Psychotherapy” – artykuł z The American Journal of Psychotherapy
  3. „Exploring the Therapeutic Potential of Dream Work in Counseling and Psychotherapy” – artykuł z The Journal of Counseling and Development
  4. „The Language of Dreams: A Jungian Approach to Dream Interpretation” – artykuł z Journal of Analytical Psychology
  5. „Dreaming as a therapeutic process: A comprehensive review of the empirical evidence” – artykuł z Psychology and Psychotherapy: Theory, Research and Practice

Zmęczenie, wypalenie, depresja i niebieskie sny

Kolejny dzień w kaszlu. Kaszel suchy u P. Rozdziera trudne poranki a mokry ciężki u S., przerywa mocny sen po trzeciej. Kaszel J. natomiast przewodzi wszystkim domownikom nadając rytm porannym zadaniom. Mojego kaszlu nie ma. Nie posiadam go od lat. Kiedyś był wiernym towarzyszem dzieciństwa i młodości. Teraz jego strumień wysechł. Może to za sprawą Ibupromu łykanego na ból głowy, gardła i zmęczenia, a może po prostu skończył się w moim ciele i przeszedł na innych. W końcu wszystko się kiedyś kończy i nie zawsze towarzyszy temu smutek. Niektóre straty są ulgą nawet te ostateczne i otwierają nowe drzwi. Robią miejsce na nowe. Zmieniają nasze życie. Czasem nawet pomagają na nowo rozkwitać. Zaczynać wszystko od nowa. Nowe, nowe, nowe…

Niestety po zarwanych nocach włącza mi się wypalenie. Wypalenie przyciska mnie swoją siłą również na początku różnych dziwnych pocovidowych wirusów, które wyłażą przy wahaniach temperatur z różnych zakamarków zainfekowanego miasta.

Zmęczenie to początek jazdy w dół. Przedsionek depresji. Monstrum niemocy i beznadziejności. Ogromna dziura w głowie, której nie ma czym zalepić. Ale my już wiemy z autopsji co z tym robić. Jak omijać to uczucie, jak się nie zapadać niżej, jakich kół ratowniczych używać, żeby swoim zatonięciem nie zakłócać planu dnia. Jak wylewać wodę z tonącego statku i uciszać wrzaski tonących.

Gdy już wykorzystamy wszystkie narzędzia a rozwleczone ciało dalej nie reaguje na kolejną domową terapię, i kiedy czujemy, że ratunek nie nadejdzie, nagle, niespodziewanie odpala się pierwiastek nadziei jak pierwiosnek. Jak tęcza po śpiączce. Ułamkowy przebłysk fali niebieskiej wody w neuronie snu, która stawia nas na nogi pozwalając przetrwać kolejny dzień.

Kluczem do wyzwolenia mogą być sny lub ludzie jeśli ktoś ma więcej szczęścia. Albo coś zupełnie nieznanego, nienazwanego. Co odpala się w ostatniej minucie. Wszechświat niesie ze sobą mnóstwo niespodzianek a mózgi istot żywych muszą z nim współpracować. W końcu połowa życia to sen, większa część świadomości czyli podświadomość i nieświadomość pływa zatopiona w odmętach oceanu, niedostępna dla nas dolna część góry lodowej znana z podstawowych schematów psychologicznych. Ukrywa przed nami sens tej maszynerii upychając instynkt i przeczucia w najmroczniejszych zakamarkach głębin, po to, żeby świadomość nie wyśmiała jej na kolejnej naukowej konferencji próżności.

Wypalenie zawodowe, przepracowanie a depresja: Skrywane wyzwanie rzeczywistości

Wypalenie zawodowe, przepracowanie i depresja to trzy zjawiska, które obecnie są częściej spotykane. Choć mogą wydawać się od siebie oddzielone, mają wiele wspólnego. W miarę jak tempo życia staje się bardziej wymagające, ludzie częściej doświadczają negatywnych skutków związanych z pracą i życiem zawodowym.

Wypalenie zawodowe: Kiedy praca staje się męczarnią

Wypalenie zawodowe, znane również jako syndrom wypalenia zawodowego, to stan, w którym osoba doświadcza chronicznego zmęczenia, frustracji i braku satysfakcji z pracy. Objawy wypalenia zawodowego mogą obejmować uczucie wyczerpania, obniżone poczucie własnej wartości, a także utratę zaangażowania w wykonywane obowiązki zawodowe. Często towarzyszą temu zaburzenia snu, bóle głowy oraz problemy zdrowotne.

Czynniki takie jak nadmierne obciążenie pracą, brak wsparcia ze strony przełożonych, konflikty w miejscu pracy oraz brak możliwości rozwoju zawodowego mogą przyczynić się do wypalenia zawodowego. Osoby pracujące w zawodach wymagających dużej empatii, jak nauczyciele, pracownicy służby zdrowia czy pracownicy socjalni, są szczególnie narażone na ten problem.

Przepracowanie: Kiedy granica pracy i życia prywatnego zanika

Przepracowanie odnosi się do sytuacji, w której granica między pracą a życiem prywatnym się zaciera, prowadząc do chronicznego przepracowania i braku równowagi między życiem zawodowym a osobistym. Obecnie, gdy technologia umożliwia stałe połączenie z pracą poprzez e-maile, komunikatory czy telefony komórkowe, wiele osób ma trudności z wyłączeniem się z obowiązków zawodowych nawet po opuszczeniu biura. Osoby pracujące w domu nie mogą wyznaczyć sobie zdrowych ram pracy i czasu na odpoczynek.

Przepracowanie może prowadzić do przewlekłego stresu, zmęczenia, a także braku czasu dla rodzin i przyjaciół. Osoby przepracowane często odczuwają spadek jakości życia, a ich zdrowie zarówno psychiczne, jak i fizyczne, może ulec pogorszeniu.

Depresja: Głębokie skutki ignorowania zdrowia psychicznego

Depresja jest poważnym zaburzeniem zdrowia psychicznego, które może być powiązane zarówno z wypaleniem zawodowym, jak i przepracowaniem. Osoby doświadczające wypalenia zawodowego lub przepracowania często mogą mieć uczucie bezradności, bezwartościowości i pogorszenie nastroju, co może prowadzić do rozwoju depresji.

Istnieje silna zależność między stresem związanym z pracą a ryzykiem wystąpienia depresji. Osoby, które czują się wypalone lub przepracowane, często nie szukają pomocy lub nie są w stanie jej otrzymać ze względu na społeczną stygmatyzację związaną z problemami psychicznymi. Niestety, ignorowanie tych problemów może prowadzić do pogłębienia się stanu depresyjnego i poważnych konsekwencji dla zdrowia psychicznego.

