Archiwa tagu: #Kingfisherprzykawie

Tlen

O przyjemnościach chciałabym pisać. O najkrótszym dniu. Magicznych chwilach przepełnionych tajemniczymi odgłosami kroków na śniegu i niespodziankami. O wyczekiwaniu. O rozwiązaniu tajemnicy, która wciąga, przemienia każdy wieczór w swoją niebywałą oryginalną opowieść. O przepływie nieznanej dobrej energii. O znalezieniu starej księgi, która wszystko wreszcie wyjaśnia. Na której można polegać i czerpać garściami proste dobre rzeczy. Pozwolić sobie na spokój ten wewnątrz i na zewnątrz. Nie popadać w rutynę. Nie wciągać się w tryb suchej pracy. Nie przetrzymać ale być w tym. Nie załatwić i wykonać ale rozplątywać nowe supełki z większym zaangażowaniem i uważnością. Być nie tylko dla nich ale z nimi. Nie przeczekiwać biegu zdarzeń ale słuchać. Nie siedzieć na wylocie ale pośród, wśród, razem w środku. Poczuć przynależność. Nie przeszkadzać w małostkowości błędnych interpretacji świata ale przyjmować z resztą inwentarza drobiazgów. Akceptować. Nie przerywać. Nie działać. Nie angażować się. Odczuwać radość. Wytworzyć sobie tlen. Powietrze. Być wreszcie jak inni. Udawać. Po prostu zwyczajnie być bez przetwarzania konsekwencji. Jak oni to robią?

Jak fotografować ptaki? Nieoczywiste wskazówki

Nie jestem ekspertem. Mam czasami trochę szczęścia. Trafiam na miejsca nieoczywiste gdzie ptaki robią sobie przerwę. Gdzie zastygają na gałęziach a ja zlewam się nieświadomie z ich tłem. Trafiam na dobrą porę. Zwykle jest to świt.

Świt to dobra pora, jeśli nie najlepsza. Gdy jest to początek słonecznego dnia światło będzie nam sprzyjać. Gdy jest to jeszcze wiosenny soczysty poranek mamy szczęście podwójne, ponieważ to czas zalotów, budowania gniazd, karmienia piskląt lub poszukiwania pożywienia. To czas intensywnych kolorów i ptasich treli, zdradzających ich aktualne położenie w konstelacji drzew. Ptaki dostają wtedy kociego rozumu, swoją drogą kto wymyśla te głupie powiedzonka. Tak czy owak ptaków jest wtedy dużo. Co zwiększa szanse na coś naprawdę dobrego.

Najwięcej w zaroślach krzewów na skrajach parków. Na ogrodzeniach ogrodów lub siatkach ogródków działkowych. Na świeżo skoszonych trawnikach. Na dachach i w rynnach. Świt to pora pierwszego posiłku. Wtedy skrzydlate istoty tracą czujność i nie zwracają uwagi na ludzi. Wtedy uda się złapać któregoś w obiektyw z bliska zanim podniesie główkę i umknie na dobre.

Ptaki nie lubią kolorów. Kolory u ludzi ich płoszą. Zatem czarny uniform/kurtka plus czarne spodnie plus czarna czapka z daszkiem zakrywająca oczy robią robotę. W czarnym nie rzucamy się w oczy. W wojskowych barwach będziemy niewidoczni dla ludzi jednak nie dla ptaków. Niebieskie dżinsy to też zły pomysł, ciemnogranatowe również. Ale to może tylko moje subiektywne odczucia. Odstawmy również perfumy. Nikt nas w szkole nie uczył, że ptaki mają dobry węch. Z resztą wielu rzeczy musicie nauczyć się sami. Najlepiej na własnych błędach. Dlatego słuchajcie siebie, swojego instynktu.

Nie noszę statywu, ponieważ wszystko robię w marszu. Mam jeden ale wylądował w szafie wraz z zapomnianymi rzeczami na później, które nigdy nie nadejdzie i pewnie zamieni się w kolejne stare ale niewyrzucalne rzeczy ukryte w zakamarkach pawlaczy. Przecież płoszył by mi ptaki.

Posługuję się Nikonem COOLPIX P610 podaję nazwę nie dla reklamy, ale dlatego, że to nie lustrzanka co uważam za kluczowe czyli wygodne, a ten typ i tak został już dawno wycofany z produkcji z przyczyn jakichś wad, których producent nie podał albo nie opisał na dostępnych dla mnie stronach. Chodzi mi jedynie o fakt, że nie jest to lustrzanka podkreślam, przy której muszę się umordować swoim dyslektycznym umysłem zagłębiając się w meandry ustawień długości, tajniki szerokości, przesłony, zmienne obiektywy i inne cudowności/utrudnienia, o których tak naprawdę nie mam zielonego pojęcia. W tym, czyli moim przypadku z odrobiną szczęścia muszę tylko wypatrzeć ptaka, przestawić pokrętło na opcję „ptaki” i trzaskać foty dopóki ptak nie umknie spłoszony moją obecnością lub kiedy ręka mi nie zemdleje. Magia tego aparatu i jemu podobnych aparatów bezlusterkowych kompaktowych to zoom czyli zbliżenie, które pozwala zaglądać w oczy myszołowów kiedy te kołują nad moją głową. Mogę zobaczyć padlinę w dziobie kruka lub „smugę w oczach po znikłej za oknem jaskółce”. Taka magia. Bez statywu i zbędnych przeszkadzajek pozwala mi sfotografować Srokę na czubku topoli.

Automatycznie pozwalam sobie na fotografowanie „z ręki” od dobrych pięciu lat bez martwienia się czy obiekt moich westchnień jest za daleko czy pod słońce. Utrwalanie ulotnych obiektów odbywa się tu i teraz – mindfulness bez cyferek i niepotrzebnego balastu. Czasem robię sobie statyw z wymęczonego paska, na którym wisi, czasem stawiam aparat na wyciągniętym łokciu lub na kolanie. Kiedy dojdzie się do wprawy na wdechu w bezruchu wychodzą całkiem dobre zdjęcia. Często posądzają mnie o profesjonalny sprzęt ale to nie prawda. Wszystko dzieje się na pograniczu fuszerki, niewiedzy i na oko. Jestem wyznawczynią świtu – to wszystko. Czasem podkręcamy kolory filtrami jednak nie zawsze chce mi się w to bawić. Niedoczas wymusza działanie. Dobre zdjęcie ptaka nie wymaga niczego szczególnego. To obraz, który i tak zaczyna się w naszych głowach.

