Archiwa tagu: #umniejszanie

Umniejszanie

Jak znaleźć spokój w kolejnym poniedziałkowym hardcorowym poranku?

Nie wiem.

Myśli pędzą na oślep. Lista zadań wydłuża się brakiem oddechu. Zakupy, zupy, pranie, sranie, pisanie, publikowanie, szukanie zdjęć, wybieranie, krzyki niezadowolonych młodych głów oraz wspomnienie chujowego weekendu. Pretensje do świata przewijają się w głowie z prędkością światła. Oddech nie pomaga. Przytłacza nieuchronność zdarzeń i zawsze to samo przyprawione umniejszane gówno. Popaprane święta tuż tuż. I znów wystąpię w roli aktora z przyklejonym uśmiechem, lokaja, kelnera, kucharza i sprzątaczki. Niby nic. Ale czekam końca takiej formy dla siebie. W dupie mam ich celebrowanie. Święta są wtedy gdy nic się nie robi. Albo gdy fajnie jest robić coś co daje radość wszystkim a nie jaśnie wielmożnemu obsługiwanemu państwu za marnych parę groszy. Tyle lat bez ucieczki, kara, ignorancja, brak odwagi. Klatka. Mesjasz nie nadchodzi.

Wdech, wydech.

Moja dusza unosi się na oparach wyimaginowanej wolności. Mam ją w głowie. Złudzenie. Obietnica zmiany. Pojawia się jak tunel ze światełkiem na końcu gdy już ciało nie chce działać. Wtedy można przeskoczyć w inny wymiar. Wracają marzenia. Świat idealny. Bez przymusu. Pracoholiczej pracy, usługiwania, wygaszania emocji innych wciąż niezadowolonych. Udawania, że wszystko jest tylko chwilą i zaraz się skończy. Bycia tylko po swojej stronie. Łapania światła.

Nadmiar gówna przychodzi niespodziewanie. Pędzi jak zła wiadomość, jak sztylet po drucie. W kolejce do kasy. Nerwowym stukaniu kluczem o blat stołu. Pogardliwym spojrzeniu. Kolejnym Znudzonym westchnieniu. Umniejszaniu.

Umniejszanie jest najgorsze.

Umniejszanie jest jak jad. Zatruwa pomału jasne skupiska neuronów, które mogłyby jeszcze spokojnie pożyć w błogiej nieświadomości poranka. Umniejszanie bezlitośnie zamyka drzwi na klucz. Trzyma nóż przy gardle. Nie pozwala oddychać.

Ale to przecież nic takiego…, To tylko chwilka…, Nic się nie dzieje…, To tylko jeden wieczór…, Przetrzymasz…, Damy radę…, Jakoś się zorganizujesz…, Nie zdajesz sobie sprawy jakie ludzie mają problemy…, Przesadzasz…, Nic ci nie będzie…, Znowu przesadzasz…

Umniejszanie nie ma nawet porządniej definicji. Przecież uczynić coś, kogoś mniej ważnym to umniejszenie umniejszania. Umniejszaniu umniejszono nawet rangę. Umniejszanie nie ma struktury. Umniejszanie samo się umniejsza. Nad umniejszaniem nikt się nie pochyla ani nie zamiata jej pod dywan. Umniejszanie jest niewidzialne.

Umniejszanie objawia się tylko spierdolonym umysłom. W jakiś magiczny sposób nie dotyka ich ale napierdala regularnie jak pijaną patomatkę za jej ciągle grzechy. Umniejszania się nie spotyka ale zderza się z nim jak ze ścianą pogardy. Umniejszanie nie śmie zaprzeczać swej małości. Na umniejszanie się umiera.