Archiwa tagu: #Kingfisherprzykawie

Misterny plan na życie hipochondryków

I już piąty. Marzec przywitał nas dusznościami i mgłami. Ciepło rozchodzi się równomiernie po tkance miasta. Bluza polarowa jest dzisiaj niewskazana. Było mi w niej za gorąco pomimo rześkiego poranka. W pomieszczeniach zagęszcza się ciepło przyjmując zwartą lawę. Podgrzewaną materię. Niemiłą w dotyku. Męczącą płuca.

W Biedronce pusto jak na 7:30. Zmęczone puszyste panie wykładały towar na długich półkach. Ich twarze wyrażały steranie i ból istnienia. Czytniki pipczały w rytmicznym pik pik a odgłosy rzucanych mąk i cukrów wyznaczały rytm kolejnego zwiotczałego dnia. Ściągnęłam z półki dwie Top tortille i poleciałam do kasy samoobsługowej, jak najdalej od tej antyenergii. Swoją muszę szanować i chronić przed zarażeniem niemocą. Dzisiaj zrobię mexicanę. Przede mną masa krojenia papryk, cebul i dwóch mizernych cukinii. Jest jeszcze kiełbasa. Długa i oślizgła wciśnięta po dwie do wąskiego plastikowego worka jak węgorze. Odpowiednia wkładka, żeby wszyscy się napchali do wieczora oprócz S. ponieważ on nie lubi takich wynalazków oraz papryki, więc dla panicza trzeba przygotować kotleciki z indyka, może zje, chociaż to zawsze ruletka… Ale to później.

Najpierw podłączanie mojego wolno załączającego, kręcącego kółka na ekranie laptopa, który już ledwo zipie ale jednak daje radę i nastawianie kolejnego prania, zanim kółko przestanie mienić się odcieniami i kratkować w swoim codziennym rytuale.

Ale przed całkowitym zatopieniem się w wirze zadań, krótka medytacja i powtórzenie planu dnia. Esencja. Czas leci. Tyka. Zaraz będzie jutro a przecież dzisiaj jeszcze się nie zaczęło to jakiś żart. Ten świat ze mnie kpi. Nie daje mi korzystać z siebie zanim nie wyrobię odpowiedniej liczby dupogodziń.

Zwykle mam wrażenie, że inni mają z wiekiem lżej jednak zdaję sobie sprawę, że to tylko złudzenie. Wszyscy mają gorzej jeśli zapytasz. Lepiej nie pytać, bo okaże się znowu jakiś nowy tragizm, dramat i śmierć młodego sąsiada spod czwórki. Ty jeszcze narzekasz?! Jesteś pączkiem w maśle! My to mamy jazdę. Wnuki, o dzieciach nie wspomnę, kredyty i opieka nad babcią. Szwagier uciekł z pożyczką a Krystyna znowu wychodzi za mąż za jakiegoś doktorka z odzysku. Ty masz chociaż spokój a my w kółko zarobieni, a po pracy godzina w korku…, A Irenie wyszła na starość alergia. Nie wiem co będzie. Zawsze to nie rak…

Wiosna to czas chorób. Gryp, angin, przeziębionych pęcherzy, bóli stawowych i pocovidowej mgły mózgowej oraz wszystkiego co tam masz na swojej liście, bo każdy przecież coś ma. Jednak najgorsi są hipochondrycy. Miałam z nimi do czynienia przez całe życie. Nie ma większego zła. Psychopaci to przy nich posłańcy ulgi. Ich płytka empatia gwarantuje ci szybkie atrakcje: krótki ból i śmierć. Hipochondryk będzie cię zamęczał latami.

Pochodzę z rodziny hipochondryków. Wszystkie spotkania rodzinne zaczynały się od spowiedzi, co kogo boli gdzie i jak z pokazywaniem na wzorze ciała i przekrzykiwaniem się nazwiskami lekarzy. Jak ciężkie było życie z wrzodami, migrenami, torsjami, ciągłymi bólami o niewyjaśnionym pochodzeniu, sensacjami gastrycznymi i wysypkami będącymi zapowiedzią raka. Choroby były odmieniane przez wszystkie przypadki, o każdej porze dnia i nocy oraz wyobrażenia, scenariusze rychlej śmierci. Jak ciężko żyć! Jak wytrzymać w pracy!? Co na to brać, żeby nie uszkodzić już uszkodzonego żołądka?!

Będąc dzieckiem brałam te choroby na poważnie. Bałam się o ich zdrowie. Ba! Życie! Dopiero kiedy ktoś spoza chorej strefy zapytał: Ale dlaczego? Przecież choroby po leczeniu przechodzą?

Tak. Choroby po leczeniu przechodzą (skąd miałam to wiedzieć) wszystkim typowym ludziom, ale nie hipochondrykom! Oni są jak Kościół, na którego remont zbiera się latami ale ukończenie prac budowlanych jest politycznie niepoprawne. Musiało minąć sporo czasu, żebym zrozumiała, że te choroby są „nieuleczalne” na zawsze, ozdrowienie nigdy nie nadejdzie, ponieważ oznaczałoby coś tak destrukcyjnego, jak brak uwagi, a na taki brak, hipochondrycy nie mogą sobie pozwolić. Dlatego warto to sobie uświadomić zanim staniemy się dożywotnimi opiekunami i powiernikami w cierpieniu hipochondryków. Dobrym testem jest opowiadanie o swojej chorobie w ripoście na wysłuchanie kolejnego barwnego monologu na temat różnorodności bólów lewej strony czaszki przy zmianach ciśnienia. Zwykle to zamyka ten etap dialogu. Niestety na krótko… I tylko ten.

Hipochondrycy jako Wampiry emocjonalne: Rozważania nad wykorzystywaniem opieki

Współczesne społeczeństwo często zmagające się z różnymi aspektami zdrowia psychicznego stawia przed nami pytanie: czy hipochondrycy są jednymi z wampirów emocjonalnych, wykorzystując naszą opiekę dla własnych potrzeb? Zagłębmy się w tę kwestię, eksplorując zjawisko hipochondrii w kontekście relacji, w których jedna strona uzależniona jest od drugiej.

Hipochondrycy, czyli osoby przekonane o posiadaniu poważnych chorób, często generują wokół siebie atmosferę niepokoju i troski. W tym kontekście można odnieść to do wampirów emocjonalnych, które absorbują energię innych, pozostawiając je wyczerpane. Hipochondrycy często korzystają z uwagi, zrozumienia i czasu swoich bliskich, tworząc niemalże zależność emocjonalną.

Analizując to zjawisko, nie można pominąć roli opieki, jaką ofiarują ci, którzy otaczają hipochondryka. Wampiry emocjonalne, w tym przypadku, wydają się pobierać swoje życiowe „paliwo” z troski i zaangażowania innych osób. To, co może z pozoru wydawać się niewinnym problemem zdrowotnym, staje się subtelniejszą formą wykorzystywania relacji.

Ważne jest zrozumienie, że hipochondrycy często nie zdają sobie sprawy z tego, jak ich zachowanie wpływa na otoczenie. Dla nich jest to kwestia rzeczywista i nieuchronna. Jednakże, dla tych, którzy są w ich otoczeniu, codzienna opieka i reakcje na kolejne „objawy” mogą prowadzić do znużenia, frustracji i zmęczenia psychicznego.

Rozważając tę dynamikę, istotne jest, aby osoby otaczające hipochondryka zdawały sobie sprawę z własnych granic i potrzeb. Konieczne jest znalezienie równowagi między wspieraniem, a jednoczesnym utrzymaniem zdrowych barier. Wampiry emocjonalne, choć nieświadome tego, mogą negatywnie wpływać na zdrowie psychiczne swojego otoczenia.

Podsumowując, hipochondrycy w kontekście wampirów emocjonalnych stanowią fascynujący obszar do zbadania. Zrozumienie, wspieranie, ale także zachowanie zdrowych granic to klucz do utrzymania równowagi w tego rodzaju relacjach. Warto podkreślić potrzebę edukacji i świadomości w społeczeństwie dotyczącej wpływu hipochondrii na relacje międzyludzkie.

