Archiwa tagu: #Kingfisherprzykawie

Antonio

Antonio ma bystre oczy i głębokie pokłady optymizmu. Mówi do nas melodyjnym, ciepłym głosem po włosku, angielsku i chorwacku jednocześnie. Poklepuje nas przyjaźnie. Słucha uważnie reagując na każde nasze słowo. Sam również dużo opowiada. Opowiada bez przerwy. Mówi o żonie, która wybucha jak Etna, o przyjaciołach, którzy niebawem do niego przyjadą oraz o kotach przedstawiając je po kolei: Pedro, Dominko i Tiger z tym, że czarny jak węgiel Pedro to kot sąsiada a Tiger miał bolesną przygodę. Jakiś zły człowiek przetrącił mu kręgosłup kijem i Antonio musiał pędzić autostradą, jadąc non stop 3 godziny do weterynarza na operację biednego szaraka. Każdy z mruczących czworonogów dźwiga swoją historię.

Antonio ma zdjęcie Kardynała z Zagrzebia w złotej ramce w widocznym miejscu pokoju. Na zdjęciu Kardynał jest ubrany na czerwono. Wygląda jak kadr z filmu Ptaki ciernistych krzewów. Dla Antonia jest ważny, ponieważ związany z rzadką chorobą krwi na którą Antonio choruje. Opowiada nam o tym dużo choć niewiele rozumiem przetwarzając 3 języki jednak czuję że przebył długą mentalną drogę.

Translator pomaga nam w komunikacji. Na stoliku przy łóżku Antonia znajduje się biała szafka z lekami. Bierze ich dość sporo. Nie może pić ale pół szklaneczki łomżuni w swoim tempie wychyla. Prosi o więcej dla żony, bo dobre. Oddajemy mu co mamy. Teraz wszedł do naszego życia. Zostanie na zawsze w naszych głowach.

Martwimy się o Antonia ale całkiem nie potrzebnie jak sam Antonio twierdzi bo dla niego to no problema i świetnie sobie radzi. Antonio jest energiczny i życie w nim buzuje, choroba mu w niczym nie przeszkadza, skupuje, sprzedaje i remontuje nieruchomości. Chce żebyśmy zostali dłużej. My też, ale nie możemy. P. ma obronę licencjatu.

W pięknych miejscach zawsze jesteśmy za krótko.

Na ławce

Gorąca podróż zapętlała się w kolejnych serpentynach. Najpierw pokoje, których wysyp nagle się wyczerpał i dla nas nie zostało już nic. Usilne próby poszukiwań spoczęły na niczym. Zrobiło się późno. Przedostatni gospodarz nie stawił się na miejscu pomimo przelewu szlag, a ostatni powitał nas głuchą ciszą. Nie przytoczę słów, którymi się wymienialiśmy w przygniatającym rozczarowaniu, zmęczeniu i pocie. Nasze niepowodzenia skończyły się na plaży portowej.

Ta noc była inna niż wszystkie. Gwiazdy, fale, zapach suchych kamieni. Prom, kutry, podmuchy ciepłego wiatru, światła rozświetlające na nieznanym horyzoncie. Hipnotyzujący księżyc nad szczytami zielonych gór i błękitna woda.

Po kłótni i fali złości pojawił się król niepokój. Zajął czołowe miejsce na ławce koło łódki. Przygasił na chwilę gwiazdy. Przemielił mój życiorys od początku do końca i wypluł kilka łez na portowy chodnik. Później wymknął się niespodziewanie bo ta noc i tak była inna niż wszystkie.

Rankiem doszły nowe oferty i trafił się przemiły właściciel z Włoch w swoim białym domem i wygodnymi sypialniami oraz kuchnią pełną niespodzianek.

Uprzejmy Włoch z szarym kotem w środku słonecznej Chorwacji.

Podróż, początek

Dochodzi 22 ale ten dzień zaczął się dla nas o 3:00.

Za wcześnie na podróż. Ale podróże muszą toczyć się swoimi prawami zwłaszcza te zaplanowane. Wyruszamy z bagien. Wszystko jest OK do momentu gdy J. przypomina sobie, że zapomniał dowodu rejestracyjnego plus niewielkiej karteczki z ubezpieczeniem. Wszystko przez rutynę, tłumaczy się spokojnie. U nas już nie trzeba wozić w aucie ale poza granicami już tak. Nie denerwuję się jeszcze.

P. nie chce krótkich spodenek. Nie mam siły kopać się z koniem. Jedzie w długich.

Szybki powrót do miasta. Poszukiwania zapomnianych dokumentów, kolejne poszukiwania karteczki z ubezpieczeniem. Moje z P. czekanie. Parking. Wydłużanie czasu, rozciągnie do granic możliwości. Ptaki na chodniku. Biała chmura w kształcie kudłatego psa na niebie.

