Wybieram las

Wczoraj jeszcze las a dzisiaj już budzimy się w środku miasta. Jeszcze bez dźwięków aut na drodze za oknem ale już w atmosferze ponagleń, oczekiwań i sunącej taśmy głowie z ilością zadań nie do wykonania w tak krótkim czasie. Ta cisza jest inna niż wszystkie poza miastowe. Nie jest łagodna jak w leśnym wymiarze świadomości. Ona jest jakby udawana. Wymuszona przez tych wszystkich biednych ludzi biorących w niej udział. Ta cisza nie daje ukojenia. To tylko skupienie przed startem. Wstęp do mrocznego poniedziałku.

Pusta lodówka płacze niedoborem. Warzywa zostały wspomnieniem. Pieczywo nie zajmuje miejsca w niebieskim koszyczku. Masło i mleko umierają na nieobecność. Pustka stała się najważniejszą emocją w kuchni. Ten niedobór wyznaczy hierarchię poranka. Zakupy wiszą w powietrzu na hakach codziennych nawyków. Wyście zacznie się od pomniejszania zebranych w trudzie środków. Ach, gdyby można było przestać jeść bylibyśmy bogaczami.

Emocje włączają lęki. Deszcz nie szumi za oknem. W tym miejscu nikt nie głaszcze potarganych myśli. Miasto nie nadaje się do życia. Nie czuję się tu jak w domu chociaż tu się urodziłam. Może kiedyś narodzę się na nowo w przystającymi do duszy miejscu, w bardziej przyjaznych warunkach. Na razie mam gdzie wyruszyć a to już bardzo dużo. Wybór generuje nowe światy i tego się trzymajmy w niesprzyjającej rzeczywistości. Wybieram las.

Jeden komentarz na temat “Wybieram las”

  1. Artystyczne ujęcia, mrok, mgła, ciekawie rozmieszczone na powierzchni korzenie. Myślę, że woda wypłukała ziemię, stąd obnażone korzenie…

    Polubienie

Dodaj odpowiedź do Ultra Anuluj pisanie odpowiedzi