Aby skutecznie bronić się przed hipochondrykiem i stawiać zdrowe granice, warto wziąć pod uwagę kilka praktycznych kroków:

  1. Utrzymuj zdrowe granice emocjonalne: Wyraźnie komunikuj swoje granice i zadbaj o swoje własne zdrowie psychiczne. Nie pozwól, aby hipochondryk absorbował całą Twoją uwagę i energię.
  2. Zachowaj zdrowy dystans: Staraj się utrzymywać równowagę między empatią a zdrowym dystansem. Zrozumienie i wsparcie są ważne, ale nie pozwól, aby hipochondryk kontrolował lub absorbował zbyt wiele twojego czasu i uwagi.
  3. Unikaj potwierdzania nieuzasadnionych obaw: Hipochondrycy często potrzebują ciągłego potwierdzenia swoich obaw. Staramy się być empatyczni, ale nie utwierdzaj ich w nieuzasadnionych lękach. Zamiast tego, skieruj ich ku profesjonalnej pomocy medycznej.
  4. Promuj samodzielność: Zachęcaj hipochondryka do podejmowania własnych kroków w kierunku rozwiązania problemu, takich jak skonsultowanie się z lekarzem czy terapeutą. Wspieraj ich w poszukiwaniu rzetelnej pomocy.
  5. Dbaj o własne zdrowie psychiczne: W miarę możliwości utrzymuj równowagę między wspieraniem hipochondryka a dbaniem o swoje zdrowie psychiczne. To, byś sam/a pozostawał/a silny/a, pozwoli ci lepiej radzić sobie w trudnych sytuacjach.
  6. Oferuj wsparcie, ale z umiarem: Bądź gotów/a oferować wsparcie, ale z umiarem. Nie pozwól, aby hipochondryk uzależnił się od ciągłej pomocy, zwłaszcza gdy jego obawy są nieuzasadnione.

Pamiętaj, że postawienie granic nie oznacza braku empatii czy odrzucenia. Ważne jest, aby równoważyć wsparcie dla innych z troską o swoje własne dobrostan.

Energia przebiśniegów | The Energy of Snowdrops

Dzisiaj już jakby ciepło. Dzień cieszy się słońcem. Prawdziwa wiosna na przedwiośniu. Wszystko poszło szybciej niż w zeszłym roku. Drzewa, ptaki, przebiśniegi a nawet forsycje. Jest dobrze. Czuję dopływ energii, która nie wie jak się wydostać z zaspanego ciała i tak się miota, że siedzenie w domu i pisanie zaczyna być bolesne.

Wczoraj z P. przemierzyliśmy pole błota by dostać się do wysepki z brzozami i olchami na dnie której wybuchły kępki soczystych przebiśniegów. Znam to miejsce od prawie pięciu lat. Tylko tu rosną te prawdziwe, dzikie, pierwsze. nie dotknięte ludzką ręką. Tylko tu jest ta energia. Budzi się po zimowej śpiączce. Ukryta między starymi, powalonymi drzewami. Niezauważalna dla tych spoza strefy. Tylko tu czas płynie w swoim tempie albo raczej zatrzymuje się żeby odetchnąć. Dla wtajemniczonych materializuje się. Wybucha, zachwyca…

Takie miejsca znajduję tylko na moich bagnach w Sieniawce albo w lesie gdzie przecinają się potoki. O świcie cisza zagęszcza się a ptaki leniwie siedzą na gałęziach. Owady unoszą się nad błotniastymi kałużami. Czekam na pierwsze skrzypy i błotniaki polujące na zaskrońce. Na pisk myszołowów i pierwsze podłużne serie dzięcioła czarnego. Na żółte pierwiosnki pod olchami i spacery samotnych, ciekawskich koziołków oddalonych od stada. A później fiołkowe przylądki nadziei… Ale teraz jestem tu.

Tutaj mam przebiśniegi na środku błotnistego pola. Ich ukryta energia unosi się nad płaskowyżem i snuje dziwne wyobrażenia o naturze bez granic. O tym co było, i o tym co nadejdzie. Niezależnie od naszych zmagań i porażek zawsze istnieć będzie w tej czy innej formie cząsteczkowej. Będzie budzić się na nowo i zamierać w przygruntowych przymrozkach. Cyklicznie pompując i parując wodę. Bezgłośnie w swoich żyłach rozprowadzi odżywczą substancję do najmniejszych zakamarków swojego istnienia bez zastanawiania się czy musi, czy chce. Nam nic do tego. Jesteśmy poza strefą energii.

Przebiśnieg (Galanthus nivalis L.) – Posłaniec Wiosny

Przebiśnieg, znany także jako Śnieżyczka przebiśnieg, to niska roślina z delikatnym, białym kwiatem. Jest typowym przedstawicielem rodziny amarylkowatych i rośnie dziko w lasach południowej i środkowej Europy. Choć pierwotnie spotykany był w ograniczonym obszarze, obecnie zdobi ogrody na całym świecie.

Rozmieszczenie geograficzne: Przebiśnieg rośnie dziko od północno-wschodniej Hiszpanii po Kaukaz i Azję Mniejszą. W Polsce można go znaleźć głównie na południu, w górach, na wyżynach i na Dolnym Śląsku. Jednakże, dzięki swojej urodzie, został szeroko rozpowszechniony poza naturalny obszar występowania.

Morfologia:

  • Pokrój: Niska roślina o wysokości od 15 do 30 cm, tworząca kępy w korzystnych warunkach.
  • Organy podziemne: Posiada kulistą lub jajowatą cebulę, okrytą suchą, brązową łuską. U jej nasady wytwarzane są cebule potomne.
  • Łodyga: Owalny głąbik jednokwiatowy, wznoszący się podczas kwitnienia i wydłużający się podczas owocowania.
  • Liście: Sinozielone, mięsiste, równowąskie, objęte liściem pochwiastym ochronnym.
  • Kwiaty: Białe, zwisające kwiaty pojedyncze, pachnące miodem, rozwijające się na szypułce wyrastającej ze szczytu łodygi.
  • Owoce: Mięsista, żółtozielona torebka trójkomorowa, pękająca w czerwcu, zawierająca nasiona rozsiewane przez mrówki.

Biologia:

  • Przebiśniegi są jednymi z najwcześniej zakwitających roślin, kwitnie od lutego do kwietnia, często spod śniegu.
  • Kwiaty pachnące miodem przyciągają pszczoły i inne owady zapylające.
  • Po przekwitnieniu, roślina szybko zamiera na powierzchni gruntu, pozostawiając jedynie cebulę ukrytą pod ziemią.
  • Gatunek ten jest zapowiedzią przedwiośnia i jest popularny w uprawie jako roślina ozdobna.

Cechy fitochemiczne:

  • Roślina zawiera szereg alkaloidów, takich jak galantamina, likoryna, tecetyna, mających właściwości trujące.
  • Spożycie cebul wywołuje reakcje toksyczne u ludzi i zwierząt.
  • Przebiśniegi są również stosowane w medycynie ludowej, ale ze względu na swoje właściwości trujące, należy zachować ostrożność.

Przebiśnieg, wraz z delikatnym pięknem swoich kwiatów, jest nie tylko znakiem nadchodzącej wiosny, ale także ciekawym obiektem dla miłośników przyrody i ogrodników.

Waligóra

W sobotę pojechaliśmy w stronę Andrzejówki. Chciałam pochodzić po górach i popatrzeć na pierwsze zielone pączki. Marzyła mi się polana pełna białych przebisniegów jaką widział J. Ten obraz zakwitł w mojej głowie na dobre.

Niestety – nie niestety w górach przywitał nas śnieg i mgły. Zaskoczenie zamieniło się w zachwyt. Nie było miejsca na rozczarowanie. Zobaczyliśmy wreszcie prawdziwe oblicze zimy. Tej zimy. Z ciszą, chmurami i zielonymi choinkami pokrytymi gęstym puchem. Powietrze było smaczne w swej świeżości. Przewietrzyło nasze umysły. A mięśnie mdlały od wysiłku gdy wspinaliśmy się pod Wligórę. Na szlaku spotkaliśmy chyba tylko trzy rodziny. Później wędrówka była już otoczona tylko naszą obecnością.

Żółty szlak wydłużał się i zwężał prawie do granicy z Czechami. Straciłam zupełnie rachubę. Męskie głowy mają wbudowane w mózgi GPS i dzięki nim mogę dobrze nawigować w gąszczu leśnych ścieżek. Sama chyba bym nie dała rady. Gubię się czasami w swoim lesie a co dopiero w górach… W grupie raźniej. W grupie z mózgiem.

Waligóra – Idź na spacer

Wysokość: 933,88 m n.p.m

Pasmo: Sudety; Góry Kamienne; Góry Suche

Waligóra, znana również jako Heidelberg, to najwyższy szczyt Gór Suchych i jednocześnie całości Gór Kamiennych. Położona w północnej i środkowej części tych gór, stanowi jedno z najwyższych wzniesień Sudetów Środkowych. Z imponującą wysokością 933,88 m n.p.m., oferuje malownicze widoki, a jej lokalizacja w pasmie Sudetów w Górach Kamiennych dodaje uroku tym obszarom na dolnym Śląsku.

