Archiwa tagu: #zimowanie

Trzeba zmusić się do wyjścia

Zima bywa okrutna. Zimno jest nie do wybaczenia. Mrozy są torturą dla wygrzanych pod kołdrami ciał. Zima jest na złość. Przybywa z otchłani i krzyżuje plany. Śnieg można wybaczyć ale spadek temperatury nad ranem już nie. Suche powietrze osadza się na twarzy. Spękane usta bolą. Nienasmarowane balsamami części ciała swędzą. Twarz marszczy się i starzeje jak ściśnięta w pięści papierowa torebka po bułkach. Wydostać się spod kołdry wymaga walki z samym sobą. Silnej woli ćwiczonej latami. Okłamywania siebie, że warto. Oszukiwania siebie, że za chwilę chroniczne zmęczenie przejdzie. Ale ono nie przechodzi, odsuwa się tylko na drugi plan. Idzie w parze z mgłą mózgową i z resztą pocovidowych jeźdźców apokalipsy. Jest cichym towarzyszem zimowego dnia.

Dzień wyłania się z ciemności za blaszanym parapetem. Czas się zmusić ale się nie zmuszam. Czas już do łazienki, ale jeszcze przegrywam z myślą, o tym wydarzeniu. Zbieranie się w sobie przedłuża się jak niewygodne milczenie po trudnym pytaniu.

Styczeń miesiącem zadumy. Depresyjny jak listopad tyle, że po wszystkich świętach a nie przed. Natchniony chronicznym zmęczeniem i biedą. Wszystko już było. Nie ma już na co czekać. Przed nami tylko luty. A w lutym obniżki. I tak warto żyć.

Trzeba zmusić się do wyjścia poza kulę niemocy. Trzeba zacząć wtorek bez względu na koszty zebrać siły i zacząć działać. Gdy już się zacznie, wcześniejsze zniknie na zawsze. Ale jeszcze jeszcze… Zimowe poranki przeciągają strunę. Zaraz ubiorę się w skórę fałszywego entuzjazmu, a to ważny krok w stronę ludzkości. Na pewno zmarznę…