Fotografia to stan umysłu

Tak to stan, który Cię w danej chwili określa, niesie – jest twoim aktualnym narzędziem. Jeśli masz złe samopoczucie nie wszystko zgra się w spójną całość. Jak w życiu. Twój nastrój to połowa sukcesu. Twój umysł musi być w dobrej formie a oczy wypoczęte. Dlatego siła poranka jest kluczowa. Nastrój jest ważny. Wyrazistość to druga sprawa. Przejrzystość pozwoli ukazać wszystkie szczegóły. Na kadrowanie nie mamy już takiego wpływu. Popatrz na sikorkę. Przecież ona jest w ciągłym ruchu. Ptaki to chwila. Są ulotne jak myśli. Są niesymetryczne, nie uchwytne, nieprzewidywalne, wolne – dlatego piękne.

Zatem jeśli chcesz fotografować ptaki nie musisz zawracać sobie głowy lustrzanką i targać statyw na koniec miasta. Możesz schować do torebki mały podręczny bezlusterkowiec i rozkoszować się fruwającą naturą w dzikich zakątkach swojej okolicy lub w podróży zanim sprawisz sobie profesjonalny sprzęt jeśli w ogóle będzie Ci potrzebny. Czasem wystarczy tylko zachwyt i ta właściwa chwila, która zmienia obraz w małe dzieło sztuki mając za nic, to co sobie w głowie wdrukujesz i jakimi informacjami napełnią cię „fachowcy” na grupach. Każdy obraz ptaka to twoje spojrzenie. Twoja stop klatka. Twoja wizja. Wskazówki są różne jak różne spojrzenia…

Ale gdy spytałam o to chataGPT, udzielił swoich sformalizowanych podpowiedzi, które mogą uzupełnić moje niestandardowe rozważania:

Fotografia ptaków to nie tylko pasja, ale także wyjątkowe wyzwanie dla każdego miłośnika natury i fotografii. Obserwowanie tych pięknych stworzeń w ich naturalnym środowisku i uchwycenie ich w kadrze może przynieść niezapomniane doznania wizualne. W dzisiejszym artykule przyjrzymy się praktycznym wskazówkom, które pomogą Ci w rozpoczęciu przygody z fotografią ptaków.

1. Wyposażenie: Przed wyjściem na łowy fotograficzne koniecznie przygotuj odpowiednie wyposażenie. Podstawą jest oczywiście aparat fotograficzny, który najlepiej, jeśli posiada długie ogniskowe obiektywy. Dobrym wyborem dla początkujących może być aparat z wymienną optyką oraz obiektywem teleobiektywem o zakresie ogniskowych około 200-400 mm. Nie zapomnij także o solidnym statywie, który pomoże Ci utrzymać aparat stabilnie, szczególnie podczas fotografowania z długimi ogniskowymi.

2. Poznanie środowiska: Zanim zaczniesz fotografować ptaki, warto poznać ich naturalne środowisko życia oraz zwyczaje. Zapoznaj się z porami roku, w których możesz spodziewać się obserwacji różnych gatunków ptaków, a także z ich ulubionymi miejscami i sposobami żerowania. Im lepiej zrozumiesz zachowania ptaków, tym łatwiej będzie Ci je uchwycić w kadrze.

3. Cierpliwość i obserwacja: Fotografia ptaków wymaga dużej cierpliwości i umiejętności obserwacji. Zanim wciśniesz spust migawki, przyjrzyj się swojemu podmiotowi, obserwując jego zachowanie i ruchy. Często ptaki mogą wykazywać określone nawyki, które pomogą Ci przewidzieć ich zachowanie i odpowiednio się przygotować do zrobienia zdjęcia.

4. Technika fotografowania: Kiedy już znajdziesz odpowiedni moment, aby zrobić zdjęcie, pamiętaj o odpowiedniej technice fotografowania. Stabilizuj aparat na statywie lub oparciu, aby uniknąć poruszeń i rozmyć zdjęcia. Skoncentruj się na ostrości i kompozycji, starając się uchwycić ptaka w naturalnym otoczeniu. Unikaj używania zbyt dużego zoomu, który może spowodować utratę jakości obrazu.

5. Czytaj światło: Światło odgrywa kluczową rolę w fotografii ptaków, dlatego staraj się fotografować w warunkach optymalnego oświetlenia. Najlepsze efekty uzyskasz podczas porannej lub wieczornej złotej godziny, kiedy światło jest miękkie i ciepłe. Unikaj fotografowania w jasnym słońcu, które może powodować zbyt kontrastowe i prześwietlone zdjęcia.

6. Bądź cierpliwy i wytrwały: Fotografia ptaków to proces, który wymaga cierpliwości i wytrwałości. Nie zawsze uda Ci się uchwycić idealne zdjęcie za pierwszym razem, dlatego nie zniechęcaj się porażkami. Praktyka czyni mistrza, dlatego regularne ćwiczenie i eksperymentowanie z różnymi ustawieniami aparatu pozwoli Ci doskonalić swoje umiejętności fotografowania ptaków.

Fotografia ptaków może być nie tylko pasjonującą przygodą, ale także sposobem na lepsze poznanie natury i dbanie o nią. Pamiętaj, że kluczem do udanej fotografii ptaków jest połączenie pasji, wiedzy i praktyki. Życzę Ci udanych łowów fotograficznych i niezapomnianych chwil z ptakami w naturze!

Tajemniczy świat snów: Jak interpretować swoje sny i odkrywać ich znaczenie

Sny dzieją się w naszych głowach. Potęga podświadomości. Sny straszą, leczą, koją. Sny produkują nowe wyjścia z sytuacji trudnych. Sny są inspiracją i motorem do działań po wcześniejszym upadku. Sny pomagają nam wyjść z żałoby. Sny są furtką do tajemniczego ogrodu nowych możliwości. Czytajmy swoje sny…

Tajemniczy świat snów zawsze był źródłem fascynacji i tajemniczości dla ludzkości. Od starożytności do dzisiaj sny budzą ciekawość i prowokują pytania o ich znaczenie i wpływ na nasze życie. Jak interpretować swoje sny i odkrywać ich znaczenie?

1. Rola snów w życiu człowieka: Sny są nie tylko pasywnym obserwatorem naszego życia, ale także aktywnym uczestnikiem naszego życia psychicznego. Przez sen przetwarzamy nasze doświadczenia, obawy i pragnienia, co może prowadzić do poznania siebie i naszych potrzeb na głębszym poziomie.