Wypalenie zawodowe, przepracowanie i depresja to trzy zjawiska, które łączy się ze sobą w dynamicznym środowisku pracy. Dążenie do osiągnięcia równowagi między pracą a życiem osobistym, zdrowe relacje interpersonalne oraz dbanie o własne zdrowie psychiczne są kluczowe dla zapobiegania negatywnym skutkom związanym z wypaleniem zawodowym i depresją.

Czy terapia snem może pomóc?

Terapia snem może być skutecznym narzędziem w leczeniu wypalenia zawodowego, zmęczenia i depresji. Sen odgrywa kluczową rolę w regeneracji fizycznej i psychicznej organizmu, dlatego właściwe zarządzanie snem może przynieść znaczącą poprawę w samopoczuciu i zdrowiu psychicznym.

Terapia snu może obejmować różne strategie, takie jak edukacja na temat higieny snu, techniki relaksacyjne, trening umiejętności zarządzania stresem oraz terapia poznawczo-behawioralna skoncentrowana na problemach snu. Dzięki regularnym sesjom terapeutycznym pacjenci mogą nauczyć się lepszych nawyków snu i technik radzenia sobie ze stresem, co może prowadzić do zmniejszenia objawów wypalenia zawodowego, zmęczenia i depresji.

Ponadto, jeśli wypalenie zawodowe, zmęczenie lub depresja są powiązane z zaburzeniami snu, takimi jak bezsenność lub zaburzenia rytmu snu, terapia snu może być kluczowa w leczeniu tych problemów. Specjalista ds. snu może przeprowadzić ocenę problemów ze snem oraz zaproponować spersonalizowane strategie leczenia, takie jak korekta rytmu snu, terapia światłem, farmakoterapia lub terapia poznawczo-behawioralna.

W każdym przypadku ważne jest skonsultowanie się z lekarzem lub specjalistą ds. zdrowia psychicznego w celu ustalenia odpowiedniego planu leczenia. Terapia snu może być skutecznym uzupełnieniem innych form terapii, takich jak terapia poznawczo-behawioralna lub farmakoterapia, w leczeniu wypalenia zawodowego, zmęczenia i depresji.

Śnieżyca wiosenna (Leucojum vernum)

Mówię sobie od rana, że mam czekać na sny i na pomysły. Jednak poniedziałkowy nastrój nie wróży natchnienia. Pralka już kręci w bębnie czarne, szare i granatowe szmaty codzienności, a na gazie stoi wielki gar rosołu. Jak na wojnie wszystko kręci się wobec przetrwania i ciepłych nóg i nóżek. Jesteśmy tylko pracownikami i konsumentami kręcącej się wody. Niewolnikami jedzenia i mody. Czystości, brudu i głodu. Wszystko sprowadza się do przyziemia, kiedy ww brzuchu burczy a temperatura spada poniżej zera. Przedwiośnie jest kapryśne jak zawsze, jedynie czas wymusza ostrzejsze reakcje na spadki.

Wczoraj byliśmy w lesie. Trochę za późno bo na szlaku byli już wycieczkowicze, więc upragniona dzika cisza nie dotknęła mnie swoim bogactwem. Jednak buczynowy las robił swoje. Przenosił umysł do tych miejsc dalekich gdzie entuzjazm wyrastał, z każdym wyjściem na powietrze. Znowu Sokołowsko. Ulga dla zmęczonych miastem płuc. Inhalacja wzdłuż ekologicznych ścieżek spacerowych jak z czasów kuracjuszy z Empuzjonu, Olgi Tokarczuk, którzy przemierzali przestrzenie lasu w nadziei na rychłe uzdrowienie. Odsłuchuję sobie na spacerach opowieści o Mieczusiu przemierzając nudne parki mojego miasta. Wydzielam sobie treści, żeby zbyt szybko się nie skończyły a w Sokołowsku odtwarzam mapę w głowie i w kółko zastanawiam się nad tajemniczym podziemnym jeziorem, o którym nikt nigdzie nie wspomina oprócz Olgi.

Widziałam za to małe jeziorko a raczej staw o niebieskawym odcieniu na tle szarego zimowego jeszcze lasu i szpiczastej góry pokrytej świerkami, w którym turystki urządziły kąpiel swoim pieskom zanim ruszyły wzdłuż zielonego szlaku. Jednak nie mam pojęcia gdzie to niewidoczne jeziorko miałoby istnieć. Za to atmosfera zagadkowości i cienia tamtych wydarzeń jest wpisana w każdą tkankę tego miejsca. Srebrne buczyny stoją na straży jak wojsko naprzeciw pluskom i bełkotom pędzącego donikąd strumyka. Żółte i zielone porosty na spękanych korach już lekko zmatowiały zostając jednak dalej w trybie czuwania na zmiany wilgoci. I wszystko byłoby tak, jak poprzednim razem gdyby nie biel.

Teraz nad mokrymi dolinami zapanowała biel ząbkowanych dzwonków śnieżycy wiosennej. Pochylone z szeroko rozwartych parasolek z żółtymi kropeczkami na zewnątrz baldachimów spoglądają wędrującym pod stopy. Były ich całe dywany. Całe armie istot w białych mundurkach. Białe szeregi przechodzące w rozlewające się jasne plamy. Kołdry, pierzyny, prześcieradła… Nie można było oderwać od nich oczu. Jakby jakaś niewidzialna ręka rozsiała je bez umiaru oświetlając brązowo szare tło jeszcze śpiącego lasu.

Śnieżyca wiosenna

Dzika odmiana Śnieżycy wiosennej (Leucojum vernum) prezentuje się uroczo w naturalnym otoczeniu lasów lęgowych. Potrafi wyrastać spod śniegu. Zapylana jest przez pszczoły, a jej nasiona rozsiewane są przez mrówki. Roślina ta wyróżnia się smukłymi, wzniesionymi łodygami osiągającymi wysokość od 15 do 30 cm. Jej liście są wąskie, lancetowate, zielone i rozmieszczone spiralnie wokół łodygi.

Charakterystyczną cechą dzikiej Śnieżycy wiosennej są zwisające, szerokie, dzwonkowate kwiaty. Płatki kwiatowe są białe, delikatne, a każdy z nich posiada żółte plamki na zewnątrz parasolowatych ostro powycinanych, zębowanych płatków. Kwiaty te tworzą baldachogrono na końcu łodygi. Są przepiękne.

