Najpierw pojawia się coś ledwie uchwytnego.
Obraz. Zdanie. Niepokój. Wspomnienie, które nie wiadomo dlaczego wróciło właśnie teraz. Myśl jeszcze nieporadna, niegotowa, być może nawet niezbyt rozsądna. Nie ma tytułu, puenty ani uzasadnienia. Nie wiadomo, czy jest ważna. Nie wiadomo nawet, czy jest prawdziwa.
Przez krótką chwilę należy tylko do ciebie.
Potem sięgasz po telefon.
Sprawdzasz, co napisali inni. Wpisujesz temat w wyszukiwarkę. Czytasz kilka komentarzy, przeglądasz Instagram, słuchasz podcastu. Ktoś wypowiedział już podobną myśl lepiej, mocniej, bardziej efektownie. Ktoś inny uznał ją za naiwną. Ekspert wyjaśnił, co należy o tym sądzić. Algorytm podsunął dziesięć kolejnych opinii.
Po godzinie nadal chcesz pisać.
Tylko nie pamiętasz już dokładnie, jaka była twoja pierwsza myśl.
Być może nie została całkiem utracona. Nadal gdzieś istnieje, lecz teraz musi przedzierać się przez cudze zdania, cudze argumenty, modne pojęcia, gotowe interpretacje i wyobrażone reakcje odbiorców.
Zanim zapiszesz pierwsze zdanie, świat zdążył pomyśleć za ciebie.
Najbardziej płochliwa część pisania
W październiku 2024 roku Dorota Masłowska wygłosiła podczas Festiwalu Conrada wykład poświęcony autentyczności.
Nie mówiła o niej jak o zestawie technik ani o charakterystycznym stylu, który można rozpoznać po kilku zdaniach. Nazwała ją delikatnym i płochliwym przepływem pomiędzy pisaniem a „intymną substancją własnego istnienia”.
To określenie trafia w samo centrum problemu.
Autentyczność nie jest kolejną umiejętnością pisarską. Nie polega na odpowiednim budowaniu metafor, unikaniu przymiotników ani tworzeniu rozpoznawalnych dialogów. Jest raczej połączeniem między tekstem a czymś osobistym, jeszcze niezdefiniowanym, co istnieje przed stylem, przed opinią i przed oceną.
Masłowska mówiła również o chodzeniu, przyglądaniu się twarzom i oknom, odbijaniu się w obserwowanych ludziach. W jej ujęciu pisanie pozostaje związane z prywatnym ciałem, prywatną pamięcią, lękiem, pożądaniem, stratą, chorobą, śmiesznością i śmiercią. Nie powstaje wyłącznie z pomysłów. Powstaje z życia, które naciska od wewnątrz. (Tygodnik Powszechny)
Autentyczny tekst nie musi być autobiograficzny. Może opowiadać o planecie, średniowiecznej wiosce, obcej rodzinie albo zwierzęciu.
Musi jednak pozostawać połączony z osobistą tajemnicą autora.
Kiedy to połączenie zostaje zerwane, można nadal pisać sprawnie. Można tworzyć atrakcyjne zdania, poprawne sceny, klikalne tytuły i teksty doskonale dopasowane do oczekiwań odbiorców.
Wszystko może działać.
A jednak czegoś w tym nie będzie.
Czy można mieć dziewicze myśli?
Marzenie o całkowicie własnym, nieskażonym głosie jest piękne, ale niemożliwe.
Nie istnieje człowiek, który myśli poza językiem, kulturą, historią i wpływem innych ludzi. Słowa, których używamy, istniały przed nami. Formy opowieści również. Zanim napisaliśmy pierwsze zdanie, usłyszeliśmy tysiące historii, powiedzeń, ocen i interpretacji.
Harold Bloom w książce „Lęk przed wpływem” przekonywał, że silny autor nie rozwija się poza tradycją. Rozwija się w napięciu wobec poprzedników.
Według Blooma nowe dzieło powstaje między innymi przez twórcze przekształcanie wcześniejszych dzieł. Autor coś dziedziczy, lecz odczytuje to po swojemu, przesuwa znaczenia, sprzeciwia się, deformuje i buduje własną przestrzeń. Bloom określał ten proces mianem silnego błędnego odczytania. (Książki Google)
Wpływu nie da się więc całkowicie uniknąć.
Można jednak wpływ przetrawić albo jedynie go powtarzać.
To zasadnicza różnica.
