Archiwa tagu: #zimowanie

❄️ O lodzie duszy, który ratuje przed rozpadem. O przetrwaniu, zatrzymaniu i sensie zimna

Zima

Zima nie pyta, czy jesteśmy gotowi.
Przychodzi wtedy, gdy nie mamy już siły udawać, że wszystko jest w ruchu. W naturze to czas obumarcia. W psychice — czas zawieszenia. W filozofii — moment, w którym pęka złudzenie, że sens zawsze musi być ciepły.

Motyw lodu powraca w literaturze nieprzypadkowo. Lód to nie tylko chłód. To forma istnienia, w której świat przestaje płynąć, a my — przestajemy się oszukiwać. Trzy książki, trzy różne języki, jeden stan duszy: zatrzymanie jako warunek przetrwania.


❄️ Lód jako absolut

Lód – gdy prawda zastyga

U Dukaja lód nie jest metaforą emocjonalną. Jest ontologią. Zamarznięcie świata oznacza koniec zmienności, a wraz z nią — koniec niepewności. To wizja kusząca i przerażająca zarazem: świat, w którym prawda nie drży, nie negocjuje, nie mięknie pod wpływem uczuć.

Dukaj podsuwa jedną z najbardziej niepokojących myśli współczesnej literatury:
że wolność istnieje tylko tam, gdzie rzeczywistość jest niestabilna.
Gdy wszystko zastyga — zostaje porządek. Logika. Martwa doskonałość.

Lód w tej powieści jest ratunkiem przed chaosem, ale też końcem człowieczeństwa rozumianego jako błądzenie, wątpliwość, sprzeczność. Dusza zamarza, bo tylko w ten sposób może istnieć w świecie absolutu.

To filozofia bliska zimnemu platonizmowi, bliska marzeniu o świecie bez bólu — ale także bez miłości. Dukaj pyta bez litości:
czy naprawdę chcemy świata, w którym wszystko jest prawdziwe?


❄️ Lód jako schronienie

Zimowanie. Moc odpoczynku i wyciszenia, kiedy wszystko idzie nie tak – gdy niemoc staje się mądrością

Tam, gdzie Dukaj widzi system, Katherine May widzi ciało i psychikę. Jej lód nie jest totalny. Jest sezonowy. To zimno, które pozwala nie umrzeć z wyczerpania.

„Zimowanie” przywraca zapomnianą prawdę:
że człowiek nie jest maszyną ciągłego wzrostu.
Że istnieją momenty, w których najrozsądniejszą decyzją jest bezruch.

To książka w duchu stoickim i buddyjskim zarazem — nie walcz z tym, co nie chce iść dalej. Zatrzymaj się. Przetrwaj. Ogranicz świat do minimum. Zgaś nadmiar bodźców.

Lód May to ochrona delikatnych struktur duszy, które pękłyby pod presją „radź sobie”. To filozofia zgody na niemoc — nie jako porażkę, lecz jako fizjologię istnienia.

W świecie, który boi się ciszy, „Zimowanie” mówi coś radykalnego:
nie wszystko musi być naprawione natychmiast.


❄️ Lód jako milczenie

Pod lodem – gdy język przestaje działać

Najgłębszy lód nie tworzy systemów ani poradników.
On odbiera głos.

Poezja Joanny Jurewicz dotyka tego miejsca, w którym nie da się już opowiadać swojej historii. Słowa stają się kruche. Zdania — niepewne. Podmiot istnieje, ale jakby pod powierzchnią świata.

To doświadczenie znane z egzystencjalizmu i mistyki: stan, w którym sens nie znika, lecz przestaje być dostępny językowi. Lód nie pozwala krzyczeć. Pozwala tylko trwać.

„Pod lodem” to książka o tych, którzy przeżyli coś, czego nie da się wyjaśnić. O duszy, która nie umarła — ale zamilkła. I być może właśnie w tym milczeniu zachowała siebie.


❄️ Jedna zima, trzy prawdy

Te trzy książki tworzą tryptyk przetrwania:

  • 🧊 Dukaj pokazuje lód jako ostateczny porządek — kuszący i nieludzki
  • 🧊 May uczy lodu łagodnego — który chroni przed rozpadem
  • 🧊 Jurewicz odsłania lód graniczny — tam, gdzie kończy się mowa

Razem mówią jedno:
że niemoc nie zawsze jest końcem.
Czasem jest formą mądrości, której nie umiemy jeszcze nazwać.


❄️ Dlaczego?

Bo żyjemy w epoce, która panicznie boi się zimy:
zimy emocji, zimy sensu, zimy relacji.
A przecież bez zimy nie ma regeneracji.
Bez lodu — nie ma struktury.
Bez ciszy — nie ma nowego języka.

Ten esej jest dla tych, którzy:

  • czują się zatrzymani,
  • nie mają siły „iść dalej”,
  • potrzebują pozwolenia na bezruch.

Lód nie zawsze zabija.
Czasem konserwuje to, co najważniejsze, aż znów przyjdzie czas odwilży.

Ta zima może być Twoja — i nie musi być tylko przetrwaniem, nie musi być stracona ❄️

❄️ Powiązane

Obserwuj/Subskrybuj kingfisher.page

Chcesz więcej? Dołącz do czytelników kingfisher.page i ruszaj w podróż przez świadomość, naturę i niewidzialne pola rzeczywistości.

👉 Przeczytaj darmowy eBook

👉 Darmowy Kurs „Alchemia Słowa: Pisanie Kreatywno–Intuicyjne”

Trzeba zmusić się do wyjścia

Zima bywa okrutna. Zimno jest nie do wybaczenia. Mrozy są torturą dla wygrzanych pod kołdrami ciał. Zima jest na złość. Przybywa z otchłani i krzyżuje plany. Śnieg można wybaczyć ale spadek temperatury nad ranem już nie. Suche powietrze osadza się na twarzy. Spękane usta bolą. Nienasmarowane balsamami części ciała swędzą. Twarz marszczy się i starzeje jak ściśnięta w pięści papierowa torebka po bułkach. Wydostać się spod kołdry wymaga walki z samym sobą. Silnej woli ćwiczonej latami. Okłamywania siebie, że warto. Oszukiwania siebie, że za chwilę chroniczne zmęczenie przejdzie. Ale ono nie przechodzi, odsuwa się tylko na drugi plan. Idzie w parze z mgłą mózgową i z resztą pocovidowych jeźdźców apokalipsy. Jest cichym towarzyszem zimowego dnia.

Dzień wyłania się z ciemności za blaszanym parapetem. Czas się zmusić ale się nie zmuszam. Czas już do łazienki, ale jeszcze przegrywam z myślą, o tym wydarzeniu. Zbieranie się w sobie przedłuża się jak niewygodne milczenie po trudnym pytaniu.

Styczeń miesiącem zadumy. Depresyjny jak listopad tyle, że po wszystkich świętach a nie przed. Natchniony chronicznym zmęczeniem i biedą. Wszystko już było. Nie ma już na co czekać. Przed nami tylko luty. A w lutym obniżki. I tak warto żyć.

Trzeba zmusić się do wyjścia poza kulę niemocy. Trzeba zacząć wtorek bez względu na koszty zebrać siły i zacząć działać. Gdy już się zacznie, wcześniejsze zniknie na zawsze. Ale jeszcze jeszcze… Zimowe poranki przeciągają strunę. Zaraz ubiorę się w skórę fałszywego entuzjazmu, a to ważny krok w stronę ludzkości. Na pewno zmarznę…