Szukanie. Schodzenie po raz drugi na bezludną jeszcze ulicę i ponowne wbieganie na schody, aż w końcu cudowne odnalezienie zguby za szufladami. Jest. Jest!

Ruszamy z godzinnym opóźnieniem. Bez narzekań i pretensji bo droga nas wzywa. Droga nie zając.

Ominął nas wschód słońca nad rzepakowym płaskowyżu ale zdążyliśmy na zachód w zupełnie innym kraju z widocznym zarysem gór. Jest gorąco. Padam z nóg. Duszno. 13 godzin upału. Kilka postojów wypełnionych posiłkami i kawą. Teraz mój umysł zwalnia. Trawi. Przestawia się na tryb odpoczynku. Odkąd piękna, miła dziewczyna przynosi klucze, myślę tylko o spaniu. Zagrzeb wita nas wygodnymi materacami i pachnącymi ręcznikami. Jutro wyruszamy dalej. Nasza podróż właśnie się zaczęła.

Wybieram las

Wczoraj jeszcze las a dzisiaj już budzimy się w środku miasta. Jeszcze bez dźwięków aut na drodze za oknem ale już w atmosferze ponagleń, oczekiwań i sunącej taśmy głowie z ilością zadań nie do wykonania w tak krótkim czasie. Ta cisza jest inna niż wszystkie poza miastowe. Nie jest łagodna jak w leśnym wymiarze świadomości. Ona jest jakby udawana. Wymuszona przez tych wszystkich biednych ludzi biorących w niej udział. Ta cisza nie daje ukojenia. To tylko skupienie przed startem. Wstęp do mrocznego poniedziałku.

Pusta lodówka płacze niedoborem. Warzywa zostały wspomnieniem. Pieczywo nie zajmuje miejsca w niebieskim koszyczku. Masło i mleko umierają na nieobecność. Pustka stała się najważniejszą emocją w kuchni. Ten niedobór wyznaczy hierarchię poranka. Zakupy wiszą w powietrzu na hakach codziennych nawyków. Wyście zacznie się od pomniejszania zebranych w trudzie środków. Ach, gdyby można było przestać jeść bylibyśmy bogaczami.

Emocje włączają lęki. Deszcz nie szumi za oknem. W tym miejscu nikt nie głaszcze potarganych myśli. Miasto nie nadaje się do życia. Nie czuję się tu jak w domu chociaż tu się urodziłam. Może kiedyś narodzę się na nowo w przystającymi do duszy miejscu, w bardziej przyjaznych warunkach. Na razie mam gdzie wyruszyć a to już bardzo dużo. Wybór generuje nowe światy i tego się trzymajmy w niesprzyjającej rzeczywistości. Wybieram las.

Złote godziny w fotografii krajobrazowej: Magia światła o świcie i zmierzchu

Swoje pierwsze złote godziny wykorzystuję na irysy syberyjskie (Kosaciec syberyjski (Iris sibirica L.)) rosnące dziko na turzycowej łące, niewielkiej polanie między lasem a polami, podchodzącej wodą trochę jak bagna ale bez głębokich zapadlisk. W kaloszach można swobodnie się poruszać, choć spodnie i rękawy kurtki zawsze będą przemoczone nadmiarem rosy.

Rośliny są tu gęste, świeże i niebywale zielone. Zapach mięty unosi się w powietrzu. Rosa zbiera się w przezroczyste kryształki odbijając lekkie światło na fioletowych płatkach kwiatów i trawach. Ślimaki mają tu swoje królestwo a owady są jeszcze ospałe i można je łatwiej kadrować. Koziołki saren leniwie błądzą między trawami. Przystają. Cyk. Czas się zatrzymuje a cisza spływa po trawach do zmęczonego miastem umysłu.

Kiedyś był tu tzw. Użytek ekologiczny. Użytkami ekologicznymi są zasługujące na ochronę pozostałości ekosystemów mających znaczenie dla zachowania różnorodności biologicznej – naturalne zbiorniki wodne, śródpolne i śródleśne oczka wodne, kępy drzew i krzewów, bagna, torfowiska, wydmy, płaty nieużytkowanej roślinności, starorzecza, wychodnie skalne, skarpy, kamieńce, siedliska przyrodnicze…

Takie miejsca to kopalnia naturalnych skarbów stworzonych do kadrowania. Właśnie takich skrawków warto szukać. Jest ich dużo na obrzeżach miast i między polami gdzie teren ma jeszcze kilka drzew i sadzawkę. Będąc uważnym można natknąć się na coś zupełnie innego , lub spotkać jakąś dziwną istotę lub dostrzec nudną, pospolitą trawę w nowym świetle jeśli dostatecznie uchylimy drzwi percepcji.