Kiedy człowiek dobrze przetrawił swoje lektury, doświadczenia i fascynacje, nie potrafi już dokładnie wskazać, gdzie kończy się jedno źródło, a zaczyna drugie. Wszystko zostało połączone z jego pamięcią, temperamentem, ciałem, historią i sposobem patrzenia.
Kiedy wpływ pozostaje nieprzetrawiony, jego ślady widać na powierzchni.
Pojawiają się zdania przypominające ostatnio czytanego autora. Ten sam rytm. Podobne metafory. Modne słownictwo. Sposób przeżywania, który nie wynika z własnego doświadczenia, lecz został przejęty razem z estetyką.
Autentyczność nie jest zatem brakiem wpływów.
Jest zdolnością przemiany wpływów w coś, czego nie mógłby stworzyć nikt inny.
Nadmiar nie jest tym samym co głębia
Twórczość potrzebuje materiału.
Pisarz musi czytać, słuchać, obserwować, rozmawiać, poznawać historię, sztukę, naukę i języki innych ludzi. Umysł nie tworzy z absolutnej pustki. Łączy, przekształca i reorganizuje to, co wcześniej poznał.
Problem zaczyna się wtedy, gdy nieustanne przyjmowanie nowych treści zastępuje ich przetwarzanie.
Współczesny człowiek może w ciągu jednego poranka przeczytać więcej opinii, niż jego przodkowie spotykali przez wiele tygodni. Nie musi ich nawet szukać. Są dostarczane automatycznie, jedna po drugiej, zawsze wystarczająco krótkie, aby natychmiast przejść do następnej.
Feed nie pozostawia wiele czasu na psychiczne trawienie.
Zanim jedna myśl zdąży wywołać własne skojarzenie, pojawia się kolejna. Zanim obraz osadzi się w pamięci, zostaje przesunięty palcem. Zanim powstanie sprzeciw, ironia albo pytanie, algorytm dostarcza gotową interpretację.
W ten sposób można posiadać ogromną ilość informacji i coraz mniej własnych myśli.
Nie dlatego, że umysł został trwale zniszczony.
Dlatego, że nie otrzymuje wystarczająco dużo ciszy.
Cisza nie jest pustką
W badaniach nad kreatywnością istnieje pojęcie inkubacji.
Oznacza ono okres, w którym człowiek odsuwa się od problemu albo projektu, lecz jego umysł nadal przetwarza zgromadzony materiał. Wgląd może pojawić się podczas spaceru, kąpieli, sprzątania, jazdy pociągiem albo prostych czynności niewymagających pełnej koncentracji.
Badania nad błądzeniem myśli i inkubacją pokazują, że przerwa może sprzyjać twórczemu rozwiązywaniu problemów, choć nie każde bezcelowe rozproszenie działa korzystnie. Znaczenie ma rodzaj zadania, sposób odpoczynku oraz to, czy umysł rzeczywiście może swobodnie reorganizować materiał. (Nature)
To właśnie dlatego spacer bez telefonu różni się od godzinnego przeglądania internetu.
Podczas spaceru materiał, który już znajduje się w umyśle, może zacząć łączyć się na nowych zasadach.
Podczas przeglądania ekranu do umysłu nieustannie wprowadzany jest nowy materiał.
Cisza nie oznacza więc braku pracy.
Czasami jest jej najgłębszą częścią.
Kiedy czytelnik wchodzi do pokoju za wcześnie
Pisanie prawie zawsze zakłada obecność drugiego człowieka. Autor chce zostać przeczytany, zrozumiany, usłyszany albo przynajmniej zauważony.
Problem nie polega na tym, że piszemy dla odbiorców.
Problem zaczyna się wtedy, gdy odbiorca pojawia się przed pierwszym zdaniem.
Siada obok autora i patrzy mu na ręce.
Czy to nie jest zbyt banalne?
Czy ktoś się nie obrazi?
Czy to brzmi dostatecznie inteligentnie?
Czy pasuje do mojej marki?
Czy ludzie będą chcieli to udostępniać?
Czy ekspert nie znajdzie błędu?
Czy znajomi nie pomyślą, że piszę o nich?
Czy nie okażę się śmieszna?
Autor zaczyna obserwować własną myśl oczami innych ludzi. Jeszcze zanim ją poznał, próbuje przewidzieć jej społeczne konsekwencje.
To właśnie wtedy pojawia się autocenzura.