Cała roślina jest lekko trująca. Zawiera alkaloidy- leukoinę i glantaminę. Może powodować mdłości, wymioty, biegunkę oraz zaburzenia rytmu serca. Jest narażona na wyginiecie z powodu masowego zrywania. Przyczyną zagrożenia jest także niszczenie jej siedlisk w nadrzecznych lęgach podczas regulacji rzek.

Dzika Śnieżycą wiosenna preferuje stanowiska wilgotne, często rośnie w pobliżu strumieni, na łąkach lub w lasach liściastych. Jej kwitnienie przypada na wczesną wiosnę, zazwyczaj od marca do kwietnia, co sprawia, że jest jedną z pierwszych lub tuż po przebiśniegach, roślin kwitnących po zimie.

Morfologia dzikiej Śnieżycy wiosennej doskonale dostosowuje ją do warunków naturalnych, umożliwiając przeżycie w różnorodnych środowiskach. Jej subtelny wygląd i wczesne kwitnienie czynią ją nie tylko cenną dla przyrody, ale także fascynującą dla entuzjastów botaniki. Nazwa leucjonum pochodzi od greckich słów leucjon ich – biały fiołek. Występuje zwykle w dużych populacjach liczących sobie czasem nawet kilkaset do kilku tysięcy egzemplarzy. Właśnie nadeszła ich pora zatem wybierz się na spacer do lasu zanim przekwitną.

Po co ptakom błękit?

Jeszcze nikt nie wyszedł z mieszkania. Moje niedoczekanie spokoju. Zmywarka buczy jednostajnie z przerwami na mocniejsze bełkoty i zawirowania. Przepływy. Woda leje się bezlitosną strugą w łazience gdy P. Bierze niekończący się prysznic. Woda. Przepływy. Za oknem deszcz. Lekki, drobny, spokojny. W kuchni kawa zaczyna wchodzić w fazę mielenia. Syczenie, odkrztuszanie i kapanie, woda, kawa, przerywany strumień. Kubki granatowe z Ikei zamiast białych filiżanek. Błękitne wytłukły się szybciej tak jak ich siostry miseczki w tym samym kolorze. Jasne wybierane jest częściej, nie wiadomo dlaczego, bo generalnie na zakupach wszyscy preferują ciemniejsze barwy. Błękit to błękit. Namiastka letniej radości. Niebieskiej wody i nieba. Zawsze wygrywa.

Gdy już wyjdą do świata zostawiając po sobie rozmyte w pośpiechu słowa można skupić się na ciszy. Rozedrgane powietrze jeszcze nie uspokoiło się na tyle, żeby osiągnąć stabilizację ale to już namiastka nieba. Pomysły niespiesznie wlewają się do głowy. Zmęczenie i senność wylewa się w niedokończonych myślach drugą stroną niewidzialnej tuby. Powoli w zaniechaniach, postojach. Oddechach. Można sobie nawet pozwolić na kilka swobodnych niemyśli. Nieplanów, nieczynności.

Przedwczoraj byłam nad rzeką. Widziałam rozwinięte pączki jasnozielonych listków. Zimorodek pokazał się tylko raz. Leciał na złamanie karku wzdłuż koryta w nieoczywistym kierunku. Ostatnio ciężko go wyśledzić. Niemniej świadomość jego istnienia pomiędzy parkiem a zalewem wyzwala falę pozytywnych wrażeń. Zaspokojoną potrzebę błękitu a raczej turkusu. Splątane labirynty krzewów kryją w sobie chmary zielonych piskliwych sikorek bogatek ale czasem na spękanej korze przysiądzie modraszka. Wtedy znów mamy błękit. Dlaczego ptaki mają błękit? Dlaczego nie są tylko szare i czarne albo bladocieliste jak my. Po co im te kolory?

Ptaki takie jak sikora modraszka czy zimorodek zawdzięczają swoje niebieskie lub błękitne pióra strukturze, układowi, zwanej strukturą warstwową. Ta struktura powoduje rozpraszanie światła w taki sposób, że fale o długości krótszej, czyli niebieskie, są bardziej rozproszone, co sprawia, że ptaki wydają się być w kolorze niebieskim. To zjawisko jest znane jako rozpraszanie Rayleigha.

Rozpraszanie

Rozpraszanie Rayleigha to zjawisko fizyczne, które występuje, gdy światło o krótkiej długości fali, takie jak światło niebieskie, ulega rozproszeniu przez cząstki o rozmiarze znacznie mniejszym niż długość fali świetlnej. W przypadku ptaków o niebieskich piórach, struktura warstwowa na ich piórach powoduje, że światło jest rozpraszane w różnych kierunkach. Długość fali światła niebieskiego jest krótsza, co sprawia, że jest bardziej rozpraszane niż inne długości fal, co daje efekt niebieskiego koloru. To zjawisko zostało nazwane na cześć brytyjskiego fizyka Lorda Rayleigha, który je opisał.

Ale to dalej nie daje odpowiedzi na proste pytanie: Po co ptakom błękit? Żeby przyciągnąć uwagę samicy… To odpowiedź wydaje się bardzo naciągana, zwłaszcza, że samice wielu gatunków również są niebieskie.

Błękit jest barwą, którą odbieramy w wyniku rozszczepienia światła, a dokładniej rozpraszania fotonów o krótkiej długości fali, takich jak fale niebieskie. Występuje w przyrodzie na różne sposoby:

  1. Niebo: Klasyczny przykład występowania błękitu to barwa nieba w dzień. Powstaje ona w wyniku rozpraszania światła słonecznego przez cząsteczki atmosferyczne.
  2. Woda: Woda może przybierać odcień błękitny, zwłaszcza w jasne, czyste dni. To zjawisko wynika z absorpcji i rozpraszania światła przez cząsteczki wody.
  3. Ptaki i zwierzęta: Niebieska barwa jest obecna w piórach wielu ptaków, takich jak sikora modraszka czy zimorodek. Zjawisko to wynika z rozpraszania światła przez strukturę warstwową na piórach.
  4. Kwiaty: Chociaż niebieskie kwiaty są mniej powszechne niż kwiaty o innych kolorach, istnieją gatunki roślin, takie jak niebieskie fiołki czy hortensje, które wykazują odcień błękitny.

Występowanie błękitu w przyrodzie jest efektem złożonych procesów fizycznych i biologicznych, ale to dalej nie daje właściwej odpowiedzi na pytanie.

A może niebieski po prostu nie istnieje… Jest tylko wytworem naszych zmęczonych zmysłów…

Analiza snów, na czym polega praca ze snem?