2. Jak interpretować sny: Interpretacja snów może być zarówno naukową metodą analizy ich symboliki, jak i subiektywnym procesem zrozumienia własnych emocji i doświadczeń. Istnieje wiele różnych szkół interpretacji snów, w tym psychodynamiczna, jungowska czy behawioralna. Najważniejsze jest jednak to, aby interpretować swoje sny w kontekście własnych doświadczeń życiowych i emocjonalnych.

3. Znaczenie symboli w snach: Wiele snów zawiera symbole, które mogą mieć różne znaczenia w zależności od kontekstu i osobistych doświadczeń. Na przykład sen o lataniu może symbolizować poczucie wolności i niezależności, ale także lęk przed utratą kontroli nad życiem. Istotne jest zrozumienie, co dany symbol oznacza dla konkretnej osoby.

Przykład: Michał śnił, że walczy z potężnym potworem, którym okazała się jego własna nieśmiałość. Ten sen skłonił go do refleksji nad swoimi obawami i stawiania czoła wyzwaniom z większą pewnością siebie.

4. Uwzględnienie emocji w interpretacji: Emocje odgrywają kluczową rolę w interpretacji snów. Często towarzyszące im uczucia mogą dostarczyć wskazówek na temat ich znaczenia. Na przykład sen o stracie może być wyrazem lęku przed zmianami lub utratą czegoś ważnego w życiu. Sen o smutku może oznaczać tęsknotę za czymś utraconym, ale także potrzebę akceptacji swoich emocji.

Praktyczne ćwiczenie: Zanotuj swoje sny w dzienniku snów, a następnie przeanalizuj je pod kątem towarzyszących im emocji i sytuacji życiowych. To pozwoli ci lepiej zrozumieć ich znaczenie i wpływ na twoje życie.

5. Świadome śnienie i kontrola snów: Niektórzy ludzie praktykują świadome śnienie, czyli umiejętność świadomego kontrolowania swoich snów. Dzięki temu można eksplorować swoje sny i wykorzystywać je do rozwoju osobistego. Techniki takie jak prowadzenie dziennika snów, wywoływanie świadomych snów czy praktyka medytacji mogą pomóc w osiągnięciu tego celu.

6. Wpływ snów na życie codzienne: Choć naukowość interpretacji snów jest kwestionowana, wiele osób uważa, że zrozumienie swoich snów może mieć pozytywny wpływ na życie codzienne. Pozwala to lepiej zrozumieć siebie, radzić sobie z emocjami i podejmować świadome decyzje.

Świat snów kryje wiele znaczeń i możliwości interpretacji. Dla wielu ludzi są one ważnym źródłem introspekcji i samorozwoju. Kluczem do zrozumienia snów jest otwarty umysł, refleksja nad własnymi uczuciami i doświadczeniami oraz praktyka świadomego śnienia.

Jak fotografować kwiaty?

Fotografowanie kwiatów to świetny sposób na uchwycenie piękna wiosny!

Kilka wskazówek:

Wybierz odpowiednie światło: Najlepsze efekty uzyskasz przy miękkim świetle porannym lub wieczornym, gdy słońce nie jest zbyt jasne i nie wywołuje zbyt ostrych cieni. Na kwiaty zwykle wychodzę o świcie. Ostrość poranka i krople rosy na płatkach robią całą robotę. Jeśli niebo nie przykryje się nagle chmurami jest szansa na naprawdę coś wielkiego. Kolory są najbardziej soczyste właśnie na kilka minut po wschodzie a niektóre kwiaty dopiero zaczynają się otwierać. To naprawdę magiczny moment. Wszystko jest wyraźne jak kryształ.

Znajdź interesujący kadr: Zbliż się do kwiatów, aby uwiecznić ich detale, lub wybierz panoramiczny widok, aby pokazać je w kontekście pejzażu.

Zastosuj odpowiednią głębię ostrości: Ustawienie mniejszej głębi ostrości (niskiej wartości f-stop) pozwoli skupić uwagę na kwiecie, jednocześnie rozmywając tło.

Eksperymentuj z perspektywą: Spróbuj fotografować kwiaty z różnych kątów i perspektyw – z góry, z boku, z bliska lub z daleka.

Unikaj wiatru: Wybierz spokojną pogodę, aby uniknąć rozmazanych zdjęć. Jeśli wiatr jest problemem, możesz użyć dodatkowego źródła światła, aby zwiększyć szybkość migawki.

Uważaj na kompozycję: Zwróć uwagę na kompozycję kadru, starając się umieścić kwiaty w odpowiednim punkcie ekspozycji i zachować równowagę w ramce.

Wypróbuj różne ustawienia aparatu: Eksperymentuj z różnymi ustawieniami aparatu, takimi jak balans bieli, ISO i tryb macro, aby osiągnąć najlepsze rezultaty.

Bądź cierpliwy i obserwuj: Czasem najlepsze zdjęcia kwiatów pojawiają się wtedy, gdy jesteś cierpliwy i czekasz na odpowiedni moment.

Deszcz świadomości

Dzisiaj deszcz. Pociemniały ulice w strugach szklistej cieczy, Mrzonka o czternastu stopniach stała się nierzeczywista a obietnice wiosenne przestały istnieć. Jednak zapach rekompensuje wspomniane braki, ponieważ zapach przypomina świeżość pierwszego letniego poranka. Jest kojący i oczyszczający. Jest wstępem do wyczekiwanej lektury, która leży na półce czekając od dawna na swoją kolej. W takim deszczu koncentracja wzrasta do granic nierzeczywistych i opowieść spisana na kartkach staje się najciekawszą historią świata nawet jeśli nią nie jest.

Deszcz przynosi nastrój i zagadkę. Jeśli ktoś da się wciągnąć tak bez końca znajdzie się w zupełnie innym miejscu. Jego życie właściwe na chwilę lub na kilka godzin przestanie istnieć a czas rozbije się na dwie nitki. Nie będzie mierzalny a przynajmniej nie tym zegarem wiszącym na ścianie. Będzie czymś innym. I oto właśnie chodzi, żeby żyć kilkoma życiami w tej mało przyjaznej przestrzeni. Jednym słowem trzeba się ratować. Odchodzić od zmysłów lub schować się w lesie innej rzeczywistości. Niech to będzie dobra chwila. Niech skupienie nie da się omamić rozproszonemu umysłowi ani temu, który wciąż zmusza do działań, temu, który generuje tylko lęki zmuszające nas do nadmiaru pracy. Tylko dobra historia może nas obronić przed powtarzalną egzystencją. Przed poniedziałkiem utkanym z obaw i rozczarowań. Tylko w opowieściach rodzi się nadzieja na coś wyjątkowego.