Badania nad zachowaniem w kontekście społecznym pokazują, że sposób wypowiedzi może zmieniać się pod wpływem przewidywanej reakcji rozmówcy. Ludzie ograniczają ekspresję, dostosowują słownictwo i przesuwają swoje deklarowane stanowisko w zależności od publiczności. (Cambridge University Press & Assessment)
W pisaniu mechanizm może być podobny.
Nie trzeba otrzymać krytycznego komentarza, aby zacząć się cenzurować.
Wystarczy go sobie wyobrazić.
Social media i życie przed lustrem
Media społecznościowe nie muszą niszczyć autentyczności. Mogą pomagać twórcom docierać do odbiorców, poznawać inne perspektywy i budować wspólnotę.
Jednocześnie są przestrzenią nieustannej autoprezentacji.
Użytkownik widzi reakcje niemal natychmiast. Polubienia, udostępnienia, komentarze i statystyki zamieniają odbiór w liczby. Twórca szybko dowiaduje się, która wersja jego języka otrzymuje nagrodę.
To, co łatwe do rozpoznania, powtarza.
To, co nie spotkało się z reakcją, porzuca.
To, co wywołało sprzeciw, zaczyna łagodzić.
Z czasem publiczna wersja autora może stać się tak skuteczna, że wypiera autora prywatnego.
Badania nad autoprezentacją internetową wskazują na napięcie pomiędzy prezentowaniem siebie w sposób autentyczny a budowaniem wersji wyidealizowanej lub dostosowanej do oczekiwanej oceny. Porównania społeczne, poszukiwanie informacji zwrotnej i lęk przed negatywną oceną mogą wzmacniać kontrolowanie publicznego wizerunku. (PMC)
Dla pisarza szczególnie niebezpieczny jest moment, w którym każde doświadczenie zaczyna być natychmiast przetwarzane na materiał do publikacji.
Człowiek idzie przez las, ale część jego uwagi układa już podpis pod zdjęciem.
Przeżywa stratę, lecz równocześnie zastanawia się, jak ją opisać.
Słucha drugiej osoby i wyławia z rozmowy zdania, które mogłyby dobrze zabrzmieć w tekście.
Wówczas pisanie przestaje wyrastać z życia.
Zaczyna życie poprzedzać, reżyserować i kolonizować.
Autentyczność nie jest szczerością bez granic
Pisanie autentyczne nie oznacza, że trzeba ujawniać wszystko.
Nie wymaga opisywania swoich sekretów, traum, relacji ani najbardziej prywatnych doświadczeń. Nie polega na emocjonalnym obnażeniu. Ekshibicjonizm nie jest automatycznie prawdą, podobnie jak dyskrecja nie musi być fałszem.
Autor może pisać autentycznie, a jednocześnie chronić siebie i innych.
Może przekształcać doświadczenia.
Może używać fikcji, maski, ironii, groteski, fantastyki i metafory.
Czasami właśnie forma pozwala powiedzieć prawdę, której nie dałoby się wyrazić dosłownie.
Autentyczność dotyczy nie tyle ilości ujawnionych faktów, ile relacji między tekstem a wewnętrznym doświadczeniem autora.
Pytanie nie brzmi:
„Czy opowiedziałam wszystko?”.
Brzmi:
„Czy napisałam to, co naprawdę próbowało się przeze mnie wypowiedzieć, czy tylko to, co potrafię bezpiecznie pokazać?”.
Wstyd stoi przy wejściu do własnego głosu
Autentyczny fragment często nie wygląda na początku jak najlepszy fragment tekstu.
Może wydawać się zbyt prosty.
Zbyt dziwny.
Zbyt emocjonalny.
Zbyt naiwny.
Zbyt gniewny.
Zbyt śmieszny.
Zbyt mało literacki.
Właśnie dlatego autor go usuwa.
Nie zawsze dlatego, że jest słaby. Czasami dlatego, że zbliżył się do miejsca, w którym kończy się kontrolowany wizerunek.
Wstyd twórczy nie musi odbierać człowiekowi pomysłów.
Częściej odbiera mu zgodę na ich zapisanie.
Podpowiada:
– tego nie pisz, bo wyjdziesz na pretensjonalną;
– tego nie pisz, bo jest zbyt zwyczajne;
– tego nie pisz, bo ktoś już zrobił to lepiej;
– tego nie pisz, bo nie masz odpowiednich kwalifikacji;
– tego nie pisz, bo nie pasuje do tego, jak widzą cię ludzie.