Z głowy nie wychodzą mi wspomnienia o snach. Tych niebieskich, tych o kwiatach i tych niezapisanych, przynoszących niekontrolowane wybuchy radości, których nie mogę odtworzyć ale wiem, że są gdzieś pod powłokami umysłu. Widzę tylko przebłyski. Płynąca spokojnie jasna, drewniana łódź w bezwietrzny dzień, tafla wody w tajemniczym zakątku dżingli i typowy polski las na spacerze z jakąś grupą wędrowców gdzie na pierwszy plan wysuwa się jaskrawa zieleń mchów. Na samo wspomnienie odpala mi się cząsteczka radości jak u wariata, więc pielęgnuję ten obraz jak największy dar chociaż to wszystko i tak się dzieje poza moją świadomością. Nie mam wpływu, bo tu raczej podświadomość ma władzę i sens. Ona reguluje cały proces, a moja kontrola nad nią jest znikoma. Carl Jung miał rację, zwracając się do niej jak do studni osobistej mądrości. Zaakceptować jej istnienie i ćwiczyć jej supermoce – oto jest sposób na poszerzenie świadomości. Zawsze też można zostać nawiedzoną czarownicą spod sklepu monopolowego głoszącą prawdy objawione, o proroczych snach w tym końcu świata, który jakoś do tej pory nie chce nadejść. Co zrobić. Jestem nawiedzona. Sny powracają do mnie z dwojoną siłą. Chyba rozumiem, o co Carlowi chodziło. To wszystko można selekcjonować i wydobywać wedle uznania. Interpretować na swój własny sposób. Wszystko zależy od nastawienia i pracy nad sobą.

Podobno są grupy, które potrafią przywoływać sny. Projektować w swoich umysłach, te przyjemne sny i do nich wracać na życzenie. Są też Kręgi Kobiet, które śnią jednocześnie ten sam sen tak jak ich prababki przed wiekami. Świat snów jest nieograniczony, nieskończony w swej zagadkowości. Sny pochodzą z głębi, więc muszą być prawdziwe. Tylko czym ta prawdza jest?

Tak naprawdę tematyka snów zaczęła mnie interesować po przeczytaniu książki „Przynależność” autorki o dziwnym imieniu Toko-pa. Ona zmieniła moje wyobrażenie, o całej tej tajemniczej machinie snów oraz intuicji, o której coś niby wiemy ale często boimy się zaakceptować niektóre fakty, żeby wśród twardo stąpających po ziemi nie wyjść na durnia. Ta książka, użyje kolokwializmu, jest naprawdę magiczna i uzdrawiającą, zwłaszcza dla odklejonym outsiderów takich jak ja. Pozwolę sobie wkleić dłuższy fragment, dla wszystkich poszukujących czegoś innego, nowego, lepszego lub po prostu oryginalnego:

„Toko-pa Turner – kanadyjska badaczka snów, pisarka i nauczycielka. W swojej działalności łączy mistyczną tradycję sufizmu, w której się wychowała, z jungowskim podejściem do pracy ze snami. W 2001 roku założyła Szkołę Śnienia, którą ukończyły setki studentów. Koncentruje się na przywracaniu kobiecości, odzyskiwaniu więzi z naturą i tworzeniu piękna. Jej bestsellerowa książka Przynależność zdobyła m.in. nagrodę Nautilus Gold 2017 w kategorii rozwój osobisty, Readers’ Favorite Gold Award 2018 oraz nagrodę IAN Book of the Year 2019. Mieszka na małej wyspie na Morzu Salish w Kolumbii Brytyjskiej”.

OD AUTORKI

Dla buntowników i odmieńców, dla czarnych owiec i outsiderów. Dla uciekinierów, sierot, kozłów ofiarnych i dziwaków. Dla tych, którzy zostali oderwani od swoich korzeni, porzuceni, odrzuceni i niezauważeni.
Obyście dostrzegali z coraz większą jasnością, że wiecie to, co wiecie.
Obyście porzucili swoje przywiązanie do zwątpienia w siebie, potulności i niepewności.
Obyście mieli gotowość do tego, żeby być nielubiani, ale w tym procesie zyskali bezgraniczną miłość.
Obyście byli nieczuli na krzywdzące projekcje innych osób i obyście wyrażali swój brak zgody z precyzją i wdziękiem.
Obyście zobaczyli, z całkowitą jasnością natury, która przez was przepływa, że wasz głos jest nie tylko niezbędny, ale rozpaczliwie potrzebny, żebyśmy wyszli cało z tego zamętu.
Obyście czuli się podtrzymywani, wspierani, połączeni i pokrzepieni, kiedy dajecie światu siebie i swoje dary.
Obyście byli pewni tego, że jeśli staniecie po swojej stronie, nie będziecie sami.
Z miłością
Toko-pa

Imię dostałam od rodziców. Wybrali je z tomiku wierszy zatytułowanego Technicians of the Sacred [Laboranci świętości] autorstwa Jerome’a Rothenberga. W maoryskim micie o stworzeniu świata Toko-pa jest bóstwem znanym jako Matka Mgły. Na przestrzeni lat zaczęłam postrzegać tę mgłę jako królestwo rozciągnięte pomiędzy światami jawy i snu. I rzeczywiście moje życie poświęcam naprawianiu mostu pomiędzy tymi światami.
Urodziłam się na farmie w hrabstwie Devon na południu Anglii. Kiedy miałam cztery lata, przybyłam do Kanady, gdzie dziadkowie ze strony matki schronili się po ucieczce z targanej wojną Polski. Wychowałam się we wspólnocie sufickiej w Montrealu.
Moją największą miłością zawsze była muzyka. W wieku dziewięciu lat zaczęłam grać na gitarze i śpiewać, a jako dwudziestoparolatka odbyłam trasę koncertową z zespołem, a nawet nagrałam album z oryginalną muzyką. Na chwilę zabłąkałam się do branży muzycznej i pracowałam jako członkini zarządu wytwórni płytowej.
Dzięki ciemnej stronie swojej duszy porzuciłam to życie i wróciłam do mistycznych nauk sufizmu oraz studiowania snów. Zaczęłam zgłębiać psychologię analityczną i odbyłam trzyletni staż w Fundacji Jungowskiej w Ontario. W zamian za parzenie herbaty i zajmowanie się rejestracją siedziałam u stóp takich nauczycieli, jak Marion Woodman, James Hollis, J. Gary Sparks i inni wielcy jungiści.
Łącząc mistyczną tradycję sufizmu z jungowskim podejściem do snów, w dwa tysiące pierwszym roku założyłam Szkołę Śnienia. Kierując się pokornym pragnieniem, żeby podzielić się zdobytą wiedzą, rozpoczęłam nauczanie i wspieranie innych w interpretacji snów w mojej prywatnej praktyce. Teraz, prawie siedemnaście lat później, tworzymy sieć ponad stu tysięcy śniących na całym świecie. Poza zajmowaniem się snami skupiam się w swojej pracy nad odzyskiwaniem pierwiastka żeńskiego, godzeniem paradoksów, uwznioślaniem żalu po stracie i trzymaniem przestrzeni w rytuałach.
Przynależność to moja pierwsza książka.
http://www.toko-pa.com

