Gdy drzewa nade mną
A czas się wlecze
I słuchać mogę swoich dziwadztw
Bez ponagleń
Bez komentarzy
Spoczywam
Drzewa nade mną
Trawa pode mną
Kiedy tak było
Już nie pamiętam
Nie wiem
Spoczywam
Gdy drzewa nade mną
A czas się wlecze
I słuchać mogę swoich dziwadztw
Bez ponagleń
Bez komentarzy
Spoczywam
Drzewa nade mną
Trawa pode mną
Kiedy tak było
Już nie pamiętam
Nie wiem
Spoczywam
Wczoraj jeszcze las a dzisiaj już budzimy się w środku miasta. Jeszcze bez dźwięków aut na drodze za oknem ale już w atmosferze ponagleń, oczekiwań i sunącej taśmy głowie z ilością zadań nie do wykonania w tak krótkim czasie. Ta cisza jest inna niż wszystkie poza miastowe. Nie jest łagodna jak w leśnym wymiarze świadomości. Ona jest jakby udawana. Wymuszona przez tych wszystkich biednych ludzi biorących w niej udział. Ta cisza nie daje ukojenia. To tylko skupienie przed startem. Wstęp do mrocznego poniedziałku.
Pusta lodówka płacze niedoborem. Warzywa zostały wspomnieniem. Pieczywo nie zajmuje miejsca w niebieskim koszyczku. Masło i mleko umierają na nieobecność. Pustka stała się najważniejszą emocją w kuchni. Ten niedobór wyznaczy hierarchię poranka. Zakupy wiszą w powietrzu na hakach codziennych nawyków. Wyście zacznie się od pomniejszania zebranych w trudzie środków. Ach, gdyby można było przestać jeść bylibyśmy bogaczami.
Emocje włączają lęki. Deszcz nie szumi za oknem. W tym miejscu nikt nie głaszcze potarganych myśli. Miasto nie nadaje się do życia. Nie czuję się tu jak w domu chociaż tu się urodziłam. Może kiedyś narodzę się na nowo w przystającymi do duszy miejscu, w bardziej przyjaznych warunkach. Na razie mam gdzie wyruszyć a to już bardzo dużo. Wybór generuje nowe światy i tego się trzymajmy w niesprzyjającej rzeczywistości. Wybieram las.

Swoje pierwsze złote godziny wykorzystuję na irysy syberyjskie (Kosaciec syberyjski (Iris sibirica L.)) rosnące dziko na turzycowej łące, niewielkiej polanie między lasem a polami, podchodzącej wodą trochę jak bagna ale bez głębokich zapadlisk. W kaloszach można swobodnie się poruszać, choć spodnie i rękawy kurtki zawsze będą przemoczone nadmiarem rosy.
Rośliny są tu gęste, świeże i niebywale zielone. Zapach mięty unosi się w powietrzu. Rosa zbiera się w przezroczyste kryształki odbijając lekkie światło na fioletowych płatkach kwiatów i trawach. Ślimaki mają tu swoje królestwo a owady są jeszcze ospałe i można je łatwiej kadrować. Koziołki saren leniwie błądzą między trawami. Przystają. Cyk. Czas się zatrzymuje a cisza spływa po trawach do zmęczonego miastem umysłu.
Kiedyś był tu tzw. Użytek ekologiczny. Użytkami ekologicznymi są zasługujące na ochronę pozostałości ekosystemów mających znaczenie dla zachowania różnorodności biologicznej – naturalne zbiorniki wodne, śródpolne i śródleśne oczka wodne, kępy drzew i krzewów, bagna, torfowiska, wydmy, płaty nieużytkowanej roślinności, starorzecza, wychodnie skalne, skarpy, kamieńce, siedliska przyrodnicze…
Takie miejsca to kopalnia naturalnych skarbów stworzonych do kadrowania. Właśnie takich skrawków warto szukać. Jest ich dużo na obrzeżach miast i między polami gdzie teren ma jeszcze kilka drzew i sadzawkę. Będąc uważnym można natknąć się na coś zupełnie innego , lub spotkać jakąś dziwną istotę lub dostrzec nudną, pospolitą trawę w nowym świetle jeśli dostatecznie uchylimy drzwi percepcji.


















Złote godziny
Złote godziny to termin, który odnosi się do specyficznych momentów tuż po wschodzie i tuż przed zachodem słońca, kiedy światło jest najpiękniejsze i najbardziej fotogeniczne. Dla fotografów krajobrazowych i nie tylko są to chwile, które warto wykorzystać do maksimum. Oto szczegółowe informacje na temat złotych godzin i jak z nich korzystać:
Czym są złote godziny?
Złote godziny to czas w ciągu dnia, kiedy słońce znajduje się nisko na niebie, co powoduje, że jego światło jest bardziej rozproszone, miękkie i ciepłe. W zależności od lokalizacji i pory roku, złote godziny mogą trwać od kilkunastu minut do kilku godzin. Zazwyczaj złota godzina występuje:
Dlaczego złote godziny są tak wyjątkowe?
