Być może największy spór naszych czasów nie dotyczy tego, czy sztuczna inteligencja napisze książkę. Dotyczy tego, czy człowiek nadal będzie miał potrzebę pisania.
Jest w tym coś symbolicznego.
Przez tysiące lat człowiek wymyślał narzędzia, które miały odciążyć jego ciało. Koło, pług, maszyna parowa, komputer – każde z nich przejmowało część fizycznego wysiłku.
Dzisiaj po raz pierwszy stworzyliśmy narzędzie, które pomaga również myśleć.
To właśnie dlatego wokół sztucznej inteligencji narosło tyle emocji. Nie dlatego, że potrafi napisać poprawny tekst. Ale dlatego, że dotknęła czegoś, co przez wieki uważaliśmy za wyłącznie ludzkie – wyobraźni.
Czy naprawdę można ją skopiować?
A może pomyliliśmy wyobraźnię z umiejętnością składania zdań?
Pisarz zawsze korzystał z cudzych głosów
Istnieje romantyczny mit samotnego autora, który zamyka się w pokoju i tworzy świat od zera.
Historia literatury pokazuje jednak coś zupełnie innego.
Każdy wielki pisarz był przede wszystkim wielkim czytelnikiem.
Czytał mity.
Czytał filozofów.
Czytał gazety.
Podsłuchiwał rozmowy w pociągach.
Zapamiętywał zapachy dzieciństwa.
Przetwarzał cudze historie.
Nie kopiował ich.
Tworzył z nich coś nowego.
Wyobraźnia nigdy nie rodziła się z pustki.
Była sztuką niezwykłego łączenia tego, co pozornie do siebie nie pasuje.
Pod tym względem sztuczna inteligencja przypomina ogromną bibliotekę.
Różnica polega na tym, że biblioteka nigdy nie odpowiadała na nasze pytania.
AI nie śni
Można poprosić sztuczną inteligencję o napisanie opowiadania.
Można poprosić o wiersz.
Można nawet otrzymać tekst, który wzrusza.
Ale jest jedna rzecz, której AI nie doświadcza.
Nie śni.
Nie budzi się nad ranem z niepokojem.
Nie pamięta zapachu domu babci.
Nie zakochuje się.
Nie przeżywa żałoby.
Nie siedzi w szpitalnej na izbie przyjęć..
Nie zna ciszy po odejściu bliskiej osoby.
Literatura nie powstaje wyłącznie z języka.
Powstaje z doświadczenia.
Słowa są tylko jego cieniem.
Zagrożeniem nie jest AI
Paradoksalnie nie boję się świata, w którym sztuczna inteligencja napisze tysiące książek.
Boję się świata, w którym ludzie przestaną zadawać własne pytania.
Jeżeli AI stanie się wygodnym skrótem do każdej odpowiedzi, możemy utracić coś znacznie cenniejszego od pracy autora.
Możemy utracić cierpliwość wobec własnego myślenia.
Twórczość nigdy nie była tylko produkowaniem tekstu.
Była drogą.
Godzinami skreśleń.
Zwątpienia.
Powrotów.
Pisanie nie jest wyłącznie efektem.
Pisanie jest sposobem poznawania samego siebie.
A może AI uwalnia wyobraźnię?
Jest jednak drugi scenariusz.
Znacznie ciekawszy.
Może sztuczna inteligencja nie odbierze pisarzowi twórczości.
Być może zabierze tylko to, czego i tak nie lubił robić.
Mozolne poprawianie.
Porządkowanie notatek.
Wyszukiwanie źródeł.
Tworzenie konspektów.
Redagowanie.
To trochę tak, jakby skrzypek dostał instrument, który sam stroi struny.
Czy to oznacza, że koncert zagra się sam?
Oczywiście, że nie.
Najważniejszy pozostaje człowiek.
Jego słuch.
Jego wrażliwość.
Jego decyzje.
Nowa rola pisarza
Jeszcze kilkanaście lat temu autor był przede wszystkim dostawcą informacji i historii.
Dzisiaj informacji mamy więcej niż jesteśmy w stanie przeczytać przez całe życie.
Może przyszłość pisarza nie polega już na opowiadaniu miliona historii.
Być może polega na wybieraniu tych, które naprawdę mają znaczenie.
W epoce nadmiaru największym talentem staje się selekcja.
Nie ilość.
Jakość uwagi.
To właśnie dlatego współczesna literatura coraz częściej wraca do eseju, reportażu i osobistego dziennika.
Czytelnik nie szuka już tylko faktów.
Szuka obecności drugiego człowieka.
Prawdziwa wyobraźnia zaczyna się tam, gdzie kończą się dane
Sztuczna inteligencja potrafi analizować wiele tekstów.
Ale nie potrafi odpowiedzieć na pytanie:
Dlaczego akurat ta historia porusza właśnie ciebie?
Nie dlatego, że jest zbyt trudne.
Dlatego, że odpowiedź nie znajduje się w danych.
Znajduje się w życiu.
Może właśnie dlatego największą wartością przyszłej literatury stanie się autentyczność.
Nie perfekcyjny styl.
Nie najbardziej błyskotliwe metafory.
Nie techniczna doskonałość.
Lecz odwaga napisania czegoś, czego nie da się wygenerować.
Być może AI zmieni literaturę tak samo, jak fotografia zmieniła malarstwo
Kiedy wynaleziono fotografię, wielu przewidywało koniec malarstwa.
Stało się coś odwrotnego.
Malarze przestali ścigać się z rzeczywistością.
Zaczęli malować emocje.
Powstał impresjonizm.
Ekspresjonizm.
Abstrakcja.
Nowe języki sztuki.
Być może z literaturą stanie się podobnie.
Jeżeli maszyna przejmie teksty użytkowe, instrukcje i przewidywalne opowieści, pisarz będzie miał więcej przestrzeni na to, czego nie da się zmierzyć.
Na ciszę.
Na zachwyt.
Na wątpliwość.
Na tajemnicę.
Epilog
Czy AI odbierze nam wyobraźnię?
Może powinniśmy zapytać inaczej.
Czy wykorzystamy tę technologię jako protezę myślenia?
Czy jako narzędzie, które pozwoli nam myśleć odważniej?
Bo wyobraźnia nigdy nie była umiejętnością pisania.
Była odwagą zobaczenia świata inaczej niż wszyscy.
A tej odwagi – przynajmniej na razie – nie można zaprogramować.