Dzisiaj deszcz. S. nie idzie do szkoły bo brzuch i inne dolegliwości z tym związane, więc poranny hardcore wraca na swoją pozycję. J. jest zły i roztacza swoje niezadowolenie pohukując na wszystkich i plując jadem na wszystkie strony. P. gotowy czeka przy wyjściu obserwując napędzający się kłębek nerwów. Jest w kurtce a miał ja założyć tuż przed samym wyjściem. Ja kończę prasować ostatnią koszulę uciekając w nieznane labirynty myśli, które odrywają się ode mnie proporcjonalnie do rosnącego stresu. Byle nie dać się wciągnąć w poranny stres. Byle doczekać w spokoju ich wyjścia.

Kiedy w końcu minie ta szkoła i ciągły problem niedoczasu? Kiedy w końcu będziemy wolni? Choć przez chwilę bez szykowania drugiego do jego życia. Wiem, że na siebie już nie ma miejsca i tak jest dobrze i to ma sens. Podobno jesteśmy w stanie znieść wszystko jeśli kryje się za tym prawdziwy sens. Jednak gdy poniewierająca przymusowa edukacja się skończy odczuję ulgę nawet słysząc zewsząd, że wtedy dopiero ci się zacznie… Mnie się zaczęło od urodzenia. Niestety świadomość otaczających zdarzeń wyrosła mi z opóźnieniem i w trakcie nie zauważyłam nadmiaru fizycznych czynności, które zaczynają codzienny maraton. Może to dobrze. Praktyka uzbroiła mnie w cierpliwość a książki otworzyły puszkę Pandory oraz obsesyjne udoskonalanie się w każdej dziedzinie. Może to dobrze, że staram się kontrolować czas i przestrzeń spalając się we wszystkim co robię. Może sens napełnia życie. Ale czy naprawdę świadomość ma rację czy tylko podsuwa nam fałszywe sensy, które nie mają nic wspólnego z prawdą. Może te wszystkie sensy to kolejna mistyfikacja zmuszająca nas do pracy za jeden uśmiech losu. Czym jest ta świadomość i czy naprawdę chce dla nas dobrze? Może potrzebny nam nieprzerwany deszcz świadomości, żeby uaktualnić w umyśle nasz stan prawdziwy a nie to co nam się wydaje albo co gorsze innym. Gdzie jest moja intuicja, która pomoże mi wyrwać się z objęć potwora i pędzić przed siebie ku wolności.

Świadomość

Świadomość to kompleksowy stan mentalny, który obejmuje świadomość samego siebie, otoczenia oraz możliwość doświadczania i interpretowania bodźców zewnętrznych i wewnętrznych. To zdolność rozumienia siebie, innych ludzi oraz świata wokół nas.

Podświadomość

Podświadomość to warstwa umysłu, która zawiera informacje, wierzenia i motywacje, z którymi nie jesteśmy świadomi na co dzień. Jest to rezerwuar naszych doświadczeń, nawyków i pragnień, które mogą wpływać na nasze zachowania i myśli bez naszej świadomej kontroli. Podświadomość może wpływać na nasze świadome działania poprzez wydawanie impulsów, formowanie intuicji i kształtowanie naszych preferencji. Na przykład, gdy podejmujemy decyzje, nasza podświadomość może wpłynąć na nasze wybory poprzez emocje, przekonania i doświadczenia, które są zapisane w naszym umyśle, nawet jeśli nie jesteśmy świadomi ich obecności.

Intuicja

Intuicja to rodzaj wewnętrznego wglądu lub wiedzy, który nie jest uzyskiwany za pomocą logicznego myślenia ani świadomej analizy. Jest to bardziej instynktowne odczucie lub przeczucie, które może prowadzić do szybkich i często trafnych decyzji. Intuicja może być częściowo oparta na naszych doświadczeniach, wiedzy podświadomej oraz subtelnych wrażeniach i sygnałach, których nie jesteśmy świadomi na poziomie świadomym.

Czy jeśli intuicja podpowie nam, żebyśmy rzucili to wszystko i wyjechali w nadużywane w tym przypadku Bieszczady, to czy mamy tak zrobić? Czy tylko skłania nas do zmiany na jaką zwykle nie jesteśmy jeszcze gotowi bo łagry życia przyzwyczaiły nas już do niemyślenia i skutecznie odstraszyły od zmiany decyzji produkując wezbrane potoki lęków i stresów. Myślę, ż przydałby się deszcz podświadomości odrzucający stare idee i stereotypy. Potrzebna jest świeżość, która przyniesie nam ukojenie i nowy sposób działania. Przyniesie nam nowe, odrzucając stare uporczywe prace, które prowadzą tylko do zmęczenia materiału, w który jesteśmy wciąż uwikłani. Trzeba wreszcie coś zmienić! Uprościć i wstać z kolan codzienności, nie dać się w tym wszystkim zakopać.

Dobroczynny spacer dla ciała i umysłu

Jak już pewnie wiecie czeka nas 10 dni zimna. Wiosna jak zwykle nie jest łaskawa. Po kilku dniach przyjemnego ciepła wyciąga bat skręcony ze skóry i przymrozków by jak toksyczna matka zdzielić nas za to, że wcześniej wymsknęła jej się chwila ciepłej słabości. Za oknem właśnie zaczął padać deszcz. W górach stan skupienia przybierze tradycyjną białą formę. Jest słabo.

Jak mam wychodzić, kiedy na samą myśl o zewnętrznym świecie wywołuje mentalny, zimny ból. A deszcz wali w szyby jak oszalały. Przeczekam.

Jednak wstaję, i mówię sobie musisz! Nie bądź babą! Musisz włączyć tryb MUSISZ bez względu na pogodę, bo inaczej wcześniejsze marsze pójdą w niwecz. Rozpuszczą się w masie lenistwa i braku silnej woli. Jak się powiedziało A trzeba powiedzieć B. Jakby nie było jesteśmy istotami myślącymi i wybieramy wyższe dobro. W tym przypadku zdrowie produkowane ruchem i spadkiem kilogramów.