Jakość światła:
Kontrast i głębia:
Atmosfera i nastrój:
Jak wykorzystać złote godziny w fotografii krajobrazowej?
Planowanie:
Wybór lokalizacji:
Technika fotografowania:
Kompozycja:
Przykłady inspiracji:
Złote godziny to wyjątkowy czas dla fotografów krajobrazowych, który pozwala na uchwycenie natury w jej najpiękniejszej i najbardziej tajemniczej formie. Wykorzystując odpowiednie techniki i planując swoje sesje, można stworzyć zdjęcia pełne emocji i zachwytu, które będą cieszyć oko i duszę.
Wstawanie przed piątą zaczyna być rytuałem. Jestem bardziej czuła na światło. Budzę się gdy jasna smuga za oknem poszerza się jeszcze nieśmiało chociaż zmęczenie nakazywałoby spać jeszcze długo organizm sabotuje sam siebie i rwie się do nieokreślonych jeszcze działań jakby miał nieograniczony dostęp do energii. A energia jak wiemy kończy się niespodziewanie po szesnastej.
Czym jest ta energia, która w nas wzbiera i kumuluje się zwłaszcza gdy noc obdarzyła nas dobrym snem. W czym przechowuje ją organizm. Jak ją wydziela, wytrąca i dlaczego kończą się jej zasoby gdy nadchodzi wieczór. Cykliczne porcje warunkują działanie, zdrowie i chorobę. Nadmiar przenosi góry, niedobór generuje lęki i depresję. Dlaczego bywa zła lub dobra? Dlaczego jej nie widać chociaż jest? A w ogóle czym jest?
Energia jest jednym z najważniejszych pojęć, które przenika wszystkie aspekty naszego życia, od nauk przyrodniczych po filozofię i duchowość. Chociaż definicje energii mogą różnić się w zależności od kontekstu, jej istota pozostaje niezmieniona: energia to zdolność do wykonywania pracy, ruchu, zmian.
W fizyce energia jest definiowana jako zdolność układu do wykonania pracy. Może przyjmować różne formy, takie jak energia kinetyczna, potencjalna, cieplna, chemiczna czy elektryczna. Wszystkie formy energii mogą przekształcać się jedna w drugą, co jest podstawą pierwszej zasady termodynamiki – zasady zachowania energii. Na przykład, kiedy podnosimy kamień, przekształcamy energię chemiczną z naszych mięśni w energię potencjalną kamienia. Gdy kamień spada, jego energia potencjalna zamienia się w energię kinetyczną.
W kontekście biologicznym energia jest niezbędna do podtrzymania życia. Rośliny fotosyntetyzujące przekształcają energię słoneczną w energię chemiczną, którą magazynują w postaci glukozy. Zwierzęta, w tym ludzie, czerpią energię z pożywienia, przekształcając zawarte w nim związki chemiczne w energię niezbędną do ruchu, wzrostu i naprawy tkanek.
W wielu tradycjach duchowych i filozoficznych istnieje pojęcie energii życiowej, która przenika wszystkie żywe istoty. W chińskiej medycynie tradycyjnej jest to znane jako „qi” (czyt. chi), w japońskiej „ki”, a w hinduizmie „prana”. Energia ta jest uważana za podstawowy element życia i zdrowia, a jej przepływ i równowaga są kluczowe dla dobrostanu fizycznego i psychicznego.
Zen, jako praktyka duchowa i filozofia, kładzie duży nacisk na harmonizowanie energii wewnętrznej człowieka z otaczającym go światem. Medytacja Zen pomaga uspokoić umysł i wyrównać wewnętrzne energie, co prowadzi do głębszego zrozumienia siebie i otaczającej rzeczywistości.
Codzienne życie jest pełne różnorodnych przepływów energii. Energia psychiczna jest kluczowa dla naszej zdolności do koncentracji, podejmowania decyzji i rozwiązywania problemów. Kiedy jesteśmy zmęczeni lub zestresowani, nasza zdolność do efektywnego zarządzania energią psychiczną spada, co może prowadzić do wyczerpania i braku motywacji.
Ludzie często mówią o „dobrej” i „złej” energii w kontekście emocjonalnym i duchowym. Dobra energia to uczucia radości, miłości, harmonii, które dodają nam sił i motywacji. Zła energia to negatywne emocje, takie jak złość, strach, smutek, które mogą nas obciążać i wpływać na nasze zdrowie oraz relacje z innymi ludźmi.
Energia jest wszechobecna i fundamentalna dla wszelkich form życia i ruchu. W naukach przyrodniczych jest kluczem do zrozumienia działania świata fizycznego. W kontekście duchowym i filozoficznym energia życiowa jest podstawą zdrowia i dobrostanu. Zrozumienie i umiejętne zarządzanie energią – zarówno fizyczną, jak i duchową – jest kluczowe dla osiągnięcia harmonii w życiu. Z tego powodu warto poświęcić czas na refleksję nad tym, jak energia wpływa na naszą codzienność i jak możemy ją wykorzystać, aby poprawić jakość naszego życia.