Złote godziny

Złote godziny to termin, który odnosi się do specyficznych momentów tuż po wschodzie i tuż przed zachodem słońca, kiedy światło jest najpiękniejsze i najbardziej fotogeniczne. Dla fotografów krajobrazowych i nie tylko są to chwile, które warto wykorzystać do maksimum. Oto szczegółowe informacje na temat złotych godzin i jak z nich korzystać:

Czym są złote godziny?
Złote godziny to czas w ciągu dnia, kiedy słońce znajduje się nisko na niebie, co powoduje, że jego światło jest bardziej rozproszone, miękkie i ciepłe. W zależności od lokalizacji i pory roku, złote godziny mogą trwać od kilkunastu minut do kilku godzin. Zazwyczaj złota godzina występuje:

  • Około jednej godziny po wschodzie słońca.
  • Około jednej godziny przed zachodem słońca.

Dlaczego złote godziny są tak wyjątkowe?

Jakość światła:

  • Światło jest miękkie i równomierne, co redukuje ostre cienie i tworzy delikatne, przyjemne dla oka przejścia tonalne.
  • Ciepłe, złociste odcienie dodają krajobrazom głębi i magii, nadając im wyjątkowy, niemalże eteryczny wygląd.

Kontrast i głębia:

  • Niskie kąty padania światła podkreślają tekstury i detale w krajobrazie lub obiektach fotografowanych w makro, tworząc wyraźne kontrasty między światłem a cieniem. Dzięki temu zdjęcia zyskują na trójwymiarowości i dramatyzmie.

Atmosfera i nastrój:

  • Światło podczas złotych godzin wprowadza do zdjęć ciepło i spokój, co może wywołać u widza uczucie nostalgii i zachwytu. Jest to idealny czas na uchwycenie romantycznych i malowniczych scen.

Jak wykorzystać złote godziny w fotografii krajobrazowej?

Planowanie:

  • Przygotowanie jest kluczowe. Sprawdź godziny wschodu i zachodu słońca w miejscu, które planujesz fotografować. Istnieje wiele aplikacji i stron internetowych, które pomagają w dokładnym zaplanowaniu sesji.
  • Przyjedź na miejsce wcześniej, aby mieć czas na znalezienie najlepszego kadru i ustawienie sprzętu. Pamiętaj o odpowiednim ubraniu. Kalosze i nieprzemakalna kurtka. Rankiem jest mokro od rosy. Uważaj na aparat.

Wybór lokalizacji:

  • Poszukaj miejsc, które dobrze komponują się ze światłem o złotej godzinie. Woda, góry, pola czy lasy mogą wyglądać wyjątkowo pięknie w tym świetle.
  • Uwzględnij elementy krajobrazu, które mogą tworzyć interesujące cienie i podkreślać tekstury.

Technika fotografowania:

  • Użyj statywu, aby zapewnić stabilność i ostrość zdjęć, zwłaszcza przy dłuższych czasach naświetlania.
  • Eksperymentuj z różnymi ustawieniami ekspozycji, aby uchwycić pełny zakres tonalny sceny. Bracketing (robienie serii zdjęć z różnymi ustawieniami ekspozycji) może być bardzo przydatny.
  • Zwracaj uwagę na balans bieli – ciepłe światło złotej godziny może wymagać dostosowania, aby uzyskać naturalny wygląd zdjęć.

Kompozycja:

  • Wykorzystaj zasady trójpodziału, linie prowadzące i naturalne ramy, aby stworzyć zbalansowane i interesujące kompozycje.
  • Nie bój się eksperymentować z różnymi perspektywami i kątami fotografowania.

Przykłady inspiracji:

  • Wschód słońca nad górami: Niskie światło wschodzącego słońca podkreśli kontury szczytów i dolin, tworząc dramatyczny efekt.
  • Zachód słońca nad morzem: Refleksy światła na falach i ciepłe barwy nieba stworzą romantyczny i spokojny nastrój.
  • Leśne polany o świcie: Przenikające przez drzewa promienie słońca mogą stworzyć magiczną atmosferę, pełną kontrastów i gry świateł.

Złote godziny to wyjątkowy czas dla fotografów krajobrazowych, który pozwala na uchwycenie natury w jej najpiękniejszej i najbardziej tajemniczej formie. Wykorzystując odpowiednie techniki i planując swoje sesje, można stworzyć zdjęcia pełne emocji i zachwytu, które będą cieszyć oko i duszę.