Czasami właśnie za tym zakazem znajduje się własny język.
Nie oznacza to, że każdy zawstydzający fragment należy opublikować.
Najpierw trzeba jednak pozwolić mu powstać.
Decyzja o publikacji należy do redaktora.
Prawo do pierwszego głosu należy do autora.
Dlaczego nagrody mogą zmieniać sposób pisania
Tworzenie jest częściowo związane z motywacją wewnętrzną: ciekawością, przyjemnością, potrzebą ekspresji, fascynacją problemem albo samym procesem.
Kiedy głównym kryterium staje się zewnętrzna reakcja, uwaga przesuwa się z pytania:
„Co próbuję odkryć?”
na pytanie:
„Jaki rezultat zostanie najlepiej oceniony?”.
Badania nad kreatywnością od dawna wskazują na znaczenie motywacji wewnętrznej. Autonomia, zainteresowanie zadaniem i poczucie, że działanie wynika z własnego wyboru, mogą wspierać zaangażowanie twórcze. Zewnętrzne nagrody nie zawsze szkodzą kreatywności, jednak mogą zmieniać jej charakter, szczególnie gdy zwiększają presję wyniku i ograniczają poczucie samostanowienia. (Frontiers)
W social mediach nagroda przychodzi szybko.
Autor może niemal natychmiast sprawdzić, który temat, ton i rodzaj zdania zdobywają uwagę.
Trudniej wówczas rozwijać tekst, który jeszcze nie działa.
Tekst nieefektowny.
Tekst niepasujący do aktualnych trendów.
Tekst, którego sens stanie się widoczny dopiero po miesiącach.
Autentyczność wymaga czasem zgody na tworzenie czegoś, czego wartość nie została jeszcze społecznie potwierdzona.
Autentyczność nie jest marką
Paradoks współczesnej kultury polega na tym, że nawet autentyczność może zostać przekształcona w styl autoprezentacji.
Twórca zaczyna być „szczery” w przewidywalny sposób.
Pokazuje niedoskonałość, ale tylko estetyczną.
Opowiada o słabości, ale takiej, która wzmacnia jego atrakcyjność.
Przekracza granice, lecz dokładnie te, których przekraczanie jest aktualnie nagradzane.
Buduje markę osoby niepokornej, delikatnej, duchowej, cynicznej, odważnej albo bezkompromisowej.
Z czasem nie może już swobodnie się zmieniać, ponieważ publiczność oczekuje kolejnej wersji tej samej postaci.
Autentyczny twórca nie jest zawsze taki sam.
Może zmienić zdanie.
Może napisać tekst sprzeczny z poprzednim.
Może na chwilę stracić rozpoznawalny styl.
Może stworzyć coś gorszego, dziwniejszego albo niepasującego do własnej reputacji.
Autentyczność nie jest konsekwencją wizerunku.
Jest wiernością aktualnemu doświadczeniu, nawet gdy przeczy ono wcześniejszej wersji siebie.
Jak ćwiczyć autentyczność w pisaniu?
Nie da się wyłączyć wszystkich wpływów. Można jednak stworzyć proces, który pozwoli własnej myśli pojawić się wcześniej niż ocena.
Najważniejsza jest kolejność.
Metoda własnego źródła
Proces twórczy warto podzielić na cztery odrębne fazy:
wchłanianie, ciszę, pisanie i konfrontację.
Najczęściej tracimy własny głos dlatego, że wszystkie te działania wykonujemy jednocześnie.
Czytamy podobne teksty.
Piszemy.
Sprawdzamy źródła.
Porównujemy styl.
Poprawiamy pierwsze zdanie.
Wyobrażamy sobie reakcję odbiorców.
Następnie wracamy do internetu, aby upewnić się, czy pomysł jest wystarczająco dobry.
Własna myśl nie dostaje nawet kilku minut samodzielnego życia.
Etap pierwszy: świadome karmienie
Czytaj szeroko, ale nie wyłącznie w obrębie własnej dziedziny.
Pisarz może znaleźć język opowiadania w muzyce, fotografii, biologii, architekturze, rozmowie, wspomnieniu albo codziennym geście.
Im bardziej jednorodne są wpływy, tym większe ryzyko imitowania ich powierzchni.
Jeżeli piszesz powieść, nie czytaj wyłącznie współczesnych powieści podobnych do twojej.