Fotografowanie naturalnego krajobrazu to wyjątkowa dziedzina fotografii, która wymaga nie tylko technicznych umiejętności, ale także cierpliwości, wytrwałości i wyczucia estetycznego. Oto kilka kluczowych aspektów, które warto wziąć pod uwagę, aby uchwycić piękno natury w najbardziej efektywny sposób.
Cierpliwość i wytrwałość:
Fotografowanie krajobrazów to proces, który często wymaga czasu. Idealne warunki świetlne mogą pojawić się tylko na kilka minut dziennie, dlatego cierpliwość jest kluczowa. Warto przyjechać na miejsce wcześnie, przygotować się na różne warunki pogodowe i być gotowym na długie oczekiwanie. Wytrwałość w dążeniu do idealnego ujęcia może przynieść niesamowite rezultaty.
Światło:
Światło jest jednym z najważniejszych elementów w fotografii krajobrazowej. Najlepsze światło pojawia się zazwyczaj podczas tzw. złotej godziny, czyli tuż po wschodzie i tuż przed zachodem słońca. Światło wtedy jest miękkie, ciepłe i dodaje głębi zdjęciom. Warto również eksperymentować z fotografowaniem podczas nieco bardziej ekstremalnych warunków, takich jak mgła, burza czy śnieg, które mogą nadać zdjęciom dramatyzmu i wyjątkowego charakteru.
Wyrazistość i spokój:
Krajobrazy często zachwycają swoją naturalną harmonią i spokojem. Fotografując, staraj się uchwycić te cechy. Wybieraj kompozycje, które są przejrzyste i dobrze zorganizowane. Pamiętaj o zasadzie trójpodziału, która pomoże Ci zbalansować elementy na zdjęciu. Poszukiwanie symetrii, linii prowadzących i naturalnych ram w krajobrazie może pomóc w stworzeniu zdjęć pełnych wyrazu i spokoju.
Style i środki:
Każdy fotograf krajobrazowy rozwija swój własny styl. Eksperymentuj z różnymi technikami, takimi jak długie czasy naświetlania, które mogą zmiękczyć ruch wody czy chmur, lub HDR (High Dynamic Range), aby uchwycić pełny zakres tonalny sceny. Spróbuj różnych perspektyw – fotografowanie z niskiego kąta może dodać dramatyzmu, podczas gdy ujęcia z góry mogą ukazać wzory i tekstury, których nie zauważysz z poziomu ziemi.
Umieszczenie siebie w pejzażu:
Fotografowanie krajobrazów z umieszczeniem siebie lub innych osób w kadrze może dodać zdjęciu kontekst i skalę. Możesz stanąć tyłem do obiektywu na tle pięknej scenerii, co nada zdjęciu osobistego charakteru. Upewnij się, że figura ludzka nie dominuje nad krajobrazem, ale jest jego uzupełnieniem. Zamiast swojej sylwetki, możesz umieścić w kadrze krajobrazu tylko swój cień. Używanie samowyzwalacza lub pilota może ułatwić takie ujęcia. Pamiętaj, aby zachować odpowiednie proporcje i umiejscowienie osoby w kadrze zgodnie z zasadami kompozycji.
Fotografowanie krajobrazów to nie tylko techniczne wyzwanie, ale również artystyczna przygoda. Cierpliwość, wytrwałość, zrozumienie światła, dbałość o kompozycję i indywidualny styl to elementy, które mogą pomóc w uchwyceniu piękna natury. Umiejętne wkomponowanie siebie w pejzaż może dodatkowo wzbogacić zdjęcia, czyniąc je bardziej osobistymi i wyrazistymi. Bez względu na to, czy jesteś początkującym, czy doświadczonym fotografem, te wskazówki pomogą Ci rozwijać swoje umiejętności i cieszyć się fotografowaniem naturalnych krajobrazów.

Kreatywność w fotografii krajobrazowej
Kreatywność jest kluczowym elementem w fotografii krajobrazowej, pozwalającym na wyróżnienie się spośród innych i ukazanie świata z unikalnej perspektywy. Oto kilka sposobów, jak wprowadzić kreatywność do swoich zdjęć krajobrazowych:
1. Eksperymentowanie z obiektywami:
2. Gra światłem i cieniem:
3. Zmiana perspektywy:
4. Sezonowe zmiany:
5. Zastosowanie technik postprodukcji:
6. Inspirowanie się innymi formami sztuki:
Fotografowanie krajobrazów to połączenie technicznych umiejętności, cierpliwości i kreatywności. Dzięki eksploracji różnych technik i perspektyw, można odkryć nieskończone możliwości twórcze, które pozwalają na uchwycenie piękna natury w wyjątkowy i osobisty sposób. Nieustanne eksperymentowanie i poszukiwanie nowych inspiracji sprawi, że Twoje zdjęcia będą coraz lepsze i bardziej wyraziste.
