Świat snów: Analiza podświadomości według Carla Junga

Carl Jung, wybitny psycholog i założyciel psychologii analitycznej, poświęcił znaczną część swoich badań na analizę snów i ich związku z podświadomością. W jego teorii snów, Jung głęboko zagłębił się w tajemniczy świat symboli i archetypów, odkrywając bogactwo informacji skrywanych w naszych nocnych wędrówkach.

Jung podkreślał, że sny są nie tylko przypadkowymi zjawiskami, ale wyrazem głęboko zakorzenionych elementów naszej psychiki. Twierdził, że w świecie snów podświadomość komunikuje się z nami za pomocą symboli, które mają uniwersalne znaczenie. Archetypy, czyli pierwotne symbole, jak postać Matki czy Mędrca, często pojawiają się we snach, odzwierciedlając wspólne doświadczenia ludzkości.

Jednym z kluczowych pojęć w teorii Junga jest „nieświadomość zbiorowa”. Według niego, nasze umysły są związane z nieświadomymi aspektami zbiorowymi, które obejmują wspólne motywy i symbole zanurzone w kulturze i historii. W śnie, nieświadomość zbiorowa może się objawiać poprzez archetypiczne wizerunki, pomagając nam zrozumieć głębokie pragnienia, obawy i wyzwania.

Jung uważał również, że analiza snów może prowadzić do procesu zwanego „indywidualizacją”, czyli integracji różnych aspektów naszej psychiki. Poprzez zrozumienie i zaakceptowanie symboli sennych, jednostka może osiągnąć większą harmonię wewnętrzną.

Warto podkreślić, że Jung nie sprowadzał snów jedynie do jednoznacznych interpretacji, lecz zachęcał do zindywidualizowanego podejścia. Każda osoba ma swoje unikalne doświadczenia, a symbole we snach zyskują znaczenie w kontekście osobistym.

Analiza snów według Carla Junga wymaga otwartości na głębokie warstwy podświadomości i gotowości do odkrywania znaczeń ukrytych za kurtyną snów. Przez tę fascynującą podróż w głąb umysłu, Jung pozostawił dziedzictwo, które nadal inspiruje badaczy snów i poszukiwaczy samopoznania.

Na czym polega praca ze snem?

Praca ze snem, zwłaszcza w kontekście psychologii analitycznej Carla Junga, to proces badawczy mający na celu zrozumienie i integrowanie treści snów w celu uzyskania głębszej wiedzy na temat własnej psychiki.

  1. Analiza symboli: Interpretacja symboli występujących we śnie jest kluczowym elementem pracy ze snem. Jung uznawał, że symbole te mają uniwersalne znaczenie, ale także indywidualne interpretacje, co wymaga zrozumienia kontekstu życiowego osoby śniącej.
  2. Archetypy: Jung wierzył w istnienie archetypów – pierwotnych, wspólnych dla ludzkości symboli. Praca ze snem obejmuje identyfikację tych archetypów w snach i zrozumienie, jak wpływają na psychikę jednostki.
  3. Proces indywidualizacji: Praca ze snem może prowadzić do procesu indywidualizacji, który oznacza integrację różnych aspektów osobowości. Analiza snów pomaga zidentyfikować ukryte pragnienia, konflikty i obszary do rozwoju, przyczyniając się do pełniejszego zrozumienia samego siebie.
  4. Dialog z podświadomością: Świadome eksplorowanie treści snów stwarza możliwość dialogu z podświadomością. W ten sposób osoba może zbliżyć się do ukrytych myśli, emocji i doświadczeń, co może mieć terapeutyczne znaczenie.
  5. Refleksja nad życiem: Sny często odzwierciedlają aktualne wyzwania, sukcesy i trudności w życiu jednostki. Praca ze snem może pomóc w lepszym zrozumieniu życiowych sytuacji, umożliwiając bardziej świadome podejście do nich.

Praca ze snem może być prowadzona indywidualnie, ale także pod opieką doświadczonego terapeuty, zwłaszcza w kontekście psychoterapii jungowskiej. To narzędzie nie tylko służy zrozumieniu snów, ale także głębszej samoświadomości i rozwoju osobistego.

Jak odczytywać sny według Tokio-pa

Toko-pa Turner, jako badaczka snów i nauczycielka, kładzie nacisk na holistyczne podejście do pracy ze snami, łącząc mistycyzm sufizmu z jungowskim podejściem. Oto kilka kluczowych aspektów, które pomagają zrozumieć, jak odczytywać sny według jej perspektywy:

  1. Symbolizm i Metafory: Turner podobnie jak Jung, przykłada dużą wagę do symbolizmu snów. Interpretuje sny jako metaforyczne wyrażenie głębszych prawd i doświadczeń. Kluczem jest zrozumienie, że symbole mają znaczenie zarówno ogólne, jak i indywidualne.
  2. Integracja z Naturą: Turner akcentuje więź z naturą jako istotny element interpretacji snów. Elementy przyrody w snach, jak drzewa czy zwierzęta, mogą posiadać symboliczne znaczenie i odnosić się do naturalnych cyklów życia.
  3. Przywracanie Kobiecości: Jej prace skupiają się na odzyskiwaniu kobiecej mądrości i przywracaniu równowagi wewnętrznej. Sny są traktowane jako drogowskazy prowadzące do odkrywania i akceptacji kobiecej tożsamości.
  4. Tworzenie Piękna: Turner podkreśla kreatywny aspekt snów i zachęca do traktowania ich jako źródła inspiracji artystycznej. Interpretacja snów może prowadzić do odkrywania piękna w życiu codziennym.
  5. Przynależność: Jej książka „Przynależność” zdobyła uznanie, a koncepcja przynależności odnosi się także do pracy ze snami. Turner uznaje sny za nieodłączną część naszej psychiki, co może prowadzić do głębszego poczucia przynależności do siebie i świata.

