Przedmiot, który nie był mumią
Ma numer EA22542. Jest wykonany z drewna, pokryty gipsem i malowidłem, ma wystające dłonie. Liczy 168,5 centymetra długości. W dokumentacji udostępnionej przez British Museum na Google Arts & Culture zapisano: Teby, XXI dynastia, około 950 roku przed naszą erą. Rejestracja muzealna pochodzi z 1889 roku. Tak zaczyna się historia przedmiotu znanego jako „The Unlucky Mummy” — pechowa mumia.
Tyle że nie jest mumią.
To osłona układana nad zmumifikowanym ciałem, element wyposażenia pogrzebowego. Już nazwa wykonuje więc pierwszy ruch w stronę opowieści. Drewno staje się ciałem. Przedmiot otrzymuje kogoś, kto mógłby się gniewać. Muzealny opis pozostaje rzeczowy: materiał, wymiary, datowanie, miejsce pochodzenia. Nie podaje diagnozy nieszczęścia. Google Arts & Culture
Między tymi dwoma opisami — osłoną mumii i pechową mumią — mieści się niemal cały mechanizm legendy. Jest rzecz, którą można zmierzyć. I jest historia, która każe odsunąć od niej rękę.
Nie trzeba jeszcze rozstrzygać, czy ktoś wierzy w klątwy. Wystarczy dostrzec moment, w którym wiadomość o przedmiocie zaczyna zmieniać sposób patrzenia na niego. Drewno pozostaje drewnem. Ale od tej chwili oglądamy również to, co o nim powiedziano.
Jak nieszczęścia znalazły wspólny adres
Historyk kultury Roger Luckhurst badał losy tej opowieści, sięgając między innymi do muzealnych archiwów. W autorskim omówieniu swoich ustaleń łączy przedmiot z Thomasem Douglasem Murrayem, podróżnikiem i członkiem spirytystycznego Ghost Clubu. Opisuje zakup zabytku w Egipcie oraz wypadek z bronią, w którym Murray stracił rękę. Nieszczęście człowieka i losy rzeczy zostały następnie związane opowieścią o karze. New Humanist
Jednak już tutaj historia zaczyna się rozchodzić. Relacja UCL z wykładu Luckhursta pokazuje, że poszczególne wersje różnie wskazywały uczestników wypadku i jego przebieg. Raz właściciel sam się postrzelił, innym razem strzelał służący. Nie jest to drobna różnica: zmienia się odpowiedź na pytanie, komu właściwie coś się wydarzyło.
W kolejnych przekazach pojawiały się utracone majątki, podejrzane zgony, niezwykła fotografia. Prasa nadawała tym zdarzeniom wspólny adres. Tam, gdzie wcześniej istniały osobne biografie, zaczynał powstawać łańcuch ofiar.
Do legendy dołączono nawet Titanica. UCL odnotowuje opowieść, że przedmiot miał znaleźć się na statku, oraz rzeczywisty fakt śmierci dziennikarza W. T. Steada w katastrofie. To rozróżnienie trzeba zachować: obecność człowieka na pokładzie nie potwierdza obecności zabytku. Muzeum zaprzeczało tej historii. Nie ma podstaw, by pisać o zatonięciu „pechowej mumii” jak o ustalonym zdarzeniu. UCL Events
Źródła pozwalają śledzić rozwój legendy. Nie pozwalają zamienić jej w rejestr potwierdzonych działań klątwy.
Rzecz zabrana, rzecz oskarżona
Luckhurst proponuje jeszcze inne odczytanie: opowieści o zemście egipskich zabytków ujawniały lęki związane z kolonialną przemocą i zawłaszczaniem. Jest to interpretacja historyka kultury, nie dowód na uczucia każdego kolekcjonera ani rozstrzygnięcie okoliczności pozyskania każdej rzeczy. New Humanist
Otwiera jednak niewygodne pytanie. Dlaczego w opowieści o zabranym przedmiocie tak łatwo przychodzi nam podejrzewać o agresję właśnie przedmiot?
Może legenda pozwala powiedzieć coś, czego język własności nie chce powiedzieć wprost. Coś zostało przeniesione z czyjegoś świata do naszego. Zmieniło funkcję, otoczenie, właściciela. Rzecz służąca pochówkowi stała się okazem, ciekawostką, atrakcją. W opowieści o klątwie odzyskuje możliwość sprzeciwu.
Klątwa byłaby w nim fantazją o rachunku, którego nie zamyka sam fakt posiadania. Można mieć przedmiot i nadal nie wiedzieć, czy miało się do niego prawo.
W domu podobne pytanie przybiera mniejszą skalę. Do kogo powinien należeć pierścionek? Kto obiecał komu zegarek? Dlaczego po podziale mieszkania o pewnym meblu przestano rozmawiać? Nie każda rodzina ma taką historię. Ale tam, gdzie istnieje, rzecz może pozostać widzialnym punktem niewypowiedzianego sporu. Wtedy lęk dotyczy także tego, co powróci, jeśli ktoś zapyta o jej pochodzenie.