Spacer jest zbawienny. Zbieram informacje o nim już od pewnego czasu. Właściwie od pocovidowych powikłań, które siadły mi trochę na motorykę dużą mówiąc jaśniej chodzi o kręgosłup. Od czasu kiedy nie mogę sobie pozwolić na bieganie.

Zwykły spacer paradoksalnie jest narzędziem niezwykłym. Badania potwierdzają jego dobry wpływ na umysł i ciało. Kiedy nie możesz jeszcze biegać z racji nadmiaru kilogramów albo po prostu nie lubisz biegania pozostaje spacer. Naturalny ruch do którego stworzyła nas Matka Natura jest tym czego naprawdę potrzebujemy. Spacer zawsze wygrywa. Wiedział o tym Jung, który spacerował wokół swojej posiadłości-wieży jeśli oczywiście w tym czasie nie medytował. „W książce Codzienne rytuały dziennikarz Mason Currey odtworzył typowy dzień pracy słynnego psychiatry. Jung wstawał o siódmej i po obfitym śniadaniu przez dwie godziny całkowicie poświęcał się pisaniu w swoim gabinecie. Popołudniami często medytował albo odbywał długie spacery po okolicy. W wieży nie było elektryczności, więc po zmroku oświetlano ją lampami naftowymi, a ogrzewano kominkiem. O dziesiątej wieczorem Jung kładł się spać. „Uczucie spokoju i odnowienia, jakie od początku wiązało się dla mnie z wieżą, było niezwykle silne”.

Wiedział to Einstein spacrując przed i po pracy. Wiedział to autor Czarnego Łabędzia niejaki Nassim Nicholas Taleb autor bestsellerowej książki, w której analizuje zjawisko Czarnych Łabędzi: niespodziewanych wydarzeń, które spadają na nas nagle i odciskają ogromne piętno na naszym życiu. Porusza nawet ten wątek opisując twórczość swoich przyjaciół i znajomych, ponieważ jak twierdzi wybierał tak zwany spacer wolny zamiast biegania uważając taki rytuał za bardziej efektywny dla pracy ciała i mózgu, zwykle w towarzystwie filozofów lub innych nieoczywistych naukowców dzięki którym mógł tworzyć swoje teorie. Remigiusz Mróz, najbardziej płodny polski pisarz – 10 książek rocznie, wybiera bieg ale jest jeszcze młody… i chudy.

Niezwykła moc spaceru

Spacer ma niezwykłe korzyści zarówno dla ciała, jak i umysłu, co zostało potwierdzone przez liczne badania naukowe. Zarówno starożytni filozofowie, jak i współczesni naukowcy doświadczali mocy spaceru w kształtowaniu myśli i inspiracji.

Przede wszystkim, spacer korzystnie wpływa na zdrowie fizyczne. Regularna aktywność fizyczna, w tym chodzenie, poprawia kondycję serca, reguluje ciśnienie krwi, wzmacnia mięśnie i stawy oraz zwiększa ogólną wydolność organizmu. Arystoteles, jeden z najwybitniejszych myślicieli starożytności, często prowadzał swoje dyskusje filozoficzne podczas spacerów, co pozwalało mu zachować aktywność fizyczną jednocześnie rozwijając myślenie.

Po drugie, spacer ma istotne znaczenie dla zdrowia psychicznego. Badania pokazują, że regularne spacery mogą pomóc w redukcji stresu, lęku i depresji. Friedrich Nietzsche, niemiecki filozof, słynął z długich wędrówek po górach, które inspirowały go do tworzenia swoich najważniejszych dzieł.

Ponadto, spacer sprzyja kreatywności i pomaga w rozwiązywaniu problemów. Albert Einstein słynął z tego, że podczas spacerów po parku lub plaży znajdował inspirację do swoich teorii naukowych. Badania potwierdzają, że aktywność fizyczna może poprawić funkcje poznawcze, takie jak pamięć, koncentracja i zdolność do abstrakcyjnego myślenia.Wreszcie, spacer umożliwia nawiązywanie więzi z naturą, co przynosi korzyści zarówno dla ciała, jak i umysłu. John Muir, amerykański przyrodnik i filozof, był zafascynowany pięknem przyrody i często podróżował pieszo, co nie tylko pomagało mu w refleksji filozoficznej, ale także w budowaniu świadomości ekologicznej.

W związku z powyższym, spacer stanowi nieocenioną praktykę zarówno dla zdrowia fizycznego, jak i umysłowego. Zarówno starożytni myśliciele, jak i współcześni naukowcy doceniali jego korzyści zarówno dla ciała, jak i dla umysłu, co sprawia, że jest to praktyka niezwykle wartościowa dla każdego człowieka dążącego do równowagi i harmonii w życiu.

Jesteśmy przeciętniakami

Budzę się często z myślą, że przyszliśmy na ten świat dla wielkich rzeczy. Mieliśmy tworzyć wielkie rzeczy, które zamieniły by nas w arcymistrzów w swoich dziedzinach. Mieliśmy być marzycielami zmieniającymi bieg postrzegania świata i wytarte ścieżki ludzkości. Mieliśmy być kimś ponad przeciętność tymczasem wykuwamy codzienność. Czasem wydaje nam się że jesteśmy lepsi od innych oszukując samych siebie stawiamy się ponad większością. Lepiej gospodarujemy, myślimy, wychowujemy dzieci, oszczędzamy, jemy i oczywiście ubieramy się się lepiej od reszty łażących po ulicach bezguściach w bladogównianych uniformach, plandekach sportowo treningowych. Poprostu jesteśmy lepsi i tyle.

Ale to nie prawda. Jesteśmy przeciętniakami. Niczym się nie wyróżniamy. Nie zrobiliśmy niczego wielkiego i pewnie nie wystarczy nam w tym życiu czasu żeby wdrapać się na szczyty czegoś niemożliwego i cudownego. Tak naprawdę nie mamy nawet dobrze sformułowanych marzeń nie mówiąc o planach i celach na przyszłość. Często sami nie wiemy co dla nas dobre więc bezmyślnie zaplątujemy się w sobotnio niedzielne popołudnia, w rytualne przyzwyczajenia, sztywne, nudne czynności między smartfonem, telewizorem a obiadem. Czasem trafi się jakiś wypad za miasto a w lecie nawet wakacje i to wszystko. Brak czasu w trybie poniedziałkowo piątkowych zadań wyrzuca nas z torów czegoś naprawdę wyjątkowego, ponieważ już dawno przestaliśmy myśleć. Jesteśmy chomikami w swoich kołowrotkch. Jesteśmy tylko kopiami innych pragnień i niczym więcej.