Przy pracy ze snami według Toko-pa Turner warto być otwartym na symboliczny język snów, integrować elementy natury i zwracać uwagę na aspekty kobiecości. Jej podejście jest holistyczne, obejmujące zarówno aspekty duchowe, jak i praktyczne życia codziennego.

Oto lista kilku znakomitych książek i artykułów dotyczących snów i ich odczytywania:

Książki:

  1. „Man and His Symbols” – Carl G. Jung
    Klasyczna praca Junga, która wprowadza czytelnika w świat symboliki i archetypów, w tym analizy snów.
  2. „The Interpretation of Dreams” – Sigmund Freud
    Pierwsze systematyczne podejście do analizy snów, stanowiące kluczowe dzieło Freuda.
  3. „Women Who Run With the Wolves” – Clarissa Pinkola Estés
    Opowiada o mocy i znaczeniu snów, szczególnie w kontekście kobiecej psychiki.
  4. „The Dreamer’s Book of the Dead” – Robert Moss
    Książka poświęcona podróżom sennym i kontaktom z zaświatami.
  5. „Inner Work: Using Dreams and Active Imagination for Personal Growth” – Robert A. Johnson
    Johnson omawia praktyczne aspekty pracy ze snami w kontekście rozwoju osobistego.

Artykuły:

  1. „The Neuroscience of Sleep and Dreams” – Matthew P. Walker
    Artykuł, który przedstawia neurologiczne aspekty snu i marzeń.
  2. „The Role of Dreams in Emotional Healing” – Rosalind D. Cartwright
    Omówienie, jak sny mogą odgrywać rolę w procesie zdrowienia emocjonalnego.
  3. „Dreams as a Tool in Therapy” – Clara E. Hill
    Przegląd badań na temat używania snów w kontekście terapii psychologicznej.
  4. „Lucid Dreaming: A State of Consciousness with Features of Both Waking and Non-Lucid Dreaming” – Stephen LaBerge
    Artykuł o świadomych snach i ich potencjalnych korzyściach.
  5. „The Science Behind Dreaming” – Alice Robb
    Popularnonaukowy artykuł, który zagłębia się w naukowe aspekty snów.

Przy eksploracji tego obszaru, ważne jest, aby znaleźć źródła, które najlepiej pasują do Twoich zainteresowań i potrzeb, ponieważ tematyka snów obejmuje różnorodne perspektywy, od psychologii po duchowość.

Misterny plan na życie hipochondryków

I już piąty. Marzec przywitał nas dusznościami i mgłami. Ciepło rozchodzi się równomiernie po tkance miasta. Bluza polarowa jest dzisiaj niewskazana. Było mi w niej za gorąco pomimo rześkiego poranka. W pomieszczeniach zagęszcza się ciepło przyjmując zwartą lawę. Podgrzewaną materię. Niemiłą w dotyku. Męczącą płuca.

W Biedronce pusto jak na 7:30. Zmęczone puszyste panie wykładały towar na długich półkach. Ich twarze wyrażały steranie i ból istnienia. Czytniki pipczały w rytmicznym pik pik a odgłosy rzucanych mąk i cukrów wyznaczały rytm kolejnego zwiotczałego dnia. Ściągnęłam z półki dwie Top tortille i poleciałam do kasy samoobsługowej, jak najdalej od tej antyenergii. Swoją muszę szanować i chronić przed zarażeniem niemocą. Dzisiaj zrobię mexicanę. Przede mną masa krojenia papryk, cebul i dwóch mizernych cukinii. Jest jeszcze kiełbasa. Długa i oślizgła wciśnięta po dwie do wąskiego plastikowego worka jak węgorze. Odpowiednia wkładka, żeby wszyscy się napchali do wieczora oprócz S. ponieważ on nie lubi takich wynalazków oraz papryki, więc dla panicza trzeba przygotować kotleciki z indyka, może zje, chociaż to zawsze ruletka… Ale to później.

Najpierw podłączanie mojego wolno załączającego, kręcącego kółka na ekranie laptopa, który już ledwo zipie ale jednak daje radę i nastawianie kolejnego prania, zanim kółko przestanie mienić się odcieniami i kratkować w swoim codziennym rytuale.

Ale przed całkowitym zatopieniem się w wirze zadań, krótka medytacja i powtórzenie planu dnia. Esencja. Czas leci. Tyka. Zaraz będzie jutro a przecież dzisiaj jeszcze się nie zaczęło to jakiś żart. Ten świat ze mnie kpi. Nie daje mi korzystać z siebie zanim nie wyrobię odpowiedniej liczby dupogodziń.

Zwykle mam wrażenie, że inni mają z wiekiem lżej jednak zdaję sobie sprawę, że to tylko złudzenie. Wszyscy mają gorzej jeśli zapytasz. Lepiej nie pytać, bo okaże się znowu jakiś nowy tragizm, dramat i śmierć młodego sąsiada spod czwórki. Ty jeszcze narzekasz?! Jesteś pączkiem w maśle! My to mamy jazdę. Wnuki, o dzieciach nie wspomnę, kredyty i opieka nad babcią. Szwagier uciekł z pożyczką a Krystyna znowu wychodzi za mąż za jakiegoś doktorka z odzysku. Ty masz chociaż spokój a my w kółko zarobieni, a po pracy godzina w korku…, A Irenie wyszła na starość alergia. Nie wiem co będzie. Zawsze to nie rak…

Wiosna to czas chorób. Gryp, angin, przeziębionych pęcherzy, bóli stawowych i pocovidowej mgły mózgowej oraz wszystkiego co tam masz na swojej liście, bo każdy przecież coś ma. Jednak najgorsi są hipochondrycy. Miałam z nimi do czynienia przez całe życie. Nie ma większego zła. Psychopaci to przy nich posłańcy ulgi. Ich płytka empatia gwarantuje ci szybkie atrakcje: krótki ból i śmierć. Hipochondryk będzie cię zamęczał latami.

Pochodzę z rodziny hipochondryków. Wszystkie spotkania rodzinne zaczynały się od spowiedzi, co kogo boli gdzie i jak z pokazywaniem na wzorze ciała i przekrzykiwaniem się nazwiskami lekarzy. Jak ciężkie było życie z wrzodami, migrenami, torsjami, ciągłymi bólami o niewyjaśnionym pochodzeniu, sensacjami gastrycznymi i wysypkami będącymi zapowiedzią raka. Choroby były odmieniane przez wszystkie przypadki, o każdej porze dnia i nocy oraz wyobrażenia, scenariusze rychlej śmierci. Jak ciężko żyć! Jak wytrzymać w pracy!? Co na to brać, żeby nie uszkodzić już uszkodzonego żołądka?!