Waligóra oferuje liczne trasy turystyczne, zapewniając niezapomniane wrażenia miłośnikom górskich wędrówek. Z uwagi na jej centralne położenie w Sudetach, istnieje wiele szlaków wiodących przez malownicze tereny. Popularną trasą jest szlak z okolic miejscowości Lubawka, prowadzący przez urokliwe obszary Gór Kamiennych.

Jeśli chodzi o historię, Waligóra ma bogatą przeszłość. Szczyt ten był miejscem kultu pogańskiego, a później w okresie średniowiecza, istniał na nim gród obronny. Ślady tych dziejów można czasem dostrzec podczas eksploracji, dodając szczytowi dodatkowego historycznego wymiaru.

Znajdujący się w Górach Suchych, Waligóra odgrywała ważną rolę w historii regionu, zarówno pod względem strategicznym, jak i kulturowym. Dla entuzjastów historii i przyrody, to miejsce pełne fascynujących skarbów do odkrycia.

Niedługo będziemy wolni od braku słońca

Czwartek

Słyszę tupot cienkich nóżek gołębia na moim blaszanym parapecie. Wróciłam z wędrówki po sklepach i budkach z pieczywem. Zdobyłam ostatniego jasnego rogala z tych przypominających prawdziwe rogale i worek „ prawdziwych” pampuchów, tych przypominających domowe. Pogoda jakby zimowa. Arktyczne powietrze uderzało nieprzyjemnie w twarz wilgocią i niecierpliwością. Mimo tego i tak czuło się wiosnę. Widziałam na trawniku przed domem cztery stokrotki z różowo białymi płatkami lekko przyczesanymi na prawą stronę i jednego ciemno fioletowego fiołka. Na żywopłocie rozwinęły się podłużne listki przedzielone nerwem środkowym jak przedziałkiem z daleka tworzą lekko zielona mgiełkę na długim odcinku drogi. Ludzie jakby cichsi niż zwykle. Zakapturzeni. Niekontaktowi. Sprzedawcy siedzący tyłem do wystaw w nienaturalnym zgarbieniu jakby w oczekiwaniu na skok do lepszego wymiaru. A to wszystko otoczone szarymi chmurami na, które nachodzą szybsze, ciemniejsze obłoki nadając kontrastu. Kikuty drzew dalej uśpione. Trwają bezczynnie na skrajach ulic tworzą szkielety i drabinki dla gawronów i kawek. Gołębie przelatują zwartymi szykami nad pudełkami bloków rozpraszając na chwilę bezczynność tła. Nicość oczekiwania jest dzisiaj bardziej dotkliwa niż zwykle. A jednak coś się tli. Zawsze jest coś czego można się przytrzymać. W końcu to końcówka lutego. Niedługo będziemy wolni od braku słońca mam nadzieję.

Śląskie Davos. Szwajcarskie Sokołowsko. Buczynowe uzdrowisko

Poniedziałek nadszedł tym razem spodziewanie z całą masą sprawunków. Jednak ich znaczenie jakby zmalało. Moja uwaga się do nich nie przykłada. Wrażenia zobowiązań jest jakby za mgłą, jakby poza moją jurysdykcją cokolwiek to znaczy. Wszystko co muszę ukryło się po prostu w jakiejś dziurze, która jest teraz nieistotna i można ją na chwilę zakopać i przydeptać podeszwami. Czas nie jest nachalny. Nie przyspiesza. Nie panikuje. Woda z kranu kapie wolniej. Za szybą świat wypełnia się dźwiękiem stłumionych warstw głosów przekrzykujących się piskliwości ptaków. Ich wielość wypełnia całe tło ulicy. Jest jakby wiosennie. Trzymam się tej myśli i zapachu wpływającego przez uchylony lufcik plastikowego okna. Przyroda zawsze znajdzie drogę do mojego mózgu. Spływa do każdej komórki, żeby wypełnić je światłem i nową energią. Oj, poszło by się nad rzekę, ale w tak zawalonym harmonogramie wizyta wypadłaby na godziny wieczorne, kiedy ciało już raczej odmawia posłuszeństwa, szkoda. Odbijemy sobie w środku tygodnia.

Buczynowy las

Mam w głowie buczynowy las z naszej sobotniej wycieczki. Srebrne kory buków z kreseczkami spływającej wody. Nieustający deszcz tonizujący umysł jak muzyka od mnichów tybetańskich z YouTube. Byliśmy w Sokołowsku. Tym Sokołowsku z Empuzjon Olgi Tokarczyk… Jakim trzeba być ignorantem, żeby mieć pod nosem takie miejsce i nie korzystać z niego zwłaszcza w covidovej zawierusze jeszcze dwa lata temu albo i teraz, kiedy prątki tej zarazy jeszcze krążą w powietrzu pod różnymi mutacjami kaszlu, wydzielin, rozwolnień i bóli wszystkich możliwych organów.

Sokołowsko ze względu na dość tajemnicze położenie między górami, potokami i gatunkami drzew oraz z zagadkowym podziemnym jeziorem opisanym w książce stało się kurortem dla gruźlików z całego świata. Warunki jakie sobą reprezentowało wystarczyło kuracjuszom do poprawy zdrowia swoich płuc i serca gdzie panaceum na wszystko stanowiły w głównej mierze spacery „zdrowotnymi ścieżkami”. Tak, spacery zapisywane na receptę przez ówczesnych doktorów. Zupełnie jak w przypadku dzisiejszych kąpieli leśnych dla uspokojenia nerwów, redukcji lęków i obniżenia ciśnienia. Powolne spacery wyznaczonymi trasami bez nerwowych rozmów. Takie były zalecenia. Takie wyczytałam w Empuzjonie. Tak więc specyficzne położenie uzdrowiska było kluczowe. Tu klimat był inny niż w tradycyjnych górach za sprawą właśnie tego podziemnego jeziora, o którym jeszcze nie znalazłam wzmianki w innych źródłach niż książka. Klimat Nie tak zimny w odczuciu ale przystępny i dbający o drogi oddechowe lepiej niż atrakcje uzdrowiskowe w innych górskich uroczyskach. Odpowiednie gatunki drzew, mchów i porostów oraz sieć potoków składają się na ten unikalny mikroklimat, dobrostan dla naszych wymęczonych, przyduszonych organizmów. Dobre miejsce na spacery dla małych i dużych zamiast sztucznych inhalacji, nebulizacji mamy naturalny lek na płuca zaledwie 40 minut od miasta. Czytajcie Noblistów a będzie Wam dane…

„W Sokołowsku występują dwa poziomy klimatyczne o silnym zróżnicowaniu: poziom dna dolinnego (sanatoria) i poziom południowego stoku (od 600 do 620 m n.p.m.). Dno doliny charakteryzuje się zacisznością – prędkości wiatrów są tu minimalne. Na stokach wiatr znacznie przyspiesza. Wiatry z kierunków wschodnich są bardzo rzadkie. Sokołowsko jest najzimniejszą miejscowością tej części Gór Suchych. Występuje tu stosunkowo długa zima i krótkie lato, a także obfite opady deszczu, z których 61% spada latem, z maksimum w lipcu.”

Symbioza natury i kultury
„Sokołowsko to miejscowość w gminie Mieroszów w powiecie wałbrzyskim. Leży w Górach Suchych,najwyższym paśmie Gór Kamiennych. Strome zbocza tych nie najwyższych gór (Waligóra ma 936 m n.p.m.) sprawiają, że są one niekiedy nazywane „sudeckimi Alpami” (nieoficjalny szlak pieszy wyczynowy wiedzie przez szczyty z „Korony Sokołowska” – najwyższe góry pasma Gór Suchych, leżące na polsko-czeskim pograniczu). Wieś zamieszkuje niespełna 1000 mieszkańców. Jest jedną z największych miejscowości gminy. Odwiedzają ją też turyści i kuracjusze.” – https://welthellsicht.blogspot.com/2020/02/sokoowsko-zaczarowana-wies-w-gorach.html

HISTORIA SANATORIUM DR BREHMERA

Pierwsza wzmianka nt. Sokołowska pojawia się w 1357, jako istniejąca wieś założona najprawdopodobniej przez zakon benedyktynów w Broumově. Do końca XV wieku Sokołowsko miało kilku właścicieli.

W 1509 r. Sokołowsko wraz z pd. częścią księstwa świdnickiego nabył hr. von Hochberg, który założył rodową siedzibę w Książu. Do połowy XIX wieku w Sokołowsko nie różniło się niczym od innych wsi w dobrach Hochbergów. Zmiana w losach wsi nastąpiła w 1849 r., kiedy na wypoczynek zajechała hr. von Colomb. Zachwycona krajobrazem Sokołowska namówiła swojego szwagra dr Hermanna Brehmera na utworzenie uzdrowiska leczącego metodą hydroterapii Vincenta Priessnitza.