W czwartek byliśmy w ogrodzie botanicznym. Przeskakiwaliśmy od ścieżki do ścieżki, jak króliki w ostrych promieniach słońca. Od kwiatu do kwiatu, od krzewu do drzewa, do murku, kamienia i stawu. Chłonęliśmy ściany zieleni. Większość azalii już przekwitła ale pozostały przedziwne odmiany hortensji. Delektowaliśmy się chlorofilem na ścianach i skalnych ścianach nad wodami.
Uwielbiam kamienie obrośnięte pnączami i gęstwiny liści na ścianach. Atmosferę spokoju i piękna tworzoną w skupieniu dla innych. Rankiem panowała tu jeszcze cisza więc czerpaliśmy do woli. Nikt nam nie przeszkadzał.
Wchłanialiśmy kolorami mozaiki woskowych kwiatów, róże i fiolety zagadkowych dzwonków, pierwsze pomarańczowe lilie, kształty oryginalnych nitkowatych pędów. Dziwaczne wypłowiałe maki z wielkimi czarnymi środkami. Zbiory i podzbiory nieznanych nam jeszcze kwiatów oraz ciemną zieleń pnączy.
Widzieliśmy rozpostarte na wodzie kremowe i różowe lilie i pływające pomiędzy zaskrońce z żółtymi szyjami. Płoszyliśmy kolorowe małe średnie ptaki które wyskakiwały niespodziewanie z zarośli. Przez moment osiągnęliśmy ten stan umysłu dla którego ogród został stworzony. W dali widniały nasze wzgórza. I ciche dźwięki burzy krążącej w pobliżu, która nie miała nadejść pomimo alertów.
Jeśli nie byłeś jeszcze w Niemczy, bądź. Przyjedź, zobacz magiczne Arboretum Wojsławice. Jest niewielkie dlatego wyjątkowe. To jeden z tych tajemniczych ogrodów chętnie widzianych na jawie i w snach. To jedna z tych niewielu na świecie rzeczy, które człowiek tworzy dla uzdrowienia duszy.
Ogród Botaniczny Uniwersytetu Wrocławskiego Arboretum Wojsławice
Położenie:
Arboretum Wojsławice znajduje się w Wojsławicach, około 50 km na południe od Wrocławia, w malowniczej części Dolnego Śląska. Leży w pobliżu miasta Niemcza, na wzgórzach Wzgórz Niemczańsko-Strzelińskich, co nadaje mu unikalny charakter krajobrazowy.
Zasoby:
Arboretum zajmuje powierzchnię około 70 hektarów i jest domem dla tysięcy gatunków roślin. Znane jest szczególnie z kolekcji różaneczników, azalii, liliowców i bukszpanów. Ponadto, znajduje się tam wiele innych rodzajów roślin, w tym drzewa, krzewy, byliny i rośliny wodne.
Kiedy najlepiej odwiedzać:
Najlepszym okresem na odwiedzenie Arboretum Wojsławice jest późna wiosna i wczesne lato, kiedy kwitną różaneczniki i azalie. Sezon liliowców przypada na przełom czerwca i lipca, co również jest doskonałym czasem na wizytę. Arboretum jest otwarte dla zwiedzających od wczesnej wiosny do późnej jesieni.
Historia:
Arboretum Wojsławice zostało założone w 1880 roku przez niemieckiego botanika Fritza von Oheimba. Po II wojnie światowej, ogród został zaniedbany, ale w latach 70. XX wieku przeszedł pod opiekę Uniwersytetu Wrocławskiego. Dzięki temu rozpoczęto prace restauracyjne, które przywróciły mu dawną świetność i wprowadzono nowe kolekcje roślin.
Ciekawostki:
Arboretum Wojsławice to miejsce, które oferuje nie tylko piękne widoki i kontakt z przyrodą, ale również bogatą historię i możliwość edukacji botanicznej. Idealne dla miłośników roślin, rodzin z dziećmi oraz wszystkich, którzy szukają spokoju i inspiracji w otoczeniu przyrody.































Moje dzisiejsze okno pokazuje obraz splątanego świerku. Świecące brązowo rude gałęzie pokryte zielonymi igiełkami odbijają wczesne słońce. W żółto czerwone odbicia światła przebija się niebieskie niebo. Te kolory krzyczą. Nie pozwalają dalej spać.
Dzisiaj jedziemy do ogrodu. Przebijemy się przez ciągi wiejskich procesji. Będzie nam dane doświadczać wszystkich odcieni płatków w palecie tęczowych kolorów kwiatów. To nastraja mnie radośnie. Już ładuję baterie do aparatu.