Kiedy „potem” zaczyna znaczyć „przez to”
Wyobraźmy sobie zwyczajny, hipotetyczny ciąg zdarzeń: ktoś przynosi do mieszkania stary zegar, później traci pracę, choruje, rozstaje się z partnerem. Każde z tych wydarzeń ma własny kontekst. Opowieść o pechowym zegarze potrafi jednak spiąć je jednym zdaniem.
Psychologowie nazywają iluzją przyczynowości dostrzeganie związku sprawczego między zdarzeniami, które w rzeczywistości nie są tak powiązane. Helena Matute i współautorzy w przeglądzie badań eksperymentalnych opisują warunki sprzyjające takim błędom. Samo współwystępowanie potencjalnej przyczyny i skutku może skłaniać do przeceniania zależności. Żeby ją ocenić, potrzebujemy również informacji o tym, co dzieje się bez domniemanej przyczyny. frontiersin.org
W historii zegara oznaczałoby to pytania mniej efektowne niż lista nieszczęść: co wydarzało się wcześniej? Co spotyka ludzi niemających takiego zegara? Ile spokojnych dni pominięto w opowiadaniu?
Nie da się przeprowadzić kontrolowanego eksperymentu na całej przeszłości muzealnego zabytku. Badania nie dowodzą więc, że wiemy, jak powstała każda relacja o EA22542. Pokazują możliwość błędu, z którą trzeba się liczyć, zanim następstwo wydarzeń uznamy za działanie przedmiotu.
Lista tragedii może być prawdziwa, a wyjaśnienie łączące je ze sobą — nietrafne. To właśnie czyni takie historie trudnymi. Ich siła nie musi wynikać z wymyślenia wszystkich zdarzeń. Czasem wystarczy ułożyć rzeczywiste zdarzenia w przekonującą kolejność.
Ostrzeżenie też zmienia przedmiot
Przed ostrzeżeniem oglądamy krzesło. Po ostrzeżeniu możemy zacząć sprawdzać, co czujemy, stojąc obok niego. To rozróżnienie pomaga postawić pytanie o sugestię: jak wiele w doświadczeniu zmienia sama zapowiedź niezwykłości?
W badaniu opublikowanym w „Cortex” zespół Christophera Frencha próbował stworzyć sztucznie „nawiedzony” pokój. Siedemdziesięcioro dziewięcioro uczestników przebywało w nim w różnych warunkach: z infradźwiękami, określonym polem elektromagnetycznym, oboma bodźcami albo bez nich. Uprzedzano ich, że mogą doświadczyć niezwykłych wrażeń. Takie doznania rzeczywiście zgłaszano, lecz ich liczba nie zależała od warunku eksperymentalnego. Autorzy uznali podatność na sugestię za najbardziej oszczędne wyjaśnienie wyników. Pełny artykuł badawczy pozwala zobaczyć także ograniczenia tej próby. haque.co.uk
Wszyscy uczestnicy otrzymali zapowiedź niezwykłych doznań; nie było osobnej grupy bez takiej informacji. Wynik nie mierzy więc samodzielnego wpływu ostrzeżenia ani nie wyjaśnia wszystkich historii o klątwach. Przypomina jednak, że oczekiwania warto badać obok fizycznego otoczenia.
Można potraktować cudzy strach poważnie i jednocześnie nie przyjąć proponowanej przyczyny. Uczucie jest częścią zdarzenia. Wyjaśnienie pozostaje czymś, co trzeba sprawdzić.
Ślad dotyku
Dlaczego jednak ostrzeżenie tak łatwo przykleja się właśnie do rzeczy? Dlaczego niektóre przedmioty wydają się nosić coś z dawnych właścicieli?
Badania nad tak zwaną magiczną kontaminacją dotyczą między innymi intuicji, że kontakt może trwale przenieść na rzecz niepożądane właściwości. Nie chodzi wyłącznie o świadome wyznawanie magii. W eksperymentach Laury R. Kim i Nancy S. Kim dorośli oceniali jako mniej pożądane nawet przedmioty znajdujące się blisko źródła zanieczyszczenia, mimo informacji wykluczającej rzeczywiste przeniesienie zanieczyszczeń. dlab.sauder.ubc.ca
To badania nad ocenami w określonych warunkach, nie nad starożytnymi klątwami. Nie pozwalają też stawiać znaku równości między odrazą a miłością do pamiątki. Ujawniają jednak szczelinę między wiedzą o materiale a emocjonalną odpowiedzią na jego historię.
Fotografię można opisać jako papier i warstwę obrazu. Ten opis nie obejmie faktu, że jest ostatnim zachowanym zdjęciem matki. Pierścionek da się zważyć. Waga nie pokaże obietnicy, którą z nim związano. Mebel ma wymiary, ale nie zmierzymy nimi miejsca zajmowanego przez niego w rodzinnej opowieści.
Znaczenie nie staje się przez to substancją ukrytą w drewnie czy metalu. Pozostaje znaczeniem. Potrafi jednak wpływać na decyzję, czy rzecz dotkniemy, zachowamy, oddamy albo schowamy tak głęboko, żeby nie oglądać jej codziennie.