W 1855 r. w Sokołowsku zostało uruchomione pierwsze na świecie specjalistyczne sanatorium dla gruźlików, którym zastosowano nowatorską metodę leczenia klimatyczno-dietetycznego. Na wzór Sokołowska został stworzony ośrodek leczenia gruźlicy w Davos. W późniejszym czasie Sokołowsko zyskało miano “śląskiego Davos”, chociaż to Davos powinno nazywać się “szwajcarskim Sokołowskiem”. Bliskim współpracownikiem dr Brehmera stał się prof. Alfred Sokołowski. Dla uczczenia jego zasług w 1945 r. miejscowości nadano jego imię.

Uzdrowisko nie należało do tanich, lecz było dobrze zagospodarowane – już przed 1888 r. posiadało pocztę i połączenia telefoniczne. W 1887 r. przebywało tu 730 kuracjuszy. Pobyt dr Tytusa Chałubińskiego w Sokołowsku zaowocował pośrednio jego zainteresowaniem Zakopanem, gdyż rozpoczął poszukiwania okolicy zbliżonej do tego uzdrowiska dla zorganizowania w Polsce takiego samego ośrodka leczenia gruźlicy.

Po II wojnie światowej pozostało tutaj uzdrowisko o profilu przeciwgruźliczym. Pod naciskiem dr Stanisława Domina zmieniono profil leczenia w kierunku leczenia chorób dróg oddechowych. W latach 70. XX wieku w miejscowość zaczęto przekształcać w ośrodek sportów zimowych dla potrzeb klubów wałbrzyskich, docelowo miał powstać Wojewódzki Ośrodek Sportów Zimowych. Jednak z braku środków finansowych nie wszystko udało się zrealizować. Pozostały tylko trasy biegowe (w tym nartorolkowa), które włączono do Biegu Gwarków. W ostatnich latach uzdrowisko przeżywa regres, oparty na ogólnym kryzysie ekonomicznym. Po II wojnie światowej status wsi Sokołowsko uzyskało dopiero na początku XXI wieku.

W 2007 roku obiekt byłego Sanatorium dr Brehmera zakupiła Fundacja Sztuki Współczesnej In Situ i tworzy w tym miejscu Miedzynarodowe Laboratorium Kultury.

Historia tego miejsca rozpoczyna się na nowo….. – Z informacji na stronie: https://www.sokolowsko.org/pl/sokolowsko

Tu ciekawy blog turystyczny pięknie opisujący Snokolowsko i okolice: https://welthellsicht.blogspot.com/2020/02/sokoowsko-zaczarowana-wies-w-gorach.html

Las buczynowy

Las buczynowy to jeden z typów lasów liściastych, w których dominuje buk zwyczajny (Fagus sylvatica). Buczyny są charakterystycznym ekosystemem leśnym, występującym głównie w strefie klimatu umiarkowanego na półkuli północnej. Buk zwyczajny to gatunek drzewa liściastego, który osiąga imponującą wysokość i tworzy zwarte drzewostany o pięknym wyglądzie.

Oto kilka cech charakterystycznych lasu buczynowego:

  1. Drzewa bukowe: Buk zwyczajny osiąga do 30 metrów wysokości, a jego kora jest gładka i srebrzystoszara. Liście buka są jajowate, ząbkowane i zielone, zmieniające się w jesiennej porze roku w intensywne odcienie czerwieni, pomarańczy i brązu. Owocami buka są brązowe orzeszki nazywane bukwią – jednonasienne, trójgraniaste orzeszki długości 1-2 cm, błyszczącobrązowe, zebrane po dwa (rzadziej pojedyncze) w zdrewniałej, pokrytej kolczastymi wyrostkami okrywie. Zbiorowiska roślinne należące do buczyn są wyznacznikami chronionych siedlisk przyrodniczych wymagających wyznaczania obszarów Natura 2000. Las bukowy to najlepsze miejsce do kąpieli leśnych czyli Shinrin-yoku (jap. 森林浴; kąpiel leśna), zwłaszcza wiosną
  2. Podrosty i runo leśne: W buczynach można znaleźć różnorodne gatunki roślin zielnych, mchów i porostów. Runo leśne jest ważnym elementem ekosystemu, tworząc warstwę ochronną dla gleby i dostarczając schronienia dla wielu małych zwierząt.
  3. Bogactwo flory i fauny: Las buczynowy jest domem dla licznych gatunków roślin, ptaków, ssaków, owadów i grzybów. Ptaki takie jak dzięcioły, sójki czy sikorki często zamieszkują te lasy, a ssaki, takie jak jelenie czy dziki, są powszechnie spotykane.
  4. Sezonowe zmiany: Buczyny prezentują piękne zmiany krajobrazu w ciągu roku. Wiosną liście buka rozwijają się, nadając lasom intensywnie zieloną barwę. Latem las jest bujny i zacieniony, a jesienią drzewa bukowe prezentują malownicze odcienie jesieni. Zimą większość liści opada, eksponując delikatną strukturę gałęzi i konarów.
  5. Ochrona przyrody: Las buczynowy jest często chroniony jako obszar przyrodniczy ze względu na swoją wartość ekologiczną. Ochrona takich obszarów jest istotna dla zachowania różnorodności biologicznej i utrzymania zdrowego ekosystemu.

Buczyna, jako ekosystem leśny, pełni istotną rolę w utrzymaniu równowagi ekologicznej, dostarczając schronienia dla wielu gatunków i wpływając pozytywnie na jakość gleby oraz regulację klimatu.

Lśnienie

Dzisiaj wiatr i deszcz. Czyli bez zmian. Jesteśmy w nieładzie. Nie sprzątam już drugi tydzień. Pokoje zarastają kurzem i składowiskiem dziwnych rzeczy na biurkach i regałach. Niedługo wszystko urośnie do wysokości sufitu i zacznie wypływać przez okna. Wirus nie przechodzi. Bolą nas jelita i zalewają poty ale już możemy przespać całą noc. P. wydziela sobie po pół bułki z masłem i boi się obiadu. Ja bezkarnie zjadłam przed chwilą jajecznicę zrobioną przez J. zaraz pogrążę się w bóloskurczach. Tak, tak moja zachłanność nie ma granic. Jestem niewolniczką jedzenia. Muszę wreszcie przestać. Ale to jak narkotyk. I tak sięgniesz następnym razem. No chyba, że… Ale jeszcze jeszcze…

Luty mija niespodziewanie szybko. Chociaż jeśli przyglądam mu się uważniej to jednak dopiero dziewiąty. Ale po dziesiątym już przyspieszy. Wirusy zamienią się z bakteriami i przyjdzie nowe inne, które nada tło kolejnej fali czynności do wykonania. Kolejnych tragedii do pokonania, kolejnych smutków do ukojenia i ani się obejrzysz a już nastanie marzec. A marzec to wiosna. Szara, niemrawa ale jednak. W powietrzu uniesie się inny zapach. Z alergią przyniesie dłuższy dzień. Będziemy wdzięczni za te oczekiwania, bo gdy przyjdzie lato dawno o tym zapomnimy. Kiedy wreszcie zaczniemy żyć chwilą? Teraźniejszością. To chyba nie możliwe. Chociaż potrafię zaprzyjaźnić się z czasem i wyłączać go przed południem ale mogę to robić tylko w lecie. No czasem na długim spacerze nad wodą… Nie teraz. Teraz wszystko jest podzielone i zmierzone. Krótkie interwały na pracę, rozmowy, robienie rzeczy poza pracą i sen. Robotyka dnia powszedniego. Mechanika szarego człowieka. Dupogodziny do odrobienia. Wykrawanie dziurek na swoje fantazje jeśli się pojawią w świadomości. Lekkie przebłyski dziecięcego zachwytu nad lotem gawronów. Skrzek sroki. Ślęża przykryta obłokiem. Przypływ sił w głowie. Pustułka na latarni, klucz gęsi wieczornego gasnącego płaskowyżu. Czujność myszołowa. Sarny przy drodze na Jaworzynę, niczyje… Myśl świeża, nowa. Rzeka. Przebłysk. Lśnienie.

Lśnienie

Lśnienie to efekt odbicia światła z powierzchni obiektu, który nadaje mu połysk i jasność. W zależności od rodzaju obiektu i kąta padania światła, lśnienie może przybierać różne formy, takie jak błysk, połysk, czy migotanie. To zjawisko jest wynikiem odbicia i załamania światła na powierzchniach przedmiotów, co sprawia, że stają się one bardziej widoczne i atrakcyjne dla obserwatora. Lśnienie jest szczególnie zauważalne na gładkich, błyszczących powierzchniach, takich jak metal, woda czy szkło.