Od kiedy mój starszy syn z niemal obsesyjnym zapałem ogląda wszystkie możliwe filmy swoich ulubionych reżyserów niewiele zostaje nam czasu na nasze seriale. Może i dobrze bo większość i tak jest do bani. Po niespełna dwóch odcinkach robi się potwornie nudno. Filmy też są niewiele warte. Wątek wytrąca się po dwudziestu minutach. W czasie którym zwykle należy umieścić scenę erotyczną, tak aby uwięzić widza na dłużej przed odbiornikiem. Niestety na nas takie zabiegi już nie działają. Dla mnie to właśnie wtedy robi się żenująco nudno. To wtedy zwykle wstaję „i wychodzę z kina”.
Czy nikt już nie potrafi wywołać prawdziwych emocji albo opowiedzieć po prostu ciekawej historii. Nic dziwnego, że syn sięga po filmy „stare” na tyle, gdy jeszcze widza nie traktowano jak kompletnego debila. A aktor jak to mawiał Maklakiewicz „coś wyrażał”. Jednak pośród wielu kultowych pozycji P. wybiera Luisa Bunuela, który oczywiście należy do grona najwybitniejszych zarazem najbardziej kontrowersyjnych osobowości w światowej kinematografii a jego wszystkie filmy powstawały na bazie jego snów, i tu oczekiwaliśmy niesamowitych wrażeń, niestety i one reprezentują nudę podniesioną do kwadratu. Może są wartością dla koneserów ale dla nas zwykłych śmiertelników są po prostu nie do zniesienia.
P. uwielbia, wznosi dziwacznego Bunuela na ołtarze filmowej surrealistycznej sztuki. Ogląda filmy „Sennego Mistrza” jeden po drugim, zatapiając się w zachwycie nad każdą sceną, wołając nas na każdy seans i denerwując się przy każdej naszej odmowie.
Czasem wybiera Almodovara, którego już bardziej można przyjąć przed śniadaniem, ale nie z okresu lat osiemdziesiątych! Czasem wybiera kogoś równie wymagającego, jak na przykład Tarkowskiego, jednak tu również męczymy się jak na starych ruskich filmach wciskanych nam bez umiaru za komuny.
W końcu powiedziałam dość. Dzisiaj, czyli wczoraj ja wybieram. Oczywiście na szybkiego nic nie przychodziło mi do głowy. Jednak po chwili namysłu przypomniał mi się filmik na tiktoku z ostatnią sceną „Lotu nad kukułczym gniazdem”. O tak. To było to. Inaczej się oglądało po tylu latach dzieło nagrodzone pięcioma Oskarami czeskiego reżysera, który rozumiał mowę ludzi lepiej niż ktokolwiek i poczuł piętno wykluczenia na obczyźnie a jednak dawał sobie z tym świetnie radę. Jego słynne powiedzenie, które przeszło już do historii: „zrozumiałem, że jeśli nie złapię języka, którym posługują się ludzie siedzący w barze, to nie będę w stanie robić takich filmów, jak w Czechosłowacji” sprawdziło się niemal w każdej scenie tego filmu.
Jednak tym co tworzy wartość dla młodego człowieka jest niewątpliwie świadomość takiego świata, w którym każdy jest ważny, niezależnie od swoich słabych stron, zaburzeń czy lęków. O tym, że w życiu potrzebna jest odwaga, każdy wie, ale jak ją wprowadzić w tryb działania, kiedy „władza” zwykle ci nie sprzyja, rzuca kłody pod nogi. Jest złośliwa i zła, a nikt z otoczenia nie stanie po twojej stronie. To wszystko jest takie beznadziejne, jak życie w zamknięciu. A karty które dostajesz mogą tylko wprowadzić cię w stan depresji.
Co możesz zrobić? Grać tym co masz? Z tego budować, uczyć się nowego i przetwarzać. Żonglować dostępnymi zasobami. Wskazać sobie kierunek, uwierzyć w sens. I ruszyć z miejsca. Czerpać z drobnych aktów życzliwości wiedząc, że ostatecznie tylko odwaga cię wyzwoli. Bo tylko marzyciele budują ten świat i zmieniają życie na lepsze. Łamią systemy, lepią z niemożliwego. Wydeptują nowe ścieżki i otwierają oczy niedowiarkom. W końcu umierając żałować będziemy tylko tego, czego nie zrobiliśmy, nie doświadczyliśmy, nie spróbowaliśmy, tylko tego, do czego zabrakło nam odwagi.
Bez względu na chorobę, stan zamożności czy położenia zawsze trzeba znaleść wyjście. A tym wyjściem jest tylko zmiana. Natomiast zmiana wymaga odwagi. Czasem w życiu dostajemy tylko takich przewodników, którzy może nie grzeszą moralnością ale wskazują nam dobry kierunek i wyrywają nas z kapci po latach stagnacji. I właśnie to odnalazłam w Locie nad kukułczym gniazdem oglądając film jeszcze raz po latach. I to jest budujące, robi mi sens na ten dobrze zapowiadający się długi weekend.
A dlaczego taki tytuł?