Czasem mamy olśnienie, dream! Chcemy zmienić to co jest, na coś lepszego. Jesteśmy gotowi na cud, który sobie wypracujemy. Ale poniedziałkowy deszczowy ranek wybije nam to szybko z głupiego łba i dalej pójdziemy w stronę kominów by wszystko zacząć od nowa.

Nie musi tak być. Zawsze można coś zmienić. Ale trzeba wiedzieć co, pierwsza myśl jest klockiem domina, póżniej trzeba zastanowić się jak, następnie uwierzyć, że jest to możliwe. Spisać plan na kartce. Króciutko. Zacząć już dziś. Później realizować go krok po kroku z uporem maniaka odwracając rzeczywistość na swoją stronę wbrew wszystkim zakazom i wszystkiemu „co nie dla nas”. Na złość światu i ludziom. Nie dać sobie przerwać, nie dać się zniechęcić, nie dać się zawrócić! Zmiana już się dzieje. Uwierz w nią i działaj!

Chcesz zacząć pisać, wstań przed wszystkimi i napisz 6 pierwszych zdań codziennie dodając następne bez względu na efekt rozwijaj kłębek myśli. Pierwsze zdanie nakręca następne, pierwsza czynność toruje miejsce dla drugiej… Chcesz fotografować, wyjdź na spacer i bądź uważny na skrzydła motyli i kwiaty w gęstej trawie. Mech wyrastający pomiędzy kostkami brukowymi i zarośnięte bluszczem werandy starych kamienic. Bądź artystą! Chcesz zmienić pracę, przeglądaj codziennie oferty, dopytuj się znajomych, szukaj kontaktów i nie poprzestawaj na zastanawianiu się, działaj. Chcesz grać, tańczyć, malować, rzeźbić, grać w teatrze – idź na kurs, ucz się. Otwórz swój umysł. Nie zwalaj wszystkiego na starość. W tych czasach to już nie wymówka. Choroba może cię tylko spowolnić ale TY ruszysz z kolejnym przypływem. Tyko śmierć nas może zatrzymać. Musisz ruszyć się z kanapy bez tego nic się nie zacznie… pochwal się za te dobre myśli i plany i działaj. Zmieniaj. Nie tkwij w tym co jest, nikt za ciebie tego nie zrobi. W końcu na łożu śmierci żałujemy tylko tego czego nie zrobiliśmy a raczej nie uważyliśmy się zrobić.

Odkrywanie nowych ścieżek: Jak zmieniać swoje życie i realizować marzenia

Życie jest podróżą pełną możliwości i wyzwań. Wszyscy posiadamy marzenia i aspiracje, jednak trudno jest nam znaleźć sposób na ich realizację. Warto jednak pamiętać, że każdy ma moc zmiany i możliwość rozwoju. Oto kilka pierwszych kroków na drodze zmiany:

1. Samoświadomość:

Pierwszym krokiem w kierunku zmiany i realizacji marzeń jest zrozumienie siebie i swoich pragnień. Samoświadomość pozwala nam zidentyfikować nasze cele i wartości oraz zrozumieć, co naprawdę nas motywuje. Prowadzenie dziennika, medytacja czy rozmowy z bliskimi mogą pomóc w zgłębieniu własnych uczuć i myśli.

2. Określenie Celów:

Po zrozumieniu siebie warto określić konkretnie, co chcemy osiągnąć. Cele powinny być mierzalne, osiągalne i zgodne z naszymi wartościami. Podział dużych celów na mniejsze kroki może ułatwić proces ich realizacji i zapobiec poczuciu przytłoczenia.

3. Pozytywne Myślenie:

Pozytywne podejście do życia może znacząco wpłynąć na nasze możliwości zmiany i realizacji marzeń. Zamiast skupiać się na przeszłości lub negatywnych myślach, warto koncentrować się na swoich mocnych stronach, osiągnięciach i możliwościach przyszłości.

4. Edukacja i Rozwój:

Nigdy nie jest za późno, aby się uczyć i rozwijać. Inwestycja w własny rozwój poprzez kursy, szkolenia, czytanie książek czy rozmowy z ekspertami może poszerzyć nasze horyzonty i przybliżyć nas do realizacji marzeń.

5. Praca nad sobą:

Zmiana i realizacja marzeń wymaga często wysiłku i poświęcenia. Ważne jest, aby być cierpliwym i konsekwentnym w dążeniu do celów. Należy również być gotowym do radzenia sobie z porażkami i traktować je jako część procesu uczenia się.

6. Środowisko i wsparcie

Otaczanie się ludźmi, którzy nas inspirują i wspierają, może mieć kluczowe znaczenie w naszej drodze do zmiany i realizacji marzeń. Warto szukać mentorów, przyjaciół i grup wsparcia, które będą nas motywować i pomagać nam w trudnych chwilach.

Zmiana i realizacja marzeń wymaga od nas odwagi, determinacji i zaangażowania. Niezależnie od tego, jak daleko jesteśmy od swoich celów, zawsze istnieje możliwość zmiany i rozwoju. Kluczem jest wiara w siebie, konsekwencja w działaniu i otwarcie na nowe możliwości. Pamiętajmy, że życie jest pełne nieodkrytych dróg, a każdy dzień daje nam szansę na nowy początek.

Poranek jakby nerwowy

Poranek dzisiaj jakby nerwowy. P nie chciał przebrać pogniecionej koszulki. Zbuntował się totalnie. Jego upartość rosła proporcjonalnie do moich próśb i rozkazów w celu natychmiastowej zmiany niechlujnego stroju. Moje namowy, prośby i rozkazy rosły w tonach, dźwiękach a na końcu w krzykach unosząc się echem po kwadratowych pomieszczeniach naszego m2. Wyrwały ze mnie wszystkie najgorsze myśli i stwierdzenia na temat oskarżonego, a na końcu upadły jak rzucona mokra szmata pod łazienką gdy upartość nadal była upartością, niezmiennością mojego sztywnego ubranego w schematy życia, które nadal pozostaje w swoich foremkach bez nadziei na zmianę.

Najpierw trzeba się uspokoić a później wymienić ciuchy na wyglądające bardziej schludnie. Trzeba myśleć racjonalnie i zmienić garderobę na lepszą. To znaczy taką, która po czterech praniach i prasowaniach będzie nadal wyglądała jak nowa. To trudne w czasach gdy produkuje się się ciuchy tak zwane jednorazowe, kiedy nie zawsze możesz sobie pozwolić na markowe – a nawet jeśli i tak nie masz gwarancji jakości. Małe chińskie rączki dalej są zmuszane przez system wyzysku do nadprodukcji podrób nadających się po praniu na szmaty.