Energia, esencja życia i ruchu

Wstawanie przed piątą zaczyna być rytuałem. Jestem bardziej czuła na światło. Budzę się gdy jasna smuga za oknem poszerza się jeszcze nieśmiało chociaż zmęczenie nakazywałoby spać jeszcze długo organizm sabotuje sam siebie i rwie się do nieokreślonych jeszcze działań jakby miał nieograniczony dostęp do energii. A energia jak wiemy kończy się niespodziewanie po szesnastej.

Czym jest ta energia, która w nas wzbiera i kumuluje się zwłaszcza gdy noc obdarzyła nas dobrym snem. W czym przechowuje ją organizm. Jak ją wydziela, wytrąca i dlaczego kończą się jej zasoby gdy nadchodzi wieczór. Cykliczne porcje warunkują działanie, zdrowie i chorobę. Nadmiar przenosi góry, niedobór generuje lęki i depresję. Dlaczego bywa zła lub dobra? Dlaczego jej nie widać chociaż jest? A w ogóle czym jest?

Esencja życia i ruchu

Energia jest jednym z najważniejszych pojęć, które przenika wszystkie aspekty naszego życia, od nauk przyrodniczych po filozofię i duchowość. Chociaż definicje energii mogą różnić się w zależności od kontekstu, jej istota pozostaje niezmieniona: energia to zdolność do wykonywania pracy, ruchu, zmian.

Energia w naukach przyrodniczych

W fizyce energia jest definiowana jako zdolność układu do wykonania pracy. Może przyjmować różne formy, takie jak energia kinetyczna, potencjalna, cieplna, chemiczna czy elektryczna. Wszystkie formy energii mogą przekształcać się jedna w drugą, co jest podstawą pierwszej zasady termodynamiki – zasady zachowania energii. Na przykład, kiedy podnosimy kamień, przekształcamy energię chemiczną z naszych mięśni w energię potencjalną kamienia. Gdy kamień spada, jego energia potencjalna zamienia się w energię kinetyczną.

Energia życiowa

W kontekście biologicznym energia jest niezbędna do podtrzymania życia. Rośliny fotosyntetyzujące przekształcają energię słoneczną w energię chemiczną, którą magazynują w postaci glukozy. Zwierzęta, w tym ludzie, czerpią energię z pożywienia, przekształcając zawarte w nim związki chemiczne w energię niezbędną do ruchu, wzrostu i naprawy tkanek.

Energia życiowa i duchowość

W wielu tradycjach duchowych i filozoficznych istnieje pojęcie energii życiowej, która przenika wszystkie żywe istoty. W chińskiej medycynie tradycyjnej jest to znane jako „qi” (czyt. chi), w japońskiej „ki”, a w hinduizmie „prana”. Energia ta jest uważana za podstawowy element życia i zdrowia, a jej przepływ i równowaga są kluczowe dla dobrostanu fizycznego i psychicznego.

Zen, jako praktyka duchowa i filozofia, kładzie duży nacisk na harmonizowanie energii wewnętrznej człowieka z otaczającym go światem. Medytacja Zen pomaga uspokoić umysł i wyrównać wewnętrzne energie, co prowadzi do głębszego zrozumienia siebie i otaczającej rzeczywistości.

Przepływy energii w codziennym życiu

Codzienne życie jest pełne różnorodnych przepływów energii. Energia psychiczna jest kluczowa dla naszej zdolności do koncentracji, podejmowania decyzji i rozwiązywania problemów. Kiedy jesteśmy zmęczeni lub zestresowani, nasza zdolność do efektywnego zarządzania energią psychiczną spada, co może prowadzić do wyczerpania i braku motywacji.

Energia dobra i zła

Ludzie często mówią o „dobrej” i „złej” energii w kontekście emocjonalnym i duchowym. Dobra energia to uczucia radości, miłości, harmonii, które dodają nam sił i motywacji. Zła energia to negatywne emocje, takie jak złość, strach, smutek, które mogą nas obciążać i wpływać na nasze zdrowie oraz relacje z innymi ludźmi.

Energia jest wszechobecna i fundamentalna dla wszelkich form życia i ruchu. W naukach przyrodniczych jest kluczem do zrozumienia działania świata fizycznego. W kontekście duchowym i filozoficznym energia życiowa jest podstawą zdrowia i dobrostanu. Zrozumienie i umiejętne zarządzanie energią – zarówno fizyczną, jak i duchową – jest kluczowe dla osiągnięcia harmonii w życiu. Z tego powodu warto poświęcić czas na refleksję nad tym, jak energia wpływa na naszą codzienność i jak możemy ją wykorzystać, aby poprawić jakość naszego życia.