Tytuł filmu Miloša Formana oraz książki Kena Keseya „Lot nad kukułczym gniazdem” ma głębsze, symboliczne znaczenie. W oryginale, tytuł brzmi „One Flew Over the Cuckoo’s Nest”. „Cuckoo’s nest” (kukułcze gniazdo) w potocznej angielszczyźnie odnosi się do szpitala psychiatrycznego, ponieważ kukułki są ptakami, które nie budują własnych gniazd, tylko składają jaja do gniazd innych ptaków, co można metaforycznie odnieść do osób uznawanych za niepasujące do norm społecznych i oddzielanych od społeczeństwa.
Tytuł pochodzi z wierszyka dziecięcego, który pojawia się w książce:
Wire, briar, limber-lock,
Three geese in a flock,
One flew east, one flew west,
And one flew over the cuckoo’s nest.
Wierszyk ten jest cytowany przez postać w książce i sugeruje ucieczkę przed kontrolą i ograniczeniami. „One flew over the cuckoo’s nest” symbolizuje zatem próbę wyrwania się z ograniczeń narzuconych przez system, reprezentowany w książce przez surowe zasady szpitala psychiatrycznego i jego despotyczną siostrę Ratched. To symbol buntu przeciwko władzy, próba zachowania własnej wolności i tożsamości w opresyjnym środowisku.
Drzewa
Śniły mi się ściana drzew z jasnymi mokrymi koronami, jak po intensywnym deszczu ustawione rzędem pod oknami naszego blokowiska, w ogródkach pod oknami, z których ktoś usunął żywopłoty. Były wysokie i majestatycznie. Nie były stare. Miały okrągłe zdrowe liście trochę jak u lipy lub leszczyny. W jednym ogródku miały szarą korę jakiś nieokreślony gatunek a w drugim korę przypominającą pnie brzozy. Mokre korony robiły wrażenie, zachwycały. Były piękne i wielkie. Zastanawiałam się jak uchwycić je w kadrze. Jak daleko odsunąć się żeby zmieściły się w kwadracie obiektywu… Taki piękny widok!
Klatka schodowa, parter.
A później młoda kobieta z parteru przepraszała mnie z przejęciem za swoje zachowanie. Mówiła, że zaczęła dopiero brać leki i że od teraz będzie z nią lepiej. Ucieszyło mnie to jakbym od dawna znała jej osobistą historię. Oczywiście, odpowiedziałam, że to fajnie i że wtedy sobie wreszcie spokojnie pogadamy. Czułam prawdziwą relację, radość i dobroć.
Nieokreślona czasoprzestrzeń.
Później „młody” Stuhr, tak ten Stuhr nagrał z nią piosenkę i nakręcił clip. Nie byli pewni tego czy utwór jest dobry. Na muzycznym filmiku było mnóstwo zabawy i machania granatowo niebieskimi szalikami, szarfami czy apaszkami cokolwiek to było wypełniało falistymi ruchami z prawej do lewej całą przestrzeń. Słychać było śmiechy i chichy, ale kompozycja była spójna, wpadająca w ucho i naprawdę dobra. Mówiliśmy im, że jest ok, że jest super, to wspaniałe! Sthur się nie spodziewał. Wszyscy w byliśmy szczęśliwi. Po prostu manualna bajka. To wspaniały sen!
Drzewa.
Ale najbardziej pamiętam obraz drzew z białą korą. Drzewa do nieba. Stojące nierzeczywiście przed parapetami naszego bloku. Ciemna soczysta zieleń. Były ukojeniem. Symbolem. Czymś ważnym.
Drzewa.
To był naprawdę dobry sen. Dał mi dużo dobrych emocji. Dziękuję, za ten prezent. Wszechświat mi sprzyja. Jestem wdzięczna. To będzie dobry dzień. Zwłaszcza, że jutro jest wolny czwartek!
Zapytałam AI, co znaczą drzewa, co znaczy mój sen. Oto odpowiedź:
„Drzewa we śnie często symbolizują wzrost, stabilność i życie. Rzędy drzew mogą reprezentować struktury, które dają wsparcie i ochronę, a także wskazywać na porządek i harmonię w twoim życiu.
Biała kora drzew może symbolizować czystość, nowe początki lub jasność myśli i uczuć. Ciemnozielone liście natomiast mogą odzwierciedlać zdrowie, witalność oraz poczucie ugruntowania i bezpieczeństwa.
Kontekst, że drzewa znajdują się przed twoim blokiem, może sugerować, że te aspekty (stabilność, wzrost, czystość, zdrowie) dotyczą twojego najbliższego otoczenia, domu lub życia rodzinnego.
Warto jednak pamiętać, że interpretacje snów są bardzo subiektywne i mogą się różnić w zależności od osobistych doświadczeń i uczuć”.
Dziękuję. Harmonia, to piękne.
















Zbliża się czwartek. Wolny czwartek. Kolejny długi weekend. Zabierzemy się na bagna i odpoczniemy w zieleniach mokrych od świtów. Mgieł spowijających las i pola z wystającymi rogami koziołków.