W poezji i sztuce lśnienie może przybierać bardziej metaforyczne i symboliczne znaczenie, różniące się od fizycznego efektu odbicia światła. W tym kontekście symbolizuje coś jasnego, błyszczącego, pełnego życia lub odzwierciedlającego piękno.

W poezji lśnienie może być używane jako metafora dla szczególnie pięknych, inspirujących lub transcendentnych doświadczeń. Może odnosić się do chwil jasności, radości lub duchowego blasku.

W sztuce lśnienie może być wykorzystywane przez artystów, aby podkreślić pewne elementy obrazu, nadać im blasku i głębokości. Przez zastosowanie kontrastów świetlnych, artysta może osiągnąć wrażenie lśnienia na płótnie.

Ogólnie rzecz biorąc, lśnienie w poezji i sztuce odnosi się do ekspresyjnego wykorzystania symboliki, aby przekazać głębsze znaczenie i uczucia.

Ukryty wymiar

Dzisiaj spokój. Poszli sobie. Jeszcze wiatr nie przewiał sinych chmur. Smartfon pyka miarowo przerywa ciszę powiadomieniami ale bez zbytniej nachalności. Świat płynie z wiatrem. Ten miesiąc powinien mieć w tytule „Wiatr”.

Ktoś mówił, że widział przebiśniegi, inny poczuł wiosnę w powietrzu, ja widziałam pączki na bukszpanie przed domem. Ale to jeszcze nic nie znaczy. Takie małe oszustwo natury. Mały promyk nadziei przed nadchodzącymi mrozami. Zawsze czułam się nieswojo o tej porze roku. Z trudem próbowałam się odnaleźć w tym przedsionku, przejściu nie wiadomo do czego, gdzie jedno się nie kończy, a drugie nie zaczyna choć przejawia jakieś symptomy startowe. Na pewno to czas katarów i rozwolnień. Czas niepokoju.

Wczoraj widziałam gawrony szybujące na wietrze. Wiatr dla nich jest zabawą i to całkiem dobrą. Długi lot nie wymaga ruchów skrzydeł. Można bawić się w huśtające czarne szybowce. Widziałam radość w tych zabiegach pędząc do sklepu z listą w rzeczy w głowie. Kurczaki, ziemniaki, rogale, soki, kalafior… A w głowie gawrony… Odmowa karty na stoisku samoobsługowym, niemożliwe stało się możliwe… Niepokój. Przenoszenie towaru na kasę obok, do przemiłej pani w siwo białych pasemkach, o spojrzeniu wystraszonej matki. – Przesuwać ręcznie towar! Taśma zepsuta! Powtarzam, taśma się nie przesuwa. Wyrzucała z siebie słowa beznamiętnym ale donośnym głosem na pograniczu znużonego krzyku. Stosuję się. Przesuwam ręcznie towar. Pani nerwowo przerzuca mój kalafior na drugą stronę. Kartą, kartą, ale… – Odmowa… Karta rabatowa w użyciu. Poczeka pani, 6 minut. To naskoczy rabat. Nie poczekam, płacę gotówką, muszę pędzić dalej do życia. 6 minut to wieczność. Muszę ogarnąć przelewy, rozlewy, które dzisiaj na moim wymęczonym koncie musiały się skumulować, skombować, zagęścić do granic wytrzymałości i utrudnić mi ten wietrzny poranek. Życie.

Gdzieś daleko jest rzeka i las. Jezioro z pomarszczonym lustrem od lekkich powiewów przyjaznego wiatru. Intymna przestrzeń nienachalnych istot. Pierwsze kosy budzą się przed świtem z przerywanym śpiewem. Ciche wąskie, metaliczne gwizdy sikorek i rudzików wypełniają dróżkę przy lesie. Szaro czarne kłębki raniuszków w asymetrycznych pozach podklejone pod gałązkami jak miniaturowe bombki. Ciepła energia rozłożystych koron drzew mówi mi Dzień dobry! Cieszę się, że jesteś. Powietrze pachnie tlenem i mokrą ściółką. Ściana zieleni zaczyna się od dębów przechodząc miarowo na boki w zimozielone iglaki. Na korze rozwijają swoje falowanie kapelusze huby i puchną pączki pomarańczowych śluzowców. Nad głową słychać pisk myszołowów i czkawkowe rozmowy kruków. Kilka kroków za rozlewiskiem zaczynają się mokradła z tajemniczymi olchami i wijącymi się sznurami chmielu. Miarowe wystukiwania dzięciołów nadają rytm przepływom energii po tej stronie zony. Ściółka zagęszcza się błotem. Smuga w tle bagien po skrzydle kani lub sowy rozmywa się wypłowiałym powidokiem. Bezszelestny ruch, dyskretny, skromny, przezroczysty, niewidzialny. Ukryty wymiar. Teoria wszystkiego. Tu proszę pani zaczyna się życie. Wystarczy zostawić wszystko i ruszyć przed siebie…

Ukryty wymiar

Ukryty wymiar Edwarda T. Halla to koncepcja z dziedziny antropologii społecznej, która została zaprezentowana w jego książce z 1966 roku, zatytułowanej „The Hidden Dimension”. Hall analizuje znaczenie przestrzeni osobistej i kulturowych różnic w postrzeganiu dystansu między ludźmi.

W jego teorii wyróżnia dwie główne kategorie przestrzeni: przestrzeń intymną i przestrzeń społeczną. Przestrzeń intymna obejmuje obszar do około 45 centymetrów od ciała i jest zarezerwowana dla najbliższych relacji, takich jak rodzina czy bliscy przyjaciele. Natomiast przestrzeń społeczna obejmuje obszary dalej od ciała i jest dostosowywana do różnych kontekstów społecznych, takich jak spotkania biznesowe czy publiczne wydarzenia.

Hall argumentuje, że kulturowe różnice wpływają na to, jak ludzie rozumieją i używają przestrzeni osobistej. Przykładowo, społeczeństwa zachodnie często wykazują większą tolerancję dla mniejszych dystansów w rozmowach, podczas gdy w innych kulturach dystans ten jest większy, co wynika z różnic w postrzeganiu prywatności i relacji międzyludzkich.

Teoria ukrytego wymiaru Halla miała znaczący wpływ na dziedzinę socjologii, antropologii oraz psychologii społecznej, otwierając dyskusję na temat kulturowych uwarunkowań komunikacji interpersonalnej i zrozumienia odmienności w podejściu do przestrzeni osobistej.

Sztuka bycia dla siebie dobrym

Zapomnieć o nieumytej szklance w zlewie, o kłótni na temat Zukenberga i jadłospisu dzieci. Wszystko jest rakiem, który nas toczy od środka. Przekonania o słuszności. Sny o potędze i porażki. Hardcor poranka i maraton dnia. Powracające traumy z przeszłości i ich manifestacje na środku pokoju jak w przedsionku piekła. Poranny mętlik i modlitwa żeby nie dać się wciągnąć w cudze pretensje do swiata. Walka o dobry nastrój, powrót do równowagi, który pomoże mi przetrwać kolejne godziny. Jak się wyciszyć po takich porankach. Po takich ludziach. Po obrazach ciągłego niezadowolenia i wkurwienia. Jak wymazać sobie z głowy i zacząć ten pieprzony dzień. Czasem oddychanie nie działa. I życie staje się nieznośne. Brak tlenu.

Jak zbudować sobie harmonię z codziennej rozsypki? Jak pokonać lęki i zmartwienia? Jak się odciąć od tego bagna i zacząć żyć na nowo? Przestać zabiegać o innych i pomyśleć o sobie. Być wreszcie dla siebie. O siebie zadbać. Nie o wiecznie niezadowolonych zadbanych wysysaczy czasu, tylko naprawdę o siebie. Jak znaleźć dla siebie przestrzeń w tym przyciasnym m2. Jak być dla siebie dobrym?

Jak ukoić siebie w nienawistnej rzeczywistości, która podsuwa tylko proste rozwiązania? Jak nie dać się złym podszeptom zmęczonego umysłu? Jak pokochać to miejsce pełne wrzasków i ludzi nie z tego wymiaru? Jak ich zrozumieć i z pokorą przyjmować ich wywody? Jak nie dać się wciągnąć w płytkość rozważań o przemijaniu i nieistnieniu? Jak się bronić przed toksycznymi językami? Emocjami w mętnych oczach bez prześwitów świadomości? Parskaniu i marszczeniu czoła w ciągłym niezadowoleniu. Jak się nie dać wciągnąć pesymistycznym ujadaniom? Dokąd uciec? Kogo ocalić?