Jeżeli tworzysz eseje o duchowości, nie karm się jedynie innymi esejami o duchowości.
Jeżeli piszesz reportaż, obserwuj również malarstwo, teatr, naukę i krajobraz.
Pytaj:
Co naprawdę mnie w tym dziele poruszyło?
Czy zachwycił mnie temat, rytm, odwaga, konstrukcja czy pozwolenie, jakie otrzymałam od autora?
Czy chcę pisać podobnie?
A może to dzieło jedynie przypomniało mi o czymś, co od dawna było moje?
Etap drugi: kwarantanna wpływów
Przed pierwszym szkicem wprowadź okres ograniczenia podobnych treści.
Może trwać jeden dzień, trzy dni albo tydzień.
Nie musi oznaczać całkowitego odcięcia od kultury. Chodzi o ochronę języka konkretnego projektu.
W tym czasie:
nie czytaj tekstów bardzo podobnych do planowanego;
nie szukaj od razu odpowiedzi na pytanie, co inni sądzą na ten temat;
nie czytaj komentarzy pod własnymi publikacjami;
nie pytaj zbyt wcześnie, czy pomysł jest dobry;
ogranicz treści, które uruchamiają porównywanie i naśladownictwo.
Pozwól wpływom opaść.
Niech przestaną mówić z powierzchni pamięci.
Etap trzeci: dokument źródłowy
Zanim zaczniesz pisać tekst dla odbiorcy, przygotuj tekst, którego nikt nie zobaczy.
Nie próbuj być mądra, poprawna ani literacka.
Odpowiedz:
Co naprawdę mnie tutaj niepokoi?
Co widzę inaczej niż inni?
Jaka myśl pojawiła się przed rozpoczęciem researchu?
Czego nie chcę powiedzieć publicznie?
Co w tym temacie jest dla mnie śmieszne, choć nie wypada się śmiać?
Jaki obraz nieustannie do mnie wraca?
Co wiem z własnego życia, czego nie znajdę w książkach?
Jak napisałabym to, gdybym nie musiała niczego udowadniać?
Dokument źródłowy nie ma być dobry.
Ma pozostać wolny od obowiązku bycia dobrym.
Etap czwarty: pierwszy szkic bez świadka
Na początku strony napisz:
Tego tekstu nikt nie przeczyta.
Nawet jeżeli planujesz publikację.
To nie deklaracja. To instrukcja dla umysłu.
Podczas pierwszej wersji:
nie poprawiaj pierwszego akapitu;
nie sprawdzaj reakcji w internecie;
nie szukaj perfekcyjnego słowa;
nie oceniaj, czy tekst pasuje do twojej marki;
nie usuwaj zdań tylko dlatego, że cię zawstydzają;
nie przerywaj pisania, aby porównać się z innym autorem.
Pierwszy szkic nie jest publikacją.
Jest miejscem, w którym myśl dowiaduje się, czym właściwie jest.
Etap piąty: znajdź miejsce wstydu
Po zakończeniu szkicu zaznacz trzy fragmenty:
ten, który wydaje się zbyt dziwny;
ten, który wydaje się zbyt osobisty;
ten, którego najbardziej obawiasz się pokazać.
Następnie zapytaj:
Czy ten fragment naprawdę jest słaby?
Czy jedynie nie pasuje do mojego kontrolowanego obrazu?
Czy wymaga usunięcia?
Czy raczej dokładniejszego napisania?
Czasami właśnie tam znajduje się energia całego utworu.
Etap szósty: wykryj język pożyczony
Przeczytaj tekst i zaznacz zdania, które:
mogłyby znaleźć się w dowolnym artykule;
brzmią jak reklama albo opis wydawniczy;
zostały zbudowane z modnych pojęć;
mają przede wszystkim udowodnić twoją wiedzę;
przypominają ostatnio czytanego autora;
brzmią jak treść, którą algorytm łatwo rozpozna i nagrodzi;
nie wywołują w tobie żadnego konkretnego obrazu.
Następnie napisz je od nowa.
Tak, jak powiedziałabyś tę myśl jednej inteligentnej osobie, której nie musisz imponować.
Etap siódmy: dopiero teraz wróć do innych
Po zapisaniu własnego stanowiska można wrócić do źródeł, podobnych dzieł i opinii.
Teraz sprawdź:
Co zostało już powiedziane?