Będąc dzieckiem brałam te choroby na poważnie. Bałam się o ich zdrowie. Ba! Życie! Dopiero kiedy ktoś spoza chorej strefy zapytał: Ale dlaczego? Przecież choroby po leczeniu przechodzą?

Tak. Choroby po leczeniu przechodzą (skąd miałam to wiedzieć) wszystkim typowym ludziom, ale nie hipochondrykom! Oni są jak Kościół, na którego remont zbiera się latami ale ukończenie prac budowlanych jest politycznie niepoprawne. Musiało minąć sporo czasu, żebym zrozumiała, że te choroby są „nieuleczalne” na zawsze, ozdrowienie nigdy nie nadejdzie, ponieważ oznaczałoby coś tak destrukcyjnego, jak brak uwagi, a na taki brak, hipochondrycy nie mogą sobie pozwolić. Dlatego warto to sobie uświadomić zanim staniemy się dożywotnimi opiekunami i powiernikami w cierpieniu hipochondryków. Dobrym testem jest opowiadanie o swojej chorobie w ripoście na wysłuchanie kolejnego barwnego monologu na temat różnorodności bólów lewej strony czaszki przy zmianach ciśnienia. Zwykle to zamyka ten etap dialogu. Niestety na krótko… I tylko ten.

Hipochondrycy jako Wampiry emocjonalne: Rozważania nad wykorzystywaniem opieki

Współczesne społeczeństwo często zmagające się z różnymi aspektami zdrowia psychicznego stawia przed nami pytanie: czy hipochondrycy są jednymi z wampirów emocjonalnych, wykorzystując naszą opiekę dla własnych potrzeb? Zagłębmy się w tę kwestię, eksplorując zjawisko hipochondrii w kontekście relacji, w których jedna strona uzależniona jest od drugiej.

Hipochondrycy, czyli osoby przekonane o posiadaniu poważnych chorób, często generują wokół siebie atmosferę niepokoju i troski. W tym kontekście można odnieść to do wampirów emocjonalnych, które absorbują energię innych, pozostawiając je wyczerpane. Hipochondrycy często korzystają z uwagi, zrozumienia i czasu swoich bliskich, tworząc niemalże zależność emocjonalną.

Analizując to zjawisko, nie można pominąć roli opieki, jaką ofiarują ci, którzy otaczają hipochondryka. Wampiry emocjonalne, w tym przypadku, wydają się pobierać swoje życiowe „paliwo” z troski i zaangażowania innych osób. To, co może z pozoru wydawać się niewinnym problemem zdrowotnym, staje się subtelniejszą formą wykorzystywania relacji.

Ważne jest zrozumienie, że hipochondrycy często nie zdają sobie sprawy z tego, jak ich zachowanie wpływa na otoczenie. Dla nich jest to kwestia rzeczywista i nieuchronna. Jednakże, dla tych, którzy są w ich otoczeniu, codzienna opieka i reakcje na kolejne „objawy” mogą prowadzić do znużenia, frustracji i zmęczenia psychicznego.

Rozważając tę dynamikę, istotne jest, aby osoby otaczające hipochondryka zdawały sobie sprawę z własnych granic i potrzeb. Konieczne jest znalezienie równowagi między wspieraniem, a jednoczesnym utrzymaniem zdrowych barier. Wampiry emocjonalne, choć nieświadome tego, mogą negatywnie wpływać na zdrowie psychiczne swojego otoczenia.

Podsumowując, hipochondrycy w kontekście wampirów emocjonalnych stanowią fascynujący obszar do zbadania. Zrozumienie, wspieranie, ale także zachowanie zdrowych granic to klucz do utrzymania równowagi w tego rodzaju relacjach. Warto podkreślić potrzebę edukacji i świadomości w społeczeństwie dotyczącej wpływu hipochondrii na relacje międzyludzkie.

Aby skutecznie bronić się przed hipochondrykiem i stawiać zdrowe granice, warto wziąć pod uwagę kilka praktycznych kroków:

  1. Utrzymuj zdrowe granice emocjonalne: Wyraźnie komunikuj swoje granice i zadbaj o swoje własne zdrowie psychiczne. Nie pozwól, aby hipochondryk absorbował całą Twoją uwagę i energię.
  2. Zachowaj zdrowy dystans: Staraj się utrzymywać równowagę między empatią a zdrowym dystansem. Zrozumienie i wsparcie są ważne, ale nie pozwól, aby hipochondryk kontrolował lub absorbował zbyt wiele twojego czasu i uwagi.
  3. Unikaj potwierdzania nieuzasadnionych obaw: Hipochondrycy często potrzebują ciągłego potwierdzenia swoich obaw. Staramy się być empatyczni, ale nie utwierdzaj ich w nieuzasadnionych lękach. Zamiast tego, skieruj ich ku profesjonalnej pomocy medycznej.
  4. Promuj samodzielność: Zachęcaj hipochondryka do podejmowania własnych kroków w kierunku rozwiązania problemu, takich jak skonsultowanie się z lekarzem czy terapeutą. Wspieraj ich w poszukiwaniu rzetelnej pomocy.
  5. Dbaj o własne zdrowie psychiczne: W miarę możliwości utrzymuj równowagę między wspieraniem hipochondryka a dbaniem o swoje zdrowie psychiczne. To, byś sam/a pozostawał/a silny/a, pozwoli ci lepiej radzić sobie w trudnych sytuacjach.
  6. Oferuj wsparcie, ale z umiarem: Bądź gotów/a oferować wsparcie, ale z umiarem. Nie pozwól, aby hipochondryk uzależnił się od ciągłej pomocy, zwłaszcza gdy jego obawy są nieuzasadnione.

Pamiętaj, że postawienie granic nie oznacza braku empatii czy odrzucenia. Ważne jest, aby równoważyć wsparcie dla innych z troską o swoje własne dobrostan.