Jak być dla siebie dobrym bez smounicestwienia?

Sztuka bycia dla siebie dobrym

Kiedy życie nas dojeżdża wielu z nas zapomina o jednym z najważniejszych aspektów codziennego bytowania. Zachowania samoopiekuńcze są kluczowe dla utrzymania równowagi psychicznej i fizycznej. Oto kilka praktycznych kroków, które pomogą ci w rozwijaniu zdrowego stosunku do samego siebie.

1. Zrozumienie siebie

Pierwszym krokiem ku byciu dobrym dla siebie jest zrozumienie siebie. Rozpoznawanie własnych emocji, potrzeb i pragnień to fundament zdrowego życia psychicznego. Regularne praktyki introspekcji, takie jak medytacja czy prowadzenie dziennika, mogą pomóc w budowaniu tej świadomości.

2. Dbaj o zdrowie psychiczne i fizyczne

Ciało i umysł są ze sobą ściśle związane. Regularna aktywność fizyczna, zdrowa dieta i odpowiednia ilość snu mają ogromny wpływ na nasze samopoczucie psychiczne. Zadbaj o swoje ciało, a zauważysz, jak wpływa to pozytywnie na twoją energię i nastrój.

3. Okazuj sobie łagodność

Nikt nie jest doskonały, a każdy popełnia błędy. Ważne jest, aby okazywać sobie łagodność i akceptację. Zamiast się skupiać na własnych niedoskonałościach, koncentruj się na własnych osiągnięciach i postępach.

4. Ustal cele i realizuj marzenia

Posiadanie celów i dążeń daje życiu sens. Określ cele, zarówno te krótko-, jak i długoterminowe, a następnie podejmuj kroki w kierunku ich osiągnięcia. Spełnianie swoich marzeń jest kluczowe dla poczucia spełnienia i szczęścia.

5. Odmawiaj z szacunkiem

Naucz się odmawiać bez wyrządzania krzywdy sobie lub innym. Zrozumienie swoich granic i umiejętność wyrażania własnych potrzeb są kluczowe dla utrzymania równowagi życiowej.

6. Rozwijaj zainteresowania i pasje

Znalezienie czasu na to, co kochasz, może być trudne w natłoku codziennych obowiązków. Jednak inwestycja w swoje pasje i zainteresowania jest ważna dla satysfakcji i radości życia.

7. Bądź życzliwy dla samego siebie

W trudnych momentach zamiast krytykować siebie, zastanów się, jak potraktowałbyś przyjaciela w podobnej sytuacji. Często jesteśmy dla siebie zdecydowanie bardziej surowi niż dla innych. Warto kultywować wewnętrznego sojusznika, który wspiera nas nawet w trudnych chwilach.

Bycie dobrym dla siebie to proces, który wymaga zaangażowania i ciągłego wysiłku. Pamiętaj, że dbanie o siebie to nie egoizm, lecz fundament, na którym buduje się zdrowie psychiczne i szczęśliwe życie.

Oto lista kilku książek i artykułów, które mogą być pomocne w zgłębianiu tematu dbania o siebie i rozwoju osobistym:

Książki:

1. „Siła Nawyku” – Charles Duhigg

  • Przegląd nawyków i jak można je zmieniać, aby poprawić jakość życia.

2. „Sztuka Subtelności” – Mark Manson

  • Autor oferuje perspektywę na temat tego, co naprawdę ma znaczenie w życiu i jak osiągnąć szczęście.

3. „Mindset: Psychologia sukcesu” – Carol S. Dweck

  • Książka ta skupia się na znaczeniu mentalności w osiąganiu celów i sukcesu życiowego.

4. „Sztuka bycia sobą” – Erich Fromm

  • Fromm analizuje kwestie tożsamości i rozwijania autentycznego ja.

5. „Grenlandia. Jak pokochać życie i uniknąć jego pułapek” – Lykke Jørgensen

  • Książka ta przekonuje czytelników, że szczęście jest osiągalne, a autorzy prezentują zalecenia dotyczące tego, jak je osiągnąć.

Artykuły:

1. „The Power of Vulnerability” – Brené Brown (TED Talk)

  • Brené Brown dzieli się swoimi badaniami nad wrażliwością i jej kluczową rolą w budowaniu więzi i poczucia własnej wartości.

2. „The Science of Well-Being” – Laurie Santos (Coursera Course)

  • Kurs dostępny na platformie Coursera, w którym profesor Laurie Santos z Uniwersytetu Yale’a dzieli się naukowymi spojrzeniami na szczęście.

3. „Self-Compassion: The Proven Power of Being Kind to Yourself” – Kristin Neff (Article)

  • Kristin Neff, ekspertka ds. Samowspółczucia, omawia znaczenie samołaski i jak praktykowanie współczucia dla siebie wpływa na dobre samopoczucie.

4. „How to Break Up With Your Phone” – Catherine Price (Article)

  • Catherine Price proponuje praktyczne kroki do zmniejszenia uzależnienia od telefonu i odzyskania kontroli nad swoim czasem.

5. „The Art of Being Yourself” – Caroline McHugh (TED Talk)

  • Caroline McHugh przekonuje, że bycie autentycznym jest kluczem do spełnionego życia, a jej prezentacja oferuje praktyczne wskazówki na temat odnalezienia swojego prawdziwego ja.

Czy któryś z tych tytułów przyciąga Twoją uwagę, czy może szukasz czegoś konkretnego?

Wszyscy jesteśmy oszustami

Już ostatni. Ostatni dzień stycznia. Co nam przyniesie kolejny miesiąc. Może odmianę? Nieoczekiwaną zmianę. Może wygraną na loterii lub w życiu. Może uda się chociaż zaplanować wakacje. To już coś. Słońce i plaża robią robotę w głowie. Podnoszą nastrój. Słoneczne myśli działają jak afrodyzjak. Na wyblakłym przełomie stycznia i lutego trzeba dodać sobie kontrastu. Koniecznie. Żeby nie zwariować. Wytrwać w lutym bez uszczerbku na duszy graniczy z cudem. Zatem trzeba się ratować. Włączyć natychmiast świadomość, że po lutym przychodzi marzec. A to przejście to już inny wymiar. Prawie jak światłość na końcu tunelu. Wystarczy przetrzymać. Przetrzymywanie natomiast wiąże się z pewnym wysiłkiem umysłowym. Żeby przetrzymać trzeba przesłonić sobie czarną szybką liczby. Liczby dni, liczby czynności, liczby rzeczy nakładanych pod kurtkę, nakładanych do głowy.

Udawać, że nie istnieją. Mózg łatwo oszukać. Wystarczy wyprzeć z pamięci liczby i czas. Trwać w chwili bez udziału myśli, świadomości rzeczy przed tobą. Pochwalić siebie za niemyślenie. Za zapomnienie. Za pustkę w głowie. Planować przyszłość. Tę w słońcu. Pielęgnować ją, podlewać. Iść na spacer. Patrzeć w niebo. Słuchać ptaków. W lutym większość z nich łączy się w pary. Dla ptaków to wiosna. Są w trybie pobudzenia. Ich życie kręci się wokół chemicznych wybuchów euforii. Nie oglądają się za siebie. Kochają. Zanim pierwsze listki pojawiąsię na gałęziach będą już zbudowane gniazda a w gniazdach kolorowe jaja i mnóstwo pracy nad produkcją ciepła i poszukiwaniach przysmaków. Polowań, obserwacji, lotów, przylotów i pustych przebiegów. Ponawianych prób i udanych polowań. Nikt tu nie ma czasu na melancholię. To tylko człowiek w tym swoim całym kalectwie niemocy produkuje sobie złe emocje, spadki energii, bezwartościowość i upadek. Udrękę zimy i wątpliwą przyjemność lata. Rozpamiętuje i rozkminia zamiast poddać się chwili. Szybciej zapomnieć, zostawić za sobą, trzymać się planu i być naprawdę. Teraz. Bez wyrzutów. Dlaczego to do cholery takie trudne. Dlaczego w tych głowach tyle się dzieje. Kto uczesze te myśli lub wyrwie je raz na zawsze. Kto? Skoro sam nie potrafi sobie radzić. Sam się przydeptuje każdym krokiem. Sam się przewraca i sam sobą wzgardza. Sam jest sobie wrogiem. Sam wzbudza do siebie nienawiść. Sam się oszukuje i sam na siebie donosi. Sam jest do niczego. Sam się oszukuje.

