Energia

Początki tygodnia pomimo nadmiaru zadań skrywają w sobie obietnicę spokoju. Zwłaszcza dzisiaj kiedy księżyc migocze za zasłoną jak gwiazda północy. Jeszcze ciemno i nic prócz tabletu nie rozprasza ciemności. Wewnętrzny krytyk jeszcze chrapie więc gęste szare powietrze otula mnie jak ciepły koc. Tylko wiatr za oknem zagłusza silnik pierwszego samochodu przejeżdżającego wolno przez naszą ulicę. Śnieg nie stopniał. Zalega na dachach i chodnikach niezobowiązującą cienką warstwą. Można zaczynać dzień. Tylko jak przerywać tak błogą ciszę? Rytmiczne chrapanie obok mnie przywodzi na myśl sen zimowy potężnych grizli w wilgotnych ciemnych gawrach.

Dobry sen jak braciszek śmierci pozwala na odłączenie od świata doczesnych pragnień. Na falach dobrych częstotliwości otwiera nowe tunele jak drogi do innych lepszych miejsc. Jest wybawieniem lub wylęgarnią obaw w majaczących szponach odrętwiałego bezruchu. Zastygniętym biegiem przed siebie i bezgłośnym krzykiem na opuszczonych podwórkach. Czasem spotyka nas na mokradłach w szaleńczym biegu, w ucieczce przed beztwarzowymi złoczyńcami, którzy dopadają nas i rzucają o ściółkę w szaleńczej nienawiści niewiadomo za co. Jednak zdarzają się te świetliste momenty pełne intensywnych kolorów, kwiatów i ptaków skąpanych w ciepłym słońcu, które swoją intensywnością przypominają o lepszych światach. Są jak skuteczna terapia dla starganych nerwów. Ukojenie. Symulacja dobrych chwil dla naładowanych stresem umysłów. Tak bronią się nasze mózgi przed szaleństwem. Ale jak długo?

Mam w sobie zaczątki słów, które nie chcą wypłynąć za sprawą jakiejś niewidzialnej blokady. Może pisząc te słowa lepiej być w całkowitym odcięciu od chrapiących organizmów? Samotność pisania bardziej mi służy nawet gdy nieświadome istoty pogrążone są we śnie. Mimo wszystko obecność jest podkreślona za bardzo. Jak gość w autobusie, który świdruje wzrokiem twoje plecy. Ta energia jest namacalna. Ba! Nawet drażniąca. Materializuje się z każdym zakrętem kołującego transportu humanoidów. Zatem, czym właściwie jest ta energia?! I czy można ją zbagatelizować?

Dodaj komentarz