Jeziorko Niebieskie, Lazurowe, Szmaragdowe dla mnie Turkusowe z cyklu Kolorowe Jeziorka Rudawskiego Parku Krajobrazowego

Wczoraj byliśmy w kolejnym dziwnym miejscu o znakomitej porze zdjęciowej. Wczesnym rankiem przed wszystkimi, a przede wszystkim o właściwej porze roku, kiedy jeszcze nie zdążyły zazielenić liście na drzewach. To dobra pora na turkusowe zdjęcia kontrastujące z pozimową szarością, chociaż iglaki i tak utrzymują swoją zieleń a suche liście jeszcze brąz. Mimo wszystko lepiej niż wtedy gdy wszystkie rośliny staną się jednolitą masą soczystej zieleni. Dzisiaj potrzebny był kontrast. I był. Gdy będziecie w pobliżu Rudawskiego Parku Krajobrazowego koniecznie tu zaglądnijcie… ale najlepiej o świcie. Poniższe zdjęcia to Jeziorko Niebieskie, Lazurowe, Szmaragdowe dla mnie Turkusowe bo lubię turkusy.

Turkus to spokój

Turkusowy to odcień zieleni, charakteryzujący się intensywnym, niebiesko-zielonym odcieniem, często kojarzonym z barwą morskiej wody. Ten kolor jest powszechnie opisywany jako świeży, jasny i klarowny. Może mieć różne odcienie, od bardziej niebieskich po bardziej zielone, ale zawsze zachowuje swoją charakterystyczną, wyrazistą tonację.

Turkusowy kojarzy się z tropikalnymi wakacjami, rafami koralowymi i egzotycznymi plażami. Jest często stosowany w designie wnętrz, modzie i sztuce, aby dodawać świeżości, lekkości i przyjemności. Turkusowy może również symbolizować spokój, klarowność i harmonię, co sprawia, że jest popularnym wyborem w różnych kontekstach.

Kolorowe Jeziorka na Dolnym Śląsku

Kolorowe jeziorka – cztery stawy u podnóża Wielkiej Kopy (871 m n.p.m.) w Rudawach Janowickich, w województwie dolnośląskim. Powstały w miejscu wyrobisk dawnych niemieckich kopalni, z których największa i najstarsza nosiła nazwę Hoffnung (1785 – teren Purpurowego Jeziorka). Pozostałe kopalnie to: Neues Glück (1793 – teren Błękitnego Jeziorka) i Gustav Grube (1796 – teren Zielonego Jeziorka). W kopalniach wydobywano w latach 1785–1925 piryt, przerabiany na kwas siarkowy w Płoszowie, przysiółku Ciechanowic. Ich barwa wynika ze składu chemicznego podłoża, na którym są zlokalizowane.

Położenie

Stawy znajdują się na różnych wysokościach. Żółte Jeziorko, okresowo wysychające, leży na wysokości ok. 555 m n.p.m., Purpurowe Jeziorko na wysokości ok. 560 m n.p.m., Błękitne Jeziorko (zwane też Szmaragdowym, Niebieskim lub Lazurowym) na 635 m n.p.m., a najwyżej położone Zielone Jeziorko (zwane też Czarnym) na ok. 730 m n.p.m., jest ono najmniejsze i również okresowo wysycha.

Poniżej Purpurowego Jeziorka znajduje się zagłębienie, w którym często również jest woda. Od Purpurowego Jeziorka oddziela je kilkunastometrowy pas skałek z jaskinią.

Obok wyrobisk znajdują się duże hałdy zmielonych skał.

Geologia

Okolica Kolorowych jeziorek zbudowana jest ze skał metamorficznych, należących do wschodniej osłony granitu karkonoskiegoamfibolitów, łupków aktynolitowych, serycytowo-chlorytowych, serycytowo-chlorytowo-kwarcowych, kwarcowo-albitowo-chlorytowych i innych[potrzebny przypis].

Jeziorko Purpurowe

Jest ono pozostałością po eksploatacji łupków serycytowych, a kolor pochodzi od związków żelaza. Sciany i dno wyrobiska obfitują w związki miedzi i żelaza, przede wszystkim piryt (w postaci łupków serycytowo–chlorytowych), a jego zawartość dochodzi do 10–12%. Poza pirytem w skałach występują również pirotyn, chalkopiryt, miedź rodzima, sfaleryt, galena, boulangeryt, jamesonit, bournonit, chalkozyn, tetraedryt, limonit, syderyt, a z minerałów skałotwórczych: kalcyt, dolomit, wezuwian, zoizyt, pistacyt, talk, fluoryt, ilmenit i tytanit[potrzebny przypis]. Woda ma odczyn kwaśny[1]. Jeziorko Błękitne

Kolor pochodzi od związków miedzi, jest klarowne i bez zapachu związków siarki.

Turystyka

Przez teren przyległy do jeziorek biegnie zielony szlak turystyczny z Wieściszowic na Wielką Kopę oraz niebiesko znakowana droga rowerowa. Przy najniższym jeziorku znajduje się duży parking.

Najdogodniejszy dojazd to zjazd z drogi nr 5 w Marciszowie na drogę nr 328, na drodze tej umieszczone są drogowskazy „Kolorowe Jeziorka”.

Informacje szczegółowe od blogerów:

Godziny otwarcia / terminy

  • Kolorowe Jeziorka to teren Lasów Państwowych dostępny dla wszystkich o każdej porze.

Informacje

  • Kolorowe Jeziorka znajdują się na obszarze Rudawskiego Parku Krajobrazowego w pobliżu miejscowości Wieściszowice
  • kompleks składa się z jeziorek: żółtego (okresowo wysychające), purpurowego, szmaragdowego i najwyżej położonego zielonego (również okresowo wysycha).
  • to pozostałości po dawnych kopalniach pirytu, a ich barwa pochodzi od rozpuszczonych w wodzie minerałów
  • Kolorowe Jeziorka stanowią cześć zielonego szlaku biegnącego z Wieściszowic na Wielką Kopę – najwyższy szczyt wschodniej części Rudawach Janowickich
  • to jedna z bardziej obleganych atrakcji w okolicy, dlatego spodziewajcie się dużego ruchu, a w pogodne weekendy nawet tłumów
  • dojazd do Wieściszowic od strony wsi Marciszów, odbijając z drogi nr 328
  • w pobliżu startu szlaku spacerowego na jeziorka znajduje się kilka prywatnych parkingów – wszystkie są płatne
  • uwaga na “naganiaczy” – osoby, które będą Was namawiać na parking w znacznej odległości od jeziorek!
  • w sezonie przy żółtym jeziorku działa drewniana budka typu fast-food
  • w pobliżu znajdują się inne atrakcje: Zamek Bolczów, Sokoliki, ścieżka edukacyjna w Miedziance – mieście, które zniknęło, Rzemieślniczy Browar Miedzianka

źródło: https://www.villagreta.pl/przewodnik/przyroda/kolorowe-jeziorka/