Idąc na bagna trzymam się wyznaczonych ścieżek. Na obrzeżach piasek jest jeszcze w miarę suchy ale między trzcinami zaczynają się błota i kałuże. Tutaj kalosze mogą się zapadać, dlatego najlepiej skakać po kępkach traw. Trzymać się sarnach ścieżek przecinających ziemię w nieoczekiwanych miejscach, jeśli chce się zobaczyć coś naprawdę ciekawego. Pędy płonne skrzypów już dawno przyjęły postać nadziemnych drzewek z okółkowym pierścieniami segmentów nałożonych na siebie jak klocki, z długimi włosami. Końskie ogony.
Przy nich błoto zapada się najbardziej ale nie sposób ominąć widok ich pięknych ciał zatopionych w kroplach rosy. Odbijają światło lepiej niż inne rośliny tego dzikiego ogrodu. Prześwitują rurki łodyg. Nad nimi unosi się zapach ukrytej gdzieś pomiędzy drzewami mięty rozpuszczonej w porannej mgle nadając wilgotnymi powietrzu świeżości jakiej nie pobije żaden sztuczny łazienkowy rozpylacz. Dzięki temu zmysły przełączają się na tryb relaksu. Spoczynkowy rodzaj wytchnienia.
Między tymi wrażeniami pojawia się zapach spoconej sierści saren i przeszywający kwas moczu lisów prawie jak kotów. Jednak to nic w porównaniu mocnej barwy smrodu bobrzego potu. To jest dopiero smród! Zastanawiam się zawsze jak ja muszę śmierdzieć w tej mozaice, gdy bombarduję ich zmysły trującą mozajką człowieczego odoru.
Wydeptywanie sztucznych ścieżek, łamanie gałązek, wylewanie potu z ludzkich zagięć i szczelin oraz gorąca para buchającą miarowo przez otwór gębowy. Oto nadchodzi ludzkość. Chciałoby się powiedzieć przepraszam za swój smród, więcej nie będę… Ale to nie prawda. Do zobaczenia za tydzień!

Zmysły. Mamy je wszyscy. Ale, co o nich wiemy? Widok to wrażenia obrazów. Dźwięki wpadające w uszy wyrównują nasze krzywe mózgowe wprowadzając nas w fale alfa szczebiotami ptaków i pomrukiwaniem jeleni. Dotyk mchu zaspokaja potrzebę miękkości. Przytula i rozluźnia jak głaskanie psa. Krzewy dzikiego bzu wybuchają słodką bryzą spomiędzy świeżości traw i ziół, a wszystko to zatopione w syropie miodowej woni świerków.
Mieć świadomość posiadania zmysłów jest już samo w sobie kojące ale im dłużej się nad tym zastanawiam, łapię się jak niewiele o zmysłach wiemy. Rozdzielenie wzroku od zapachu i dotyku tworzy raczej sztuczne podziały, które zacierają się gdy wchodzimy do lasów czy ogrodów. Nasze ciała przecież reagują inaczej, kompleksowo,całościowo w nieokreślony sposób postrzegają głębię piękna, a czym to tak naprawdę robią jest dla mnie zagadką, jak rozprawy o instynkcie i przeczuciach. Jesteśmy barometrami wrażeń sensorycznych przetwarzaczami gęstości przestrzeni. Czujemy całym ciałem jak krety w wąskich korytarzach. Wczuwamy się w nastroje, zarażamy radością. Odmieniamy wilgoć i chłód przez wszystkie przypadki.
Nowe badania przynoszą nowe zaskakujące informacje. Ale nikt nam ich nie wyjaśnia a literatura na ten temat jest skąpa. Mam jedną fajną książkę Brauna na ten temat ale została przykryta rzędem innych okładek w moim cyfrowym zbiorze. Muszę wrócić do niej w ten weekend, ponieważ jest tam sporo ciekawostek w temacie zapachowych kontemplacji, ale to nic w porównaniu do całej reszty niezbadanej sensoryki nieświadomego swych możliwości mocy zmysłowych człowieka.
Książka „Siedem zmysłów. Jak je zrozumieć i wykorzystać by lepiej żyć”, Rüdigera Brauna stanowi fascynujące studium na temat ludzkich zmysłów, które wychodzą poza tradycyjne pięć (wzrok, słuch, smak, węch, dotyk). Braun prezentuje nie tylko naukowe podstawy działania zmysłów, ale także ich psychologiczne i praktyczne aspekty, proponując sposoby, w jakie możemy je świadomie wykorzystywać do poprawy jakości życia.
Braun szczegółowo omawia tradycyjne pięć zmysłów, skupiając się na ich biologicznych i neurologicznych podstawach. Zwraca uwagę na złożoność procesów sensorycznych, podkreślając, że zmysły działają nie tylko jako niezależne systemy, ale także w silnej korelacji z mózgiem. Przykładem jest tutaj synestezja, gdzie aktywacja jednego zmysłu prowadzi do automatycznego pobudzenia innego.