Pamiątka nie musi być ciężarem
Łatwo byłoby teraz podejrzliwie spojrzeć na wszystkie odziedziczone rzeczy. Byłby to kolejny pochopny ruch.
W badaniu Yuko Shiraiwy, Many Kurimoto i Kaori Karasawy, obejmującym 250 osób po stracie kogoś ważnego, pamiątki wiązały się z różnymi znaczeniami: użytecznością, relacją emocjonalną, szacunkiem dla woli zmarłego, symbolem utraty. Autorki nie sprowadzały ich do jednego rodzaju doświadczenia. jstage.jst.go.jp
Z kolei przegląd systematyczny Helen Hewson i współautorów, obejmujący 79 badań, pokazuje złożoność podtrzymywania więzi po śmierci. W tych relacjach pojawiają się zarówno pocieszenie, jak i cierpienie. Nie ma podstaw do prostego zalecenia, że każdy powinien więź zerwać albo zachowywać ją w tej samej postaci. PubMed
Można pić z kubka po ojcu, bo dobrze leży w dłoni. Można zachować fotografię bez potrzeby codziennego oglądania. Można oddać szafę i nadal pamiętać osobę, która układała w niej ubrania. Te możliwości nie tworzą rankingu miłości.
W eseju „Ktoś jeszcze jest w pokoju” pytanie dotyczyło odczuwanej obecności zmarłych. Tutaj zostajemy przy rzeczach: przy tym, co można wziąć do ręki i przekazać dalej. Razem z przedmiotem przekazujemy jednak wybór zdań. Jedno pokolenie opowie o nim jako o skarbie, inne zapamięta przede wszystkim zakaz jego ruszania.
Rysa bez przymiotnika
Gdy mówimy, że rzeczy przechowują lęki, używamy metafory. Drewno może zachować ślad narzędzia, metal — grawerunek, papier — czyjeś pismo. Lęk wymaga człowieka, który rozpozna znak albo usłyszy historię.
Przedmiot bywa trwalszy od świadków. Pozostaje na stole, kiedy nie ma już kogo zapytać, co naprawdę się wydarzyło. W tę nierówność między trwałością rzeczy a kruchością wiedzy wchodzą opowieści. Czasem troskliwe, czasem okrutne, czasem zwyczajnie błędne.
Halloween lubi obietnicę, że rzecz nagle okaże się żywa. Wszystkich Świętych przypomina o rzeczach, które przetrwały czyjeś życie. Pomiędzy tymi datami mieści się pytanie mniej widowiskowe od klątwy: co właściwie dostałam razem z tym przedmiotem?
Nie musimy go od razu uniewinniać ani oskarżać. Możemy zacząć od rozróżnienia: to wiem z dokumentu, to usłyszałam, tego się domyślam. Brak odpowiedzi pozostaje brakiem odpowiedzi; nie staje się dowodem zemsty.
A potem obejrzeć rzecz jeszcze raz. Zobaczyć, gdzie starła się powierzchnia. Czy na odwrocie jest data. Czy rysa należy do przedmiotu, czy dopiero historia nauczyła nas widzieć w niej ostrzeżenie.
Przedmiot i jego opowieść — 5–10 minut pisania
Wybierz zwykłą rzecz. Przez chwilę opisz tylko to, co możesz zaobserwować: materiał, kształt, ślady używania. Potem odpowiedz swobodnie:
- Co wiem o tej rzeczy i skąd to wiem?
- Co usłyszałam od innych, a co sama dopowiadam?
- Jakie wspomnienie lub uczucie przywołuje?
- Jak opisałabym ją bez słów „przeklęty”, „magiczny” i „zły”?
Nie trzeba rozstrzygać rodzinnej historii ani niczego wyrzucać. To ćwiczenie obserwacji i pisania. Jeśli czegoś nie wiesz, zostaw w tekście miejsce: „Nie wiem, kto…”. Czasem właśnie od takiej luki zaczyna się własna opowieść.
Bibliografia
- British Museum, The Unlucky Mummy, opis obiektu w Google Arts & Culture.
- Roger Luckhurst, Unwrapping the Mummy’s Curse, „New Humanist”, 10.09.2012.
- Katherine Aitchison, The Mummy’s Curse: The Truth Behind an Edwardian Rumour, UCL, 29.05.2012 — relacja z wykładu.
- Helena Matute i in., Illusions of causality: how they bias our everyday thinking and how they could be reduced, „Frontiers in Psychology” 6, 888, 2015.
- Christopher C. French i in., The “Haunt” project, „Cortex” 45(5), 619–629, 2009.
- Laura R. Kim, Nancy S. Kim, A proximity effect in adults’ contamination intuitions, „Judgment and Decision Making” 6(3), 222–229, 2011.
- Yuko Shiraiwa, Mana Kurimoto, Kaori Karasawa, The meaning of mementos and continuing bonds with the deceased, „Japanese Journal of Social Psychology” 36(2), 49–57, 2020.
- Helen Hewson i in., The impact of continuing bonds following bereavement: A systematic review, „Death Studies” 48(10), 1001–1014, 2024; publikacja internetowa: 2023.