Fotografowanie naturalnego krajobrazu: Sztuka, kreatywność i technika

Fotografowanie naturalnego krajobrazu to wyjątkowa dziedzina fotografii, która wymaga nie tylko technicznych umiejętności, ale także cierpliwości, wytrwałości i wyczucia estetycznego. Oto kilka kluczowych aspektów, które warto wziąć pod uwagę, aby uchwycić piękno natury w najbardziej efektywny sposób.

Cierpliwość i wytrwałość:
Fotografowanie krajobrazów to proces, który często wymaga czasu. Idealne warunki świetlne mogą pojawić się tylko na kilka minut dziennie, dlatego cierpliwość jest kluczowa. Warto przyjechać na miejsce wcześnie, przygotować się na różne warunki pogodowe i być gotowym na długie oczekiwanie. Wytrwałość w dążeniu do idealnego ujęcia może przynieść niesamowite rezultaty.

Światło:
Światło jest jednym z najważniejszych elementów w fotografii krajobrazowej. Najlepsze światło pojawia się zazwyczaj podczas tzw. złotej godziny, czyli tuż po wschodzie i tuż przed zachodem słońca. Światło wtedy jest miękkie, ciepłe i dodaje głębi zdjęciom. Warto również eksperymentować z fotografowaniem podczas nieco bardziej ekstremalnych warunków, takich jak mgła, burza czy śnieg, które mogą nadać zdjęciom dramatyzmu i wyjątkowego charakteru.

Wyrazistość i spokój:
Krajobrazy często zachwycają swoją naturalną harmonią i spokojem. Fotografując, staraj się uchwycić te cechy. Wybieraj kompozycje, które są przejrzyste i dobrze zorganizowane. Pamiętaj o zasadzie trójpodziału, która pomoże Ci zbalansować elementy na zdjęciu. Poszukiwanie symetrii, linii prowadzących i naturalnych ram w krajobrazie może pomóc w stworzeniu zdjęć pełnych wyrazu i spokoju.

Style i środki:
Każdy fotograf krajobrazowy rozwija swój własny styl. Eksperymentuj z różnymi technikami, takimi jak długie czasy naświetlania, które mogą zmiękczyć ruch wody czy chmur, lub HDR (High Dynamic Range), aby uchwycić pełny zakres tonalny sceny. Spróbuj różnych perspektyw – fotografowanie z niskiego kąta może dodać dramatyzmu, podczas gdy ujęcia z góry mogą ukazać wzory i tekstury, których nie zauważysz z poziomu ziemi.

Umieszczenie siebie w pejzażu:
Fotografowanie krajobrazów z umieszczeniem siebie lub innych osób w kadrze może dodać zdjęciu kontekst i skalę. Możesz stanąć tyłem do obiektywu na tle pięknej scenerii, co nada zdjęciu osobistego charakteru. Upewnij się, że figura ludzka nie dominuje nad krajobrazem, ale jest jego uzupełnieniem. Zamiast swojej sylwetki, możesz umieścić w kadrze krajobrazu tylko swój cień. Używanie samowyzwalacza lub pilota może ułatwić takie ujęcia. Pamiętaj, aby zachować odpowiednie proporcje i umiejscowienie osoby w kadrze zgodnie z zasadami kompozycji.


Fotografowanie krajobrazów to nie tylko techniczne wyzwanie, ale również artystyczna przygoda. Cierpliwość, wytrwałość, zrozumienie światła, dbałość o kompozycję i indywidualny styl to elementy, które mogą pomóc w uchwyceniu piękna natury. Umiejętne wkomponowanie siebie w pejzaż może dodatkowo wzbogacić zdjęcia, czyniąc je bardziej osobistymi i wyrazistymi. Bez względu na to, czy jesteś początkującym, czy doświadczonym fotografem, te wskazówki pomogą Ci rozwijać swoje umiejętności i cieszyć się fotografowaniem naturalnych krajobrazów.

Kreatywność w fotografii krajobrazowej

Kreatywność jest kluczowym elementem w fotografii krajobrazowej, pozwalającym na wyróżnienie się spośród innych i ukazanie świata z unikalnej perspektywy. Oto kilka sposobów, jak wprowadzić kreatywność do swoich zdjęć krajobrazowych:

1. Eksperymentowanie z obiektywami:

  • Użycie szerokokątnych obiektywów może uchwycić rozległe pejzaże i głębię sceny, podczas gdy teleobiektywy mogą skupić się na szczegółach i kompresji perspektywy. Eksperymentowanie z różnymi ogniskowymi pozwala na zróżnicowanie kompozycji i uchwycenie różnych aspektów krajobrazu.