To wszystko i tak mi nie pomaga. Jest chujowo a przecież czwartek to dobry dzień tygodnia. Zamiast się nim cieszyć i pisać z radością kreatywne frazy muszę uspokoić mój układ nerwowy na tyle, żeby mógł precyzyjnie zadaniować do wieczora. Takie utrudnienia to nie nowość. Nauczyliśmy się już dawno funkcjonować w niesprzyjających warunkach bez czasu na rozpamiętywanie co się tego ranka jeszcze spierdoli, co nie wyjdzie i kto dzisiaj oberwie w pracy, w szkole czy nawet przed wyjściem. Nikt już tego nie rozpamiętuje, nie tarza się w tych niepowodzeniach, nie gimnastykuje na kłodach i schodach, zapomina i przechodzi do kolejnego punktu na liście życia.

Wypracowaliśmy sobie to przez 20 lat. Chociaż u S. Trwa to trochę krócej z racji wieku. Jeszcze się dziwi, jeszcze się wzbrania, jeszcze zastanawia – jeszcze plan dnia nie wrósł się w miękką tkankę mózgu na tyle by nie trzymać się niepotrzebnych szczegółów. Ale już cały schemat zakiełkował na tyle, że wszystko odbywa się bez wrzasku. To początek dążenia do celu, niestety ten Cel to jeszcze nie Cel dla S. Narazie to tylko mała wersja robocza celu dla S., która go powiedzie do przodu, do momentu aż ów cel stanie się dla niego prawdziwy, nazwany. Kiedy sam sobie go wybierze i nazwie. Mam nadzieję, że coś mu się wreszcie wyklaruje, bo na razie woda mętna. Szkoda, że musi być obserwatorem natręctw P. z którego powinien raczej czerpać garściami a nie utwierdzać się w przekonaniu kim nie należy być, na co nie należy tracić czasu, nerwów ani przestrzeni. Nie umiem tego teraz zmienić ani wyprostować, nawet powstrzymać na chwilę. Nie potrafię go ochronić przed niesprawiedliwością, wstydem i złożonością emocji istnienia w tej rodzinie.

Natomiast P. posiada cel jasny i klarowny jednak droga utorowana jest wysiłkiem naszych wspólnych rąk niewspółmiernie do działań samego właściciela celu, który tę drogę niepotrzebnie komplikuje czasochłonnymi rytuałami, które nas codziennie rozpierdalają. A przyszłość jawi się tylko jako obietnica cudu, która być może nigdy nie nadejdzie. Nauczeni przeszłością i sztucznym optymizmem potrafimy o tym nie myśleć. Nawet czasami udaje nam się spędzić normalny dzień.

Na razie produkujemy tylko stany depresyjne ale gdy czas się wypełni znajdziemy miejsce na rzekę radości.

Spotkałam padalca czyli gadzi mózg

Spacery wychodzą mi od ponad trzech tygodni. Masa ciała spada, jednak mierzona tylko w miligramach. Ogólne samopoczucie rośnie. Robię przerwy w pracy. Właśnie spacer jest taką pauzą. Zwiększam w ten sposób wydajność. Jednak obawiam się, że znowu zamieniam się w robota. Tyle, że z innym oprogramowaniem. Tak czy owak czuję się lepiej a pogoda jest przepiękna.

W weekend spotkałam nad rzeką padalca. Był powolny i niemrawy dlatego pozwoliłam sobie podejść bardzo blisko. Najpierw wzbudzał we mnie matczyne uczucia, był taki bezbronny ale im uważniej patrzyłam mu w oczy pojawiło się To. Dziwne „To” warunkujące obraz odmieńca, nie z mojej półki bez pionowego kręgosłupa w oślizgłym uniformie. Poczułam dyskomfort a nawet strach patrząc na jego wysuwający się języczek. Mówiłam sobie w duchu, że to przecież nie jest wąż, że padalce należą do jaszczurek i w ogóle nie kąsa, nie gryzie i nie atakuje… Jednak mój gadzi mózg nie przyjmował tego zupełnie do wiadomości. Włosy na karku jeżyły mi się a ciało pociło się w ciągłej obawie. Uczucie zagrożenia dominuje kiedy stworzenie nie posiada nóg. Z tym się nie wygra. Tacy jesteśmy. Pająki, węże i robaki to emocjonalne czerwone lampki. Uciekaj albo walcz, krzyczy gadzi mózg nie przyjmując do wiadomości milionów lat ewolucji. Jesteśmy tylko zwierzętami. I niech tak już zostanie.

Opuściłam aparat na pasku blisko ziemi, ustawiłam makro i zaczęłam trzaskać niezliczoną ilość fot pod każdym kątem. Biedny gad posuwał się w kierunku wysuniętej tuby. Podążał powolutku za obiektywem. Oczywiście słońce zaszło za deszczową chmurę jak zawsze gdy trafi się coś wyjątkowego ale chociaż nie zrobiło się całkiem ciemno. Przemierzał odcinek między rzeką a ścieżką dobre 10 minut. Później zniknął w trawie. Niesamowite uczucie. Mieszanka pierwotnych emocji od strachu, przerażenia do wstrętu a później zachwytu.

Padalec

Padalec (Anguis fragilis) to gatunek jaszczurki z rodziny padalcowatych. Charakteryzuje się długim, cylindrycznym ciałem pokrytym gładką, błyszczącą miedziana lub szarą skórą. Padalce występują głównie w Europie Środkowej i Wschodniej, preferując wilgotne lasy i tereny podmokłe. Są drapieżnikami, polując głównie w nocy na owady i inne małe zwierzęta. Mają zdolność kopania nor, co pomaga im w schronieniu się i polowaniu.

Padalec jest gadem. Padalce należą do rzędu łuskonośnych, podobnie jak węże i jaszczurki, co klasyfikuje je jako gady.