Zawsze mnie zastanawiało dlaczego kłamią. Oczywiście rozumiem kłamstwo ogólnodostępne w szpitalach, kłamstwo o wyglądzie i kłamstwo przedstawiane dzieciom czy typowe kłamstwo dla świętego spokoju. Gdzie idziesz? Do sklepu? Po co? Po nic. Kłamstwo dobrego humoru, kłamstwo niezmęczenia i kłamstwo przyjemności z przebywania w towarzystwie itp. Nie rozumiem kłamstwa bez powodu. Kłamstewka dla samego kłamstwa. Są ludzie którzy wypluwają z siebie kłamstwa jak z karabinu w normalnym small toku bez zastanowienia. Bez jakiegokolwiek sensu. Produkują ciągi i wstęgi kłamstw. Zalewają nimi swoją przestrzeń i naszą. Nie potrafią sklecić kilku zdań bez wtrącania kłamstw i nawet nie po to żeby coś urobić, zyskać czy namawiać do czegoś. Robią to bezmyślnie, automatycznie, beznamiętnie, bez umiaru, bez zastanowienia nie zwracając uwagi na słuchacza, który już wie, jest świadom tej powodzi jednak mentalnie na potrzeby rozmowy i z racji różnicy wieku nie przerywa, łyka ten kał stając się uczestnikiem winy. Dlaczego oni to robią? Dlaczego kłamią bez powodu?

Kłamcy rzeczy małych nie wiele wnoszą do rzeczywistości. Są tylko jej szumem. Niebezpieczeństwo pojawia się wtedy gdy sami siebie oszukujemy. Nie w sensie, że damy radę chociaż meta jeszcze nie została nawet wyznaczona przez organizatorów maratonu ale wtedy gdy zabieramy sobie nadzieję. Nie wierzymy w swoje siły na starcie. Nie podejmujemy wyzwania. Czujemy się mniejsi. Gorsi. Umniejszamy swoje sukcesy w konsekwencji robiąc z siebie ciągłych nieudaczników. Wierzymy innym, że nie warto zaczynać, podejmować wyzwania, ani kończyć rozpoczętej rzeczy, która jak wiemy z historii może przebić wszystko. Wierzymy, że się nie nadajemy, że sukces jest za mały i tak naprawdę nie jest sukcesem bo przecież inni też to zrobili szybciej i lepiej. Plujemy sobie w twarz. Depczemy swoje uczucia. Zamykamy się w pudełkach bezradności. Dlaczego? Przecież jesteśmy rozumnymi istotami. Dlaczego ulegamy prawdziwym nieudacznikom, którzy chcą mieć nas tylko dla siebie? Co z nami jest nie tak?

Syndrom oszusta

Syndrom oszusta, znany również jako syndrom oszustwa lub oszustwa psychologiczne, to zjawisko, które polega na tym, że osoba doświadczająca tego syndromu odczuwa wewnętrzne przekonanie o niezasłużonej chwale, sukcesie lub kompetencjach. Często jest towarzyszone lękiem przed odkryciem prawdy przez innych. W ramach tego syndromu osoby dotknięte nim obawiają się, że kiedykolwiek zostanie ujawnione, że nie są tak kompetentne, jak inni myślą.

Osoby z syndromem oszusta często przypisują swoje sukcesy czynnikom zewnętrznym, takim jak szczęście, zamiast swoim umiejętnościom czy ciężkiej pracy. Pomimo osiągnięć, czują się wewnętrznie niekompetentne. To zjawisko niezależne jest od faktycznego poziomu kompetencji danej osoby – nawet osoby bardzo utalentowane mogą doświadczać syndromu oszusta.

Przyczyny tego syndromu są złożone i mogą obejmować presję społeczną, perfekcjonizm, czy lęki związane z oceną innych. Współczesne społeczeństwo, z naciskiem na sukces i doskonałość, może sprzyjać rozwojowi tego rodzaju myślenia.

Ważne jest zrozumienie, że syndrom oszusta nie jest rzadkością i może dotyczyć ludzi w różnych dziedzinach życia, takich jak praca zawodowa, edukacja czy życie osobiste. Wsparcie psychologiczne, budowanie pewności siebie i nauka radzenia sobie z lękiem przed odkryciem mogą być pomocne dla osób doświadczających tego syndromu.

Działania takie jak terapia psychologiczna, rozmowy z bliskimi czy praca nad akceptacją własnych osiągnięć mogą pomóc w przezwyciężeniu syndromu oszusta. Ważne jest także promowanie kultury, która docenia wysiłek i rozwój, a nie tylko rezultaty. Wspieranie otwartych rozmów na temat sukcesów, ale także trudności i niepewności, może przyczynić się do złagodzenia presji, która sprzyja syndromowi oszusta.

Termin „syndrom oszusta” został wprowadzony przez dwie psychoterapeutki, Pauline R. Clance i Suzanne A. Imes, w ich artykule z 1978 roku, zatytułowanym „The Impostor Phenomenon in High Achieving Women: Dynamics and Therapeutic Intervention”. Ich prace koncentrowały się na badaniu tego zjawiska głównie w kontekście kobiet osiągających wysokie sukcesy zawodowe. Od tego czasu pojęcie to stało się szeroko stosowane, obejmując różne grupy społeczne i dziedziny życia.

Chroniczne kłamanie

Chroniczne kłamanie, zwane mitomanią, to zjawisko, które charakteryzuje się nieuzasadnionym i częstym fałszowaniem informacji przez jednostkę. To nie tylko zwykłe kłamstwa w codziennych rozmowach, ale bardziej głęboko zakorzeniona potrzeba wprowadzania innych w błąd, nawet w sytuacjach, gdzie nie ma wyraźnego powodu do kłamstwa.

Przyczyny chronicznego kłamania:

  1. Niskie poczucie własnej wartości: Osoby z chronicznym kłamaniem często odczuwają niską samoocenę i próbują zaimponować innym, kreując fałszywą rzeczywistość.
  2. Lęk przed odrzuceniem: Kłamstwa mogą być mechanizmem obronnym mającym na celu uniknięcie potencjalnego odrzucenia lub krytyki.
  3. Choroby psychiczne: W niektórych przypadkach, chroniczne kłamanie może być związane z zaburzeniami psychicznymi, takimi jak mitomania.

Objawy chronicznego kłamania:

  1. Niezwiązane z sytuacją kłamstwa: Kłamstwa mogą dotyczyć nawet najbardziej trywialnych aspektów życia, bez widocznego powodu czy korzyści.
  2. Bezwzględność w utrzymaniu prawdy: Osoba z mitomanią może utrzymywać kłamstwa pomimo przeciwnych dowodów czy sprzeczności w swoich opowieściach.
  3. Problemy interpersonalne: Kłamstwa wpływają negatywnie na relacje społeczne, prowadząc do utraty zaufania i trudności w budowaniu trwałych więzi.

Jak radzić sobie z chronicznym kłamaniem:

  1. Profesjonalna pomoc psychologiczna: Psychoterapia może pomóc zidentyfikować głębsze przyczyny kłamstw i pracować nad budowaniem zdrowszego obrazu siebie.
  2. Wsparcie społeczne: Bliscy i przyjaciele mogą odgrywać istotną rolę w procesie leczenia, udzielając wsparcia emocjonalnego.
  3. Samorozwój: Pracowanie nad rozwijaniem zdolności komunikacyjnych, budowaniem pewności siebie i rozpoznawaniem własnych emocji może być kluczowe dla pokonania tego problemu.

Ważne jest zrozumienie, że mitomania to skomplikowane zjawisko, a każdy przypadek może mieć indywidualne podłoże. Skonsultowanie się z profesjonalistą pomaga w zidentyfikowaniu specyficznych potrzeb i dostosowaniu strategii terapeutycznych.

Lista książek i artykułów na temat syndromu oszusta:

Książki:

  1. „The Impostor Syndrome: Becoming an Authentic Leader” autorstwa Harold H. Leffall – Książka, która analizuje syndrom oszusta w kontekście przywództwa.
  2. „The Secret Thoughts of Successful Women: Why Capable People Suffer from the Impostor Syndrome and How to Thrive in Spite of It” autorstwa Valerie Young – Książka skupiająca się na doświadczeniach kobiet z syndromem oszusta i oferująca strategie radzenia sobie z nim.
  3. „Overcoming Impostor Syndrome: Break Free from Self-Doubt and Embrace Success” autorstwa Valerie Young – Przewodnik, który pomaga zrozumieć i przezwyciężyć syndrom oszusta.

Artykuły:

  1. „The Impostor Phenomenon in High Achieving Women: Dynamics and Therapeutic Intervention” autorstwa Pauline R. Clance i Suzanne A. Imes – Artykuł, który wprowadził pojęcie syndromu oszusta, skoncentrowany na doświadczeniach kobiet osiągających wysokie sukcesy zawodowe.
  2. „The Impostor Syndrome: An Internal Barrier to Empowerment and Achievement” autorstwa Valerie Young – Artykuł, który rozważa wpływ syndromu oszusta na osiągnięcia zawodowe i rozwój osobisty.
  3. „Perceived Fraudulence in Young Adults: Is There an Impostor Syndrome?” autorstwa Clance, Imes, i Hesselton – Artykuł, który bada związki między syndromem oszusta a różnymi czynnikami psychologicznymi u młodych dorosłych.