Największą innowacją w podejściu Brauna jest wprowadzenie koncepcji trzech dodatkowych zmysłów:
Braun przedstawia teorie naukowe, ale również praktyczne ćwiczenia, które mają na celu rozwinięcie i zintegrowanie wszystkich siedmiu zmysłów. Autor sugeruje, że świadomość i trening naszych zmysłów może prowadzić do:
„Siedem zmysłów” zachęca do głębszego zrozumienia i docenienia naszych zmysłów. Autor pokazuje, że zmysły to nie tylko narzędzia do odbierania informacji z otoczenia, ale również kluczowe elementy wpływające na nasze codzienne życie i samopoczucie. Integracja i świadome rozwijanie wszystkich siedmiu zmysłów, jak sugeruje Braun, może prowadzić do bardziej pełnego, zdrowego i satysfakcjonującego życia.
Braun, R. (2023). Siedem zmysłów. Jak je zrozumieć i wykorzystać by lepiej żyć. Warszawa: Wydawnictwo MUZA SA
Fotografia jest sztuką uchwytywania chwil, ale to, co wyróżnia dobrą fotografię od przeciętnej, to umiejętność manipulowania elementami kompozycji, w tym kolorami. Kolor w fotografii nie tylko przyciąga wzrok, ale również odgrywa kluczową rolę w wyrażaniu emocji, tworzeniu nastroju i komunikowaniu przekazu. Zrozumienie, jak kolory działają i jak można ich użyć, jest fundamentem dla każdego fotografa pragnącego tworzyć wizualnie fascynujące obrazy.
Kolor może być głównym tematem fotografii, nadając jej charakterystyczny styl i wyjątkowość. Fotografowie często poszukują scen z dominującym kolorem, który może stać się centralnym punktem obrazu. Na przykład, intensywnie czerwona ściana może przyciągać wzrok i nadawać zdjęciu energii, podczas gdy łagodny niebieski kolor nieba może wprowadzać spokój i harmonię.

Wybór kolorów jako tematu wiąże się z selektywnym podejściem do fotografowania. Fotografowie mogą poszukiwać miejsc i przedmiotów, które mają mocne i wyraziste barwy, często tworząc serwisy fotograficzne z wyraźnie zdefiniowaną paletą kolorów. Ten świadomy wybór pomaga w budowaniu spójności wizualnej w całej kolekcji zdjęć.
Ludzki mózg przetwarza kolory w sposób, który może wpływać na nasze emocje i percepcję. Kolory mogą wywoływać różne reakcje w zależności od kultury, kontekstu i osobistych doświadczeń. W psychologii koloru istnieje wiele teorii na temat tego, jak kolory wpływają na nasze nastroje i zachowania. Na przykład:
Fotografowie, świadomi tych psychologicznych aspektów koloru, mogą strategicznie wybierać barwy, aby wzmacniać przekaz swoich zdjęć.

Kolory mają niezwykłą moc wywoływania i wyrażania emocji. Poprzez odpowiedni dobór kolorów, fotografowie mogą wzmocnić emocjonalny wydźwięk swoich zdjęć. Ciepłe kolory, takie jak czerwony, pomarańczowy i żółty, często używane są do wyrażania radości, pasji i energii. Z kolei zimne kolory, takie jak niebieski, fioletowy i zielony, mogą wprowadzać nastrój spokoju, melancholii lub tajemnicy.

Fotografia czarno-biała również korzysta z koncepcji koloru, choć w subtelniejszy sposób. Poprzez brak koloru, fotografowie mogą skupić się na kontrastach, teksturach i formach, co pozwala na inne sposoby wyrażania emocji i znaczeń.
Kolory w fotografii mogą także wpływać na postrzeganą energię i dynamikę obrazu. Intensywne, nasycone barwy dodają witalności i mogą kierować uwagę widza na kluczowe elementy zdjęcia. Zastosowanie komplementarnych kolorów, takich jak niebieski i pomarańczowy, może tworzyć wrażenie napięcia i ruchu, co dodaje obrazowi dynamiki.
Z kolei monochromatyczne kompozycje, gdzie używa się różnych odcieni jednego koloru, mogą wprowadzać poczucie spójności i harmonii, tworząc bardziej stonowane i wyrafinowane obrazy. Granie światłem i cieniem w monochromatycznej palecie może dodatkowo wzmocnić głębię i dramatyzm fotografii.

Aby efektywnie wykorzystać kolor w fotografii, warto pamiętać o kilku kluczowych zasadach:
Kolor w fotografii to potężne narzędzie, które może przekształcić zwykły obraz w arcydzieło pełne emocji i znaczeń. Poprzez zrozumienie i umiejętne stosowanie kolorów, fotografowie mogą tworzyć dzieła, które nie tylko przyciągają wzrok, ale również pozostają w pamięci widzów na długo.