2. Gra światłem i cieniem:

  • Światło i cień mogą dodać dramatyzmu i głębi Twoim zdjęciom. Poszukaj interesujących kontrastów, odbić w wodzie lub sylwetek na tle zachodzącego słońca. Gra cieni może stworzyć tajemniczą atmosferę i podkreślić strukturę krajobrazu.

3. Zmiana perspektywy:

  • Nie bój się zmieniać punktu widzenia. Fotografowanie z niskiej perspektywy może ukazać dramatyczne niebo i uczynić pierwszoplanowe obiekty bardziej dominującymi, podczas gdy zdjęcia z góry mogą uchwycić wzory i tekstury krajobrazu, które są niewidoczne z poziomu ziemi.

4. Sezonowe zmiany:

  • Fotografowanie tego samego miejsca o różnych porach roku pozwala uchwycić jego różnorodność. Wiosenne kwitnienie, letnie zachody słońca, jesienne kolory czy zimowe krajobrazy – każda pora roku oferuje inne możliwości i wyzwania.

5. Zastosowanie technik postprodukcji:

  • Kreatywna obróbka zdjęć może podkreślić ich charakter i dodać osobistego stylu. Użycie technik takich jak HDR, balans bieli, kontrast czy nasycenie kolorów może pomóc w wydobyciu pełni piękna krajobrazu.

6. Inspirowanie się innymi formami sztuki:

  • Czerpanie inspiracji z malarstwa, literatury czy muzyki może wzbogacić Twoje podejście do fotografii krajobrazowej. Każda z tych form sztuki oferuje inne spojrzenie na świat i może inspirować do tworzenia bardziej wyrazistych i emocjonalnych zdjęć.

Fotografowanie krajobrazów to połączenie technicznych umiejętności, cierpliwości i kreatywności. Dzięki eksploracji różnych technik i perspektyw, można odkryć nieskończone możliwości twórcze, które pozwalają na uchwycenie piękna natury w wyjątkowy i osobisty sposób. Nieustanne eksperymentowanie i poszukiwanie nowych inspiracji sprawi, że Twoje zdjęcia będą coraz lepsze i bardziej wyraziste.

Arboretum Wojsławice

W czwartek byliśmy w ogrodzie botanicznym. Przeskakiwaliśmy od ścieżki do ścieżki, jak króliki w ostrych promieniach słońca. Od kwiatu do kwiatu, od krzewu do drzewa, do murku, kamienia i stawu. Chłonęliśmy ściany zieleni. Większość azalii już przekwitła ale pozostały przedziwne odmiany hortensji. Delektowaliśmy się chlorofilem na ścianach i skalnych ścianach nad wodami.

Uwielbiam kamienie obrośnięte pnączami i gęstwiny liści na ścianach. Atmosferę spokoju i piękna tworzoną w skupieniu dla innych. Rankiem panowała tu jeszcze cisza więc czerpaliśmy do woli. Nikt nam nie przeszkadzał.

Wchłanialiśmy kolorami mozaiki woskowych kwiatów, róże i fiolety zagadkowych dzwonków, pierwsze pomarańczowe lilie, kształty oryginalnych nitkowatych pędów. Dziwaczne wypłowiałe maki z wielkimi czarnymi środkami. Zbiory i podzbiory nieznanych nam jeszcze kwiatów oraz ciemną zieleń pnączy.

Widzieliśmy rozpostarte na wodzie kremowe i różowe lilie i pływające pomiędzy zaskrońce z żółtymi szyjami. Płoszyliśmy kolorowe małe średnie ptaki które wyskakiwały niespodziewanie z zarośli. Przez moment osiągnęliśmy ten stan umysłu dla którego ogród został stworzony. W dali widniały nasze wzgórza. I ciche dźwięki burzy krążącej w pobliżu, która nie miała nadejść pomimo alertów.

Jeśli nie byłeś jeszcze w Niemczy, bądź. Przyjedź, zobacz magiczne Arboretum Wojsławice. Jest niewielkie dlatego wyjątkowe. To jeden z tych tajemniczych ogrodów chętnie widzianych na jawie i w snach. To jedna z tych niewielu na świecie rzeczy, które człowiek tworzy dla uzdrowienia duszy.

Ogród Botaniczny Uniwersytetu Wrocławskiego Arboretum Wojsławice

Położenie:
Arboretum Wojsławice znajduje się w Wojsławicach, około 50 km na południe od Wrocławia, w malowniczej części Dolnego Śląska. Leży w pobliżu miasta Niemcza, na wzgórzach Wzgórz Niemczańsko-Strzelińskich, co nadaje mu unikalny charakter krajobrazowy.