Gdzie mój tekst nieświadomie przypomina inny?
Z czym chcę polemizować?
Jakich faktów mi brakuje?
Które twierdzenia wymagają potwierdzenia?
Czy moja pierwsza intuicja przetrwała spotkanie z wiedzą?
Własny głos nie powinien zastępować rzetelności.
Rzetelność nie powinna jednak pojawiać się w takiej formie, która uniemożliwia powstanie własnego pytania.
Najpierw sprawdź, co próbujesz powiedzieć.
Potem sprawdź, czy masz podstawy, aby to powiedzieć.
Ćwiczenia, które pomagają odzyskać własny głos
1. Zapis przed wyszukiwaniem
Kiedy pojawia się temat, przez dziesięć minut zapisuj wszystko, co myślisz, zanim otworzysz wyszukiwarkę.
Nie dbaj o fakty ani formę.
Po zakończeniu researchu wróć do notatki.
Sprawdź, które intuicje zniknęły pod wpływem cudzych opinii, które okazały się błędne, a które nadal wydają się żywe.
2. Tydzień bez komentarzy
Przez siedem dni nie czytaj reakcji pod własnymi tekstami.
Nie chodzi o odrzucenie odbiorców na zawsze. Chodzi o sprawdzenie, jak zmienia się sposób myślenia, kiedy nie oczekujesz natychmiastowej oceny.
Zapisuj, jakie pomysły pojawiają się w tym czasie.
3. Opis bez nazwy
Wybierz abstrakcyjne pojęcie: samotność, lęk, miłość, wstyd albo nadzieję.
Opisz je, nie używając nazwy.
Nie pisz: „Była samotna”.
Pokaż dwa kubki stojące na stole, choć od miesięcy nikt nie przychodzi.
Gotowe pojęcia zamykają doświadczenie.
Obraz ponownie je otwiera.
4. Zdanie zakazane
Zacznij od słów:
Nie powinnam tego pisać, ale…
Pisz przez siedem minut bez zatrzymywania się.
Nie musisz nikomu tego pokazywać.
Ćwiczysz nie publikowanie sekretów, lecz przekraczanie automatycznego zakazu.
5. Archeologia języka
Zapisz:
słowa używane w domu rodzinnym;
powiedzenia rodziców i dziadków;
regionalizmy;
dziecięce przejęzyczenia;
zdania usłyszane w autobusie, sklepie albo poczekalni;
słowa, których kiedyś się wstydziłaś;
określenia, których nie ma w książkach, ale które dokładnie opisują twoje doświadczenie.
Własny język często ukrywa się w tym, co uznaliśmy za zbyt zwyczajne, nieeleganckie albo prowincjonalne.
6. Spacer z jednym pytaniem
Przed wyjściem z domu zapisz jedno pytanie związane z tekstem.
Nie słuchaj podcastu.
Nie włączaj muzyki.
Nie próbuj świadomie znaleźć rozwiązania.
Pozwól pytaniu iść obok ciebie.
Po powrocie zapisz wszystko, co się pojawiło, nawet jeżeli odpowiedź nie wydaje się logiczna.
7. Trzy wersje tej samej historii
Opisz jedno zdarzenie:
tak, jak wypada je opowiedzieć;
tak, aby wypaść w nim korzystnie;
tak, jak naprawdę je pamiętasz.
Porównaj wersje.
Zobacz, w którym miejscu język zaczyna chronić wizerunek.
8. Tekst niepasujący do marki
Napisz coś, czego twoi odbiorcy się po tobie nie spodziewają.
Jeżeli zwykle jesteś poważna, napisz absurd.
Jeżeli jesteś kojarzona z duchowością, napisz tekst sceptyczny.
Jeżeli występujesz jako ekspertka, opisz coś, czego nie rozumiesz.
Jeżeli piszesz czule, pozwól sobie na gniew.
Nie chodzi o prowokację.
Chodzi o sprawdzenie, czy stworzona przez ciebie publiczna postać nie stała się więzieniem.
9. Kolekcja osobistych obsesji
Załóż notes i zapisuj wszystko, co nieustannie powraca:
miejsca;
rodzaje ludzi;
kolory;
zapachy;
epoki;
gesty;
konflikty;
pytania;
przedmioty;
historie, których nie potrafisz zapomnieć.
Nie oceniaj, czy są wystarczająco ważne.
To, co wraca bez zaproszenia, często prowadzi do najbardziej osobistego materiału.
