Archiwa tagu: #niedzielapalmowa

Niedziela Palmowa

Pada. Ołowiane chmury zawisły nad moim miastem. Komunikator błysną poleceniem „siejemy rzeżuchę”. Telefon odpalił się powoli wpuszczając białe światło przez uchylone wirtualne drzwi. Prawie cisza gdyby nie wędrówki do łazienki. Szmery z tik-toka o Norrisie po mojej prawej stronie i tłumiony chichot. W Gmajlu skończyło się miejsce. Podejmij działania…

Szarość przenika przez zakurzone szyby. Ciemnieje. Indygo nieba wgniata się w spocone łóżko. Twarze i myśli zmęczone po sobocie odbijają się w całunach pomarszczonych poduszek. Widmo zakupów wisi nad nami z ciężarem kryzysu paliwowego, inflacją i rosnącymi cenami energii. Nie ma odwrotu, nie ma ucieczki przed wyjściem. Ciało wzdryga się i kurczy na samą myśl. Nikt nie uratuje mnie przed niecodzienną codziennością handlowej, deszczowej, palmowej niedzieli.

Zbieram się w głowie. Pakuję w torby listy rzeczy, przemierzam półki myślami. Wybieram. Tylko potrzebne, tylko na dzisiaj. Tanio. Bez zapasów. Cash flow.  Posuwam się do wyjścia z drucianą plecionką koszyka gdy jeszcze mnie tam nie ma, a jednak jestem. Mijam ponurego człowieka o ziemistej cerze. Zastygł nad łososiem. 46 zł za pół kilo. Czy można się najeść takim kawałkiem? 

Zmierzam w stronę oświetlonych lodówek z warzywami jak ćma do światła Zimno. Może bób już nie jest za siedem. Przecież to niedorzeczna propozycja.

Mieszanki, krewetki, kalmary w panierce i bez; truskawki w cenie złota.

Dopada mnie spłaszczony nastrój. Nie przełączam się w tryb zadaniowy szybki ani odpoczynkowy, spoczynkowy wolny. Jestem pomiędzy. Zaraz dołączy do mnie układ mięśniowy, zintegrowany system połączony w długie łańcuchy bólu. Ale jeszcze jeszcze… zanim wszystko się zacznie poczekam na impuls, na sens.