Zasoby:
Arboretum zajmuje powierzchnię około 70 hektarów i jest domem dla tysięcy gatunków roślin. Znane jest szczególnie z kolekcji różaneczników, azalii, liliowców i bukszpanów. Ponadto, znajduje się tam wiele innych rodzajów roślin, w tym drzewa, krzewy, byliny i rośliny wodne.

Kiedy najlepiej odwiedzać:
Najlepszym okresem na odwiedzenie Arboretum Wojsławice jest późna wiosna i wczesne lato, kiedy kwitną różaneczniki i azalie. Sezon liliowców przypada na przełom czerwca i lipca, co również jest doskonałym czasem na wizytę. Arboretum jest otwarte dla zwiedzających od wczesnej wiosny do późnej jesieni.

Historia:
Arboretum Wojsławice zostało założone w 1880 roku przez niemieckiego botanika Fritza von Oheimba. Po II wojnie światowej, ogród został zaniedbany, ale w latach 70. XX wieku przeszedł pod opiekę Uniwersytetu Wrocławskiego. Dzięki temu rozpoczęto prace restauracyjne, które przywróciły mu dawną świetność i wprowadzono nowe kolekcje roślin.

Ciekawostki:

  • Arboretum Wojsławice jest częścią Ogrodu Botanicznego Uniwersytetu Wrocławskiego, który jest jednym z najstarszych ogrodów botanicznych w Polsce. Zaraz po Ogrodzie Botanicznym Uniwersytetu Jagiellońskiego.
  • Znajduje się tu największa w Polsce kolekcja liliowców, z ponad 3 tysiącami odmian.
  • Ogród organizuje wiele wydarzeń edukacyjnych i kulturalnych, takich jak wystawy, warsztaty i pikniki.
  • Arboretum jest również domem dla wielu gatunków fauny, w tym ptaków, owadów i małych ssaków, co czyni go ważnym miejscem dla lokalnej bioróżnorodności.

Arboretum Wojsławice to miejsce, które oferuje nie tylko piękne widoki i kontakt z przyrodą, ale również bogatą historię i możliwość edukacji botanicznej. Idealne dla miłośników roślin, rodzin z dziećmi oraz wszystkich, którzy szukają spokoju i inspiracji w otoczeniu przyrody.

A dlaczego nad kukułczym gniazdem?

Moje dzisiejsze okno pokazuje obraz splątanego świerku. Świecące brązowo rude gałęzie pokryte zielonymi igiełkami odbijają wczesne słońce. W żółto czerwone odbicia światła przebija się niebieskie niebo. Te kolory krzyczą. Nie pozwalają dalej spać.

Dzisiaj jedziemy do ogrodu. Przebijemy się przez ciągi wiejskich procesji. Będzie nam dane doświadczać wszystkich odcieni płatków w palecie tęczowych kolorów kwiatów. To nastraja mnie radośnie. Już ładuję baterie do aparatu.

Od kiedy mój starszy syn z niemal obsesyjnym zapałem ogląda wszystkie możliwe filmy swoich ulubionych reżyserów niewiele zostaje nam czasu na nasze seriale. Może i dobrze bo większość i tak jest do bani. Po niespełna dwóch odcinkach robi się potwornie nudno. Filmy też są niewiele warte. Wątek wytrąca się po dwudziestu minutach. W czasie którym zwykle należy umieścić scenę erotyczną, tak aby uwięzić widza na dłużej przed odbiornikiem. Niestety na nas takie zabiegi już nie działają. Dla mnie to właśnie wtedy robi się żenująco nudno. To wtedy zwykle wstaję „i wychodzę z kina”.

Czy nikt już nie potrafi wywołać prawdziwych emocji albo opowiedzieć po prostu ciekawej historii. Nic dziwnego, że syn sięga po filmy „stare” na tyle, gdy jeszcze widza nie traktowano jak kompletnego debila. A aktor jak to mawiał Maklakiewicz „coś wyrażał”. Jednak pośród wielu kultowych pozycji P. wybiera Luisa Bunuela, który oczywiście należy do grona najwybitniejszych zarazem najbardziej kontrowersyjnych osobowości w światowej kinematografii a jego wszystkie filmy powstawały na bazie jego snów, i tu oczekiwaliśmy niesamowitych wrażeń, niestety i one reprezentują nudę podniesioną do kwadratu. Może są wartością dla koneserów ale dla nas zwykłych śmiertelników są po prostu nie do zniesienia.

P. uwielbia, wznosi dziwacznego Bunuela na ołtarze filmowej surrealistycznej sztuki. Ogląda filmy „Sennego Mistrza” jeden po drugim, zatapiając się w zachwycie nad każdą sceną, wołając nas na każdy seans i denerwując się przy każdej naszej odmowie.