Te źródła stanowią solidną podstawę do zrozumienia i radzenia sobie z syndromem oszusta w różnych aspektach życia zawodowego i osobistego.

Oto kilka książek i artykułów dotyczących tematu chronicznego kłamania:

Książki:

  1. „The Liar in Your Life: The Way to Truthful Relationships” autorstwa Roberta Feldmana – Książka, która bada różne aspekty kłamstw w życiu codziennym i relacjach.
  2. „The Sociopath Next Door: The Ruthless Versus the Rest of Us” autorstwa Marthy Stout – Poruszająca kwestię kłamstw i manipulacji w kontekście osobowości psychopatycznej.

Artykuły:

  1. „Pathological Lying: Symptom or Disease?” autorstwa Charlesa V. Forda – Artykuł opublikowany w „Journal of the American Academy of Psychiatry and the Law”, który analizuje kwestie związane z patologicznym kłamaniem.
  2. „Understanding Pathological Liars: A Comprehensive Review” autorstwa Gauri Shankar Gupta – Artykuł, który bada różne aspekty związane z patologicznym kłamaniem i oferuje spojrzenie na to zjawisko z perspektywy psychologii.

Szum

Dzisiaj silny wiatr. Wianie. Zamiast zimy zawitała półwiosna. Szum. Powietrze wydobywające się z ust znudzonego potwora popychane falami skumulowanej energii pogwizdującego z przekorą przy końcu tej czynności olbrzyma. Tańczące drzewa z włosami przy ziemi i ciągle nawroty by podnieść je na wysokość swoich koron by buchnąć ich czuprynami pod niebiosa. Uginanie, zaginanie, skłony, wnieboskłony i wyprosty. Jak wielka gimnastyka pod nadzorem złośliwego pana wuefisty. Podmuchy łapane w korytarze długich sino łososiowych bloków. Przemieszczanie się rzeczy. Papierków, zbutwiałych liści, wypłowiałych paragonów przekraczających kwotę stu złotych, reklamówek, worków foliowych z Biedronki i z Lidla, niebieskich wielkich worów wirujących pod niebem jak przezroczyste ławice latawców odlatujących do ciepłych krajów. Poruszanie, podbijanie, wirowanie. Monsunowe chuchnięcia, znudzone tchnienia wpadające w makietę miasta na naparstkowe bloczki z gry monopol, stożkowe choinki z lego oraz karykatury kwadratowych ludzików z innych klocków zaciskowych, które niewidzialna siła poniewiera, przewraca i strąca w otchłań plastikowych piekieł. I znów szum. Szum w uszach. Szum za oknem. Szum zagłuszający. Szum na pomieszanie dobrego i złego. Czarny zły szum i usypiający szum biały. Szum informacyjny. Szum decyzyjny. Szum błędny i obłędny. Szum naszych osądów i niewypowiedzianych na głos opinii i pragnień.

Czym jest szum?

Szum to nieregularne fluktuacje lub zakłócenia w danych, sygnałach lub procesach, które wprowadzają element nieprzewidywalności i mogą zakłócać poprawność analizy czy podejmowania decyzji.

Szum biały

Biały szum to rodzaj dźwięku, w którym wszystkie częstotliwości o jednakowej intensywności są równomiernie rozłożone. Inaczej mówiąc, w białym szumie każda częstotliwość w zakresie słyszalności ludzkiego ucha ma tę samą moc.

Można to porównać do szumu statycznego, jaki słyszymy na niewyregulowanym radio. Charakteryzuje się on brakiem wyraźnych wzorców dźwiękowych, co sprawia, że jest dosyć jednostajny. Biały szum jest powszechnie wykorzystywany w dziedzinie dźwięku i akustyki, a także jako narzędzie relaksacyjne lub maskujące inne dźwięki, na przykład podczas snu.

Szum zagłuszający

Szum zagłuszający to celowe wprowadzenie zakłóceń lub dodatkowych sygnałów w celu utrudnienia lub uniemożliwienia zrozumienia lub odbioru konkretnego przekazu. Jest używany w celach ochrony przed podsłuchem, poprawy bezpieczeństwa lub utrudnienia dostępu do poufnych informacji. Ten rodzaj szumu może obejmować różne techniki, takie jak dodawanie fałszywych sygnałów, generowanie zakłóceń elektromagnetycznych lub wprowadzanie dodatkowych danych do przekazu w celu utrudnienia jego interpretacji.

Szum w decyzjach wpływający na nasze wybory

Szum, choć z pozoru subtelny, pełni kluczową rolę w naszym codziennym życiu, wpływając na nasze decyzje i procesy podejmowania wyborów. W psychologii decyzji, szum odgrywa istotną rolę jako element, który może zakłócać nasze oceny i prowadzić do błędów. Daniel Kahneman, noblista i pionier w dziedzinie psychologii behawioralnej, wnosi istotny wkład w zrozumienie tego zjawiska.

Szum można zdefiniować jako losowe fluktuacje w procesie podejmowania decyzji. Stanowi przeciwieństwo do koncepcji biasu czyli uprzedzeń, które prowadzą do powtarzalnych błędów w określonym kierunku. W przypadku szumu, mówimy o niestabilności i nieprzewidywalności, co oznacza, że decyzje są bardziej podatne na wpływ przypadkowych czynników.

Kahneman wraz z Amosem Tversky’m przeprowadzili wiele badań nad heurystykami i błędami poznawczymi, które ukazały, jak ludzie są narażeni na szum w procesie podejmowania decyzji. Heurystyki, czyli skrócone strategie myślowe, pomagają w podejmowaniu szybkich decyzji, ale są jednocześnie podatne na wprowadzenie szumu. Przykładowo, ludzie często stosują heurystykę reprezentatywności, oceniając prawdopodobieństwo zdarzenia na podstawie podobieństwa do znanych wzorców, co może prowadzić do błędnych osądów.

Analiza szumu staje się kluczowa w kontekście organizacji, biznesu i zarządzania. Wprowadzenie systemów opartych na danych i algorytmach może pomóc w zminimalizowaniu wpływu szumu na procesy decyzyjne. Jednakże, zbytnie poleganie na automatyzacji również niesie ryzyko, ponieważ algorytmy mogą uwzględniać pewne formy szumu lub wprowadzać nowe.

Rozumienie szumu i praca nad eliminacją tego zjawiska mają zastosowanie nie tylko w obszarze psychologii decyzji, ale również w ekonomii, naukach społecznych oraz w podejmowaniu decyzji strategicznych na różnych poziomach społeczeństwa. Świadomość istnienia szumu i rozwinięcie umiejętności minimalizowania jego wpływu może prowadzić do bardziej skutecznego podejmowania decyzji zarówno na poziomie jednostki, jak i organizacji.

Oto lista książek i artykułów naukowych dotyczących szumu i szumu białego:

Książki:

  1. „Szum czyli skąd się biorą błędy w naszych decyzjach”:Daniel Kahneman, Olivier Sibony, Cass R. Sunstein
  2. „The Soundscape: Our Sonic Environment and the Tuning of the World” autorstwa R. Murray Schafer – Książka, która analizuje wpływ dźwięku na nasze życie codzienne, w tym także temat szumu.
  3. „Noise: A Human History of Sound and Listening” autorstwa Davida Hendy – Książka przedstawiająca historię dźwięku i szumu, z uwzględnieniem zmian kulturowych i technologicznych.

Artykuły naukowe:

  1. „The Effects of Noise on Man” autorstwa Roberta M. Schydlower – Artykuł z zakresu medycyny środowiskowej, który analizuje wpływ hałasu na zdrowie człowieka.
  2. „The Health Consequences of Noise: Evidence from the United States” autorstwa Gary W. Evans – Badanie naukowe, które skupia się na konsekwencjach zdrowotnych wynikających z ekspozycji na hałas.
  3. „White Noise and Sleep Induction” autorstwa Poul Jennum i Poul Erik Hansen – Artykuł dotyczący zastosowania szumu białego w kontekście indukcji snu i poprawy jakości snu.

Te pozycje dostarczają wnikliwych informacji na temat szumu i jego wpływu na zdrowie oraz różne aspekty życia codziennego. Pamiętaj, że dziedzina ta jest szeroka, obejmująca aspekty od psychologii dźwięku po technologie redukcji hałasu.