10. Prywatny kanon pozwoleń
Nie twórz listy najlepszych książek.
Stwórz listę dzieł, które dały ci określone pozwolenie.
Ta książka pozwoliła mi pisać krótko.
Ta pozwoliła mi nie wyjaśniać wszystkiego.
Ta pozwoliła mi być śmieszną.
Ta pokazała, że codzienność jest wystarczającym materiałem.
Ta pozwoliła połączyć piękno z brzydotą.
Ta nauczyła mnie, że narrator nie musi być sympatyczny.
Wpływ nie musi polegać na kopiowaniu stylu.
Może poszerzać zakres wewnętrznej wolności.
Czego nie da się przyspieszyć
Własny głos nie zawsze pojawia się w spektakularnym momencie.
Nie musi przyjść podczas olśnienia.
Częściej powstaje powoli, w setkach drobnych decyzji:
który szczegół zauważasz;
jakich słów unikasz;
gdzie stawiasz kropkę;
co uznajesz za ważne;
czego nie tłumaczysz;
do jakich obrazów wracasz;
jakie pytania nie dają ci spokoju;
które fragmenty usuwasz ze wstydu;
które zachowujesz mimo wstydu.
Własny głos nie jest ukrytym przedmiotem, który wystarczy odnaleźć.
Jest sposobem używania uwagi.
Może zanikać i powracać.
Może zostać zagłuszony przez rynek, krytykę, zachwyt, modę, ambicję albo potrzebę aprobaty.
Nie traci się go jednak raz na zawsze.
Autentyczność jest praktyką powrotu.
Spod cudzych opinii.
Spod przeczytanych książek.
Spod własnej marki.
Spod chęci imponowania.
Spod lęku przed śmiesznością.
Spod zdań, które „dobrze brzmią”, lecz niczego w nas nie poruszają.
Paradoksy
Aby pisać, trzeba czytać.
Aby usłyszeć, co zrobiły z nami przeczytane książki, trzeba przestać czytać.
Aby znaleźć własny głos, trzeba spotkać inne głosy.
Aby pozwolić mu się odezwać, trzeba na pewien czas zamknąć drzwi.
Aby tworzyć dla ludzi, trzeba ich rozumieć.
Aby napisać pierwszy prawdziwy szkic, trzeba na chwilę zapomnieć, że istnieją.
Nie zachowamy dziewiczych myśli. Nie istnieje umysł całkowicie wolny od kultury, języka i wpływu.
Możemy jednak stworzyć warunki, w których myśl ma czas stać się nasza, zanim zostanie pokazana światu.
Możemy przestać natychmiast sprawdzać, czy ktoś myśli podobnie.
Możemy nie pytać od razu, czy pomysł jest dobry.
Możemy pozwolić sobie napisać coś nieporadnego, nieefektownego i niegotowego.
Możemy zostawić w życiu miejsca, które nie są materiałem do publikacji.
Możemy chronić pierwszą wersję przed komentarzem, porównaniem i oceną.
Możemy pozwolić myśli pobyć przez chwilę sam na sam ze swoim autorem.
Zanim stanie się treścią.
Zanim stanie się produktem.
Zanim zostanie oceniona, udostępniona i przeliczona.
Zanim świat pomyśli za ciebie.
Laboratorium Pisania
Ćwiczenie otwarte nr 3
Tekst bez świadka
Dziesięć minut przed pierwszą opinią
To ćwiczenie służy odzyskaniu pierwszej, jeszcze nieocenzurowanej wersji własnej myśli.
Nie chodzi o stworzenie dobrego tekstu.
Nie chodzi o publikację.
Nie chodzi nawet o to, aby napisać coś, z czym za godzinę nadal będziesz się zgadzać.
Chodzi o uchwycenie momentu, zanim do twojego pisania wejdą cudze opinie, przewidywane reakcje, zasady, komentarze, oceny i wyobrażenia o tym, jak należy myśleć.
Przygotowanie
Wybierz temat, który ostatnio do ciebie wraca.
Może to być:
zdarzenie, którego nie potrafisz zapomnieć;
pytanie bez odpowiedzi;
osoba, która budzi w tobie silne emocje;
obraz zauważony na ulicy;
myśl, którą zwykle natychmiast odrzucasz;
temat, o którym chciałabyś napisać, ale nie wiesz, co właściwie sądzisz.
Nie sprawdzaj wcześniej internetu.