Gadzi mózg człowieka

Gadzi mózg, zwany również mózgowiem gadzim, jest starszą częścią mózgu człowieka, obejmującą móżdżek i rdzeń przedłużony. Z punktu widzenia psychologii, ta część mózgu jest często kojarzona z instynktami, reakcjami emocjonalnymi oraz funkcjami związanymi z przetrwaniem i kontrolą podstawowych funkcji fizjologicznych, takich jak oddychanie, tętno i połykanie. Odpowiada również za działania automatyczne i reakcje walki lub ucieczki w sytuacjach stresowych. Pomimo że część ta jest związana z pierwotnymi instynktami, ma również wpływ na wyższe funkcje mózgowe, takie jak pamięć emocjonalna i regulacja emocji.

Kreatywne pisanie, narzędzia nieoczywiste

Żeby pisać trzeba ćwiczyć jak w filharmonii. Tworzyć poranne strony z regularnością co do dnia i godziny. Oszukać świadomość i dostać się się do podświadomości, żeby wyciskać ją jak cytrynę. Wykorzystać jej kreatywność i dobroć kiedy ego jeszcze smacznie śpi. Wierzę, że to klucz do głębokiej pracy która przynosi efekt.

Jeszcze spacery tak jak robił to Jung i jemu podobni. Spacer to podstawa dobrostanu. Uważność. Wystawianie zmysłów na ekspozycję światła, przestrzeni i ptaków. To jest doznawanie. Wchłanianie. Czerpanie z natury. Pochylanie się nad ziarnkiem piasku, w którym zamknięty jest przecież cały świat.

Zauważanie formy rzeczy. Chropowatości i splątania. Puchu delikatności na gałązkach pnączy i splątań chmielu. Bezlistnej rudości. Zimowego zasypiania. Zwalniania rytmu serca. Hibernacji myśli. Spękanej kory i ostatniego suchego liścia na gałęzi. Szukanie.

Kreatywne pisanie to proces tworzenia tekstu, który angażuje wyobraźnię i oryginalność. Obejmuje różnorodne formy, takie jak opowiadania, wiersze czy scenariusze, i zachęca do eksperymentowania z językiem oraz strukturą, aby wyrazić unikalne pomysły.

W dobie sztucznej inteligencji tylko kreatywność daje nam przewagę.

Poranne strony i automatyczne pisanie

Poranne strony to praktyka kreatywnego pisania, popularna wśród autorów i osób pragnących rozwijać swoją kreatywność. Polega na napisaniu trzech stron tekstu ręcznie lub elektronicznie każdego ranka, bez zastanawiania się nad treścią czy dbania o poprawność językową. Jest to forma automatycznego pisania, gdzie celem jest utrzymanie płynności myśli.

Automatyczne pisanie to proces tworzenia bez zatrzymywania się, analizowania czy oceniania tekstu. Celem jest stymulowanie przepływu myśli, odkrywanie nowych pomysłów i zwalczanie blokad twórczych. Poranne strony, zapoczątkowane przez autorkę Julie Cameron w książce „The Artist’s Way”, są jednym z popularnych sposobów na wdrożenie tej techniki. O piśmie automatycznym przeczytałam również w „Piśmie automatycznym”, praktycznym poradniku Michaela Sandlera.

Pisanie automatyczne może pomóc w pokonaniu perfekcjonizmu i skoncentrowaniu się na procesie tworzenia, a nie na ostatecznym rezultacie. To narzędzie może być używane zarówno w celu rozwijania kreatywności, jak i przemyśleń osobistych.

Automatyczne pismo Bretona

„Automatyczne pismo, które wynalazł André Bretón, jest transkrypcją snów na papier lub autentyczną fotografią myśli.

André Breton jest uznawany za ojca surrealizmu. Francuski artysta zaproponował automatyczne pisanie jako sposób dotarcia do obszaru nieświadomości. Powiedział, że dzięki temu można zrobić dyskurs poetycki, który wykracza poza ustalony porządek estetyczny, społeczny lub moralny.

Samo pisanie ma na celu przekazywanie w miarę powstawania idei umysłu, bez ich odzwierciedlania i bez posiadania precyzyjnego tematu. Chodzi o przetłumaczenie ich bezpośrednio na tekst lub wiersz. To dlatego, że zdania przychodziłyby bezpośrednio z podświadomości i nie miałyby ze sobą logicznej spójności.

Pisanie z twórczego przepływu

Breton nie chciał, aby jego pisanie sprowadzało się do obliczeń psychologów. Dla nich stał się obrońcą ortodoksji i surrealistycznej czystości. Na przykład sztuka Luisa Buñuela, Salvadora Dalí, Louisa Aragona, Philipe Soupault, Antonina Artauda i Paula Éluarda.

Podobnie zaproponował przelecieć nad literackimi technikami surrealizmu, ruchu opartego na sile obrazu, snach i unieważnieniu logiki. Chodzi o eksperymentowanie w kierunku naszej figlarnej i dziecinnej strony io zmianę, która nie jest zwolniona z pewnego szaleństwa.

Tak więc, Breton opowiadał się za pisaniem mechanicznym, zrodzonym z twórczego przepływu podświadomości, a zatem bez wpływu jakiejkolwiek racjonalnej lub estetycznej przeszkody.

Z tego powodu napisał pierwszy surrealistyczny manifest w 1924. W jednym ze swoich fragmentów, André

Manifest surrealistyczny

Breton wyjaśnia technikę automatycznego pisania:

  1. Ustaw się w miejscu, które jest jak najbardziej sprzyjające koncentracji ducha
  2. Wpisz najbardziej pasywny lub odbiorczy stan, z którego jesteśmy w stanie
  3. Aby zrezygnować z geniuszu, talentu i geniuszu i talentu innych
  4. Wielokrotnie twierdzę, że literatura jest jedną z najsmutniejszych ścieżek, które prowadzą wszędzie
  5. Pisz szybko, bez z góry ustalonego tematu, pisz wystarczająco szybko, aby nie być w stanie hamować i nie kusić, by przeczytać to, co jest napisane
  6. Niech pierwsze zdanie przyjdzie do głowy i tak zwięźle
  7. Pisz dalej. Zaufaj niewyczerpanej naturze szmeru
  8. Jeśli cisza zagraża, z powodu braku, musimy nazwać „brak uwagi”, tutaj przerwij
  9. Podążając za słowem, umieść dowolną literę i powróć do stanu arbitralności.

W ten sposób André Breton zdefiniował pisanie automatyczne i wykorzystał je jako sposób na tworzenie sztuki poprzez podświadomość i spontaniczność myśli.” (fahrenheitmagazine.com)

https://fahrenheitmagazine.com/pl/sztuka/listy-artystyczne/automatyczne-pisanie-andre-breton-to-transkrypcja-jego-marze%C5%84