Czasem wybiera Almodovara, którego już bardziej można przyjąć przed śniadaniem, ale nie z okresu lat osiemdziesiątych! Czasem wybiera kogoś równie wymagającego, jak na przykład Tarkowskiego, jednak tu również męczymy się jak na starych ruskich filmach wciskanych nam bez umiaru za komuny.

W końcu powiedziałam dość. Dzisiaj, czyli wczoraj ja wybieram. Oczywiście na szybkiego nic nie przychodziło mi do głowy. Jednak po chwili namysłu przypomniał mi się filmik na tiktoku z ostatnią sceną „Lotu nad kukułczym gniazdem”. O tak. To było to. Inaczej się oglądało po tylu latach dzieło nagrodzone pięcioma Oskarami czeskiego reżysera, który rozumiał mowę ludzi lepiej niż ktokolwiek i poczuł piętno wykluczenia na obczyźnie a jednak dawał sobie z tym świetnie radę. Jego słynne powiedzenie, które przeszło już do historii: „zrozumiałem, że jeśli nie złapię języka, którym posługują się ludzie siedzący w barze, to nie będę w stanie robić takich filmów, jak w Czechosłowacji” sprawdziło się niemal w każdej scenie tego filmu.

Jednak tym co tworzy wartość dla młodego człowieka jest niewątpliwie świadomość takiego świata, w którym każdy jest ważny, niezależnie od swoich słabych stron, zaburzeń czy lęków. O tym, że w życiu potrzebna jest odwaga, każdy wie, ale jak ją wprowadzić w tryb działania, kiedy „władza” zwykle ci nie sprzyja, rzuca kłody pod nogi. Jest złośliwa i zła, a nikt z otoczenia nie stanie po twojej stronie. To wszystko jest takie beznadziejne, jak życie w zamknięciu. A karty które dostajesz mogą tylko wprowadzić cię w stan depresji.

Co możesz zrobić? Grać tym co masz? Z tego budować, uczyć się nowego i przetwarzać. Żonglować dostępnymi zasobami. Wskazać sobie kierunek, uwierzyć w sens. I ruszyć z miejsca. Czerpać z drobnych aktów życzliwości wiedząc, że ostatecznie tylko odwaga cię wyzwoli. Bo tylko marzyciele budują ten świat i zmieniają życie na lepsze. Łamią systemy, lepią z niemożliwego. Wydeptują nowe ścieżki i otwierają oczy niedowiarkom. W końcu umierając żałować będziemy tylko tego, czego nie zrobiliśmy, nie doświadczyliśmy, nie spróbowaliśmy, tylko tego, do czego zabrakło nam odwagi.

Bez względu na chorobę, stan zamożności czy położenia zawsze trzeba znaleść wyjście. A tym wyjściem jest tylko zmiana. Natomiast zmiana wymaga odwagi. Czasem w życiu dostajemy tylko takich przewodników, którzy może nie grzeszą moralnością ale wskazują nam dobry kierunek i wyrywają nas z kapci po latach stagnacji. I właśnie to odnalazłam w Locie nad kukułczym gniazdem oglądając film jeszcze raz po latach. I to jest budujące, robi mi sens na ten dobrze zapowiadający się długi weekend.

A dlaczego taki tytuł?

Tytuł filmu Miloša Formana oraz książki Kena Keseya „Lot nad kukułczym gniazdem” ma głębsze, symboliczne znaczenie. W oryginale, tytuł brzmi „One Flew Over the Cuckoo’s Nest”. „Cuckoo’s nest” (kukułcze gniazdo) w potocznej angielszczyźnie odnosi się do szpitala psychiatrycznego, ponieważ kukułki są ptakami, które nie budują własnych gniazd, tylko składają jaja do gniazd innych ptaków, co można metaforycznie odnieść do osób uznawanych za niepasujące do norm społecznych i oddzielanych od społeczeństwa.

Tytuł pochodzi z wierszyka dziecięcego, który pojawia się w książce:

Wire, briar, limber-lock,
Three geese in a flock,
One flew east, one flew west,
And one flew over the cuckoo’s nest.

Wierszyk ten jest cytowany przez postać w książce i sugeruje ucieczkę przed kontrolą i ograniczeniami. „One flew over the cuckoo’s nest” symbolizuje zatem próbę wyrwania się z ograniczeń narzuconych przez system, reprezentowany w książce przez surowe zasady szpitala psychiatrycznego i jego despotyczną siostrę Ratched. To symbol buntu przeciwko władzy, próba zachowania własnej wolności i tożsamości w opresyjnym środowisku.