Nie czytaj artykułów.
Nie pytaj nikogo o zdanie.
Nie szukaj inspiracji.
Jeżeli już znasz opinie innych, na czas ćwiczenia odłóż je na bok.
Przygotuj kartkę albo pusty dokument.
Ustaw minutnik na dziesięć minut.
Na początku strony zapisz:
Tego tekstu nikt nie przeczyta.
Instrukcja
Przez dziesięć minut pisz bez zatrzymywania się.
Nie poprawiaj zdań.
Nie wracaj do początku.
Nie wykreślaj.
Nie dbaj o logikę, styl ani poprawność.
Nie próbuj brzmieć mądrze.
Nie buduj wstępu.
Nie tłumacz kontekstu.
Zacznij od jednego z poniższych zdań:
Tak naprawdę myślę, że…
Nie powinnam tego pisać, ale…
Najbardziej niepokoi mnie…
Nikt nie pyta o to, że…
Wszyscy mówią, że…, a ja widzę…
Gdybym nie bała się oceny, napisałabym…
Pozwól, aby tekst zmieniał kierunek.
Możesz zaprzeczyć temu, co napisałaś chwilę wcześniej.
Możesz być niesprawiedliwa, przesadna, naiwna, śmieszna albo niekonsekwentna.
To nie jest ostateczne stanowisko.
To pierwsze wydobycie materiału.
Jeżeli nie wiesz, co pisać, zapisz:
Nie wiem, co naprawdę o tym myślę, ale…
i kontynuuj.
Po upływie dziesięciu minut
Nie czytaj tekstu od razu.
Odłóż go przynajmniej na godzinę. Najlepiej do następnego dnia.
Kiedy wrócisz, przeczytaj go powoli i zaznacz trzy miejsca:
1. Zdanie żywe
Zaznacz fragment, w którym pojawiła się energia, konkret, napięcie albo obraz.
To może być zdanie nieporadne, ale takie, przy którym czujesz: „tu coś jest”.
2. Zdanie pożyczone
Zaznacz fragment, który brzmi jak gotowa opinia, slogan, cudzy artykuł albo zdanie napisane po to, aby dobrze wypaść.
Zapytaj:
Czy naprawdę tak myślę, czy tylko wiem, że tak powinno się mówić?
3. Zdanie zawstydzające
Zaznacz fragment, którego najbardziej nie chciałabyś nikomu pokazać.
Nie publikuj go automatycznie.
Zastanów się jednak:
Czy wstydzę się go dlatego, że jest słaby, czy dlatego, że jest bliżej mnie niż reszta tekstu?
Drugi krok
Wybierz jedno zaznaczone zdanie żywe albo zawstydzające.
Napisz je na nowej stronie.
Dokończ:
To zdanie jest dla mnie ważne, ponieważ…
Pisz przez kolejne pięć minut.
Tym razem możesz już zwolnić.
Rozwiń obraz.
Dodaj szczegół.
Przypomnij sobie konkretną sytuację.
Nie próbuj jeszcze tworzyć artykułu, opowiadania ani eseju.
Pozostań przy tym, co naprawdę zobaczyłaś, poczułaś, pomyślałaś albo czego nie potrafisz zrozumieć.
Pytania po ćwiczeniu
Na zakończenie odpowiedz krótko:
Co napisałam, zanim zaczęłam się kontrolować?
W którym miejscu pojawiła się wyobrażona publiczność?
Które zdanie próbowało zrobić dobre wrażenie?
Który fragment był najbardziej mój?
Czego nie napisałabym, gdybym od początku zakładała publikację?
Czy w tym tekście znajduje się pytanie, do którego chcę wrócić?
Ważne
Autentyczność nie oznacza publikowania wszystkiego, co pojawia się podczas ćwiczenia.
Nie każdy zapis powinien ujrzeć światło dzienne.
Część tekstów może pozostać prywatna.
Niektóre trzeba przekształcić.
Inne wymagają sprawdzenia faktów, dystansu albo ochrony osób, których dotyczą.
Celem ćwiczenia nie jest rezygnacja z odpowiedzialności.
Celem jest rozdzielenie dwóch ról:
najpierw pozwolić mówić autorowi,
dopiero później zaprosić redaktora.
Przez pierwsze dziesięć minut tekst nie musi być mądry, bezpieczny, piękny ani gotowy.
Musi tylko zdążyć pojawić się przed pierwszą opinią.