Dobrze, że już piątek i że wcześnie. Przede mną jeszcze wiele ale wczesność pokrzepia, daje nadzieję, że moja czek lista będzie odhaczona na czas. Uwieńczona obiadem a później kolacją i filmem. Najlepiej tym z Ethanem Hawkiem i Julią Roberts, wskakuje ponoć dzisiaj. No chyba, że innym zaskakującym nieobecnym w planach. Tylko te porządki. Ile bym dała, żeby ktoś zarobił to za mnie. Jakaś sztuczna inteligencja najlepiej, tak żeby nie mieć wyrzutów za to i owo na szafkach i pod nimi.
Za oknem biała mgła i resztki śniegu. Paruje cisza. Dźwięk łamanego lodu pod kołami wolno przejeżdżających samochodów. Odgłosy kroków na schodach szybkich i zbiegających oraz długich, ciężkich prawie słoniowych. I znów cisza. Nie rozpoznaję już wszystkich sąsiadów. Tyle się zmieniło od kiedy sześcioro przeniosło się na tamten świat za sprawą bezwzględnego wirusa na C. Wbrew teoriom spiskowym, że Pan C jest wytworem złośliwych koncernów farmaceutycznych. Nie pomogła również wiara w święconą wodę, która uzdrowi wszystkich uczestniczących w spotkaniach niedzielnych.
Cisza.
Nic się nie dzieje. Trzymam ten stan. Tylko tablet i ja w małej ciemnej przestrzeni pokoju typu cela z widokiem na blokowisko i karykaturę krzyża na trójkątnej betonowej bryle kościoła. Jak tu brzydko i ciasno. Jedynie łóżko służące do spania i pracy jest już wygodne bo dołożyliśmy drugi materac i nasze kręgosłupy poczuły wreszcie ulgę. Czytałam, że łóżko nie powinno być miejscem pracy, ponieważ wtedy kumuluje się na nim inna energia, ta niepozwalającą spokojnie spać. Może to i prawda. Energia rządzi się swoimi prawami. Jednak biurko kojarzy mi się z obciążeniem, bólem i sztywnym siedzeniem od którego już odwykłam. Nie umiem już siedzieć przy nim spokojnie, godzinami jak kiedyś. Kupiłam sobie regulowany stolik pod laptop, który od roku spełnia wszystkie moje zachcianki jednak całe to ustrojstwo nie wygra z tabletem, najlepszą rzeczą na ziemi. Można leżeć i pisać! To jest dopiero rewolucja! Kręgosłup odpoczywa kiedy mózg się przegrzewa. Bądź zmianą, której pragniesz!
Dobra energia spływa na nas spokojem po całym dniu pracy bez względu od miejsca. Jeśli nic nowego, trudnego się nie wydarzy zasypiamy nad przysłowiową zupą. Jesteśmy spokojni gdy wszystkie dziury są połatane, zwłaszcza te finansowe a źródełko nie wysycha ale płynie miarowym strumieniem dając orzeźwienie spragnionym umysłom wzmagając poczucie bezpieczeństwa bez którego trudno tworzyć nowe rzeczy. A co dopiero patrzeć w przyszłość. Dobre wyrabia się w systematycznym przetwarzaniu nowych danych, w trudzie, w pracy na swój koszt bez wciągania innych. Tylko to gwarantuje spokojny sen… Dobrą energię. I dobry poranek…